Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

coś widzę
to odnoga
niby moja ale a la byczy pajączur
mam rwanie na porcje
odwłok szuka dzioba

to idzie mi na wszystkie strony

świecące muszki kopcą
paćka snapszotów synaps się wytrąca kolczatką końca ogona
pompki rowerowe dmą w pupę pawiana przy nutkach mambo
parada cudacznych aut ze zgagą brnie mi na gardłooł…
…oł maj gad, ołł majj gaad
stało się coś bardzo bardzo złego
wybiło szambo !

- kapitanie, gówno w kadzi z ponczem !
- masz, to gruszka do lewatywy
weż wypłucz pucz i odrzedż !
tranquilizery na cały pałer !
wypotlacz zapasy ze śpiżarni w policzkach
- kapitanie, gęgam na lingwach kotowany świętym duchem w kominiarze z kwiatu słonecznikowca !
teżewe na gnębieniu pragęb w żurnalach
w jakieś sznyty szczeciny
w bez zęby
we fioletowe oka/w limo na okach
w splaszczony łeb
albo w obrzęk

Opublikowano

"widzę tu opowiadanie
może zrobisz z tego wiersz"

a gdzie zachodzi ta transformacja w opowiadanie ? co ten wybuch czyni non-wierszem ? masz wzór na wiersz „wiersz” ?
kompromisowo zgadzam się na wierszyk

"przeczytałem do końca plus dla mnie
dla ciebie minus za kompletny brak ładu i składu
to się poprostu fatalnie czyta"

większość z zacnych obywateli tej tu małej społeczności jest wybornie poprawna, i o przyjemność czytania zabiegają, ha ! tak jakby najważniejsze było jak się coś czyta, hedoniści – przez Joyce`a by się nie przeczołgał
prąd podspodnej manifestacji jest silniejszy od konwencjonalnych rytmów
a zresztą formy doprowadzone do skrajnej jasności przepoczwarzają się w swą odwrotność [Kant, Heidegger – prawda, nie są to poeci ale i mnie chodzi o pisanie poezji nie poetyckiej]
to, że stawiam na język fizjologiczny nie znaczy, że nie winno się go traktować poważnie [Nietzsche na przykład oskarżał Sokratesa na podstawie jego brzydoty, a przecież jego krytyka na tym się nie kończyła]
odkrywam zakotarkowości i na co tam natrafiam ?

Opublikowano

Arkadiusz popieram cie w całej rozciagłości słowa pisanego bo właściwie krytykujące osobistości zachowują się jak matrony które spożyły na śniadanie móżdżki co ważniejszych...a ja poczytałam i pewnie poczytam jeszcze bo strasznie mnie nakreciły ten fekalistyczny niby wiersz niepoetycko acz pisarsko naznaczony

Opublikowano

przeczytałem to sześciokrotnie.
powoływanie się w dyskusji na Kanta i Heideggera jest dla mnie olbrzymim nadużyciem i śmierdzi(!) mi dorabianiem ideologii (i to jakiej! - tutaj przynajmniej wysoko mierzysz) do przypadkowego i niezrozumiałego bełkotu. dla mnie równie dobrze mógłbyś zapisać swoje przemyślenia po czesku (zachowałbyś wizualną zabawność), a i tak nie wiedziałbym, czy tematy to fekalne, czy eschatologiczne.
niczeańska krytyka Sokratesa miała to do siebie, że mieli oni wspólny język - Nietzsche znał grekę. ja stosowanej przez Ciebie migotliwej lingwy nie znam, a motywacja do jej nauki będąca możliwością poczytania czegoś o gównie, jest żadna. ergo: nie potrafię ocenić, czy brzydota, czy piękno.

na koniec: Twoje dzieło do Joyce'a również mi niepodobne. pozostając w klimatach defekacyjnych, jak mawia poeta, nie porównujmy gówna do twarogu.

Opublikowano

"powoływanie się w dyskusji na Kanta i Heideggera jest dla mnie olbrzymim nadużyciem i śmierdzi(!) mi dorabianiem ideologii" – zgadzam się, że „powoływanie się” na duże głowy historii świata „śmierdzi”, ale jeśli jeszcze raz przeczytałbyś komentowany komentarz [bo chyba bardziej skupiłeś się na komentarzach], zauważyłbyś, że w żadnym stopniu nie odnoszę się do „ideologii” pism w.w. panów, a jedynie stosunku treści do wyrażającego ją języka. Próbując pisać, że się z nimi porównuję merytorycznie jest nadużyciem z twojej strony – po pierwsze.
Drugim naciągnieciem jest to: „równie dobrze mógłbyś zapisać swoje przemyślenia po czesku” – no, nie prawda – mógłbyś czegoś nie rozumieć ze względu na bariery językowe, a byłby to inny typ niezrozumienia niż języka rodzimego [nie jest to zarzut, ale teraz nie chwytasz „bełkotu” polskiego, tak nie łapałbyś „bełkotu” czeskiego]
również nie przypominam sobie bym wspominał o eschatologii, ale rozumiem, że to ot tak wymamrotane.
„niczeańska krytyka Sokratesa miała to do siebie, że mieli oni wspólny język - Nietzsche znał grekę” – co za banał – pisał krytkę po niemiecku – i co ? jest już bezzasadna ? ważniejsze jest to, że krytykował go za ujmowanie życia w karby rozumu, bo to od niego trzeba wszystko rozumieć – inaczej nie potrafi się czegoś ocenić: dobre czy złe. Ale przykład z Nietzschego atakiem na Sokratesa przez gębę do myśli jest jak najbardziej trafny.
Do Joyce`a też się nie porównywałem – jedynie do ewentualnych trudności czytelniczych. A nawet gdyby, nie sądzisz chyba, że ot tak wywątrobił bym się z kogo zżynam ?
"Gówno" i "twaróg" to dwie różne rzeczy – no jasne, kto mógłby je "porównywać" [a już zupełnie pomylić]???
nie napiszę [bezpośrednio] o lochach, sprawach ciemnych, o nawozie opisując kwiatostany, a jednak jako autor nie zgadzam się na wlepę fekalisty [ironizowałem nazywając tak siebie]– użyłem również słów „dziób” i „ogon” – może jestem też ornitologiem ?
naprawdę wielkie dzięki za wysiłek związany z sześciokrotnym czytaniem i pobudzający komentarz.
Pozdrawiam.

Opublikowano

może jeszcze raz, bo mam wrażenie, że mijasz się z sensem mojej wypowiedzi.
to, co podkreślałem, to fakt, iż pomimo sześciokrotnej lektury Twojego dzieła, nie udało mi się go zrozumieć. niestety, znakomicie utrudniłeś czytelnikowi zadanie stosując słowa, które nie są bynajmniej neologizmami. jest to grypsera lub gwara nieznajomej mi proweniencji, a zatem fizycznie jestem niezdolny do zrozumienia bogactwa treści, jakie chciałeś zawrzeć, lub zawarłeś w komentowanym dziele. i stąd moje przypuszczenia co do wzmiankowanej treści - w mojej opinii nie będzie mocno chybione zdanie, że zawiera się ona w przedziale między fekaliami a eschatologią (nie, ot tak, wymamrotaną). i stąd również hipotetyczna sytuacja, w której równie dobrze orientuję się w tematyce dzieła, kiedy napisane jest ono po czesku. wciąganie mnie w dywagacje na temat różnic w odbiorze bełkotu rodzimej grypsery, a bełkotu czeskiego, ignoruję, jako odchodzące od głównego wątku.

a teraz o głównym nadużyciu, do którego od początku piję.
po prawdzie, przeczytawszy Twoje dzieło raz pierwszy, zaraz po jego publikacji, pomyślałem, że mam do czynienia z tworem nastolatka zachłyśniętego marihuanowymi rymowankami i słowotwórstwem uprawianym w zakładach penitencjarnych. odezwałem się dopiero gdyś zaczął wymieniać nazwiska, które, wybacz, bracie, ale święta to prawda, mają się nijak do Twoich wypocin. [nawet krótki spór o Nietzschego nie ma w kontekście całkowitej dla mnie niezrozumiałości Twojego dzieła, żadnego sensu. powtórzę raz jeszcze - jak można krytykować coś, czego się nie rozumie - w jaki sposób zastosować swoje miary brzydoty i piękna do podmiotu, który miarom tym się celowo uchyla?]

jeżeli chcesz podyskutować o filozofii, uważam, że są ku temu znacznie lepsze powody, niż zaprezentowane dzieło. a i lepsze miejsca. jeżeli zaś odczuwasz niedosyt konwersacji ze mną, numer gg w sygnaturce.

Opublikowano

„to, co podkreślałem, to fakt, iż pomimo sześciokrotnej lektury Twojego dzieła, nie udało mi się go zrozumieć” – zdarza się (i ja czytałem twój wierszyk i widzę, że też cierpisz [?] na brak zrozumienia).
Owy tekścik [z mojej - autora strony] nie jest do rozumienia, z założenia znaczenie winno się wytrącać.
Przedmiot [bo nie podmiot] „miarom tym się celowo uchyla” – otóż właśnie…
„w jaki sposób zastosować swoje miary brzydoty i piękna” – coś mi się wydaje, że takich miar się nie stosuje od przełomu XIX/XX w. [ale jasne, że można na osła].
Nie rozumiem dlaczego próbujesz odmówić mi podbudowy teoretycznej uzurpatorku [się kolega nie gniewa]. Przede wszystkim warto zauważyć, że nasz stosunek do tego co tu nazywamy filozofią jest zgoła odmienny [czym innym myślimy]– nie wydaje mi się by filozofowanie było czynnością odległą – toż to praktyka codzienna, a koncepcje chłopaków [pisałem już w jakim sensie się do nich odniosłem – radykalne dookreślenie Heideggera uważano za niejasne, ciemne – o co i mnie się oskarża] na których się brzydko podpierałem [to fakt], rościły sobie pretensje do obiektywnego zobowiązywania – choćby ze zgody na ten fakt, warto uznać, że i mnie dotyczą [i tyle mam wspólnego z dasainem co ty z „metempsychozą wszechświatów”].
„wciąganie mnie w dywagacje…” – a ten znowu z tym [patrz wyżej].
I tak – jest to grypsera [niech będzie, że na swój sposób penitencjarna], taką sobie przybrałem taktykę, podszywania się pod obiekt krytykowany, takie tam barwy ochronne, żeby „od dołu”.
Wierszyk ma swe znaczenie, a precyzując owe znaczenie wraz z nim się tworzy.
Z Nietzschem nie popuszczę bo nie masz racji. Niby skąd możesz wiedzieć czy pisząc owe „dzieło” nie odnosiłem się jakoś do fritza ? nie sądzę byś analizował tak głęboko tekst i moje wypowiedzi [komu by się chciało ?]. Choćby w lokowaniu źródeł nawigacji w popędach [nie w wiedzy] się zgadzamy [np. popęd kreatywności, którego samotworzącym się zaświadczeniem może być mój tekst], a i w stosunku transdialektycznym, i w tym, że ty wlepiasz łeb w chmury, ja w ziemię i obaj się mylimy – tam też trzymam z nim sztamę.
I nie gadajmy już jak zdziadziali akademicy, nie chowajmy już diabelskich kopyt w butach i dajmy sobie po gębach.

Opublikowano

doskonale rozumiem dążenie do "wytrącania" znaczenia. zauważ jednak, że możliwości takowego procesu dałeś marne szanse. grypsera charakteryzuje się tym, że słowa powszechnie znane, lub słowa wyglądające z pozoru na neologizmy (w konwencjonalnych znaczeniach), mają znaczenie daleko odbiegające od znaczenia powszechnie przyjętego, lub możliwego do wydedukowania. mamy tu do czynienia z kodem niemożliwym do złamania, a zatem z doskonałym i celowym maskowaniem sensu wypowiedzi. to odróżnia Twoje dzieło od moich wierszyków (dziękuję niniejszym za lekturę). nie wolno Ci w konsekwencji mieć pretensji, że krytykuję podpieranie się (skoro już sam to tak ująłeś) kimkolwiek, w szczególności zaś postaciami, o których co nieco wiem. piszesz coś skrajnie niejasnego i robisz to celowo. tworzysz zatem bełkot sensu stricto. próba teoretycznej podbudowy bełkotu jest takim samym bełkotem i stąd też uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu i przypomnienia Ci tego. przypomnę jeszcze jedną rzecz - dadaizmu nie wymyśliłeś.

piszesz: "Niby skąd możesz wiedzieć czy pisząc owe „dzieło” nie odnosiłem się jakoś do fritza?".
odpowiadam: ano znikąd. nie mogę tego wiedzieć na mocy powyższego akapitu, co trzeci raz próbuję Ci wyłuszczyć - nie rozumiem, ponieważ nie dałeś mi zrozumieć. przyjmuję z pokorą kolejne Twoje autointerpretacje, ale przy braku jakiejkolwiek możliwości ich falsyfikacji, traktuję je ironicznie.

na filozofię to nie miejsce, co mówiłem wyżej i zastosuję się do tego. paradoksalnie świetnie ujmujesz to w swoim komentarzu: "i tyle mam wspólnego z dasainem co ty z „metempsychozą wszechświatów”".
z jednym się jeszcze zgodzę - przedmiot, nie podmiot - masz rację.

na koniec coś "na kukiełkach", czyli co sądzisz o poniższym:

wystęknęwszych łapikę zdumał
porybawki suną wniąźle i zawięźle
coś złego bardzo się stało
- gógra całkiem nieźle!


nadałem niniejszym znaczenie.
i ono się powinno wytrącać.
i mogę tak cały dzień.
i co z tego, bratku?

[tak, takie pierdolenie aż prosi się o danie komuś w mordę]

Opublikowano

Każdy chce być tym ostatnim, co ?
Wiesz co znaczy, że się wytrąca, a nie potrafisz tego zastosować w praktyce. Z faktu, że nie potrafisz „złamać kodu”, nie znaczy, że wierszyk [a ja sobie uzurpuję stosowanie tego terminu do swoich tworów, ha !] pozbawiony jest znaczenia [nie będę się jednak bawił w przekonywanie, że miałem coś na myśli – nie miałem, wygrałeś tropicielu prawdy]. „piszesz coś skrajnie niejasnego i robisz to celowo” - ty tak robisz. I ja mógłby jednym ruchem uprzątnąć twoje wybeki – trochę terminologii nauk empirycznych, szczypta mistyki [balon walczy z sufitem] z odrobiną kobiecej wrażliwości [a może androgenicznej? (bo dasz w mordę)] – a kto ci zrozumie stan mistyczny [twój się da]. I mam dla ciebie łatkę – ipsator.
Rozumiem, że filozofia to twoja mocna strona, więc tu się nie zaczynam [chyba, że znalazłbym kogoś o kim co nieco nie wiesz].
Z dada wiązać mnie może ostateczny wygląd, bo nie metoda [chyba, że Cravan]. Nie znaczy to, że mam się za jakiś oryginał [ale i ty nie mistykuj się tak boś tego nie wymyślił].
Dalej: poezja nie nauka [a już całkiem empiryczna], falsyfikowalna być nie musi.i "traktujesz" moje wypowiedzi "ironicznie" - ty, ja twoje też ! może my się wogólezgrywamy, a tak naprawdę to gdzieś ponad polemiką zgadzamy się w 100 % ?
O twoim wierszyku myślę tylko tyle, że jest wtórny [ale i zazdroszczę, że możesz całymi dniami, ja tam się przy tym zmęczyć potrafię, jak jaki impotent – pewnieś zły, że tylko jeden wierszyk na tydzień można wrzucić].
„takie pierdolenie aż prosi się o danie komuś w mordę” –o ! i tu wreszcie gadasz jak myslisz, bez zbędnych sublimacji – proponuję ci dać sobie. albo poczekaj do następnego życia, stań się robalem na bombajskim straganie owocowym, sięgnij po mistyczną figurę, i wciel się w obcas wkurwionej właścicielki kramiku.

Opublikowano

och, w końcu! jest coś o mnie! rozbawiasz mnie do łez, Arkadiuszu.
hej, czekaj. spróbuję zrekapitulować swoje zdanie - może doczekam się jeszcze bardziej wnikliwej psychoanalizy.
otóż z perspektywy czasu czuję niewymowny wstyd, że w ogóle wziąłem udział w tej jałowej dyskusji. obawiam się, że mogłem przez to w sposób haniebny zwrócić czyjąś uwagę na Twoje wypluwki. wszechogarniające poczucie samoupodlenia znakomicie mi jednak rekompensuje fakt, że mogłem przeczytać to, co zaprezentowałeś powyżej. to cudowne.
napisz coś jeszcze, bo przypadkiem za długo będę ostatni.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ______________________________________________________     Puszko! Zbawczynio moja! Ty byłaś i będziesz Zawsze patronem Pio w bogactwie, jak w biedzie Wspominać mi. Zapachem już ulotnych z pomum Adami, by! Wykrzyknąć brokat liter w centrum.   Świętej straży, co dziecku chciała Częstochowa Historią na gałęzi sekrety odchować Przeznaczeniem poznania sahary przez Ojca Po upadku z trzech metrów przy straganach akcją.   Był dotyk papieskiego przepisu w jego chleb Lepiejem pierogów z gwiazd, by powstały z gleby Czas miał na poskładanie po wyparowaniu Element układanki skryty w wykładaniu.   Dzisiaj świadomy w pełni wiedzy od Zbawczyni, Każdą cześć luksu czerpie, co sybilant głębin, Łącząc dzień i noc wyrwą po efekcie chinki, Spojrzał ponownie w życie dzięki polom innym.   Bilokacją z wielu miejsc, mając wpływ na zator, Lekiem żywicy drzewa chciałby zwrócić kolor. W żyły każdym gałęziom oszukanym przez los, Niechciane bóle zniszczy fałsz oddychający las. Zanim spłowieje ziemia, jeszcze ślepym powie: To dopiero początek — więzi w melaninie!   _____________________________________________________   Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Z rejonów ***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie i trafne słowa. Dziękuję za komentarz,  Pozdrawiam.
    • @viola arvensis To wiersz bardzo wyciszony, niemal medytacyjny. Porządkuje świat od środka. Najmocniej wybrzmiewa tu motyw granicy, ale nie jako muru wobec ludzi, raczej jako wewnętrznego azylu, miejsca, gdzie można: oswajać potwory, wygaszać burze, odkładać winę, podlewać nadzieję łzami. Bardzo kobiece samoukojenie :)
    • @Gosława to też danse macabre. Pozdrawiam!
    • Światło wbijało setki igieł w źrenice   Miłości świadkiem nie chcę być nigdy  Bo miłość sama się pcha na szafot Tuląc do siebie znamiona krzywdy  Da swe kończyny ucinać katom    Wtedy słońce wydało się bielsze   Gdy zwiędną pąki motylich skrzydeł  Co trwają może oddechów trzy I strzeli para z dusznych kadzideł  Ujrzysz jak nić przeznaczenia drży    Kropla potu na skroni była gęsta jak lawa   Krzyczymy ku niebu ściskając nadzieję  Że chmury będą nam pośredniczyć  Bo między nami wicher wciąż wieje Co nasze uszy przyszedł pożyczyć    Popękana ziemia wrzeszczy z pragnienia   Zwisając z płotu przebici w pół  Lgniemy do siebie nie wiedząc nic I czując w uszach płonący ból  W splecionych dłoniach będziemy żyć    Spadła kropla niebiańskiej krwi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...