Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

„Opowiastka… s/f”


Z dedykacją dla mojej wspaniałej żony Lucyny !!!





Przystanek tramwajowy przy ul. Krollopa (dawna ul.Kołłątaja)

WROCŁAW 2019 r.

Samochód Gwardii Miejskiej wjechał z piskiem opon obok kilkunastu osób stojących przy niesamowicie kolorowej zabudowie przystanku. Grupa ludzi wyraźnie się ożywiła na widok samochodu. - Tutaj, tutaj – wołała kobieta około 30-tki. Kilka osób ruszyło energiczniej w stronę samochodu .
Mężczyzna, który wysiadł z auta nie miał zadowolonej miny. Był już dobrze po pięćdziesiątce, a jego podkrążone oczy wyraźnie podkreślały, że nie można go niczym zaskoczyć. Siwiejące włosy potwierdzały to. Z drugiej strony samochodu wysiadł wysoki , lekko przygarbiony mężczyzna. Był dużo młodszy od swojego partnera, mimo widocznej łysiny. Obaj energicznie ruszyli w stronę nadchodzących do nich osób.
- Co tu się właściwie stało? – Starszy wyprzedził wszystkich zgromadzonych.
- Ja panu powiem – elegancki pan trzymał za rękaw młodziutką , czarnowłosą dziewczynę ubraną w letni prochowiec. Dziewczyna w drugiej ręce ściskała kilka świeżych róż.
- Nie, ja widziałam lepiej, bo wychodziłam właśnie z bramy jak oni…- przerwała mu kobieta, która nawoływała ich wcześniej. Ściszyła głos i wzięła delikatnie gwardzistę za mankiet, odciągając go lekko od pozostałych gapiów.
- Całowali się!- dokończyła jednym tchem, a jej twarz wyrażała jedno wielkie wzburzenie.
Mężczyzna spojrzał się uważniej w stronę grupki gapowiczów. Dojrzał wśród nich chłopaka, który był wyraźnie otoczony przez kilka kobiet. ” Kurwa mać, będą kłopoty” to była pierwsza myśl, która przeleciała mu przez głowę.
- No i za chwilę ten chłopak podbiegł do klombu i zerwał te kwiaty- spojrzała się za siebie i pokazała ręką w stronę młodzieńca obstąpionego przez kobiety.
- No i…-przerwał jej brutalnie. Relacja nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia.
- No…i to właśnie narobili – głos gwardzisty zbił ją trochę z pantałyku.- Zboczeńcy jedni, do czego to doszło ! Chłopak całuje się z dziewczyną !!! - ale po kilku sekundach tonacja jej głosu wróciła na miejsce.
- Dobra, zaraz wyjaśnimy wszystko – machnął ręką w stronę swojego kompana, a ten podszedł z dziewczyną i chłopakiem do samochodu. Wpuścił ich na tylne siedzenie.
- Zamykać takich zboczeńców w klatkach – podniósł głos starszy pan w letnim kapeluszu.
- Do obozów ich – zawtórowała kobieta z papierową torbą na zakupy.
Mężczyźni siedzieli już w samochodzie. Starszy poprawił wsteczne lusterko.
- No to dawajcie swoje karty , sprawdzimy co wy za jedni.
Chłopak zaczął grzebać w portfelu, wyjętym ze spodni.
- Proszę.
- No to poczytamy…życiorysik – przejechał kartą przez czytnik zamontowany przy desce rozdzielczej.
- No mamy pana… Michała…studenta…mieszka się na stancji. Tak,tak – dane chłopaka przesuwały się na monitorze małego komputerka.
- O, la, la ! Zatrzymany raz za awanturę w dyskotece i picie…. O, a tutaj co mamy ?
- Nie oddawałeś spermy do BANKU od trzech miesięcy ! Chłopie zwariowałeś ? - spojrzał w lusterko wsteczne w którym odbijała się twarz chłopaka. – Przecież to karalne. Dziewczyna objęła rękę młodzieńca, który się nie odezwał. Drugi gwardzista odwrócił się do tyłu. Miał wzburzoną twarz.
- Jak ci nie wstyd? Przecież jak nie będzie plemników w BANKU to skąd weźmiemy dzieci do adopcji? Pomyślałeś o tym? Tylko dzięki BANKOWI jesteś na świecie !
-Niekoniecznie- odpowiedział chłopak
- Że co proszę ?- łysy funkcjonariusz przetarł się po łysinie.
- Ja jestem…no, z małżeństwa hetero.
- Jak to?
Przez chwilę zapadła cisza. Chłopak nie odpowiedział na pytanie.
- No tak, musiał się urodzić tuż przed WIELKĄ REWOLUCJĄ SEKSUALNĄ ! Dużo jest takich jeszcze..- Starszy spojrzał się na kolegę, który znów przetarł czoło.
- Co się gapisz na mnie. Ja jestem już z normalnego małżeństwa....chowało mnie dwóch mężczyzn !
- Nie, ja nie do ciebie. Przecież wiem.- uchylił szybę i spojrzał się na małą grupkę ludzi, która kłóciła się obok samochodu. Dwaj młodzieńcy ostro polemizowali ze staruszkiem, wymachującym laską.
- Tylko Piłsudski zrobiłby porządek!- wykrzykiwał dziadek z laską.
- Piłsudski był hetero! Coś ci się popieprzyło w głowie dziadku- małolat w dresie próbował przekrzyczeć dziadka.
-George Boy to tak- wtórował mu drugi.
Atmosfera zaczynała być coraz bardziej gorąca. Reszta przyglądała się z ciekawością, jaki będzie finał całej sprawy.
- Paweł wyjdź i uspokój to całe towarzystwo bo nie mogę tego słuchać.
Młody nałożył czapkę na głowę i wyraźnie niezadowolony wysiadł z auta. Teraz zainteresowanie gapowiczów przeniosło się na niego. Obstąpili go i czekali na sensację.
- No a panienka ma jakieś dokumenty- spojrzał się na dziewczynę w lusterko. Miała kruczoczarne włosy i takie same oczy. Do tego niespotykane rysy twarzy. Wcześniej zauważył u niej namiętne wąsiki.
„Nie dziwię się, że on nie oddaje spermy do banku” przeleciało mu przez głowę.
-Nie, nie mam żadnych.
-No to coraz piękniej się robi. Zaczynacie mnie wkurzać, a ja za 30 min kończę służbę, i nie mam zamiaru dłużej pracować - zakończył i nerwowo zaczął się rozglądać na boki. Z prawej strony po drugiej stronie chodnika zauważył parę dziewczyn, która się ściskała namiętnie.
- A nie możecie tak normalnie jak one- wskazał głową na dwójkę dziewczyn.- Tak jak wszyscy normalni ludzie i będziecie mieli spokój.
-Nie, bo my się kochamy inaczej – zdecydowanie i głośno padła odpowiedź z ust dziewczyny.
A to pyskata smarkula – odpowiedział jej w myślach. Jednak jej stanowczość w połączeniu z urodą zaczęła mu imponować. Nie mógł oderwać wzroku od odbicia jej twarzy w lusterku.
- Wiesz, coś ci po…
Nie dokończył, bo nagle ktoś zastukał w szybę od jego strony. Do szyby była przyczepiona twarzyczka jakiegoś dziecka. Uchylił szybę do połowy.
- Proszę pana, proszę pana – właścicielka tej buzi mogła mieć najwyżej 13 lat.
- No słucham cię dziecko.
- Proszę pana – nabrała głęboko powietrza w piersi.
- A wie pan jak oni …to robią.- patrzyła na niego swoimi niebieskimi naiwnymi oczkami.
- Jak? – odpowiedział odruchowo.
- Noo, chłopak wchodzi na nią i ….leży na niej – zakończyła z dużymi wypiekami na twarzy.
Patrzył się na nią i dopiero po chwili dotarło to do niego. Poprawił swoje lekko siwiejące włosy.
- A skąd ty to wiesz, dziecinko?
- Znalazłam taką starą książkę i tam było wyjaśnione wszystko – odpowiedziała z lekką nutką dumy.
- No a ..ona nie może wejść na niego? – spojrzał bardzo poważnie w jej twarz. Dziewczyna z tyłu zachichotała. Malutka twarzyczka zrobiła się cała czerwona . Była wyraźnie zakłopotana bo nie wiedziała czy to żart. Wyglądało na to, że nie zna odpowiedzi.
- Nie wiem…dokładnie. – odpowiedziała z lekkim wahaniem. Spojrzała się podejrzliwie do tyłu. W tej chwili czyjeś grube ręce odciągnęły ją na bok.
- Przepraszam bardzo za moją wnusię, to takie rezolutne dziecko – tłusta kobieta tłumaczyła się mundurowemu.- wszędzie się wciśnie, muszę ją… - mężczyzna przymknął szybę i nie słuchał jej już. Jego kolega na zewnątrz filmował właśnie zeznania świadków. Jeden z małolatów opowiadał coś do kamery gestykulując przy tym. Dziewczynka odwróciła się od kobiety trzymającej ją za rękę i wywaliła język w stronę samochodu Gwardii Miejskiej. Dzieci są inteligentne – stwierdził w myślach.
- No i co ja mam z wami zrobić? Jak was wprowadzę do komputera to staniecie przed KOMITETEM WALKI Z MORALNYM ZEPSUCIEM i macie przesrane. Chyba, że mi oświadczycie, że… nigdy nie będziecie już tego robić.
- Chodzi panu o te kwiatki ? – odezwał się tym razem chłopak
- Nie. Kwiatki to pryszcz, ale powinienem was zarejestrować w specjalnej kartotece dla …dewiantów, takie są przepi….- nie dokończył bo z komputera rozległ się sygnał.
Momentalnie wsadził sobie do ucha słuchawko-mikrofon i jakby lekko się wyprostował.
- Tak . No myślę, że jeszcze chwilkę…- mówił
- Nie, to jakaś gównażeria…studenci…- co jakiś czas zerkał w lusterko. Dziewczyna opuściła głowę.
- Krawacki, jest na zewnątrz… nagrywa…. było maleńkie zamieszanie. Tak, tak wiem robili to w miejscu publicznym.- miał cały czas skupioną minę.
- Kwiatki mieli kupione, tylko robili sobie żarty …jak to studenci. Sprawdzę oczywiście.
Położył słuchawkę na miejsce i wyraźnie się rozluźnił. Patrzył przez chwilę w lusterko.
- Wypuści nas pan ?
- Tutaj?!. Żartujesz chyba. Chcesz być zlinczowana ? Widzisz tego faceta w mundurze?
Drągal w mundurze, który kończył właśnie swoją pracę i chował kamerę do futerału…obejrzał się do tyłu. Jakby usłyszał, że o nim jest mowa.
- To wyobraź sobie, że ..- zapalił silnik samochodu – że on jest…z Częstochowy !!!
- Mówi ci to coś !!!- nie musiał czekać na odpowiedź. Znał ją.
Ruszył do przodu i zaczął skręcać z chodnika. Opuścił szybę całkowicie.
- Paweł jadę z nimi…coś sprawdzić ! Zaraz będę z powrotem.- przycisnął pedał gazu, nie czekając na odpowiedź.
- Gdzie ? Jak to, a ja ? – Krawacki patrzył za odjeżdżającymi z otwartą buzią.

Samochód Gwardii Miejskiej przejechał parking przy Wzgórzu Nawratilowej i zaparkował dopiero koło gęstych drzew akacjowych. Kierowca wyłączył silnik.
- Wychodźcie!– rzucił w stronę pasażerów.
- Będzie pan miał kłopoty przez nas.- dziewczyna miała pochyloną głowę.
- Poradzę sobie. Wysiadajcie i uważajcie w jakim świecie żyjecie.- jego głos był już łagodniejszy.
Chłopak wysiadł na zewnątrz i czekał na dziewczynę, która też zbierała się do opuszczenia samochodu.
- Pan…- dziewczyna nachyliła się w stronę przedniego siedzenia.
- Pan…miał kiedyś dziewczynę..kobietę, prawda? – zapytała jakby retorycznie. Meżczyzna za kierownicą nie odezwał się, tylko patrzył przed siebie.
- I pan ją kochał …mocno! – powiedziała mu do samego ucha i wyszła na zewnątrz. Jej partner czekał lekko zniecierpliwiony. Kierowca włączył silnik i auto już ruszało gdy dziewczyna wrzuciła przez otwarte okno na jego kolana jedną różę.
- Dzięki!!!– prawie krzyknęła w stronę kierowcy. Samochód zrobił ostry skręt z piskiem opon.
- Kochał? Cały czas ją kocham ! Najbardziej jak na mnie wchodzi! – zaśmiał się sam do siebie na myśl o tym i przycisnął pedał mocniej.

Opublikowano

Kurka wodna, a to się będzie działo. Trzeba jakoś zapobiec tej rewolucji seksualnej, bo do niczego dobrego to nie doprowadzi ;)))
Johny, fajnie się czyta i to potraktuj jako pozytywną ocenę czytelnika, natomiast resztę pozostawiam pod ocenę fachowców od prozy. Nie próżnujesz Ziomku :)))
Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaserwowałeś nam kawałek nieciekawej przyszłości! Cóż, jak się patrzy na to co się teraz dzieje, to całkiem możliwa się ta przyszłość wydaje. Na szczęście w każdych czasach można spotkać normalnych ludzi. Opowiadanie ok, podoba mi się, mam tylko jedną uwagę, za często używasz "się". "Spojrzał się w lusterko, spojrzał się za siebie". Lepiej byłoby "Spojrzał w lusterko, spojrzał za siebie". Dobrze się czyta.

Opublikowano

Beenie, jak będziesz czekała na tramwaj na Kołłątaja to pewnie przypomni ci się to opowiadanko.:)). Masz rację Marcepanie....trzeba popracować nad tym się. No to żegnam się z wami(znowu się)i dziękuję za komentarz. Pozdr.

Opublikowano

No ja jestem na tak [gdzieś to już słyszałem]. Echa "Roku 1984" pobrzmiewają gdzieś w tle. W należytą ironią i drugim dnem odmalowałeś obrazek frapującej & przerażającej/potencjalnie możliwej przyszłości.

Graj tak dalej, jeśli nas nie zawieszą w prawach członka fify/uefy pewnie dostaniesz powołanie od Leo, hehe.
szacunek!!

Opublikowano

Drogi Hombre, nie powiesz mi chyba iż pomysł, aby orientację seksualną można było narzucić ustawowo nie jest absurdalny, krańcowo naiwny i nie dowodzi on nader ciasnych horyzontów myślowych autora. Podobnie zresztą jak osadzenie akcji ledwie dwanaście lat naprzód w jednym z najbardziej konserwatywnych krajów Europy. Nie powiesz mi też chyba, że przez kreację podobnie odrealnionej antyutopii przemawia coś innego, niż homofobia?

Opublikowano

Podobną wizję przedstawił kabaret Moralnego Niepokoju.
Jesli chodzi o tekst to jestem na tak.Ciekawie poprowadzona akcja :) i ta dziewczynka[hehe].
Jesli chodzi o wizję to ... uśmiałam się.Chyba dzisiejsze zachowania homoseksualistów i lesbijek za bardzo działają nam na wyobraźnie ;)
pozdrawiam

Opublikowano

Drogi Mikołaju, to jest tekst romansujący z sci-fi (chodź bardziej rzuca się w oczy to przerysowanie świata, swoiste jego odwrócenie). To jest świat możliwy, hipoteza - co by się stało gdyby nastąpiło odwócenie - gdyby mniejszość stała się ogółem.
Zapewnie niepokoi Cię ten fakt, iż nie znasz powodów z jakich ten świat wygląda tak a nie inaczej (wielka rewolucja seksualna?). Ja sądzę że ta wizja jest potencjalnie możliwa, ale nie musi się urealnić. Nie chcę bronić autora, jednak wcale nie uważam jest tekst świadczy o ciasnych horyzontach myślowych. Zgadzam się z jednym, że być może data jest niewłaściwa. Gdzie Ty tu widzisz homofobię? Ja uważam, że ten tekst nie szerzy niechęci do mniejszości seksualnych. Mozesz twierdzić inaczej, ale do ostatecznego rozstrzygnięcia będzie trzeba wykorzystać specjalną komisję złożoną z fachowców do wykrywania homofobii.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Drogi Mikołaju! Heh!he! Żyłem w kraju w którym narzucano ustawowo takie rzeczy, że orientacja seksualna przy tym wszystkim to nic. Że wymienię: Miłosć do ZSRR, obowiązkowy jezyk rosyjski, 1-maj, bykowe (dla kawalerów),obowiązkowy nakaz pracy, niemożnosć podrózowania po świecie it.d., it.d.... Obecnie, żyję w takim kraju...że wymienię: muszę płacić składkę na służbę zdrowia (specjalista przyjmie mnie za 3 miesiące), płacę na emeryturę (grosze za kilkanaście lat),każą mi ogladać mecze (sprzedane), każą mi płacić cło we wspólnej Europie, rodzić dzieci do oporu,lać gayów po łbach it.d....no i bykowe dla singli (stare wraca, brawo). 12 lat temu nie pomyślałbym, że będę miał komputer w domu i tel.komórkowy przy sobie!!! Także, że znowu musze zasuwać na zachód, co by nie zdechnąć od kredytów. A kto pomyślał w tamtym roku, że nie pojedzie na narty do Zakopca z braku śniegu. Świat zap......a strasznie do przodu!!! Jest nieprzewidywalny !!....Jedno mnie dziwi...dlaczego nikt tego nie odczytał odwrotnie? Częstochowa...twierdzą homo...Komitety ???Nikt tu nie znalazł odniesienia do dnia dzisiejszego? Może i lepiej! Niech każdy ułoży sobie z tego kostkę Rubika...do swojej orientacji POzdr.dla Sanestisa i Czarnej Duszy! p.s. Sanetis znowu mnie wyczuł..tym razem częsciowo, ale brawo!!! Sanestis patrol ? ::))
Opublikowano

1. Możliwe jest regulowanie od zewnątrz obyczajów socjalnych człowieka, takich jak pochody majowe, ustawowe języki itede itepe, natomiast nie jest możliwa korekta bezwględnych biologicznych imperatywów jednostki, takich jak potrzeba jedzenia, srania, czy popęd seksualny, przy czym popęd rozumiem nie tylko jako chęć rozładowania napięcia seksualnego, ale jako seksualne zainteresowanie konkretnym obiektem seksualnym, jak mężczyzna czy kobieta. Wszelkie nakazy kultury czy społeczeństwa zawsze ulegną tym podstawowym biologicznym koniecznościom.

2. Pominąwszy nawet to wszystko nie jestem w stanie sobie wyobrazić historycznych okoliczności uprawdopodobniających wzmiankowaną rewolucję, gdyż żadna rewolucja nie ma możliwości utrzymania się bez poparcia znacznej części populacji, a część populacji której podobna rewolucja byłaby na rękę jest biologicznie zdeterminowana i niezmienna i wynosi ok. 5-10%.

3. Tekst ten szerzy niechęć do mniejszości seksualnych na identycznej zasadzie, na jakiej "Rok 1984" szerzył niechęć do kolektywizacji, uniformizacji i totalnej kontroli. Pewne pokrewieństwo z tą książką sam raczyłeś, Sanestisie, zauważyć.

Opublikowano

Nie szerzy niechęci do mniejszości...ale szerzy niechęć do większości!!! czyli do pryncypiów !!! czyli staje za...mniejszością!!! Skupiłeś się na tym, kto rzadzi a nie na tym...kto jest gnębiony. Nie jest ważne kto rządzi, czy homo czy hetero. Ważne jest to, że ci "drudzy" są spychani na dół. I to jest okrutna wizja. Czyli każda strona przegina na swoją. Poczytaj więcej Bukowskiego i Hłaskę....oni zawsze byli z tymi "na dole". Pozdr. p.s. "przy czym popęd rozumiem nie tylko jako chęć rozładowania napięcia seksualnego, ale jako seksualne zainteresowanie konkretnym obiektem seksualnym, jak mężczyzna czy kobieta." Rock Hudson przez wiele lat "żył" z kobietą bedąc homoseksualistą (nie mówię tu o samym seksie). I nie chodzi tu tylko o środowisko filmowe, bo takich małżenstw było tysiace, ale o kołtuńskiej moralności, która zmuszała do takich zwiazków. Nie tylko w Ameryce.

Opublikowano

dla mnie temat opowiadania i jego zrealizowanie - bomba! ale jak pomyślę że tak może być, że ja - młode pokolenie nagle mamy tak zjełopowacieć (bo tego inaczej nazwać nie mogę) czyli w imię nowego wszystko powywracać jakoś mnie nie przekonuje. oki - to że się homoseksualne otwierają na świat jest normalne, u innych to i u nas, ale to że niedługo to ma być epidemia czy nowy model społeczeństwa też mnie nie przekonuje jakoś. przecież ludzie od wieków żyją, myślicie że tego nie było? mogło być, i jakoś nadal są rodziny heteroseksualne. więc - wolna wizja pisarzy i tyle. inaczej tego komentować nie umiem.

Opublikowano

No no...Johnku Twój zmysł i wyobrażnia i talent do pisania jest wart zatrzymania się na Tobie...hi hi.Ciekawe opowiadanko zapowiadające galimatias seksualny....w 2019.Powinieneś zostac wróżbitą bo masz dar przewidywania.Ten rok szybko się zbliża i wszystko będzie możliwe.Na szczęście nie wszyscy kochają się ,,inaczej''.Chociaż w życiu najważniejsze jest chyba to, żeby się nie zatracić i zostawić po sobie coś pozytywnego........................................................................................ Nie wiem co wpływa na naszą orientację seksualną,ale mądrzy ludzie nad tym pracują.Ja dziękuję Bogu że mogę przeżywać piękne chwile i żyć normalnie ............................................................ Dzięki za to opowiadanko i za następne te jeszcze nienapisane!:):):):)

Opublikowano

więc - wolna wizja pisarzy i tyle.
Dokładnie tak jest Justynko !!! A ponieważ każdy ma swoją wizję, więc każdy odnajdzie tu coś dla siebie...LPR- "Polska rodzina jest zagrożona", geje i lesby - " Zwyciężymy!", faszyści- "pedały do gazu", Straż Miejska- "Żądamy podwyżki" i ...13-letnie dziewczynki "Nikt nas nigdy nie zrozumie" itd.............Pozdrawiam

"Ruda lisico" dziękuję za takie miłe słowa (chyba nie zasługuję)i cieszę się, że się podoba. Czy to prawda, ze nie jesteś już ruda ??? Kiedy jedziemy na wycieczkę literacką ? W Krakowie było super! Pozdrawiam !!! Ten przystanek jest obok M.D.K. !!! heh!heh!heh! Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski Cenię taką religijność. Pozbawioną buty lecz zadającą pytania, czasem wątpiącą lecz pełną oddania...
    • @Leszek Piotr Laskowski sugestywne.
    • @Stukacz nie mogę się doczekać każdego kolejnego.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy przekroczyłem próg świątyni, do której jako dziecko zaglądałem co niedziela i święta  a teraz odwiedzałem ją, jedynie przy okazji  pogrzebów i jednego ślubu. I teraz właśnie  miał to być czas  przeznaczony na mszę pogrzebową. Przed kościołem  nie stał jednak zaparkowany karawan  ani nie było w jego pobliżu żadnych grabarzy. Żałobników również. Nie było łez, wspomnień i kwiatów.     Już od kruchty,  poczułem, nie drażniący swąd  cmentarnego kadzidła  i zapach tlących się parafinowych świec  a świeży i ciepły przeciąg. Za ciężkimi, dębowymi drzwiami prowadzącymi do głównej nawy, powitała mnie zupełna pustka i osamotnienie. Ani jedna postać  nie siedziała lub stała w ławkach  ciągnących się w dwóch długich rzędach  aż do stóp ołtarza. Pod nim nie ujrzałem również  katafalku ani trumny i to już zadało mi ostateczny cios, uświadamiając mnie w tym, że zwyczajnie pomyliłem  jeśli nie dzień to godzinę pogrzebu.     Pomylić dzień byłoby wykluczonym. Czwartek. Dziewiętnasty sierpnia.  Godzina jedenasta. Tak było  bezsprzecznie zapisane w nekrologu. Godzina jedenasta. Pociągnąłem za dewizkę  i uchwyciłem wystający z kieszeni  czarnej kamizelki zegarek. Wskazywał dziesięć minut na jedenastą. A więc niecały kwadrans do uroczystości.     Dzieje się tu coś absolutnie dziwnego. Warto byłoby zapytać u źródła, czyli księdza  lub choć kościelnego czy ministranta. Ich jednak też próżno było szukać wzrokiem. Szedłem powoli  wzdłuż ściany zachodniego skrzydła. Co jakiś czas zerkałem w stronę ołtarza  i przeciwległego skrzydła świątyni. Byłem w niej sam. Zaglądałem do konfesjonałów, licząc na to, że w ich mroku  odnajdę jakiegoś  pogrążonego w zadumie  rozważań lub modlitwy księdza,  który wyjaśni mi to wszystko.     Konfesjonały były puste. Patrząc na te drewniane, pokutne klatki, uświadomiłem sobie, że ostatni raz klęczałem w takiej  przed dwudziestoma pięcioma laty. Były proboszcz, który mnie wtedy spowiadał, był teraz starym, niedołężnym emerytem  z prawie setką lat na karku. A ja z chłopca bogobojnego i ułożonego, wyrosłem na  pozbawionego uczuć, empatii i sumienia. Zimnego psychopatę. Widać i tacy są potrzebni na tym świecie  by wypełniać wolę Pana.     Miałem zamiar udać się  do kancelarii na zachrystii. Tam też byłem już kiedyś. Jakieś dziesięć lat wstecz. By przynieść druk apostazji. Pytano mnie wtedy o powód. Wróciłem do wiary prawdziwych przodków. Wolę prawdziwy, rodzimy kult słońca niż syjonistyczną sektę  narodzoną gdzieś na izraelskiej pustyni. Podpisali bez słowa i wahania.     Postawiłem stopę  na pierwszym marmurowym schodku  prowadzącym do drzwi na zachrystię, gdy te rozwarły się szeroko  i zanim jeszcze  próg przekroczyła jakakolwiek osoba, dało się słyszeć przeciągły  i niesamowicie głośny płacz niemowlęcia. Widać płakało już długo. Chrypło i spazmatycznie łapało  zbawczy oddech.     Przez drzwi wszedł ksiądz  w o dziwo czarnej szacie, jakiej jeszcze nigdy w kościele nie widziałem. U jego boku jak mały, wierny pies kroczył ministrant ubrany tożsamo w czarną komżę, haftowaną  w jakieś dziwne litery i wzory, których znaczenia nie znałem. Za nimi wyszli do nawy rodzice dziecka. Ojciec, brunet o dość ciemnej karnacji, niski i chuderlawy,  trzymał w dłoniach zawiniątko z dzieckiem.     Małżonka jego była aniołem  i to nie tym z nieba a z piekła męskiego pożądania. Wyższa nawet ode mnie. Jej błyszczące, niebieskawymi refleksami, krucze włosy, ciągnęły się za linie, kuszących, pełnych bioder. Oczy z turmalinową głębią  wbite były daleko w przestrzeń przed sobą,  jak gdyby oglądały piękno  oddalonych o millenia galaktyk. Suknia była prosta i sięgająca ziemi. Tren ciągnął się za nią jak mój wzrok. Blade, odsłonięte plecy  z mocno zaznaczonym  pod skórą kręgosłupem  a pod nimi zapięcie sukni. Zamek schodzący w dół, prowadzący na zatracenie zmysły. Był bramą do  niewysłowionych rozkoszy jej ciała.     Jeden raz tylko odwróciła wzrok  by spojrzeć właśnie na mnie. Blado się uśmiechnęła. Przez potok łez. Bo właśnie przedziwne było to, że podobnie do dziecka, ona też zalewała się łzami. Była załamana i dojmująco smutna. Załamana ale i złamana. Pogodzona z losem. Widać trafiłem na chrzest  a czułem się tak jakbym oglądał pogrzeb.     Za nimi weszła ostatnia postać. Kobieta wyglądająca jak siostra matki dziecka Równie wysoka, piękna ale zimna. Jak głaz. Dało się to wyczuć natychmiast. Znałem ten grymas. Znałem ten wzrok. Bezlitosny i pogardliwy. Ja używałem go na codzień i ona widać też. Omiotaliśmy się nim nawzajem, jak dwa nadrzędne drapieżniki. Zabrakło jedynie warkotu i szczerzenia kłów. Demon zawsze wyczuję drugiego demona.   Wcześniej umknęło mi to, że co prawda przed ołtarzem nie było wyczekiwanej przeze mnie trumny, lecz zamiast niej stała tam kamienna, obszerna, owalna chrzcielnica. A więc faktycznie trafiłem na chrzest. Dziwny chrzest.     Postaci zebrały się wokół chrzcielnicy. Woda w niej z pewnością nie była święconą. Była lepka, gęsta i zupełnie nieprzejrzysta. Czarna jak polarna noc.     Ksiądz nachylił się do ucha matki  i zadał widać jakieś krótkie pytanie. Ta pokiwała głową i… wskazała na mnie.     Wszyscy wbili wzrok  w moją nieruchomą postać na schodku. Wreszcie ksiądz przerwał niezręczną ciszę. Czyli pan jest chrzestnym? Proszę podejść bliżej. Zaczynamy.     Jego słowa były chyba ponurym żartem. Ja chrzestnym!? Wykluczone proszę księdza. Ponad dziesięć lat temu składałem apostazję, zresztą wcześniej  i tak nie miałem bierzmowania. To nieistotne teraz drogi Panie. Dziecko musi mieć ojca chrzestnego. Ziemskiego opiekuna swych praw. Błogosławię Pana do tej roli. Proszę podejść.     Ja przyszedłem tu na pogrzeb! Kiedy odbędzie się pogrzeb  zaplanowany tu na godzinę jedenastą? Chcę wiedzieć tylko tyle i już mnie tu nie ma. Ksiądz nie dał się zbić z tropu. Ta świątynia nie prowadzi  mszy pogrzebowych,  tylko chrzty i komunie święte. Został Pan wybrany na ojca chrzestnego, chyba Pan teraz nie odmówi dziecku?     Jak to nie prowadzicie pogrzebów?! Od kiedy?! Byłem tu wielokrotnie na pogrzebach, na ślubie też,  ledwie w zeszłe lato. Teraz powołujemy jedynie nowych wiernych, chrzcząc ich i nadając im imię. Niech Pan nie robi scen w domu Bożym i stanie w swej roli dla dobra tej dzieciny.     Chyba ksiądz mnie nie zrozumiał. Nie jestem katolikiem  ani nawet chrześcijaninem. Przyszedłem na pogrzeb bo tak trzeba, ale nie mogę brać udziału  w żadnym chrzcie ani w liturgii. Z szacunku do Was wiernych  jak i swoich przekonań i wiary. Jestem rodzimowiercą. Wierzę w duchy, demony i magię. Tą najczarniejszą również. Praktykuję ją na codzień. Modlę się do swojej patronki. Przenajświętszej Śmierci. Nie o łaski dla mnie  a o zemstę, sprawiedliwość  i śmierć dla moich wrogów. Więc przepraszam  ale będzie ze mnie kiepski chrzestny. Idealny.     To jedno słowo rozcięło ciszę jak nóż. A padło z ust chrzestnej matki. Dalej patrzyła na mnie drapieżnie i dziko. Jest Pan idealny dla mnie  jako Pana chrzestnej partnerki  i dla rodziców małej. Proszę się zgodzić. Wyciągnęła ku mnie dłoń  w zapraszającym geście.     Oszalałem widać, lecz dałem za wygraną. Przeszedłem w ich stronę i złapałem jej dłoń. O dziwo była ciepła  a wręcz lekko spocona i gorąca. Ale gdy ścisnąłem ją troszkę mocniej, nie wyczułem pulsu tam gdzie zwyczajnie powinien odbijać się echem serca w żyłach. Spojrzałem na nią z bliska. Teraz już uśmiechała się szczerze  ale nadal zimno. Z profilu przypominała  kapłanki Świętej Śmierci a może sama nią była. Jeśli nawet tak było, to już nie bałem się. Bezbronnemu nie grozi kara.     Ksiądz spojrzał na mnie  i zwrócił się tymi słowami. Na chrzcie świętym nadano Ci imię skały  na której miałeś zbudować kościół. Ty zbudowałeś go  a potem doszczętnie zrujnowałeś  a na końcu spaliłeś. Przyjąłeś demona do swego serca  i nadałeś mu imię tego,  który pomagał dźwigać krzyż na Golgotę. Bo on pomaga Ci dźwigać ciężar żywota. Wyniosłeś go  ponad wszelkie stworzenie i uczucie  byś już nigdy nie wrócił  do postawy człowieka. Wezwałeś święte oblicze Śmierci  do swego życia  aby oddawać jej hołd  i uciec pod Jej protekcję. Ona chroni Cię od wrogów  i zadaje im krwawą sprawiedliwość. Stałeś się ambasadorem Jej praw. Piewcą Jej chwały. Jej wilczym omenem,  który wykonuje Jej nieomylne wyroki. Godnym jesteś kapłanem  by nadać imię temu dziecku. A wtedy mechanicznie wręcz wyrzekłem A więc niech przyjmie imiona. Angelisa Angela Luna Sol de Muerte.     Dzwonnica rozgorzała  potęgą spiżowych dzwonów. Ksiądz zanurzył dziewczynkę we krwi. Już nie płakała. Miała zimne, czarne oczy śmierci. Wyrośnie na piękna kapłankę. Ministrant trzymał w dłoniach złoty pucharek  z komunią w środku. Były to szczątki ciała wrogów  umoczone we krwi. Rozdał je pośród zebranych. Każdy dopełnił ofiary. Wiążąc zaklęte w nich dusze Na wieki w potępieniu.                          
    • @Proszalny  ... lubię patrzeć wychodząc do pracy na sukienkę wiszącą na krześle    myśli blisko anatomii rozgrzewają... ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...