Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czasami tak już jest, że budzę się wczesnym rankiem i próbuję przypomnieć sobie sny. Kiedy ich nie ma wymyślam. Biorę sen sprzed kilku nocy i ciągnę fabułę – tak żeby było cokolwiek… To dziwaczne, że nie pamiętam snu, który chwilę temu był. Przecież go czułam… Mam jeszcze ciepłą głowę od uniesienia i poduszkę przesiąkniętą obrazem. Biorąc wdech odczuwam, że coś we mnie mieszka… Takie nieujarzmione i przemrożone… To musi być sen! Przy wydechu jestem trup. Mam kilka powtarzających się jak pory roku marzeń sennych. Te same postacie w ubraniach, których nie mogę spamiętać i ich wiecznie chwalebne oblicza. Czerwone policzki – dobre i drobne sny – tylko takie pamiętam… Po przebudzeniu, kiedy okazuje się, że sen gdzieś się zawieruszył jestem zawiedziona… Nie po to mu się oddaje, żeby później nic nie pamiętać… Sen – brat mężczyzny – wychodzi niepostrzeżenie… Zostaje tylko podniecenie - noc na straty!? A gdy zapytają o mój sen? Wypada powiedzieć, ze nie przyszedł? Wtenczas złoże kilka snów w puzzle i opowiem jak dziecku bajkę. Najgorzej, kiedy żaden sen nie chce się tlić wewnątrz. Myślę wtedy czego chcę i czego pragnę i jak Stwórca tworzę… Dzień jest od tego by śnić na jawie, noc zaś by sen był jawą. Rzekomo śmiertelnik ma siedem snów, których nie jest w stanie zapisać na płatach mózgu ani w układzie nerwowym. Zapamiętał ten, który mu się najbardziej czy podobał? Czy ten, który zdołał najbardziej poruszyć? Kwesta nie do rozstrzygnięcia jeśli nie zakodowało się ani jednego. Nasze sny są jak guma do żucia (i nie tylko) – tyle zabawy i adrenaliny gdy jest, zaś kiedy pęka wszystko szlag trafił! Każdy poranek jest inny. Zaobserwowałam cztery pozycje przebudzeń: 1. Wznak, 2. Bok prawy, 3. Bok lewy, 4. Brzuch – jeszcze dochodzi kombinacja z dłońmi, której nie sposób wymienić! Wydaje się, ze codziennie budzimy się tak samo – otwieramy te same powieki, przecieramy je tymi samymi dłońmi (do śmierci przy nas czuwającymi) i ciągle jesteśmy w tym samym ciele. A nowy poranek to nowa tęsknota… Nie lubię momentów podrygiwania ciała na wyżyny, wtedy ubieram się w zbroję oczekiwań i idę walczyć z życiem…

Opublikowano

Zaobserwowałam cztery pozycje przebudzeń: 1. Wznak, 2. Bok prawy, 3. Bok lewy, 4. Brzuch – jeszcze dochodzi kombinacja z dłońmi, której nie sposób wymienić!

ktoś już kiedyś przewracał się z boku na bok
kombinować z dłońmi dobrze przy pokerze pod warunkiem, że nikt z grających nie ma broni
można te kombinacje zachować na następną odsłonę

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...