Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

substytut niekoniecznie musi być gorszy od oryginału, a coraz częściej to oryginał staje się na rynku własnym sybstytutem;
i czy to skromność peela? czy ukryta zachęta - by jednak sprawdzić...
prowokujące do eksperymentów... :)) J.S

Opublikowano

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta wykrzyczana myśl nie spełnia roli wiersza, jaki powinien się tutaj znaleźć, ale czasami i tak trzeba. Knot nadający się do kosza pozostanie tu jednak, chociażby z tego względu, że nieoczekiwanie złowił taki wspaniały kwartet komentatorski.

Niewierny Tomasz
Masz rację, to nie wiersz. Przesyt reklam i ciągłe z nimi spotkania powodują, że nasze myślenie wypacza się.

Dzie wuszka
Nie żałuj sobie, dźwangnij - widać zasłużyłam.
Z drugiej strony, pierwszy raz sąsiaduję ze zdolną Warmińską Poetką – może skorzystam na tym i jakieś moce mnie natchną ;)

Stanisław Kamykowski
Masz rację, a co tu wybaczać. Wyraziłeś swoje zdanie.

Jacek Sojan
No cóż, Jacku, dopiero taki knot przywiódł Cię w moje strony. Chyba pierwszy raz u mnie – ale obciach. Resztę przemilczę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziękuję za szczerość i nie obiecuję, że będzie lepiej.

Opublikowano
Jacek Suchowicz
Jacku, nie przejmuję się.
Czekam na tę białą zimę, żeby można było wyruszyć na stoki narciarskie. Kto wie, może wykluje się tam „zimowa góra” – będę się starała, chociażby dlatego, że jest ktoś, kto na to czeka :)

Alicja Wysocka
Alu, uwierz, nikt mnie nie porównywał. To moje zakręcone myśli.

Egzegeta
Poszły konie po betonie i pal je licho … wolę popracować nad czymś nowym. Ale dzękuję za Twoje szczere chęci :)

Tali Maciej
przeczytałam Twoje słowa
mówisz Maćku - dywagacje
mało treści, kiepska mowa
tak jak wszyscy masz tu rację

ja też wolę w swoich wierszach
więcej treści w każdym słowie
lecz nie zawsze ta najlepsza
myśl zalęgnie się w mej głowie

Pan Fei
Celowo zacytuję tylko ten fragment komentarza: Czytywałem Cię w lepszej formie.
I co z tego wynika - nawet negatywna opinia może zawiać pozytywem. Gdyby nie ten mój nieszczęsny zlepek słów, skąd mogłabym o tym wiedzieć ;)

Dziękuję Wam wszystkim za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.
Opublikowano

A ja się doszukuję tu większej głębi. Sam wiele lat byłem substytutem ( porównywano mnie ciągle do oryginałów), zawsze tym drugiej kategorii (siostra). Myślę, że jest tu zawarta głęboko ukryta myśl. W każdym wierszu Bennie są ukryte myśli, tylko trzeba je długo analizować. nawet te wróbelki! Pozdrawiam:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Johny, my oddychamy tym samym wrocławskim powietrzem i być może nasze myśli gdzieś tam się czasami spotykają. Masz rację, jest tam moja głębia.
Źle zapakowałam swoje myśli, ot wszystko. Miło, że jesteś. Pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Bennie.... jakby nie Ty... bez urazy, wolę Cię w "Twoim" pisaniu, choć rozumiem, że czasami kusi nas, by napisać coś w innym stylu.
Beenie.. substytutem..?... nie wierzę..;)... jesteś na pewno niepowtarzalna!
Serdecznie pozdrawiam... :)

Opublikowano
Nata Kruk
Natko, to ja, tylko w wersji zakręconej. Jeżeli zaś mowa o niepowtarzalności, wszyscy tacy jesteśmy, substytuty też bywają niepowtarzalne.

Dziew uszka
Widać Ziemia Warmińska ma jakąś moc, skoro wyrastają na niej takie osobowości. Zientara-Malewska zwana była Konopnicką Warmii, a Dzie wuszkę może ochrzczą Leśmianem Warmii – tyle w jej poezji przyrody, biologii i takich tam … ;)))
PS. Mioteł się nie boję, mam ci ja na nie swoje sposoby :))
wrocławska


Pozdrawiam Was serdecznie
Opublikowano

co ja się będę powtarzać:
przesłanie i temat pierwszorzędne, tylko możeby to po Twojemu zapisac i już?:)
i będzie cacko jak się patrzy, ładnie zapakujesz w przejrzyste metaforki i wlaniesz takiemu przed oczy, niech wie, co Ci zrobił:)

pozdrawiam!
ER

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski   ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Gdy dopadnie mnie śmierć  czego by nie powiedzieć  niejedynym który odejdzie będę  i w trumnę me zwłoki zapakują  listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym  przy płaczu bliskich  tak po czasie stwierdzę  w trumnie ciężko  nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna  ale uwiera  po śmierci męczące czekanie  nim  natłok ziemi trumnę połamie  kiedy wilgoć deszczu  sprawi spróchnienie  wejdą larwy Conicera tibialis  w końcu dla kogoś pożywieniem będę  wznieci się życie  nowe i lepsze  Kości zostaną niczym ram pamięci  zresztą szkielet to dzieło Boga resztę  budujemy sami  ale po co po śmierci masa mięśniowa  brzuszek piwny i tusz wisceralny  troche to banalne  umysł już nie sprawi  figla  nie poplącze rzeczywistości z mirażem  język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu  może wrócę we śnie  ale po co  kolejny koszmar  nikomu nie życzę       
    • „Gortatów – dom wakacji” – 6   A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie!   Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło.   I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy!   Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających.   A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające.   Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane.   Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały.   Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania.   Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu.   Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem.   Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem.   – cdn   Leszek Piotr Laskowski. 
    • wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie   i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu   Harpia:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...