Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wstał lewą nogą, co jak wierzył z góry wróżyło nieszczęście, a na dodatek przy wychodzeniu z łóżka zahaczył o przylegający do niego stolik i zranił się w lewy bok. Kiedy już wreszcie stanął na nogach i podszedł do okna, zamarł. Za szybą zamiast codziennego ukochanego widoku na morze, widział ośnieżone górskie szczyty. Nieszczęście wisi w powietrzu, pomyślał. Już czuł jego specyficzny zapach. Otarł oczy i znów spojrzał za okno, lecz ciągle widział tam tylko skały. I chociaż poranne słońce napawało go zachwytem i jakąś nieopisaną, nieznaną dotąd radością, pomimo tego czuł wewnętrzny niepokój. Nie rozumiał swojej sytuacji. W głowie miał jeszcze szum fal i spontaniczny krzyk mew, ale przed sobą widział coś zupełnie innego. Nie przywykł do patrzenia na skały. Nawet nie lubił ich widoku. Zresztą, jedyne skały, z jakimi miał do czynienia, to niewielkie kamienie, jakie mógł spotkać na plaży, gdzie przywykł przesiadywać godzinami wpatrując się w błękitną morską dal. Dziś było inaczej. Widok ograniczał się do kilku niedostępnych, zdawać by się mogło, szczytów, trochę drzew i nic poza tym. A gdzie przestrzeń? Gdzie morze? Gdzie fale i mewy?
Spacerował dość długo w pokoju, zanim odważył się wyjść na zewnątrz. Wreszcie spakował się i wyszedł. Ku swojemu zdziwieniu, im dalej i wyżej się znajdował, tym ciekawszy stawał się krajobraz. Szczególnie strome zbocza dawały wiele radości i przeżyć. Z zachwytem spoglądał swobodnie w dół dolin. W ten sposób rekompensował sobie tęsknotę za przestrzenią, do jakiej był przyzwyczajony obserwując bezkresne morze. Podobało mu się także i to, że znajdował się wyżej niż czubki strzelistych drzew.
Zgłodniał wreszcie. Usiadł na jednej ze skał na zboczu. Zjadł przygotowane wcześniej kanapki i popił ciepłą herbatą z termosu. Zapragnął jeszcze przez chwilę odpocząć. W ciszy przegryzał jabłko, gdy nagle owoc wyleciał mu z rąk i stoczył się w dół urwiska. Wstał zdziwiony, spojrzał nieufnie w dół i wyrzekł do siebie – Boże, jak to wszystko ogarnąć?
Dręczony wciąż rozterkami dotarł do szczytu. Wreszcie odzyskał spokój, jakiego od rana potrzebował. Rozglądał się dokoła i spostrzegł, że widzi stąd dużo więcej niż nad brzegiem morza. Dziwiła go zaskakująca bliskość innych wierzchołków, które z dołu zdają się być niedostępne. Cieszyło go, że mógł podziwiać inne, niższe szczyty z góry. To wspaniałe miejsce na śmierć – pomyślał, – jeśli kiedykolwiek będę musiał umrzeć, chciałbym, aby to nastąpiło tutaj, na jednym ze szczytów, pod samym niebem, na dachu świata.
Długo trwało zanim zdecydował się na zejście. W dodatku znów, podobnie jak rankiem, zaczął przeczuwać nieszczęście. Zaczął padać niewielki deszcz. Schodził niespokojny, bardziej zwracając uwagę na rozłożyste widoki, niż pod nogi. Co jakiś czas potykał się i bronił przed upadkiem. Wreszcie wypatrzył niewielkie jezioro. Widok wody, choćby w postaci najmniejszego polodowcowego stawu tak bardzo go zaciekawił, że zupełnie zapomniał o przezorności. Chciał za wszelką cenę tam dotrzeć i choć na chwilę popatrzeć w lustro wody. Schodząc na skróty, stromym zboczem, stracił równowagę na wilgotnej i śliskiej powierzchni skały. Odpadł od ściany i spadł w przepaść zahaczając lewym bokiem o gałąź drzewa próbując ratunku.
Ludzie widzący całe zdarzenie z dołu, z przerażeniem myśleli o niepotrzebnej, przypadkowej śmierci. Tylko jeden stary człowiek siedzący pod drzewem, trzymając drewniana laskę wstał i wyrzekł sam do siebie – to piękny dzień na śmierć…i po tych słowach jakby na potwierdzenie pokazała się kolorowa wstęga na niebie. Bo czasem zdarzają się dni odpowiednie, jakby specjalnie na coś stworzone. Ów dzień, był akurat pięknym dniem na śmierć.

Opublikowano

1) "co jak wierzył z góry wróżyło" - niepotrzebne moim zdaniem "z góry"
2) Kiedy już wreszcie stanął na nogach i podszedł do okna, zamarł. - już wczesniej było, że wstał, potem że przy wychodzeniu ten tego - i znowu to zdanie "kiedy już wreszcie stanął na nogach" - za dużo tego wstawania, napisz że kiedy odkwiczał rytualne, obyczajowe znoszenie bólu wówczas podszedł do okna, przy którym zamarł.
3) z okna mam widok na... to i owo. Ale widok, który znamy jest widokiem morza, nie na morze.
4) "I chociaż poranne słońce napawało go zachwytem i jakąś nieopisaną, nieznaną dotąd radością, pomimo tego czuł wewnętrzny niepokój." - nie wierzę, że mogło cos go w takiej chwili napawać radością, to jest apsychologiczne.
5) " Nie przywykł do patrzenia na skały. Nawet nie lubił ich widoku. Zresztą, jedyne skały, z jakimi miał do czynienia, to niewielkie kamienie, jakie mógł spotkać na plaży, gdzie przywykł przesiadywać godzinami wpatrując się w błękitną morską dal" - przeczytaj sobie te zdania, moim zdaniem, nie korespondują ze sobą logicznie.
6) "Widok ograniczał się do kilku niedostępnych, zdawać by się mogło, szczytów" - ograniczał sie do kilku, zdawać by się mogło, niedostępnych szczytów. Z twojej budowy zdania wynika, że zdają się to szczyty, a przecież nie o to ci chodziło.
7) "Szczególnie strome zbocza dawały wiele radości i przeżyć" - zamiast "dawały" lepiej dostarczały
8) Z zachwytem spoglądał swobodnie w dół dolin." - nie wiem czy to jest poprawne "dół dolin", no bo juz sama dolina jest dołem, może wystarczy, że spogladał w doliny. Trzeba by zapytać jakiego górala na tym forum, bo ja też z nad morza jestem, więc się nie znam.
9) Usiadł na jednej ze skał na zboczu - chyba inwersja, bo podejrzewam że poprawnie byłoby: usiadł na zboczu jednej ze skał.
10) Odpadł od ściany i spadł w przepaść zahaczając lewym bokiem o gałąź drzewa próbując ratunku. - znów inwersja, tym razem sam znajdź ją.

Generalnie coś tam kombinujesz. Tylko więcej dyscypliny w budowaniu zdań. Nie licz na to, że ktoś nie zauważy twoich niedociągnięć.

Pozdrawiam z nowym rokiem

Opublikowano

He,he,ja jestem z gór i zawsze patrzę w doliny.Tak samo,jak zawsze jadąc samochodem cofam,a nie (jak niektórzy), cofam do tyłu :) ,masło maślane,Czyż można cofać do przodu? ja mam malutką uwagę : "Starzec wstał i wyrzekł sam do siebie",trochę brzydkie zdanie. Starzec podniósl się i szepnął ,lub powiedział do siebie... Poza tym ,podoba mi się Twoja wyobraźnia i stwarzanie trochę nierzeczywistej aury, wygląda to jak wędrówki w snach. Jeśłi jeszcze nie oglądałeś, to polecam "Reqium dla snu" prod. (rzecz jasna) USA.

Opublikowano

Don Cornellos:

Bardzo dziękuję za tak wnikliwą analizę tekstu. Przyznam, iż nie liczyłem nawet, że ktoś to przeczyta.
Jak zauważyłeś, coś tam kombinuję. No właśnie. Wiem, że to amatorszczyzna i dlatego potrzebuję jak najwięcej uwag. Sam nie wychwytuję takich błędów jak powtórzenia albo dół doliny...

Dyscyplina - jak najbardziej, ale to jest najtrudniejsze. Poza tym, nie wiem czy się zgodzisz, zauważyłem, że najwłaściwsze są proste sformułowania. Ja często gmatwam i zdanie traci swój sens. Więc jest nad czym pracować.

Pozdrawiam serdecznie.


MARCEPAN 30:

Dzięki człowieku z gór!!!

Napisałem w ten sposób ponieważ miałem na myśli dno doliny (czyli to co jest najniżej w dolinie), ale wyszło rzeczywiście masło maślane.

...Z zachwytem spoglądał na swobodnie wijące się wstęgi kryształowej wody uparcie wdzierającej się w dno wielkich dolin...

Teraz to dopiero nakombinowałem. He he!!

Bardzo dziękuję za interpretację!!!

Nie widziałem "Requiem..." bo to z USA. Ale może wreszcie zobaczę??

Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

W komentarzu napisałeś: Poza tym, nie wiem czy się zgodzisz, zauważyłem, że najwłaściwsze są proste sformułowania. Ja często gmatwam i zdanie traci swój sens.

Ja bynajmniej nie uważam, że najwłaściwsze są proste sformułowania, gdyż też lubię kombinować. Problem tkwi jedynie w tym, by jak najlepiej wyrazić to, co ma się w głowie. Jeżeli masz naturę wymyślacza, eksperymentatora - to twoje pisanie musi ją zaspokoić. Nie możesz pisać krótkich zdań - tylko dlatego, bo tak łatwiej, jak też nie można uciekać od kwestii trudnych do wyrażenia. Jeżeli masz chęć napisać złożone zdanie, które jednak wciąż ci nie wychodzi, wówczas stwórz okrężną drogę, ale zrób to dopiero po dwutygodniowych nieudanych próbach. - teraz to ja chyba w tym zdaniu przekombinowałem :)
Niektórzy wielcy pisarze, sami stawiali sobie literackie przeszkody, by później próbować je pokonać. Idź za głosem serca. Najpierw bądź geniuszem i bez skrępowania pisz wszystko co tylko przyjdzie ci do głowy, nie patrząc na konwenase czy kanony. A dopiero gdy napiszesz szkic utworu, przepisuj zdania i poprawiaj je. Badaj składnię itp.

Pozdrawiam
Ps. fajnie, że mój poprzedni komentarz nie zniechęcił ciebie.

Opublikowano

Właśnie
Nie poprawiaj zdań w kompie. Przepisuj je zwyczajnie długopisem. Niech ci na tym schodzi czas. Czas! Czas!
Czas jest ważny chociażby dla pracy podświadomości, no i sprzyja koncentracji.
Gdy przepisując długopisem tekst zauważysz błędy, czy np braki tekstowe - poprawisz je, wówczas przepisuj jeszcze raz, wciąż poprawiając.
I tak przepisuj, do momentu aż nie będziesz widzieć żadnych błędów, bądź niedociągnięć.

Metoda trudna. Ale można tak pracować dzieląc tekst na odcinki. Powiesz sobie, że teraz pracujesz nad tym akapitem.
Spójrz na mój tekst pt "kilka zdań z części ósmej dziennika."
To efekt takiej pracy nad jednym akapitem.

Opublikowano

:))

No a jak poradzić sobie z inwersją w zdaniu prostym? Przestawiaj szyk wyrazów:

No a jak poradzić sobie z inwersją w zdaniu prostym?
No a jak w zdaniu prostym poradzić sobie z inwersją?
No a jak z inwersją poradzić sobie w zdaniu prostym?

Sprawdzasz, które zdanie lepiej brzmi, ponadto który szyk wyrazów kolejno odsłania sens zdania to znaczy jest bardziej logiczny.

jak (jak - co robić?) poradzić sobie (aha, ale z czym poradzić sobie?) z inwersją (no już więcej rozumiem) w zdaniu prostym (dzięki za dodatkową informację o co ci chodzi)

W dziennikarstwie istnieje zasada: co?, gdzie?, kiedy?, jak?, co spowodowało?, jakie skutki odniosło? W artykule powinny znaleźć się odpowiedzi na te pytania.

Prozaicy często zapominają o tej zasadzie, a jest ona przydatna jesli chce być się rozumianym

Opublikowano

W zdaniu złożonym robimy podobnie:

napisałeś dajmy na to: Aaaaa aaa aaaaaaaaaa, bbbbbb bbbb bbbbbb, ccccccc ccc ccccc ccccccccc

Teraz próbujesz inaczej

Aaaaa aaa aaaaaaaaaa, ccccccc ccc ccccc ccccccccc, bbbbbb bbbb bbbbbb
Bbbbbb bbbb bbbbbb, ccccccc ccc ccccc ccccccccc, aaaa aaa aaaaaaaaaa
Bbbbbb bbbb bbbbbb, aaaa aaa aaaaaaaaaa, ccccccc ccc ccccc ccccccccc
Ccccccc ccc ccccc ccccccccc, aaaa aaa aaaaaaaaaa, bbbbbb bbbb bbbbbb
Ccccccc ccc ccccc ccccccccc, bbbbbb bbbb bbbbbb, aaaa aaa aaaaaaaaaa

Jeżeli tak będziesz pracował, nie powinno być kompromitacji.

Opublikowano

:)
Jeszcze jest coś takiego jak idealizacja zdania zlozonego i konkretyzacja. To się robi gdy zdanie jest wyjątkowo skomplikowane, i składa sie z wielu wyrażeń. W myślach wyrzucasz z tego zdania wszystko co jest tylko dodatkiem tak by pozostała idea. Wówczas przyglądasz sie tej idei czy jest napisana poprawnie po polsku. To jest idealizacja

Konkretyzacja polega na dodawaniu do tej idei kolejnych szczegółów.

Mam jeszcze kilka idei, ale bardziej odnoszą się do mojego stylu, niż poprawności jako takiej. Mimo to, jeżeli jestes zainteresowany będę mógł sie nimi podzielić.

To się DOn Cornellos namąrdkował, chyba trzeba spadać, bo zaczną rzucać kamieniami.
Pozdrawiam

Opublikowano

Dzięki Don Cornellos!!!

Nie mam wykształcenia humanistycznego. Jestem geografem i ekonomistą o artystycznych ambicjach czy też zdolnościach. To o czym piszesz jest dla mnie zupełną nowością ale brzmi logicznie i z pewnością masz rację. Sam proces twórczy jest złożony i czasem to mordęga. Rzeczywiście. Też mam takie doświadczenia, że coś tam wypisuję a potem poprawiam, poprawiam, popreawiam...

Serdecznie pozdrawiam

Opublikowano

A co w tym złego? Przypominam Piotr, że to forum dla początkujących, więc powyższe komentarze mają chyba rację bytu. Nawet jeśli moje rady nikomu nie pomogą, to też na pewno nie zaszkodzą. Może uważasz, że takim wyłuszczaniem elementarnych podstaw pracy nad tekstem obraziłem autora?
A co uważają inni?
Może to nie byłby zły pomysł, gdybyśmy tu na forum wyjawili swoje metody pisania tekstów.
Asher w jaki sposób piszesz?
k.s. rutkowski jak pracujesz nad tekstem?
Piotr Rutkowski i wszyscy inni - podzielcie się swoimi tajnikami pracy pisarskiej.

Pozdrawiam Ciebie Piotrze w nowym roku.

Opublikowano

Ja również nie widzę w tym nic złego Panie Piotrze.
Nie wstydzę się swojej niewiedzy i dzięki ludziom, którzy poświęcą swój czas na przeczytanie mojego tekstu mogą się podzielić swoją opinią, wrażeniami i doświadczeniami, ja mogę się czegoś dowiedzieć. A może nauczyć? Inna sprawa co z tą wiedzą zrobię.

Pozdrawiam serdecznie.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Witam. Co do dolin - to bodajże patrzymy na dno doliny, a nie na dół, bo dolina jak każda dziura, niecka, kotlina i inne zniekształcenie wklęsłe takowe dno posiada... A poza tym to te zdania, rady udzielili poprzednicy, ja tylko dodam że nie należy ciąć zbyt radośnie, bo może się to wyda dziwne, ale później można mieć problemu z ponownym "tasiemczeniem" zdań, gdyż będą się wydawać zbyt długie. Ja takiego problemu nabawiłam się w szkole, po tym jak oddałam wypracowanie na prawie dwie strony A4, ładne, szchludne, z małym defektem... otóż to wypracowanie składało się z 5 zdań. Po tym zdarzeniu zaczęłam ciąć zdania tak elokwentnie, że teraz czasami muszę z kilku zdań sklejać jedno... a więc polecam umiar z cięciem, jedynie ograniczać zdania z maślaności, przez ich czytanie, nawet w kilka dni po napisaniu opowiadania - wtedy można wiele błędów wyłapać samemu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
    • @LessLove  Piękne ujęte:  "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I  "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w calym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala.  I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko.  Dlatego może świecić dalej.    Pozdrawiam serdecznie.
    • czy z każdym  dniem  zmagać się należy    czy lepiej  bez myśli  czasem trochę poleżeć    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...