Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

...Wtedy znikąd przyjdą do nas ludzie i będą cię pytać o moje dzieciństwo.
Powiesz im całą prawdę, chronologicznie, ze wszystkimi pikantnymi szczegółami.. Opowiesz o moim ojcu, jak tłukł małego dzieciaka, a potem przychodził i ze łzami w oczach przepraszał a oni z robią z tego sensację, większą niż możesz sobie wyobrazić. Opowiesz im historię o głupiej matce i siostrze karierowiczce, i koniecznie o tym, jak podrzucałaś w tajemnicy książki do mojego łóżka.

Nie będzie już odwrotu. Będzie za późno. Będzie za późno na cokolwiek.. Zgasną wszystkie gwiazdy i nie będę miał dokąd pójść. Ogarnie mnie strach przed ludźmi. Nie będę mógł ich obserwować. To oni zaczną obserwować mnie.

Wtedy dopiero w pełni zrozumiem, co tak naprawdę znaczy - nie mieć pomysłu na swoje życie.

Opublikowano

1) "...a potem przychodził i ze łzami w oczach przepraszał a oni z robią z tego sensację, większą niż możesz sobie wyobrazić" - kompletnie nie wiem o co w tym zdaniu chodzi, może po słowie "przepraszam" postawiłbys przecinek - ale i tak byłoby to zdanie niezrozumiałe.

W ogóle cały tekst jest dla mnie niejasny. Nie podoba mi się. Rozbuduj. Wszak, jesteś pisarzem a nie twórcą poetyckich miniaturek. Pozdrawiam

Opublikowano

Niestety, muszę się zgodzić z Donem, miałeś lepsze teksty. Z drugiej strony ciężko jest napisać dobrą miniature , tak żeby jej nie zawalić. Twoja faktycznie jest zbyt niejasna. Przeczytałem ja kilka razy, ale ciagle mam tylko pytania bez odpowiedzi. Być może to co chciałes w tym tekście powiedzieć jest zbyt osobiste, dlatego niejasne dla innych, za mało uniwersalne.

Opublikowano

Przyznam, że w całości zrozumiałam treść przekazaną w tejże miniaturce. Nie wiem czego tu można było się nie domyślić. Co do trafności tych słów - są prawdziwe i jakby nie patrzył smutne.

Opublikowano

Hej, co tu jest słuszne i prawdziwe? To zaledwie szkic liryczny, a ty mówisz o jakiejś słuszności. O dziewczyno, chętnie z Tobą pogadam, skoroś taka mądra. Dzuzka mam nadzieję, że w moje życie dużo wniesie dyskusja z Tobą. Wielkie nadzieje. Musisz być geniuszem skoro ja nic nie rozumiem, a Ty wszystko. Mistrzu zapisuję się już w tej chwili na nauki właściwej interpretacji. Przyjmiesz ucznia?

Wracając do tematu: Jeżeli jest tu jakaś słuszność, to moim zdaniem, taka podobna do haseł komunistycznych, które powierzchownie rozumując własnie słusznymi i sprawiedliwymi się wydawały. Co głupsi daliby sie nawet za nie zabić. Podejrzewam że k.s rutkowski miał na myśli to samo co ja, że od Piotra R możemy wymagać czegoś głębszego, co będzie bardziej przypominać literaturę niż szkolną pracę domową pt. prozatorska miniaturka.

Pozdrawiam Dzuzkę w głębszym spoglądaniu na wszelakie aspekty życia, w tym na literaturę.

Opublikowano

dziękuję dzuszko nie rozumiem Kornelusa jego ataku, i "słuszności"??? ...mi też wydaje się, że napisałem jasno i przejrzyście...aż za bardzo,

no coż wam tez chłopaki dziękuje...pamietajcie te słowa : " Sława to dziwka, kurwa. Kiedy ludzie stają się sławni robią się z nich fiuty" Ch.B


a z tym wymaganiem ode mnie czegoś większego... nie będę tego komentował..kim ja jestem???
.im częściej tu przebywam, tym częsciej mam wrażenie, że wy skrobiecie coś tam sobie, nie czytacie, nie chłoniecie tego wszystkiego...nie czytałeś nigdy kilkuzdaniowych miniatur wielkich pisarzy???? myślisz, że każdy od razu wyjedzie z powieścią??? tutaj ???na internetowym forum???

spadam do łóżka z Witkacym...

Opublikowano

zaraz, kurwa, bo czegoś tu nie rozumiem. czyli jak, nie zrozumiałem(bo może jestem głupi, a to tylko jedna z opcji) i nie ma dla mnie w tym tekscie nic jasnego, ale mimo tego mam ci wsadzić jęzor w tyłek, tego chcesz? jesli tak , to nic z tego. towarzystwa wzajemnego drapania się po jajach omijam szerokim łukiem . a jesli chodzi o to czytanie i chłonięcie, to wybacz, ale poswięciłem na twoją miniaturke kilka pełnych zastanowienia chwil, bo lubie coś takiego czytać i czasem napisać, ale nie wchłonąłem, bo jak dla mnie to za kręta droga, mimo że tylko kilka na niej zdań. czytywałem miniatury wielkich pisarzy i często te ich miniatury znaczyły dla mnie tyle samo co ta twoja. niewiele. nie znalazłem w nich niczego wielkiego. a sam czar WIELKICH nazwisk ich autorów to widać było za mało, abym przyjął za pewnik, że to co własnie przeczytałem i co spłynęło po mnie jak kropla deszcze po szybie w czasie ulewy, to genialna rzecz. zrozumienie to pierwszy krok do oczarowania,a skoro nie zrozumialem nikomu nie pierdolne do dzienniczka piątki in blanco. byłbym nie szanujacą się kurwą.

Opublikowano

no i to lubię...nareszcie coś się tu zaczyna dziać...wiesz, mnie nie obrazisz bo za bardzo cie szanuję...choćbyś nie wiem jak mocno mnie prowokował i rzucał kurwami...

Byłem na spacerze z moją przyszłą żoną. Było słodko i nostalgicznie. Powiedziała do mnie : ..a jak będziesz już wielkim pisarzem to....pewnie chodziło jej o polepszenie warunków życia, ja jednak napisałem kilka zdań o tym, jak pojmuję sławę. To taka cienka granica, po przekroczeniu której, nie ma już odwrotu. Nie masz o co walczyć, bo wywalczyłeś, nie jesteś głodny, nie musisz się rumienić przy piwie ze znajomymi, kiedy mówisz że jesteś pisarzem, ale wtredy stajesz się wszechwiedzącą kurwą, alfą i omegą literatury, ale najgorsi są ci ludzie, którzy będą chcieliwiedziec o tobie wszystko. No i miałem nadzieję, że wyraziłem się jasno, ale chuj...jak nie to nie to nie mój problem.

Opublikowano

Piotr, nikt cie nie prowokuje, a na pewno nie ja. przeczytales pewnie juz niejeden mój komentarz, to zapewne wiesz jak niektore wygladaja. w tym nie ma ataku. podobało mi sie sporo twoich tekstow(patrz komenty pod nimi),kilka mi sie nie podobalo( takie komenty na nie tez pod nimi znajdziesz), ale i tobie zdarzalo sie objechac jakies moj tekst, czasem slusznie , czasem nie. rozumiem ze jestes zły, bo to w końcu twoj tekst i skoro dla jakichs typow jego p r o s t e przesłanie stanowi zagadke, to mozna sie wkurwić. no niestety, dla niektórych z nas zagadka jest, moze juz teraz mniejsza, bo przedstawieniu twojej genezy tego tekstu, ale przynajmiej dla mnie wciaz jest , co nie znaczy że po tej jednej miniatuirze przekreslam cie jako autora. co zawiodło? nie wiem, amigo. może dobór słów. może co innego...nie wazne. oklasków nie otrzymuje sie z każdej strony, w którą zwrocisz głowę, cos juz o tym wiem. ich brak czasem cholernie boli, ale tak to juz jest i nalezy przełknąć te pigułkę i dalej robić swoje. i tego ci życze. wezmy twoje inne opowiadanie "kumple z baru". miala byc juz wczoraj pod nim koment, ale nie bylo i juz nie bedzie , bo wyszlo by na to ze przy jednym się czepiam, a przy drugim chwale i pozostałby niesmak . ale to dobry tekst. dlaczego? bo ma klimat, ktory lubie ,rozumiem i znamam. od razu skopał mi dupe. a ten mi jej nawet nie musnął. i taka jest miedzy nimi róznica.

Opublikowano

"Nie będę mógł ich obserwować. To oni zaczną obserwować mnie."

nie bardzo rozumiem, co tu jest niejasne.
paradox sławy pisarza, który ogląda ludzi zza firanek. nie może już w nich pływać i brać historii z bliska. ogólnie przejebane troche. ale napewno nie niezrozumiałe.

Opublikowano

Ciekawa jestem czy ktoś na tym forum wie co to jest wolność słowa, myśli, wypowiedzi? Każdy z nas ma własne poglądy i powinno się z nim liczyć, a nie od razu rozwalać je taranem. Tacy mądrzy ludzie wydawać by się mogło, a estetyka waszych wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia. Jednak mimo wszystko jesteście pomocni dla innych.
Co do wcześniejszego zagadnięcia w stronę mojej osoby to nie przyjmuje uczniów. Najlepszym nauczycielem jest samo życie!! Wszyscy mamy własne bagaże doświadczeń, które wpływają na nasze myśli i rozumienie świata. Wystarczy pożyć troszkę i zwracać uwagę na wszystkie aspekty kroczenia po ziemi. Przeżywamy różne sytuacje i to dlatego mamy odmienne odczucia i sądy.
Pozdrawiam wszystkich i tych mile piszących i tych mniej miłych.

Opublikowano

Co ty, nikt się nie interesuje pisarzami, skandale robi się o politykach i gwiazdach showbiznesu. Nie bój się, nie ma czego, tak znowu bardzo wypytywać nie będą, a jeśli nawet, to raczej o Twoje poglądy na różne aktualne kwestie - od tego są pisarze, żeby komentować, od tego gwiazdy, żeby o nich plotkować.
Przesadne obawy.
Pozdrawiam

Opublikowano

1) Tak, może i przesadzilem z atakiem na Dzuzkę, czasami mnie ponosi - przepraszam. Niestety ale już tak wiele razy spotykałem się z deklaracją rozumienia sztuki, w odniesieniu do przypadków gdzie właściwie nic nie było do rozumienia. A nie było, albo to z powodu artystycznego założenia twórcy albo też z elementarnej nieumięjetności bycia komunikatywnym.
Cała moja złość wywodzi się z tej świadomości, że bardzo często odbiorcy sztuki dają sobie zasugerować rozumienie jej. Weźmy takie amerykańskie filmy sensacyjne, którymi podnieca się wielu młodych ludzi. W tych filmach bohaterowie często przemieszczają sie chyba przy pomocy teleportacji, chociaż w filmie nic o teleportacji się nie mówi. Gadają ni stąd ni zowąd o tym i owym - a my nic nie rozumiemy. A nie rozumiemy chociażby dlatego że twórcy filmu zwyczajnie nie dają nam czasu na zastanowienie. Akcja wciąż pędzi do przodu, coraz szybciej i szybciej. Musimy zaufać scenarzyście, reżyserowi, że film ma sens. Rodzi się w nas zaufanie, które z czasem przybiera maskę rozumienia. Od tej chwili nasz mózg poddawany jest praniu.

Pranie mózgu polega na tym, by podawane treści mialy pozór przyswajalności. Pozór - co znaczy, że sama treść ma powodować w nas zakłopotanie z powodu właśnie jej nie rozumienia. To zakłopotanie z kolei znajdzie dla siebie ratunek w zaufaniu. Od zaufania już blisko do samookłamywania, że właśnie rozumiemy.
Stąd mój atak na Dzuzkę, może niesłuszny - jeśli niesłuszny przepraszam. Wybaczcie ale troszeczkę jestem przewrażliowiony na punkcie prania mózgu, bezkrytycznego przyjmowania podsuwanych treści.

2) Tekst Piotra jest właśnie ogólnikowy, dobry dla nastolatek - smutne życie sławnego pisarza. Mary Rose napisała wiele prawdy: "nikt sie nie interesuje pisarzami. Wypytywać nie będą. Przesadne obawy"

3) ulinda monteso napisała: nie bardzo rozumiem, co tu jest niejasne "Nie będę mógł ich obserwować. To oni zaczną obserwować mnie."

No właśnie, dla Don Cornellosa jest niejasne "nie będę mógł ich obserwować". Dlaczego nie będzie mógł? Tutaj mógłby P. Rutkowski zaskoczyć mnie jakimiś fascynującymi zdaniami, mógłby przekonać mnie... - bo Don Cornellos uważa odmiennie, że bycie obserwowanym nie przeszkadza obserwować. Wręcz przeciwnie bycie obserwowanym zwiększa napięcie i czujność. Zaostrza świadomość i percepję tego co mnie otacza. Rodzą sie nowe sytuacje, nieznane dotąd mi i wielu innym - a więc sytuacje ciekawe do opisania. Rutkowski ma inne zdanie, ale w ogóle go niczym nie podpiera.

4) Literatura jakoby w swej definicji ma w sobie to coś, co będzie przyciągać czytelnika by przeczytał jeszcze raz. Ma mieć tę magię, magnetyzm - albo niezwykłą formę, treść , klimat, oryginalność poglądów etc. A tu co mamy? Kilka zdań i do tego napisanych niechlujnie. Piotr zawsze grzmi na forum gdy tylko znajdzie jakieś błędy ortograficzne, a nam co zaserwował? Napisał po spacerze i rzucił na forum. Jestem przeciwnikiem takiego portalu literackiego. Popracujmy trochę, a dopiero później wrzucajmy na forum. Miejmy więcej szacunku dla czasu innych forumowiczów.

Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz przepraszam, jesli ktoś poczuł się urażony moimi słowami.

Opublikowano

To mi się podoba, wystarczy szczypta kultury i robi się miło. zgadzam się z tym, że teksty nie powinny trafiać na forum na gorąco, zaraz po ich powstaniu. ale nie oszukujmy się prawdziwy poeta znający się na rzeczy potrafi w mgnieniu oka stworzyć coś fenomenalnego. muszę przyznać że ja do nich nie należę, bo opublikowałam na forum część mojej "książki" po około czterech latach jej powstawania, a i tak rozwaliliście ją bez hamulców. zdaje sobie sprawę z tego, że pewnie macie rację! mam radę, jeśli ktoś nie chce być rozjechany na starcie niech popracuje solidniej nad swoimi na pewno dobrymi dziełami.
już nie pamiętam o tym ostrym tonie Don Cornellos!! pozdrawiam wszystkich.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...