Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

razu pewnego amator
z wiochy zabitej dechami
przyszedł do domu kultury
i w dysput wszedł z fachowcami

przylazłem do was fachmistrze
i mówiąc prosto i szczerze
czemu pod nos mi wtykacie
jakieś takowe solferze

kazania wasze mnie raczą
niepomną zadość lekcyją
czemu pod ząb mi wchodzicie
z jakąś takową dykcyją

proste me nuty i rymy
tak jak pisane gazety
na co więc chcecie nawrócić
chłopa spod słomianej strzechy

pieję w kościele jak każdy
i nikt się za mną nie wzgląda
kiedy ksiundz tacę podstawi
to zrazu do niej nie wgląda

i w knajpie żyd się nie skwasi
gdy mu co ino odśpiewam
wiara mi chórem powtórzy
to jest dopiru – mówię wam

próżne są wasze starania
choćbyście wódkę stawiali
chłop rozum swój ma i basta
nie da się w zbytku obalić

w końcu nie po to tu jestem
inniejszy powód – wizyta
spójrzcie za okno – tam bryczka
wyngiel przywiozłem i kwita

a że tak mnie przyjeliście
jak jaśniepana – to zmyłka
dajcie mi podpis w papiurze
i spadam już – moment – chwilka.

Opublikowano

:)

Witoldzie jesteś niepoprawny! tak bezlitośnie ludzi rozśmieszać?!

Serdecznie pozdrawiam
Natalia


PS
cudny wierszyk, nie ma to jak uśmiechać się do monitora :)
ksiundz mało mnie z kszesła nie strącił!
bardzo podoba mi się Twoja stylistyka i pozytywny wydźwięk płynący z Twych wierszy :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



widzę że ten wierszyk stał się już chyba naszym wspólnym - nie gniewam się że Pan coś takiego napisał "wkuńcu" ludowo znaczy wspólnie i z zabawą
kiedyś właśnie w ten sposób powstawały przyśpiewki

Panie Tomaszu proponuję coś więcej - może by jeszcze coś dopisać - oczywiście każda zwrotka byłaby z odpowiednim podpisem autora

pozdrawiam serdecznie W_A_R

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Koniec ściąga na ziemię, złudzenia trafne czy też nie, nie stanowią akceptowanej waluty.  Interesujące rozważania.   Pozdrawiam :)
    • niepojęty ranek w  cukierence   croissant, café au lait patrzę z nadzieją przez szybę jestem w środku   szkolenie z wiązek prądu – szot energii waham się między latte a  espresso płacę   zaraz otworzą przybytek patrzeć przez szybę pokrytą po francusku  piegami? czy na ażurową kelnerkę, która niechętnie mawia bonjour   biały kruk powiada o  kelnerce: ona jest przezroczysta   jak tu nie reagować na drugiego człowieka? zagwozdka – nie potrafię   skupiam się na skupieniu  światła na przybrudzonej szybie, którą czyści szyld  patisserie   zaraz szkolenie – myślę  alternatywnie o paradokumencie: o mnie, o  nich   stoję i czekam. właśnie  otwarto nie kawiarnię – miejsce  szkoleń co mnie jednak cieszy
    • wieczór jest herbaciany trzymam się filiżanki a ona mnie gwiżdżę na czajnik   za oknem parzą się koty głośno i agresywnie  
    • Mogą się rozbrykać, mogą się odnaleźć... mogą świat odmienić :)    Pozdrawiam
    • Spojrzeć w oczy chłopca okazję miała. Odrazu głębie w nich ujrzała Jasny kolor otulił jej wzrok. I nie opuszczał w mrok.   Przez okienko na niego zerkać kochała. Na korytarzu długie spojrzenia posyłała. I on też na nią zerkać raczył. Lecz w głowie inną mataczył.   Ona myślała, że gesty coś znaczą. Śnić o nim bez przerwy umiała. I w głowie tylko tego by chłopca miała.   Lecz porcelanowe serce jej pękło. Gdy zobaczyła go z inną kobietą. Ona piękne blond włosy miała. A buzia jej pięknem krzyczała.   Więc jakże by bohaterka szansę miała? Skoro ona jej przeciwieństwem stała. Mimo oczków równie jasnych - jej były jakoby sciółkiem z lasu.   Jej twarz indziej utworzona być miała. I czarne włosy ona owdziała. Jej wygląd mieć chciała. I tak w nienawiści do siebie przystała.   Marzyć o urodzie nigdy nie przestawała. Zawsze lepsza stawać się chciała. Pragnąc, by dostrzegli urodę jej inni chłopcy. Płakać zaczęła po nocy.   Śliczność jej duszy nikogo nie interesowała. Bo mimo, że serce dobre miała. To co po sercu komu Bo serce nie zapełni domu.   I tak pogodzić się z tym musiała. Ale wygląd już do końca zmienić chciała. By przystać do świata standardów. I by chłopiec pragnął jej bardzo.                                                       ~Lena
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...