Nikodem Sarmacki Opublikowano 4 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 stary dom pochylony w stronę rzeki u kresu swych dni w mgnieniu okna wspomina całe swe dzieje drży czując znów ciepło dłoni kładącej fundament i ściany śpiewa bezsłowną kołysankę dzieciom w starcach i skrzypi drzwiami zamykanymi starcom w dzieciach bezzębnym uśmiechem parkanu zaprasza pielgrzymów by choć na chwilę przywrócili mu sens istnienia a potem długo w noc grzeje koślawe ściany przy nowym ogniu i z trwogą słucha rozmów o pożegnaniu
Luthien_Alcarin Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 zgrabne metafory;) szczególny plus za "...śpiewa bezsłowną kołysankę dzieciom w starcach .." Pozdrawiam;)
agnieszka puczynska Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 przegadane,nagadane,niestrawne dla mnie, choć stary dom w mgnieniu okna z bezzębnym uśmiechem parkanu mógłby posłuchać ścian koślawych:) pozdr. aga
Irena Kostelnik Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Delikatny, refleksyjny i przede wszystkim zrozumialy dla kucharki. ps. Mam nadzieje ze to stwierdzenie nie uwlacza wierszowi ani autorowi.
Mirosław_Serocki Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Stare domy nad rzeką. parkany, mgnienia oka, dzieci w starcach, starcy w dzieciach, pielgrzymi, sens istnienia - najbardziej dla mnie niestrawne. Reszta też nie stworzyła takiego klimatu, jaki mógłby powstać.
Nikodem Sarmacki Opublikowano 4 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Witam wszystkich komentatorów! Bronię wiersza. "Mój ci on", więc bronię. 1. Myślę, że podstawowy problem to ten, że stary dom znany jest tylko z obrazka lub z okna przejeżdżającego samochodu. Jeśli się w nim trochę pomieszka, jest zupełnie inaczej. Staje się bliski jak stary człowiek. Dlatego: 2. Są tu metafory. Któryś z filozofów powiedział, że "nosimy w sobie śmierć od urodzenia". Czy w takim razie w dziecku nie "mieszka" już starzec? Stąd te "drzwi zamykane starcom w dzieciach". A czy w starcu nie odzywa się dziecko? Stąd "bezsłowna" kołysanka. (Kto pomieszkał trochę w starym domu zna jego bezsłowną "mowę": te skrzypienia, szelesty, chrobotanie, stuki ...). 3. Jeśli dom porównuję do starca, czy parkan z powyłamywanymi sztachetami nie przypomina "bezzębnego" uśmiechu? 4. Taki stary dom, jak stary człowiek "tęskni" za mieszkańcami. Dlaczego nazwani są "pielgrzymami"? Bo przychodzą i odchodzą, a dom trwa, choć jest już "u kresu swych dni". Każde odejście zapowiada rozbiórkę, stąd "z trwogą słucha rozmów o pożegnaniu". 5. A kucharka też czlowiek... Pozdrawiam, Nikodem.
Irena Kostelnik Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Dziekuje, tez mysle ze jestem czlowiekiem :-) Wiersz jest niby o domu, a jakby o czlowieku. Jak sie ma kawalek zycia za soba to czasem przychodzi strach przed rozbiorka. Pielgrzymowanie dzieci i wnukow. Wspomnienia o mlodosci. Tak naprawde to tylko na bezzebny usmiech mozna cos poradzic ;-)
Nikodem Sarmacki Opublikowano 4 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Pani Ireno! Przepraszam za niezamierzoną uszczypliwość. (W ferworze polemiki... :) Dziękują za interpretację, która jeszce inaczej odczytuje mój tekst. Pozdrawiam, Nikodem
Tadeusz_Hutkowski Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Dla mnie dobre. Pozdrawiam Tadeusz
Talka Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Dla mnie też dobry. Pozdrawiam Tala
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się