Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Noc. Kolejna bezsenna. Zastanawiałam się nad przypadkami. Oczywiście chodzi o te wzięte z codzienności. Chciałam spać smacznie na brzuchu, we śnie namiętnie całować rockowego muzyka. I żałować, nad ranem.

Obudziłam się zupełnie nieprzytomna. Ostrożnie stanęłam na nogi. Dziś pójdę do lekarza, dziś odpocznę.

Miasto przywitało mnie spalinami. Nigdy nie przeszkadzały mi aprobujące spojrzenia innych. Przeciwnie, dodawały pewności siebie. Jednak wtedy chciałam być niewidoczna. Ludzie tu, ludzie wokół korytarza, na ławkach. Siedzieli i patrzyli w dziwny sposób.

W trakcie czekania na rejestrację, rzuciłam okiem na zebranych; kobieta z ręką w gipsie, facet ze złamaną nogą. Ludzie wyglądający zwyczajnie, prawdopodobnie mający ciekawe charaktery. Naprzeciw mężczyzna. Mógł być w moim wieku; wysoki, szczupły, niecierpliwie czekał. W pewnym momencie odwrócił twarz i popatrzył w moim kierunku.

/Interpretacja. Niebieska koszulka, czyli osoba wrażliwa, być może o duszy artystycznej. Napis Italia – miłośnik podróży, chciałby w przyszłości mieszkać za granicą. Jeansy w najpopularniejszym kolorze, to chęć oryginalności w sferze seksualnej. Ostatnią rzeczą były czarne adidasy, które oznaczały dominację matki w wychowaniu, oraz krępowanie wolności w dzieciństwie./

Znowu jego kierunek. Nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ja po chwili stałam już przy okienku. Szybka odpowiedź i miejsce na ławce. Obok niego. Ostrożne pytanie
- Ile osób jest pod pokój nr 14?
- Niestety, zbyt wiele. - Kobieta obok mnie machnęła ręką w geście bezradności – Czekam już od rana, a kolejka idzie jak krew z nosa.
Nagle się odezwał on
- Nie zazdroszczę. Długo już tu siedzę, a ta kolejka się nie posuwa.
– Rozumiem.
Rozmowa. Od początku zaczęła się kleić. Mieliśmy wiele wspólnych tematów.
- Tak w ogóle, to mam na imię Wiktor
- Karolina, miŁo mi.
Z przyzwyczajenia spojrzałam na jego dŁonie. Można powiedzieć, że to zboczenie zawodowe. W pewnym momencie nie wytrzymaŁam
- Widzę, że masz niezależne poglądy – utkwiłam wzrok w jego palcu Merkurego.
O zainteresowaniach chiromancją miałam już nie mówić, ale to było silniejsze ode mnie. Zawsze poznając ciekawą osobę, zaczynałam ten temat.
- Po czym tak sądzisz? – zapytał i uniósł brwi.
- Interesuję się chiromancją, potrafię czytać z ręki.
Przysunął się bliżej i nagle poczułam „Desire”. To jeden z tych zapachów, które się zapamiętuje.
Po chwili widziałam podobieństwo naszych rąk. Wszystkie linie odpowiadające za zgodę były wyważone.
Wiktor z uwagą ważył każde moje słowo.
WydawaŁ się kimś w rodzaju męskiego odpowiednika mnie. To oczywiste, chciaŁam podtrzymać znajomość, zapytaŁam
- Masz gg?
- Nie – odpowiedział, po chwili dodał - Ale możemy się przecież zdzwonić. - Zapisał mi swój numer. Ja powtórzyłam tę czynność.
Wiktor mnie zastanawiaŁ. Był do przesady uprzejmy, nie cierpiał wszelkiego rodzaju używek. Potrafił mówić długo i z zainteresowaniem. Śledził mój każdy gest. To byŁ rodzaj przyjemności; obserwowanie jego twarzy i spadających na nią kosmyków dłuższych włosów. Lubiliśmy Bounty, styl Ludwika XV. I lody, najlepiej o smaku wanilii albo kakaowca.
Wołanie. Znajomy podprowadził mnie pod drzwi. W środku podstarzały lekarz poprosił pielęgniarkę, by zdjęła mi gips. Wprawnymi palcami obadał stopę i wydał wyrok. Kolejne unieruchomienie i nowy zapas.
Na korytarzu spotkałam zdziwionego Wiktora.
- Oj, dalej unieruchomiona - rzucił szybko.
- No tak. – opowiedziałam z uśmieszkiem. – Muszę już iść. Dzięki za rozmowę.
- Nie ma za co. Zadzwonię jutro. Na razie.
- Do usłyszenia – powiedziałam ze spokojem. Nie wierzyłam, że zadzwoni.

Następny dzień powitaŁam w dobrym nastroju. Piękna pogoda, wczorajszy dzień. Głupi epizod, zapomnę. Zapewne.

Opublikowano

może być długie - sztuka by "utrzymać" czytelnika
najważniejsze - nie bać się porażki, nie przejmować się
z tego wyżej - wyrzuciłbym trochę słów, trochę dodał
"Alleluja i do przodu"

ps
"wątpiki" łażą po monitorze i są sympatyczne
powiedz dzie wuszce
ona jest innego podobno zdania

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Adamie, dzięki za komenta. narazie to pierwsza część opowiadanka
później dojdzie reszta. do porażek i krytyki się już trochę na poezji
przyzwyczaiłam, wię nie powinno być tak źle. co do tekstu, to będzie
pewnie trochę zmian

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

Dobrze, że wspomina autor, że to debiut, bo wtedy nie można za głośno krzyczeć - ale bez przesady, bo nie jest tak źle.
Interpunkcyjnych znaków gdzieniegdzie brakuje (ale nie dużo)
W którymś miejscu brakowało "w" i "się"
"Po cichu miałam nadzieję na jego zdjęcie i powrót do normalności w pełnym wymiarze tego słowa"
Widzisz błąd? (druga część zdania)
filozoficzny wygląd i jeszcze jeden chyba jest gdzieś taki kwiatek
Nie czyta się dobrze, rada - zasłyszana od specjalisty - to czytać na głos, bo wtedy łatwiej samemu znaleźć miejsca, gdzie zgrzyta
W pierwszym akapicie dwa fragmenty: matematyka i barany a potem deklinacja - dla mnie słabe i niepotrzebne.
A teraz generalniej - postać bohaterki\narratorki jest dla mnie niespójna, nie wiem kim ona miała być; na początku jest mowa o artystyczej duszy, ale objawia się ona tylko w tym śmiesznym hobby; to zajęcie i cała reszta rysują tę dziewczynę bardziej jako nawiedzoną, nastoletnią czytelniczkę Feniksa i Nietzschego (którego czyta, bo ten podobno ma jakąś fajną teorię o ludziach) niż osobę o artystycznych zdolnościach - jeśli ten efekt zamierzony, to trzeba go troszkę wyraźniej zaznaczyć, ale jeśli nie, to trzeba przemyśleć bohaterkę raz jeszcze.
Wydaje się, że nie trzeba tak dobitnie tłumaczyć czytelnikowi, że sytuacja jest banalna, jak z komedii romantycznych - można się tego domyślić...
Przedostatnia uwaga może zaboleć, ale myślę, że lepiej być świadomym - bardzo banalny pomysł żeby dziewczyna myślała w nocy o przypadkach swego życia a zaraz potem spotykał ją kolejny
Ostatnia uwaga - proszę się nie zniechęcać; mnie się wydaje, że im więcej uwag do danego tekstu, tym on lepszy; bo jeśli słaby, to nie ma co krytykować.

Opublikowano

dziękuję za te wszystkie uwagi, chyba zaraz zabiorę się za poprawki :).
masz rację z tą krytyką, nikt jeszcze nie urodził się geniuszem, a słowo
od innych ma czegoś nauczyć. forum poetyckie mi pokazało, by każdy
komentarz przemyśleć i wprowadzić w życie zmiany - tak też robię.

postaram się w drugiej części trochę bardziej przyliżyć bohaterkę

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)

Opublikowano

No, przeczytałem :).
Tekst całkiem fajny, chociaż masz problemy z interpunkcją. Chodzi mi przede wszystkim o dialogi - pamiętaj o zrzucaniu do następnej linijki i zaczynaniu z wielkiej litery. To nie poezja ;).

Czekam na dalszą część i mam nadzieję, że ta historia będzie lepsza niż rzeczy, które "zdarzają się tylko w tandetnych historiach z komedii romantycznych".

Pozdrawiam, Gaspar van der Sar.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gasparze, dzięki za odwiedziny i kilka słów. postaram się nie zapominać
w drugiej części o interpunkcji.
założenie opowiadania było takie, by opisywało ono historię miłości
z życia wziętą. co do zakończenia, to mam już na nie pomysł.

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

No w końcu ten długo zapowiadany debiut. Na plus przemawia to, iż twój pierwszy tekst ma więcej niż trzy zdania, co dobrze wróży na przyszłość. Nie mam głowy do wytykania błędów. Pozwolisz, że wstrzymam się z oceną - chciałbym przeczytać kolejne części.

Niezły motyw z tym wróżeniem z ręki. To fakt - kobiety mają mniej wrażliwą (chyba mało receptorów albo coś ze strefami erogennymi) i nie odczuwają przyjemności, gdy się dotyka zewnętrznej części dłoni...

Jedna prośba - nie zrób z tego romansu lub telenoweli, bo balansujesz niebezpiecznie blisko. Przypominam sobie taki wiersz - Something For Pain Pamiętasz?:> Może tamten klimat zmiksowany z tym dałyby coś bardzo interesującego?

p.s. Narratorka to musi być gorąca kobitka
[quote]Przyjemnie było czuć na sobie rozbierający wzrok mężczyzn i zazdrosny kobiet



salve!!!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



salve!!!

Sanestisie, dziękuję za takie pobłażliwe potraktowanie tekstu. i każde dobre słowo :).

muszę przyznać, że mam już całość zaprogramowaną w głowie i nie wiem, czy takie zakończenie będzie Ci odpowiadać, jednak póki co nie będę go zmieniać. /jako, że prawdopodobnie będzie to otwarty koniec, zawsze można wymyślić c.d :P/

P.S. hmm, narratorka, jak to się mówi piękna i inteligentna więc chyba gorąca
dla większości facetów :P

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj dzie wuszko, wiem że spóźniona, ale w tej kwestii akurat
cierpliwa jestem. czy takie dobre te ręce, to jeszcze się zobaczy.

dzięki za ostrzeżenie :)

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

stanęłam na obie nogi (przynajmniej na ile szło) - a to po jakiemu?
Następnie udałam się do łazienki, na poranną toaletę - Dajesz słowo, że na toaletę? (cut!)
idę z tym przeklętym gipsem do lekarza. Po cichu miałam nadzieję na jego zdjęcie - trochę mnie rozbawiła niejednoznaczność ( idziesz z gipsem - któż to jest ten Gips?) Zdjęcie lekarza (przystojniak jakiś?), czy Gipsa (już wiem, że biały)?
przyłysionym chirurgiem - ten neologizm jest be.
Następnie udałam się do samochodu i ojciec zawiózł mnie na miejsce przeznaczenia. uprość!
Wokół korytarza na niezliczonych ławkach - ile ich mogło być? No, tak na oko? Milion, dwa, więcej. Nie jesteś przedszkolakiem. Do korekty!
Udałam się do przychodni - udałaś się do niej już wcześniej (z ojcem), a teraz do niej weszłaś
pod kulami – masakra - całe szczęście, że opierałaś się na kulach, a nie byłaś "pod kulami" - bo to można rozumieć, jako równoważnik :"pod obstrzałem". W takiej sytuacji rzeczywiście mogłoby dojść do masakry. Ta slangowa masakra, też jest tutaj niestosowna. Co innego, gdybyś to właśnie opowiadała kumpeli.
to ogrom szaraków - ogrom nie jest chyba określeniem adekwatnym, a w słowie szarak ukrywa się pogarda. Gdyby ktoś o tobie (nieumalowanej -jak wiemy) tak się wyraził czułabyś się zapewne nieszczególnie
z tłumu ludzi czyli nikt godny - przecinek i mniej buty, proszę. Skąd wiesz, że kobieta z ręką w gipsie nie jest wybitnym naukowcem, a facet ze złamaną nogą znakomitym pianistą?
Godnym uwagi jest według ciebie wyłącznie dwudziestoletni dwumetrowy brunet, o niebieskich oczach, który w klubie szarpie struny i rwie laski?
Przepraszam. Unikam krytycznych recenzji, ale zacząłem czytać i już n ie chciałem się wycofywać. Myślę, że czeka cię sporo pracy. Życzę cierpliwości, bo mnie jej brakło.

Opublikowano

Z przemyśleń wyrwał mnie tępy ból w nodze - tępy ból? hm... miałem kiedyś skręconą nogę, ale ból jest raczej przeszywający, jakby coś się tam rwało w środku, tak mi się wydaję. a tępy...

Przyglądali mi się dziwny sposób - w dziwny

W dodatku wieśniacko ubrana, bez śladu makijażu, z gipsem na nodze i pod kulami – masakra. - ale tym zdaniem to narratorka się nie popisała. brr

tę chwilę, tę myśl
ów gostek - gostek to kiepski synonim
- Masz może gg? - może to nieszczęsne pytanie (jeśli już musi być) sformułować jakoś inaczej? no wiesz... ;)

Miliony facetów okupują ziemię - okupują? to zabrzmiało strasznie.

więc przede wszystkim:
interpunkcja - nie znam się i tego ci nie wytknę; dialogi - miejscami niedbały zapis, i można niektóre lepiej zapisać.

zainteresowały mnie również te karty chipowe - nigdy się z czymś takim nie spotkałem, suwałki to rzeczywiście trzeci świat.

na razie jest spoko, znaczy ta część. w niektórych miejscach się lekko zamotałaś, ale po korektach powinno być lepiej. masz wciągający styl, jak już się zacznie, trzeba skończyć, bo ciekawi. szkoda, że tak mało miejsca poświęciłaś szarakom z przychodni, mogła być jakaś kłótnia o kolejkę, coś w tym rodzaju; szczególnie starsze kobiety bywają nadpobudliwe, także panie w ciąży, więc można było spokojnie się pożreć o coś, oczywiście po rozmowie z nieznajomym, jakaś sprzeczka przy drzwiach. poprzez jakieś zabiegi językowe (gwara;)) mógł wyjść element humorystyczny, co każdemu tekstowi wychodzi na dobre. ok. Wiktor prezentuje się w miarę sympatycznie, nie podobała mi się tylko jego uwaga na temat swojego imienia - że jest głupie. myślę, że przez te kilkanaście, czy tam dwadzieścia parę lat, zdążył zaakceptować zastany-bez jego winy, stan rzeczy. martwią mnie trochę te dyskoteki, książę w mercedesie, zwracanie na siebie uwagi, nie zrób z tego "spowiedzi dupki spod dyskoteki", ale coś głębszego, materiał jest dobry.

powodzenia Karolino,
pozdr.

Opublikowano

Zastanawiałem się nad tym tekstem i przyszedł mi do głowy pomysł, że mogłabys zmienić jego formę na monolog (z małymi wtrętami). Powiedzmy, że opowiadasz tę historie koleżance (przyjmijmy, że na imię ma Aśka). Jako nastolatka zachowujesz cała swoją grypserę, a nawet rozbudowujesz ją do granic absurdu. Nie znam gwary uczniowskiej, ale spróbuję napisać swoją wersję wybranego fragmentu.

– Zgred przytrachał mnie do trupiarni. Zajarzyłam w środku mnóstwo ławek, niby w jakimś kościele, a na nich ciemną masę szaraczków.

Potem zobaczyła JEGO. Zlepiłam bałwana, bo wyglądał zajebaszczo. Na gałach matrixy, czarne adidasy, niebieska koszulka z napisem ITALIA. No, mówię ci – prawdziwy Hadonis.
– Chyba Adonis? – Aśka zrobiła karpia.
– No… Piękny był jak Adonis, ale kulawy, jak Hades. Razem Hadonis.


I tak dalej. Jeśli pójdziesz na całość może być ubaw po pachy. Ale to sporo pracy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



uffi, dzięki za każde słowo i krytkę. wiem, że początki bywają trudne, podobnie
było w poezji. opowiadanko postaram się wieczorem dopracować, poprawić
te nieszczęsne zdania.

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiktorze, dziękuję za konstruktywną krytkę. zastanawiam się, czy
dam sobie radę w tej prozie - chyba jednak poezja lepsza. ale jak
już się za nią wzięłam, to dokończę. póki co, później naniosę poprawki

zdrówka i serdeczności
Espena Sway :)
Opublikowano

opowiadanie nieco infantylne ale da się czytać
drażnią mnie niektóre zwroty np. "chwyciłam nieszczęsne kule i myknęłam z gabinetu" ale rozumiem, że starałaś się zachowac gwarę uczniowską, proponowałabym zatem za Leszkiem, podkolorowac jeszcze bardziej i dożucić więcej humorystycznych momentów

ps. kolor niebieski wcale nie oznacza artystycznej duszy :)))
nie przepadam za niebieskim a jednak moja dusza galopuje po artystycznych stepach
życżę wytrwania i kontynuacji

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dzięki za komentarz :)
postaram się dopracować tą drugą część, a kolejne opowiadanie
stworzyć w zupełnie innym klimacie.

a propos tego niebieskiego - przeczytałam to kiedyś w książce
psychologia ubioru czy coś takiego. faktem jest, że wiele artystycznych
dusz lubi ten kolor, jednak ostatnio zauważyłam, że jeszcze więcej
preferuje czarny :)

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Opublikowano

Jay Jay
tego się nie robi(co ja)
karty chipowe - powszechne na Śląsku(drugi świat)
byłem (się nie chwalę) przy narodzinach
moda na numerki trwa:
trzeci świat
IV rzeczpospolita

i do Czarnej
"myknęłam" - zupełnie naturalne
mnie nie drażni

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
    • @Arsis

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...