Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przeczytałam w dzisiejszych komentarzach takie wyrażenie
- kicz kontrolowany- W związku z tym mam pytanie ''co to
jest ten kicz?'' Czy istnieje definicja kiczu, jeśli tak, to proszę o
przytoczenie,żeby już nie było wątpliwości. EK

Opublikowano

Kicz (z niem. kitsch - lichota, tandeta, bubel) - utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom, który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznej. Kicz jest określeniem silnie pejoratywnym i często kontrowersyjnym. To co dla jednych jest kiczem przez innych może być uznane za wartościową sztukę. Określenie to powstało ok. 1870 r. w monachijskich kołach malarskich i pierwotnie dotyczyło tylko obrazów.

Kicz bywa tworzony świadomie, w celach komerycjnych, gdyż twórczość schlebiająca popularnym gustom zwykle łatwiej się sprzedaje niż dzieła nowatorskie, zaskakujące widza czymś dotąd nieznanym. Z drugiej strony kiczem bywają niesłusznie nazywane wartościowe dzieła, być może niezbyt nowatorskie i odpowiadające na potrzeby publiczności, które są tak nazywane z zazdrości, przez środowiska artystów którym nie udało się osiągnąć sukcesu.

Za kicz są też często uważane dzieła pretendujące do nowatorstwa, których wartość jest kwestionowana przez współczesnych krytyków, stosujących do oceny normy swego czasu. Krytycy czasami miewają rację i tego rodzaju dzieła idą w zapomnienie jako grafomania. Czasem jednak, po latach, to co dawniej uważano za kicz może się okazać w oczach przyszłych pokoleń wartościową twórczością. Typowym przykładem są tu opery komediowe (opera buffa) Mozarta (Wesele Figara i inne), które w czasach ich powstawania były przez krytyków uważane za artystycznie bezwartościowe, mimo że cieszyły się dużą popularnością wśród publiczności Wiednia. Po latach okazało się, że to publiczność a nie krytycy, mieli rację.

Wreszcie, celowa kiczowatość bywa świadomie wykorzystywana przez wybitnych artystów, jako forma przekornej wypowiedzi, tworzonej na przekór "akademickim standardom", pokazująca, że sztafaż wszechogarniającej kultury masowej również może stanowić cenne tworzywo i że często zaliczanie czegoś do kiczu jest raczej wyrazem arogancji kulturowej niż obiektywną oceną artystyczną. Jednym z pierwszych przejawów tego rodzaju podejścia do sztuki był dadaizm. Podejście to jest najbardziej widoczne w sztuce zwanej pop-artem, którego najwybitniejszym przedstawicielem był Andy Warhol. Podobny nieco charakter posiada też kierunek sztuki zwany hiperrealizmem. Współcześnie, elementy tego rodzaju podejścia są widoczne w sztuce związanej z ruchem punk i techno.



Tyle wikipedia. Ja się może nie zgadzam do końca, ale sam bym lepiej nie napisał.

Opublikowano

Panie Rybak ja wiem,że to pojęcie względne i temu pytam. Jesteśmy tak skonstruowani,że
często z braku słów, lub czystej ludzkiej zazdrości właśnie tego słowa używamy,a osoba
nim obdarowana często nie wie czy jest aż tak źle, czy tak dobrze.
A może wcale nie jest? Pozdr. EK

Opublikowano

Po pierwsze, kicz kontrolowany to nic innego jak takie sterowanie czytelnikiem by wątpił w słuszność swojego postrzegania pierwszego wrażenia estetycznego. Zwątpienie to daje mu takie nakreślenie, jakie chciał uzyskać autor przy pisaniu wiersza. Przy czym nie jest możliwa całkowita kontrola tego mechanizmu, ani przez autora ani przez samego czytelnika. Dajemy się ponieść i jesteśmy tego świadomi. Bo coż niby innego kryje się za przymiotnikiem "kontrolowany? Sami pomyślcie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy aby na pewno jesteśmy? Z pewnością kontrola to sterowanie, jednakże nie byłbym taki pewien, czy zwątpienie gra tu rolę języczka u wagi. Czy czytelnik może zwątpić w autora? a autor w czytelnika? czy powinien? Wydaje się, że kwintesencja kiczu rozwiązuje ten od lat nurtujący literaturoznawców dylemat. Kicz ogranicza, o ile jest zamysłem, a jeśli jest zamysłem, główną ideą przyświecającą, tedy jest świadomy. Poruszyłeś problem pierwszego wrażenia; dodałbym tutaj aspekt automatyzmu. To naturalny i spontaniczny mechanizm, za który nie można obarczać winą ani czytelnika ani autora. Wypływa z tego zjawisko ponoszenia i bycia poniesionym. To tylko tak gwoli uzupełnienia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy aby na pewno jesteśmy? Z pewnością kontrola to sterowanie, jednakże nie byłbym taki pewien, czy zwątpienie gra tu rolę języczka u wagi. Czy czytelnik może zwątpić w autora? a autor w czytelnika? czy powinien? Wydaje się, że kwintesencja kiczu rozwiązuje ten od lat nurtujący literaturoznawców dylemat. Kicz ogranicza, o ile jest zamysłem, a jeśli jest zamysłem, główną ideą przyświecającą, tedy jest świadomy. Poruszyłeś problem pierwszego wrażenia; dodałbym tutaj aspekt automatyzmu. To naturalny i spontaniczny mechanizm, za który nie można obarczać winą ani czytelnika ani autora. Wypływa z tego zjawisko ponoszenia i bycia poniesionym. To tylko tak gwoli uzupełnienia.
czy można Pana uwieść nabożnym wsłuchiwaniem się we wszystko, co Pan powie i nieustannym wyrażaniem swojego zachwytu? ;p
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy aby na pewno jesteśmy? Z pewnością kontrola to sterowanie, jednakże nie byłbym taki pewien, czy zwątpienie gra tu rolę języczka u wagi. Czy czytelnik może zwątpić w autora? a autor w czytelnika? czy powinien? Wydaje się, że kwintesencja kiczu rozwiązuje ten od lat nurtujący literaturoznawców dylemat. Kicz ogranicza, o ile jest zamysłem, a jeśli jest zamysłem, główną ideą przyświecającą, tedy jest świadomy. Poruszyłeś problem pierwszego wrażenia; dodałbym tutaj aspekt automatyzmu. To naturalny i spontaniczny mechanizm, za który nie można obarczać winą ani czytelnika ani autora. Wypływa z tego zjawisko ponoszenia i bycia poniesionym. To tylko tak gwoli uzupełnienia.
czy można Pana uwieść nabożnym wsłuchiwaniem się we wszystko, co Pan powie i nieustannym wyrażaniem swojego zachwytu? ;p
Tak, ale tylko na gruncie logiki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy aby na pewno jesteśmy? Z pewnością kontrola to sterowanie, jednakże nie byłbym taki pewien, czy zwątpienie gra tu rolę języczka u wagi. Czy czytelnik może zwątpić w autora? a autor w czytelnika? czy powinien? Wydaje się, że kwintesencja kiczu rozwiązuje ten od lat nurtujący literaturoznawców dylemat. Kicz ogranicza, o ile jest zamysłem, a jeśli jest zamysłem, główną ideą przyświecającą, tedy jest świadomy. Poruszyłeś problem pierwszego wrażenia; dodałbym tutaj aspekt automatyzmu. To naturalny i spontaniczny mechanizm, za który nie można obarczać winą ani czytelnika ani autora. Wypływa z tego zjawisko ponoszenia i bycia poniesionym. To tylko tak gwoli uzupełnienia.

vacker, niezupełnie o to mi chodziło.
Powiedz mi, na ile, Twoim zdaniem w kiczu gra tu rolę ŚWIADOME sterowanie, a na ile sterowanie, które w zasadzie zawsze miało tam miejsce?. Założę się, że czytałeś o tym, np u Hejwowskiego. Ale mniejsza z tym...
Sprawa jest tu tak naprawdę innego rzędu. Bo moim zdaniem ani automatyzm ani żadna inna interpretacja przekazu nie jest tu istotna. Liczy się tak naprawdę czytelnik i JEGO postrzeganie komunikatu, jakim niewątpliwie jest wiersz! JEGO, vacker, nie Twoje.

pozdro
Opublikowano

Rozumiem: kładziemy nacisk na czytelnika. Dobrze, lecz ja nadal twierdzę, że w otoczeniu kiczu czytelnik ma równe prawa z autorem. Ich interakcje są automatyczne i niezbyt przewidywalne, przeto trudno je rozdzielać. Jak mamy się odciąc od problematyki autora i jego dążeń? Jak to widzisz? Nie przekonujesz mnie w swej retoryce. Stoję na stanowisku, że automatyzm jest nierozdzielny i nie jest to mój pogląd, lecz Tatarkiewicza.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sorry, ale pie****ysz, vacker.

W jaki sposób chcesz rozdzielać to, co inheretnie nierozerwalne, hmm? Ciekawi mnie też, jak Ty byś się czuł jako czytelnik w takiej sytuacji? Wyobraż sobie...
Kupiłeś tomik poezji i okazało się, że to, od czego oczekiwałeś konkretnego przekazu, konretnych treści jest zwykłą manipulacją, którą zawiodła Cię na intelektualne manowce! I to właśnie w tych manowcach, tkwi istota problemu!
A nie w tym, co pisał Tatarkiewicz odnośnie automatyzmu! Swoją drogą jest mi przykro, że nie jest Ci wiadomym fakt, iż pogląd, o którym piszesz, był później weryfikowany przez innych, min. Bilewicza i Korzybskiego.
Nie obraź się, ale uważam, że warto poczytać trochę więcej na ten temat...

pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sorry, ale pie****ysz, vacker.

W jaki sposób chcesz rozdzielać to, co inheretnie nierozerwalne, hmm? Ciekawi mnie też, jak Ty byś się czuł jako czytelnik w takiej sytuacji? Wyobraż sobie...
Kupiłeś tomik poezji i okazało się, że to, od czego oczekiwałeś konkretnego przekazu, konretnych treści jest zwykłą manipulacją, którą zawiodła Cię na intelektualne manowce! I to właśnie w tych manowcach, tkwi istota problemu!
A nie w tym, co pisał Tatarkiewicz odnośnie automatyzmu! Swoją drogą jest mi przykro, że nie jest Ci wiadomym fakt, iż pogląd, o którym piszesz, był później weryfikowany przez innych, min. Bilewicza i Korzybskiego.
Nie obraź się, ale uważam, że warto poczytać trochę więcej na ten temat...

pozdro
No wiesz, teraz to się ośmieszasz i jest mi podwójnie przykro z tego powodu, bo szanuję twoje oczytanie. Jest oczywistym, że podłoże oczekiwań czytelniczych bierze się z dwóch źródeł: afektywnego i refleksyjnego. Intelektualny aspekt jest wielowymiarowy, natomiast afektywność ma charakter monokauzalny! Niemożliwe jest oczekiwanie konkretnego przekazu i konkretnych treści; pierwsze wrażenie wynika z aktywacji automatycznego systemu wartościowania, który wymaga długotrwałej obróbki intelektualnej w celu uświadomienia źródeł. Skąd czytelnik może wiedzieć, dlaczego bardziej mu się podoba ilustracja z lewej strony i tekst z prawej. Skąd autor ma to wiedzieć? W gruncie rzeczy te wszystkie interakcje zachodzą w sposób intuicyjny. I w tej intuicji znajdzie się miejsce dla kiczu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sorry, ale pie****ysz, vacker.

W jaki sposób chcesz rozdzielać to, co inheretnie nierozerwalne, hmm? Ciekawi mnie też, jak Ty byś się czuł jako czytelnik w takiej sytuacji? Wyobraż sobie...
Kupiłeś tomik poezji i okazało się, że to, od czego oczekiwałeś konkretnego przekazu, konretnych treści jest zwykłą manipulacją, którą zawiodła Cię na intelektualne manowce! I to właśnie w tych manowcach, tkwi istota problemu!
A nie w tym, co pisał Tatarkiewicz odnośnie automatyzmu! Swoją drogą jest mi przykro, że nie jest Ci wiadomym fakt, iż pogląd, o którym piszesz, był później weryfikowany przez innych, min. Bilewicza i Korzybskiego.
Nie obraź się, ale uważam, że warto poczytać trochę więcej na ten temat...

pozdro
No wiesz, teraz to się ośmieszasz i jest mi podwójnie przykro z tego powodu, bo szanuję twoje oczytanie. Jest oczywistym, że podłoże oczekiwań czytelniczych bierze się z dwóch źródeł: afektywnego i refleksyjnego. Intelektualny aspekt jest wielowymiarowy, natomiast afektywność ma charakter monokauzalny! Niemożliwe jest oczekiwanie konkretnego przekazu i konkretnych treści; pierwsze wrażenie wynika z aktywacji automatycznego systemu wartościowania, który wymaga długotrwałej obróbki intelektualnej w celu uświadomienia źródeł. Skąd czytelnik może wiedzieć, dlaczego bardziej mu się podoba ilustracja z lewej strony i tekst z prawej. Skąd autor ma to wiedzieć? W gruncie rzeczy te wszystkie interakcje zachodzą w sposób intuicyjny. I w tej intuicji znajdzie się miejsce dla kiczu.

Odwołanie do intuicji to jawny brak argumentów z Twojej strony! Po pierwsze, intuicja jest procesem, który nie wiąże w żaden sposób świadomości. Tak więc, siłą rzeczy odpada aspekt monokauzalny. Po drugie, aktywizacja automatycznego systemu wartościowania zakłada wolicjonalność, a jak doskonale wiadomo, wolicjonalność rozpatruje się tylko i wyłączenie w perspektywnie INTENCJONALNEJ a nie afektywnej. I tu chyba najbardziej sypie się argumentacja, która miała przekonać do Twojego sformułowania definicji kiczu.
Zresztą przyjrzyj się sam.
Opublikowano

Bredzisz, po prostu zastosowałem analogię, która obrazowała pewien schemat. Nie czepiaj się komponentów stricte emocjonalnych; za chwilę dojdziesz do fukcji magicznej tekstu i wtedy niebezpiecznie zbliżysz się do farsy w swoim toku myślenia. Kłócisz się chyba dla zasady, bowiem monokauzalność wcale nie wyklucza świadomości i vice versa. Powoływanie się przy tym na miałkie, sam musisz to przyznać, teorie wolicjonalne wyznawców psychologii humanistycznej, jest również zabiegiem ryzykownym. Nie można traktować czytelnika i autora w kategoriach jednostek o rozszczepionej tożsamości! Jeśli kicz jest sztuką szczęścia, to bezwzględnie należy założyć, że pojęcie szczęścia u jednego i drugiego w jakiś sposób się zazębia. Quod erat demonstrandum.

Opublikowano

W Krakowie mieście, z dwu różnych tramwai
Wysiadły dwa orszaki Świętych Mikołai
A jak tak staneli na przeciwko siebie
To się w całym Krakowie zrobiło jak w niebie

Wtedy ten, co była na nim złota szata rzekł
Pryskajta gnojki, czego tu szukata
A i szef tych drugich nie chciał zostać w tyle
I coś tam napomknął o ciemnej mogile

Takie sobie przekomarzki trwali
W końcu pastorały z sobą skrzyżowali
Lali sie, lali ,lali, rany boskie
Jak dwa Wołdyjowskie, albo dwa Pawłowskie

A jak się bić skończyli, poszli se do kioska
Na jasne piwko tyskie i na papieroska
Stoi budka, przy niej Mikołaji paka
To by było coś dla Matejszczaka

Ech, taki obrazek się człekowi marzy
Tylko, że nie ma już dziś takich malarzy.


To tak zamiast "uczonej" i nadętej gadki, wierszyk jest autorstwa Ludwika Jerzego Kerna, pisałem z pamięci, tytułu nie pamiętam....

(Wprawdzie exemplificatio non est ratio, ale daje do myślenia.....)

I co - kicz to, czy majstersztyk warsztatu w służbie spostrzegawczości i dobrego humoru?

(czemu wam, poeci [i krytycy] miodu w sercu brak, a i humor macie jak zgagą trapieni: albo wódka nie ta, albo głowa, hi, hi)...

Pozdro.

Opublikowano

Znalazlem...

Obrazek przedświąteczny


W Krakowie - mieście z dwóch różnych tramwaji
Wysiedli dwa orszaki świętych Mikołaji.
Hej kolęda, kolęda!


Infuły mieli zamiast degolówek
I zarobionych każden miał po pare stówek.
Hej kolęda, kolęda!

No to staneli tak naprzeciw siebie
I się w Krakowie całkiem zrobiło jak w niebie.
Hej kolęda, kolęda!

Jeden, co na nim była złota szata
Krzyknął: Pryskajta, gnojki czego tu szukata?
Hej kolęda, kolęda!

To szef tych drugich tyż nie chciał być w tyle
I coś zaznaczył ładnie o ciemny mogile.
Hej kolęda, kolęda!

Ty mnie mogiłą? O ty w czako dęty!
Co za szmaciarze, ludzie, chodzą dziś za świętych!
Hej kolęda, kolęda!

A ty ciapciaku nie bydź taki bystry,
Bo cie ze świętych, dziadu, przeniesą w ministry.
Hej kolęda, kolęda!

Takie ci różne przekomarzki trwali,
Aż pastorały w końcu dwa sie skrzyżowali.
Hej kolęda, kolęda!

Lali sie, lali, lali, rany boskie,
Jak dwa Pawłoskie jakieś lub Wołodyjskie.
Hej kolęda, kolęda!

A jak skończyli, to poszli do kioska
Na jasne piwko tyskie i na papierosa.
Hej kolęda, kolęda!

Budka, a przy nij Mikołaji paka
To by ci było, bracie, coś dla Matejszczaka.
Hej kolęda, kolęda!

Taki obrazek aż się, bracie marzy
Ino, że nima dzisiaj już takich malarzy.
Hej kolęda, kolęda! Eech...

Ludwik Jerzy Kern

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie.. Pamiętam jak jakiś czas temu nasi poeci z umiłowaniem się w to bawili podpisując wiersze : KK i prześcigając się w pisaniu jak najwiekszego i najśmieszniejszego kiczu. Kto o tym nie wiedział mógł wpasć w ich pułapkę :) i jeszcze do tego uwierzyć, że pisali te wiersze na serio :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka Znowu jestem zbyt dosłowny w odczycie, prozaiczny (prawie prostacki?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ) z przyzwyczajenia. W takim razie nie zabieram Was, Słodziaki... zwłaszcza, ze ja również nie słodzę. Wino (czerwone) owszem, półwytrawne, a białe półsłodkie - jeśli z cytrusowymi nutami, bo to wzmacnia bukiet, naturalnie lżejszy w nich.  Pozdrawiam :-)
    • @Jacek_Suchowicz Małe dziecko nie wie co to kłamstwo, nie skłamie nikomu, zawsze szczerze mówi prawdę. Dorośli kalkują, że czasem się "opłaca" - czasem - nie. Wiersz z mottem życiowym.   
    • @Charismafilosbro, nowa robota. Nawet dwie ;/ Ehh. Maraton z przerwami. Dziękuję za troskę:) pzdr @LessLove heh, fajna gra słów; ukoić, ukłuć czyli UKUĆ to takie słowo pomiędzy ;) daje nam sumę z tych dwóch poprzednich i semantycznie " ukucie, przynoszące ulgę"  xD xD dziękuję za komentarz. pzdr
    • Cygarem zaciągnął się pewien gość na Kubie I rzekł do kompanów - ja Bardzo  to lubię  Dym wypełnia  me płuca  Pachnie jak stara onuca Bo jedno cygaro, i mam dobrze w czubie.  
    • Autorzy: Suno AI plus Michał Leszczyński   Prawdą czy kłamstwem?   Gdy przyjdzie nam naj prawdę wyznać i objąć zrozumieniem jej przepiękne oblicza jako poeta stanę przed i prze wielce dam radę od lat bowiem ćwiczę i ćwiczę w sprawny długopis   Prawda, fałsz, nieważne bo już już napisane gdybyś pragnęła bym cudownie ci skłamał za twe piękne oczy niechaj powiodą do piekła kłamstwo byłoby by cię na chwilkę wielce poderwać   Jeśli twe lustro mówi, że walczę o prawdę stanę w tej pieśni jak możny, jak szczerozłoty spokojnie i rzeczowo bywałem i tu i tam jest co opowiadać i jest przy czym się zgrabnie uśmiechnąć   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   Prawda i fałsz nigdy nie są na sto procent ufaj że najciekawsze lokowało się tam pośrodku jeślim legendą może i zawrę tutaj przekaz może i nie mojego przekonania w suchych opisach nie znajdziesz   Byłbym tym dużym piewcą w nieoddaniach odnalazł tę prawdę na świecie wielkim, zakłamanym i nawet gdybym ochoczo ją podjął choć wzbraniam się nieżyczliwi i tak przezwą mnie dużym kłamcą (wszystkie me sprawy są przecież tęgą manipulacją)   O czym i czy prawda w oczy kole nie wiem oraz które kłamstwo zachęca jak najbardziej nie dowiesz się powyższego z niniejszej pieśni pieśń którą śpiewam powstała tylko dla tańca i po fun (muszę się trzymać własnych aksjomatów muszę muszę)   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   Gdy widzę znaki tylko ślepo bajdurzę i blednę znak nie wiem czy woła na nie, czy mówi na tak przeróżne chwile zabierają mnie w moce zastanowień stanowiąc swe myśli w postument jestem tu zawsze sam   Uznasz za kłamstwo moje rozsądne nie wiem tymczasem i ono jest blisko tej rzeczywistości chcesz mojej gromkiej decyzji na całą ciebie a ja nie wiem już tego, bo jak ci jest na imię?   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   To chyba już widać i chyba wyraźnie i chyba dobrze że nawet zaradni władni staranni porządni artyści są skołowani słowem są zmąceni emocjami kręcą bezradnie mantrami dośpiewaj więc tutaj swoje niepokojące ojej ojej ojej        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...