Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kolejka po ideały
z braku wojen taka długa
sztucznie konserwowane
nie smakują jak dawniej

pani w żółtym kapeluszu
z udawanym wysiłkiem
niesie swoją nowo nabytą godność
im więcej tym taniej

tego pana z parasolem żona wysłała po zgodę
nie starczy do obiadu
bez tego to i zupa będzie za słona
i rodzina tak nie smakuje

ktoś narzeka na sprawiedliwość
znowu zabrakło
zostały tylko jakieś wczorajsze kompromisy
i to jeszcze takie krzywo przykrojone

księdza bez kolejki obsłużą
śpieszy się na mszę
potrzebuje trochę nadziei
na prezenty dla sierot i staruszków

święta idą proszę pana
czas wzmożonej konsumpcji ideałów
do jutra na półkach zostanie już tylko
miłość trochę przeterminowana

Opublikowano

Z przyjemnością przeczytałem. Czy ciężki. Ideały można nazwać nie wprost: zgoda, sprawiedliwość, lecz inaczej. Zastanawia mnie czy konieczna jest czwarta zwrotka ze źle skrojoną sprawiedliwością. Pozdrawiam

Opublikowano

to z braku wojen kolejka
po ideały jest taka długa
bo te sztucznie konserwowane
nie smakują jak dawniej

pani w żółtym kapeluszu
z wysiłkiem niesie
swoją nowo nabytą godność
ilość skompromitowała jakość

pana z parasolem żona wysłała po zgodę
nie starczy do obiadu
bez niej zupa będzie za słona
i rodzina tak nie smakuje

ktoś narzeka na sprawiedliwość
towar deficytowy
zostały tylko wczorajsze kompromisy
nieforemne bo krzywo przykrojone

ksiądz jak zwykle bez kolejki
śpieszy się na mszę
potrzebuje nadziei
dla sierot i staruszków

święta idą proszę pana
czas wzmożonej konsumpcji
do jutra na półkach zostanie
miłość przeterminowana

??
Bardzo nie lubię „przerabiania” wierszy :) tak jest jednak łatwiej niż analizować zdanie po zdaniu. Zastanawiam się nad pierwszą zwrotką, jest bardzo dyskusyjna czy z – braku wojen? a może ich nadmiaru? czy w ogóle, w tym wypadku, wojny mają wpływ na owe „potrzeby” ludzi, może to tylko zwykła nad - konsumpcja i pop - życie?
pozdrawiam

Opublikowano

pierwsza zwrotka faktycznie ''z braku wojen''trzeba zastąpic jakimś
pochodnym wyrażeniem.Oceniając wiersz a nie prostując badź zmieniajac
wyobrażenia Autorki, muszę przyznać, że znalazłam wiele życiowych
fragmentów bardzo prawdziwych składających sie na całość; bo przecież mamy świadomość, że nie dla każdego wyraz miłość znaczy to samo. :) A.

Opublikowano

dziękuję
wybiore coś dla siebie
a co do samego pojęcia "ideały" to rzeczywiście, każdy moze rozpatrywać je we własnych kategoriach. Nie będe niczego wyjasniać, bo cała zabawa z pisania i czytania tkwi właśnie w tym, że sami na swój sposób ukladamy sobie interpratacje. Mniej lub bardziej logiczną:)
pozdrawiam wakacyjnie:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...