Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Całe noce, całe dnie O Nim myśle
Czy on kocha mnie?
W myślach go całuje,
Lecz wiem, że to marzenie,
On myśli, że go kokietuje,
Lecz to tylko wspomnienie.
Moje mysli kraża wokół niego,
Lecz on udeje niemego, niewidomego,
Nie zauwaza mnie.
Czasem się usmiechnie i daje,
Mi nadzieje, ale z tego nic Nie bedzie,
choc Go Widze wszedzie,
bo Me serce krwawi,
Miłość do niego mnie dławi.
Ja tone w uczuciu bez przyszłości,
Czy los nie ma litości? Umieram w nadzjei, że to sie zmieni!
Mój drogi!
Bóg był srogi wobec mnie i Pozwolił odebrac mi Cię!!


/znalezione na fabrica librorum; tam wywiązała się niesłychanie ciekawa dyskusja nad tym lirykiem; ciekawe, czy tu będzie podobnie:D

Opublikowano

założę się, że to napisał oyey
tajk!! ten sam styl, poetyka,lekkość pióra, mnósto filozoficznych rozważań i wynurzeń okraszonych delikatną nutką ironii...
i ta wszechobecna "nadzjeia" na lepsze jutro!!


nie przepraszam
nie wyspałam się

pozdrawiam/olenka

Opublikowano

A ja odnoszę wrażenie, że to intertekstualna reminiscencja piosenki najgorżej w wykonaniu kogóżby innego, jak naszej uroczej, acz skromnej Doroty Rabczewskiej, która podobnie naszpikowała swój utwór "Kolejny raz" teologiczno-metafizycznymi refleksjami.

Kolejny raz, kolejny raz za tobą, biegnę za tobą
Kolejna łza, kolejna łza za tobą, płacze za tobą
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak, lecz żyje bo czekam aż
otworzysz oczy, powiesz, że widzisz, czujesz, kochasz też...

Kolejny dzień ,kolejny dzień bez ciebie - wieczność bez ciebie
Kolejna noc, kolejna noc bez ciebie - wieczność bez ciebie
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak.
Otwórz oczy powiedz, że widzisz, czujesz, kochasz też!

Boga klnę bo On mi cię zabrał
On to wie: gdzie ty tam ja
Jednak chce by było inaczej
Obsesję nie miłość dał...

Więc czekam aż, więc czekam aż odejdzie, twój cień odejdzie
Więc czekam aż, więc czekam aż przestanie, boleć przestanie
Bo ja umieram gdy ciebie mi brak
Otwórz oczy powiedz, że widzisz, czujesz, kochasz też!

to też do Z?
pzdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a dwa ostatnie wersy to o czym niby jest ?

Dwa ostatnie. Jak zazwyczaj, zostaje we wszystkim winien Bóg (nie poprawna interpretacja religii i wiary). To często spotyka się w życiu, ludzie nie rozumiejąc, co wokół nich się dzieje, i niechcąc zrozumieć, szukają kogo możno w tym winić. Niby tak jest lżej. I wszystko.
Opublikowano
Czasem się usmiechnie i daje,
Mi nadzieje
, ale z tego nic Nie bedzie,
choc Go Widze wszedzie,
bo Me serce krwawi,
Miłość do niego mnie dławi.

to zabieram do ulubionych, na zły humor :PP
jakie to dwuznaczne, hę? ;P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a dwa ostatnie wersy to o czym niby jest ?

Dwa ostatnie. Jak zazwyczaj, zostaje we wszystkim winien Bóg (nie poprawna interpretacja religii i wiary). To często spotyka się w życiu, ludzie nie rozumiejąc, co wokół nich się dzieje, i niechcąc zrozumieć, szukają kogo możno w tym winić. Niby tak jest lżej. I wszystko.

No własnie - i o to Scepticowi najbardziej chodziło - spłycenie, żeby nie powiedziec - najgorsze z możliwych zbanalizowanie (a pzry okazji) niezrozumienie Boga. Ale mam wrażenie, że to jest utworek dosc mlodej osoby, zatem to wszystko przyjdzie z czasem.
Opublikowano

Możno i tak interpretować wiarę, jednak pan i_e nic nie powiedział o wolnej woli człowieka. W taki sposob Bóg daje nam świat, a jak z nim zachowamy się zależy od nas. Jednak, jak widać, choć człowieczeństwo zrobiło wielki postęp, pomimo to, każdy indywidum zaczyna od początku itd..
Moim zdaniem jest głupio trzymać żal na Boga tylko dlatego, że nie jest tak, jak ograniczony umysł człowieka sobie wyobraził. Dlatego więc ważne miejsce w religiach zajmuje przebaczenie sobie, innym, i nawet Bogu. Wielu ludzi nie może przyjąć ten fakt, że człowiek jest niedoskonały, i dużo z tego powodu cierpi, traci siły na podtrzymanie żalu zamiast udzielić czasu swemu duchowemu wzrostu i miłości. Prziecież tego uczy nas wiele religii i filozofii, a przede wszystkim wiara chrześcijańska, oczywiście, radzi z tym ona bardzo słabo, stoczyło się do udowadniania najprawdziwszych prawd zamiast uczyć wierzyć. Być może to kolejna jakaś próba, żeby każdy dochodził do Boga sam, żeby był gotów na ye spotkanie...
Jednak nie myślę, że autorka myślała zbyt głęboko o Bogu, poprostu to był taki sposób wylania swego żalu. Także nie myślała, czy ktoś oskarży ją o spłycenie stosunku do Boga, taka osoba wierzy swoim uczuciom, w takie chwile nie myśli się o czymś głębokim, to jest zbyt trudno do zniesienia..
Miejmy nadzieję, że wszystko wyjdzie na lepsze :)
Pozdrawiam

Opublikowano

Ja popre w tym wypadku pana Krzysztofa - wątpie, żeby autorka miała tutaj na myśli Starotestamentowego Jehowe i pod Niego napisała te dwa wersy. Ja bym tutaj zarzucił autorce, że skoro Bóg wziął, to wcześniej musiał wcześniej dac, zatem jest zdecydowanie niewdzięczna.
A nie jest to najgorszy wiersz, bo należy do kategorii najgorszych i tutaj żadna poprawa nie jest w stanie uratowac tego czegoś.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ostatecznie skoro Bóg jest wszechmogący może dać i odebrać - przywilej Władcy Świata. Ale nie uznałbym tego za jakąś "ładną" czy grzeczną praktykę. Wręcz odwrotnie. Z mojej perspektywy wygląda to tak jakby Bóg się nad takim człowiekiem znęcał. To tak jakbym ja dał mrówce kostkę cukru, a po chwili zaczął ją przypalać zapalniczką. Względem mrówki jestem niczym bóg. Nie spotka mnie żadna kara za moje "ohydztwa". A trzeba jeszcze wiedzieć, że Bóg, tworząc człowieka i dając mu coś, zna przecież przyszłość, więc wie jak ów człowiek postąpi, więc na cholerę mu później odbiera. To jak jakaś chora gra. Tyle. Pozdrawiam.

Przy takim podejściu to człowiek traci całą swoją indywidualnośc. Wg mnie właśnie dzięki niej mozna zdobywac powoli dochodzenie do jakiśkolwiek wartości. Zrzucanie tutaj winy na siły wyższe jest jak dla mnie wygodne - czyli za wszystko, co robie, ponosi odpowiedzialnośc Bóg - czy siła wyższa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za to, co robisz Ty, ponosisz Ty odpowiedzialność, ale za to, co robi Bóg, to Bóg winien ponieść odpowiedzialność. Czy ja gdzieś napisałem, że za to, co robię ja, nie ja ponoszę odpowiedzialność?! Dałem tylko przykład, bądź co bądź, braku ogłady ze strony Boga, który dał i wziął. Tak postępuja tylko szelmy.

Przenież to chłopiec zrezygnował z tejże miłości. Widocznie miał powody. I to była najwidoczniej jego decyzja.
Inne podłoże dyskusji byłoby, gdyby to był utwór o śmierci - to wtedy prędzej można się w takie rozmyślana zanurzyc. Ale akurat na tym tekście po prostu nie ma podstaw do aż tak odległych interpretacji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A mnie ciebie nie. Wyraziłem swoje zdanie, tobie się ono nie podoba, więc miast na temat uciekasz się do pisania o mnie, nie wiadomo po co. Nie zachowuj się jak bufon, nie każdy myśli tak jak ty.

Ja jedynie chcem powiedzieć, że pan niepotrzebnie utrudnia sobie życie, które i tak nie jest proste, ale nie mam żadnych zarzutów, bowiem u każdego własna droga i każdy do niej dorasta sam jeden (niestety).
Powodzenia :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma ... zegar zatrzymał się  jakby chciał coś powiedzieć  ONA cofnęła wskazówki    sama musi otworzyć siebie  popatrzeć jak przez okno  w NIEJ drzemie ...   jutro to nie fikcja  nie biega po parku  jest w NIEJ  jest wiele szufladek  otwierała niewłaściwe    najłatwiej wydać wyrok  myślę o ułaskawieniu ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Waldemar_Talar_Talar

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @violetta @wiedźma
    • Idzie… strzępy przestają mieć znaczenie, Znikają co krok, wśród katedr bez boga, Wokół wszędzie pogrzebane istnienie, Biały bezdźwięk, coraz większa ta trwoga.   Milczący nawet wobec własnych myśli,  Przemierza prerie ostrego powietrza, Szuka ich, bo chciał, by dawno już przyszli, Rozszarpują się nici jego wnętrza.   Tętent koni naprowadza go na szlak,  Ku ciemnej jaskini, na skarpę bytu, Mieszka tam ta, co rozprasza każdy ślad, Gdzie milknie echo ludzkiego zachwytu.   Rozpościera się skamieniałe gardło, Wnętrze co nie zaprasza, a pożera, Krtań zaciska się jak ciężkie imadło, Wnętrze Ziemi napomyka ta sfera.   Kapanie odmierza coś nieustannie, Koniec lub początek - to bez znaczenia, Czas powiedzieć osobistej madonnie, Swojej, mojej, twojej, dane życzenia.   Wychodzi z ciemni strażniczka końca, Zbliżyła się - nie skracając dystansu, Wyłania się z półcienia bez słońca, Oczy bez dna, nabiera dysonansu.   Przeszywa głębię, słyszy szept bez źródła: „Czego szukasz zagubiony młodzieńcze?” Stanęła bliżej, rozprzestrzenia się mgła. „Wyzwolenia.” - widzi oczy odmieńcze.   Dotyk zamyka linearność czasu, Ciało bez ciepła, jednakże nie martwe, „Zatem przystąpisz do tegoż romansu?” Zamyka oddech i przegryza warstwę.   Kontakt rozpuszcza granice cielesne, Obecność tak bliska, że znika przestrzeń, Dając i biorąc tortury bolesne, „Nastał już czas twoich najszczerszych zwierzeń.”   Kradzież tlenu dobija dostatecznie, by paść i zamknąć powieki ciężkawe, „Jestem tu by zamilknąć ostatecznie. By zakopać swoje jestestwo krwawe.”   Muśnięcie, które nie zostawia ciepła, „Zatem spełnię transcendentalną misję.” Rozpad bez bólu szykuje eksmisję, Krew w krwioobiegu natychmiast skrzepła.   Rozpad nie boli - bo nie ma już kogo, Cisza nie trwa - bo nie zostało już nic, I nawet śmierć nie pozostała sama, Tylko brak, który nie pamięta imion.
    • @Alicja_Wysocka @Waldemar_Talar_Talar @Berenika97                                                                              Dziękuję  za tak uważne i życzliwe czytanie. Bardzo mnie cieszy, że wybrzmiał ten moment zawieszenia - między tym, co było, a tym, co jeszcze może się odrodzić - bo właśnie w tej niepewności i nadziei chciałem ten wiersz zatrzymać. Nie chciałem niczego przesądzać ani zamykać w prostym wyznaniu, tylko zostawić miejsce na gest, na próbę, na ten jeden krok, od którego czasem zaczyna się wszystko od nowa. Miło mi też, że dostrzeżony został motyw niedokończonego tańca. Rzeczywiście zależało mi na tym, żeby nie tłumaczyć zbyt wiele, nie rozliczać, nie rozdrapywać, tylko wyciągnąć rękę. Czasem najwięcej dzieje się właśnie wtedy, gdy człowiek przestaje mieć pretensje, a zaczyna mieć odwagę, by jeszcze raz spróbować. Jeszcze raz dziękuję - za obecność, za odczytanie i za to, że dopisujecie do tych wersów własną wrażliwość.    Pozdr.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...