Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie widzę nic poza szybką ewolucją
nowej, skonsolidowanej religii

wojna trwa od minuty. elektroniczne
oczy zaglądają do środka. elektroniczne
instrumenty perkusyjne, hymny wojenne
i laserowe działka kosmitów

ona się po prostu boi

w trzeciej minucie szamani posiedli zdolność
martwej lewitacji. uginają się gałęzie. lasy
równikowe mówią pas

w międzyczasie latam,
a ona się boi

leżę w kościele od siedmiu minut,
tamci napierdalają się dalej

odwiedzam siebie a tam elektroniczne powietrze,
elektroniczny deszcz i laserowe wiązki
kosmitów. jezus był kosmitą

ona się po prostu boi

słyszę boga. to steven wilson
jestem w kościele od dziewięciu minut

po kilku sekundach wpada w wibracje. jest cały
z drewna więc skrzypi od ludzi, ciśnienia
i szybkości.

dwunasta minuta. jakaś hiszpanka usiadła
w ławce za mną. ona się po prostu boi

Opublikowano

przeczytałam parę razy, bardzo mnie wciągnął.rozumiem go na swój sposób, ciekawa jestem czy dobrze, ale raczej nie będę podawać tutaj interpretacji;).
ciekawa metafora i choć czasami widzę podobnie bardzo nie chciałabym się zgadzać z tym, że tak może być.

Opublikowano

Może i coś tu jest, ale przyrzekałem sobie, że niektórych"dzieł" komentował nie będę, a to niestety do takich należy. Ale o tym dowiedziałem się dopiero po dojściu do -" tamci napierdalają się dalej ".
Chcesz być oryginalny??? PUDŁO !!!
Pozdro Piast

Opublikowano

mnie się kojarzy z odlotem po zażyciu narkotyków. pamiętam
jak znajoma opowiadała, że po ekstazy na drugi dzień jeszcze
jej się chciało tańczyć - nawet w kościele przy organach - ot
przypomniało się ;)
lubię Twoje wiersze, ale tym razem jestem na nie, zbyt dużo
fantastyki

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)

Opublikowano

chyba wiem, o które "niektóre" wiersze chodzi Piastowi, zresztą popieram.
co jest złego w napierdalaniu? nie wiem, czy chciałeś osiągnąć dwuznaczność, wyszła niejasność, bo choć wcześniej mamy jakąś walkę to napierdalać również można się z kogoś.
i z tego co dalej widać, ty napierdalasz się z kościoła, a może z Kościoła? no to nie mieszaj ze sobą z łaski swojej metalowych puszek, kosmitów i Jezusa, czy Boga i wilsona, oki?
poza tym drewniany kościół jak dla mnie jest tu "z innej bajki", tak samo, jak ona, która po prostu się boi.
ja na nie.
choć warsztatowo nienajgorszy.

pozdrawiam ciepło
ER

Opublikowano

nie chodzi o konkretne teksty, ale o pewien typ.a poza tym ja nie mogę tu dać linków, bo to Piasta wypowiedź, jak będzie chciał, to wstawi.
nie no jasne, twoja sprawa z czego się napierdalasz.

pozdr.
ER

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czy Pani jest niepoważna? najpierw pisze Pani, że wie o jakie teksty chodzi, a gdy proszę by mi je Pani pokazała to stwierdza Pani, że to jednak nie teksty tylko:"pewien typ". co z tego, że to zdanie Piasta? skoro Pani je popiera to również Pani zdanie. mniejsza z tym. ja nikogo tym wierszem nie obrażam jeśli o to chodzi. nie rozumie go Pani i snuje Pani jakieś chore teorie. jest wielu ludzi o imieniu Jezus. skąd Pani wie, że o tego Jezusa chodzi? bóg? to tylko symbol. następnym razem proszę się tak nie podniecać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czy Pani jest niepoważna? najpierw pisze Pani, że wie o jakie teksty chodzi, a gdy proszę by mi je Pani pokazała to stwierdza Pani, że to jednak nie teksty tylko:"pewien typ". co z tego, że to zdanie Piasta? skoro Pani je popiera to również Pani zdanie. mniejsza z tym. ja nikogo tym wierszem nie obrażam jeśli o to chodzi. nie rozumie go Pani i snuje Pani jakieś chore teorie. jest wielu ludzi o imieniu Jezus. skąd Pani wie, że o tego Jezusa chodzi? bóg? to tylko symbol. następnym razem proszę się tak nie podniecać.

Są pewne granice przyzwoitości, nawet bylejakiej, ale przyzwoitości, której nie można przekraczać. Mieszanie ze sobą wulgaryzmów, którym jestem przeciwny w poezji - na ten temat wiele razy się wypowiadałem, z Bogiem, Jezusem, Kościołem i innymi wartościami - również ojczyzną, czy patriotyzmem, itp. jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. I nie jest to tylko twoja sprawa, gdy chodzi o uczucia innych, a szczególnie dotyczące wiary. I nie mów, że Jezusów jest dużo, albo, że "bóg" ( z twojego wiersza ) to symbol.
Zgodzisz się jednak, ze mogę komentować wiersze wybrane i chociaz zarzucisz mi niezrozumienie tekstu - jak np. Ewie Rajskiej - to podśmiewanie się z wartości nie świadczy o kimś dobrze, a do tego, gdy pisze "to moja sprawa".
Dlatego napisałem, że niektórych dzieł komentował nie będę.
Poza tym, moje stwierdzenie " PUDŁO " odnosiło sie także do twojej chęci bycia oryginalnym. Istnieją przecież słowa - zamienniki - np. walczą, biją się, katują się, itd., itp,...
Pozdrawiam Piast
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



choć forma wiersza misie nie podoba, to muszę się z Tobą nie zgodzić
Patryk nie rzuca wulgaryzmami, tylko używa go raz, żeby dosadnie coś podkreślić czy zauważyć- chyba sam widzisz różnicę miedzy biją się a wulgaryzmem- on nie został użyty bez przyczyny; wulgaryzmy pojawiają się wierszach znakomitych, znanych pisarzy, to nie jest tak, że ktoś na forum użyje wulgaryzmu w wierszu i jest oryginalny, wulgaryzmy to już przeciętność, nie świedczy o oryginalności
oczywiście może Cię to razić- tak jak mnie, ale skreślanie wiersza z powodu jednego wulgaryzmu to chyba przesadyzm, co? w wierszu jest opisane jakieś zjawisko- sprawą poety jest jakimi słowami to opisze, a Twoją czy Ci się to spodoba

czułam, że pojawi się modne ostatnio stwierdzenie obrazy uczuć religijnych, ale ten wiersz nie dotyczy Boga, tylko ludzi! podkreślam, że wiersz misie nie podoba i nie zgadzam się z treścią- całością, a nie tylko z "naierdalaniem się"... :)

i jesteś niekonsekwentny- piszesz, że nie skomentujesz, a komentujesz... :)

pozdr, fr.ashka ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czy Pani jest niepoważna? najpierw pisze Pani, że wie o jakie teksty chodzi, a gdy proszę by mi je Pani pokazała to stwierdza Pani, że to jednak nie teksty tylko:"pewien typ". co z tego, że to zdanie Piasta? skoro Pani je popiera to również Pani zdanie. mniejsza z tym. ja nikogo tym wierszem nie obrażam jeśli o to chodzi. nie rozumie go Pani i snuje Pani jakieś chore teorie. jest wielu ludzi o imieniu Jezus. skąd Pani wie, że o tego Jezusa chodzi? bóg? to tylko symbol. następnym razem proszę się tak nie podniecać.

Są pewne granice przyzwoitości, nawet bylejakiej, ale przyzwoitości, której nie można przekraczać. Mieszanie ze sobą wulgaryzmów, którym jestem przeciwny w poezji - na ten temat wiele razy się wypowiadałem, z Bogiem, Jezusem, Kościołem i innymi wartościami - również ojczyzną, czy patriotyzmem, itp. jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. I nie jest to tylko twoja sprawa, gdy chodzi o uczucia innych, a szczególnie dotyczące wiary. I nie mów, że Jezusów jest dużo, albo, że "bóg" ( z twojego wiersza ) to symbol.
Zgodzisz się jednak, ze mogę komentować wiersze wybrane i chociaz zarzucisz mi niezrozumienie tekstu - jak np. Ewie Rajskiej - to podśmiewanie się z wartości nie świadczy o kimś dobrze, a do tego, gdy pisze "to moja sprawa".
Dlatego napisałem, że niektórych dzieł komentował nie będę.
Poza tym, moje stwierdzenie " PUDŁO " odnosiło sie także do twojej chęci bycia oryginalnym. Istnieją przecież słowa - zamienniki - np. walczą, biją się, katują się, itd., itp,...
Pozdrawiam Piast


napisz mi w jakim miejscu przekroczyłem owe granice.
oczywiście masz prawo być przeciwny wulgaryzmom w poezji, ale stwierdzenie, że w każdym przypadku są nie na miejscu to absurd. jak juz podkreśliłem ten wiersz nie ma obrażać. jeśli tak się dzieje to tylko, dlatego że ktoś go nie rozumie. jeśli nie podoba Ci się przekaz jaki zastosowałem, jeśli wiersz dotyka Twoich uczuć to proponuję po prostu nie czytać dalej i opuścić daną stronę. jakie to proste. takie są fakty Panie Piast.
i dlaczego do cholery mam nie pisać, że bóg z mojego wiersza to nie jest symbol skoro jest symbolem? czekam na odpowiedź. poza tym jesteś wyraźnie niekonsekwenty. piszesz, że nie będziesz komentował a komentujesz.
co do oryginalności tego wiersza to i bez napierdalania jest oryginalny. na pewno czytasz wiersze innych użytkowników tego portalu, więc powinieneś to zauważyć. jeśli nie zauważyłeś to trudno, ale nie wyskakuj z takimi śmiesznymi argumentami.

ps. daję głowę, że ten wiersz czytało wielu ludzi wierzących, ale tylko dwie osoby poczuły się urażone. dziwne to, zwłaszcza, że ten wiersz równie dobrze mógłby nosić tytuł: meczet, a zamiast jezusa byłby Mohamet i nie zmieniłoby to jego przesłania. wtedy byłoby wszystko w porządku. wiem to. można wierzyć w Jezusa Boga, ale w Jezusa Kosmitę (to tylko przykład jakby co :]) już nie.
jeśli Kali ukraść krowę to dobrze, jeśli Kalemu ukraść krowę - źle. te zarzuty i cała retoryka to obraza dla mnie szanowny Panie Piast. obraża Pan moją wiarę.
Opublikowano

Dziwny ten Twój kościół, chyba proboszczem jest Marilyn Manson.
Steven Wilson na najwyższym tronie?
W trakcie czytania mam skojarzenia raczej satanistyczno-narkotyczne. Niestety nie mój świat i nie dziwię się, że ona się boi. Też bym się bała, gdybym tam była.
Zdecydowanie wolę Ciebie jako autora w innym wydaniu.
Pozdrawiam i czekam na następne wiersze, te łagodniejsze

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Są pewne granice przyzwoitości, nawet bylejakiej, ale przyzwoitości, której nie można przekraczać. Mieszanie ze sobą wulgaryzmów, którym jestem przeciwny w poezji - na ten temat wiele razy się wypowiadałem, z Bogiem, Jezusem, Kościołem i innymi wartościami - również ojczyzną, czy patriotyzmem, itp. jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. I nie jest to tylko twoja sprawa, gdy chodzi o uczucia innych, a szczególnie dotyczące wiary. I nie mów, że Jezusów jest dużo, albo, że "bóg" ( z twojego wiersza ) to symbol.
Zgodzisz się jednak, ze mogę komentować wiersze wybrane i chociaz zarzucisz mi niezrozumienie tekstu - jak np. Ewie Rajskiej - to podśmiewanie się z wartości nie świadczy o kimś dobrze, a do tego, gdy pisze "to moja sprawa".
Dlatego napisałem, że niektórych dzieł komentował nie będę.
Poza tym, moje stwierdzenie " PUDŁO " odnosiło sie także do twojej chęci bycia oryginalnym. Istnieją przecież słowa - zamienniki - np. walczą, biją się, katują się, itd., itp,...
Pozdrawiam Piast
napisz mi w jakim miejscu przekroczyłem owe granice.
oczywiście masz prawo być przeciwny wulgaryzmom w poezji, ale stwierdzenie, że w każdym przypadku są nie na miejscu to absurd. jak juz podkreśliłem ten wiersz nie ma obrażać. jeśli tak się dzieje to tylko, dlatego że ktoś go nie rozumie. jeśli nie podoba Ci się przekaz jaki zastosowałem, jeśli wiersz dotyka Twoich uczuć to proponuję po prostu nie czytać dalej i opuścić daną stronę. jakie to proste. takie są fakty Panie Piast.
i dlaczego do cholery mam nie pisać, że bóg z mojego wiersza to nie jest symbol skoro jest symbolem? czekam na odpowiedź. poza tym jesteś wyraźnie niekonsekwenty. piszesz, że nie będziesz komentował a komentujesz.
co do oryginalności tego wiersza to i bez napierdalania jest oryginalny. na pewno czytasz wiersze innych użytkowników tego portalu, więc powinieneś to zauważyć. jeśli nie zauważyłeś to trudno, ale nie wyskakuj z takimi śmiesznymi argumentami.

ps. daję głowę, że ten wiersz czytało wielu ludzi wierzących, ale tylko dwie osoby poczuły się urażone. dziwne to, zwłaszcza, że ten wiersz równie dobrze mógłby nosić tytuł: meczet, a zamiast jezusa byłby Mohamet i nie zmieniłoby to jego przesłania. wtedy byłoby wszystko w porządku. wiem to. można wierzyć w Jezusa Boga, ale w Jezusa Kosmitę (to tylko przykład jakby co :]) już nie.
jeśli Kali ukraść krowę to dobrze, jeśli Kalemu ukraść krowę - źle. te zarzuty i cała retoryka to obraza dla mnie szanowny Panie Piast. obraża Pan moją wiarę.

nie no..może spróbuję po kolei: po pierwsze, napisałam, że chyba wiem, o co chodzi, a nie, że wiem. wielu ludzi o imieniu Jezus?może i jest, ale Kościół+Bóg wskazuje na to, że to o tego Jezusa chodzi. może źle kojarzę?
Piast ma rację- to nie jest tylko Pana sprawa, kiedy w grę wchodzą uczucia innych.
nie wiem, czy rozumiem to dzieło, pewnie nie do końca, ale niezależnie od tego, przesadza Pan w niektórych miejscach.
po co wkleja Pan tu wiersz, skoro jest Pan przekonany o jego oryginalności?
poza tym, co to za wiersz, skoro jeden symbol równie dobrze można zastąpić innym?!
ja w swoich tekstach mogę wytłumaczyć się z każdego słowa- wiem, czemu szklanka jest niebieska, a wiatr silny. a Pan?! nie no...coś tu jest nie tak...

zastanawia się Pan, czemu tylko dwie osoby poczuły się urażone? a może tylko dwie się odezwały? to sprawa ich uczuć.

pozdr.
ER
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skoro mowa o Stevenie Wilsonie, można by odebrać to jako koncert elektronicznego rocka, ale niefortunne wtrącenie do tego kościoła i wulgaryzmów, sugeruje zgoła co innego. To tak, jakby msza, a skoro msza i taka muzyka, to i siłą rzeczy sataniści (to tylko mój odbiór).
Chyba tak do końca, nie udało Ci się to dzieło. Ale nie przejmuj się, jak widać powyżej, masz też zwolenników. Ja niestety do nich nie należę i myślę, że jak dla Ciebie, to mała strata.
Pozdrawiam

PS.
A boję się narkomanów, satanistów i skinów, nigdy nie wiadomo co takim przyjdzie do głowy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Widziałem jak dajesz mu pieniądze  a ledwie wczoraj  gdy ja chciałem od Ciebie pożyczyć,  zbyłeś mnie tym,  że nie masz tyle  by jeszcze pożyczać innym. I ja bynajmniej nie potrzebowałem na wódkę a po drugie oddałbym Ci te drobne już dziś a on, zerknął przez ramię na kloszarda, który ściskał pięciodolarówkę,  tak mocno niczym  kochanego syna albo wyśnioną kochankę, będzie miał u Ciebie wieczny dług w piekle. Dziękuję, że traktujesz żuli spod sklepu, lepiej niż starych przyjaciół.     Wykonał ruch jak gdyby chciał, obrócić się i ruszyć do bezdomnego, wyrwać mu banknot  i wsadzić go sobie do kieszeni kurtki. W tym czasie  pozostawiony sam sobie kloszard,  skierował swe posuwiste,  niepewne kroki do sklepu. Mi w tym czasie udało się  ukierunkować rozmowę znów  na poprzednie, przyjemniejsze tory. Gdy wróciliśmy do dialogu  o dzisiejszej próbie naszego zespołu i zaczęliśmy omawiać koszta  związane z wynajęciem sali koncertowej, bezdomny opuścił sklep. Teraz w jego dłoni  zamiast dolara z Lincolnem, spoczywała niewielka butelka  najtańszej whisky.     Widać byłem finalnym darczyńcą tego dnia. Jego oczy śmiały się wręcz  do rubinowego płynu w środku. Alkohol widział w nim kogoś więcej  niż istotę z marginesu. Nie widział w nim ofiary  ani rzuconego w  otchłań choroby uzależnionego. Był naczyniem,  które skupiało w sobie procenty. Mistrzem powolnych,  wymierzonych dokładnie łyków. Lekarzem swej duszy. Szamanem inicjacji. Wyzwolonym z  systemu praw społecznych bytem. Był plamą na honorze krajobrazu, lub plamą honoru  pośród upadku ideałów społecznych.     Usiadł z butelką na niskim murku i pociągnął z niej solidny łyk. Dlaczego mu się tak przyglądasz? Liczyłeś na to że kupi sobie burgera i colę? Nie znasz go?  Zapytałem wybijając go lekko z rytmu. Że co? Czy z nim kiedyś gadałem? Nigdy w życiu. Raz, kilka lat temu  podszedł do mnie  i poprosił o drobne.  Kazałem mu spadać i grzebać w śmietniku. Czekaj, czekaj … a niby dlaczego  miałbym go znać? Gość jest legendą. Jeszcze żywą. Mój rozmówca zrobił wielkie, zdumione oczy. Legendą? Pijaków?  Pobił jakiś miejscowy rekord promili i przeżył? Czy obudził się w kostnicy  i kazał się zawieźć z powrotem na imprezę?     Pamiętasz sezon Sfinksów w dziewięćdziesiątym trzecim? Zbiłem go z tropu zupełnie. Wybacz ale jak przez mgłę, ironizował, miałem wtedy dwa lata i Ty zresztą też. A co to ma z nim wspólnego? Bo ten oto gość,  zapewnił nam wtedy  wicemistrzostwo stanu. Jedyne jak dotąd w historii. Do niego również należy  nie pobity rekord przebiegniętych jardów i celnych podań w historii klubu. Oto przed Tobą  James Crighton we własnej osobie.     Mój kolega nie dał się nabrać, choć była to czysta prawda. Pieprzysz! Crighton zarobił miliony  przez lata gry. Mam gdzieś jego platynową kartę w domu. Mój ojciec miał piłkę  podpisaną przez niego na jakimś festynie. Zrobił sobie z nim zdjęcie. Stało na kominku w zaszczytnym miejscu. Bliżej jego oczu niż własna rodzina. Crighton był bogiem. Kasyna, fury, kobiety, modelki, apartamenty. Kasa lała się jak szampan. Fakt, chyba miał tutaj kiedyś dom. Przepisał na syna, wtrąciłem,  tylko on mu został. Cały czas próbuję go wyciągnąć z ulicy  ale stary zawsze wraca pod sklep. A kasa? Nie da się przepić milionów. Ostatni majątek, który miał przepisał na syna. On nie nosi nazwiska ojca lecz matki. Jednej z setek kochanek Crightona. A kasa poszła w butelki, koks i ruletkę.     Normalnie historia na film, ironizował dalej, ktoś może kiedyś mu pomoże  na pewno nie ja. A ja tak. Pamiętam każdą noc i zimę  spędzoną na ulicy. Rękawice bez palców  nad rozpalonymi koksownikami. Napady na pustostany  jakiś miejscowych gówniarzy. Pożary i bójki. Godziny na komisariatach. Chociaż tam było ciepło. Jeden z policjantów  zawsze poratował świeżą kawą  a czasami wczorajszym donutem. Pamiętam odór wyziewów  z kratek ściekowych. Spało się na nich w plątaninie starych szmat i kocy, wyciągniętych ze śmietnika. Błagało się o resztki z restauracji albo drobne. Przeszukiwało budki telefoniczne  i kosze na przystankach. Cały dobytek mogłem zmieścić w marketowym wózku na kółkach. I broniłem go jak niepodległości. Pisałem dziesięć lat  z poziomu bruku i o bruku. Tragedie i dramaty o ludziach duchach. O swoim utraconym człowieczeństwie. Nie znałeś mnie wtedy i postąpiłbyś ze mną  tak jak dziś z Crightonem.     A ja mam wobec niego i innych dług. I spłacam go w tych kilku dolarach. Nie piszę o tym co ludzie chcieliby czytać a o tym czego nie chcą widzieć i czego nie chcą być świadkami. A ja nie boję się już żyć. Nie boję potknąć się i zderzyć z brukiem. Bo wiem, że na Crightona  i innych mogę liczyć. A ludzie niech dalej żyją sobie  na swoim biegunie. Chyba nie słyszał ostatnich zdań. Podszedł szybko do Crightona. Dał mu kilka banknotów z portfela. Uścisnął dłoń. Wyjął marker z torby na ramię a były gracz umieścił na niej swój autograf. Tak powinno czcić się legendy.          
    • @Berenika97 ... wrócić do siebie ...   pierwszy krok zrobiła  kota polubiła    on ją wyprowadzi  do parku na słońce  i psotami podsunie  myśli kwitnące    jak on  była kiedyś śmiała    więcej życia  już więcej  nie będzie się bała  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Berenika97 Smutny obrazek kobiety, która dała zbyt dużo siebie. Ładny wiersz. Pozdrawiam Cię

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Berenika97 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...