Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w knajpie pod zdechłym psem - na wznak
leży pijany ludzki wrak
we czterech pili – jeden padł
resztę załogi porwał wiatr
człowiek jak człowiek – coś tam śni
kogo obchodzą czyjeś sny
zwłaszcza w tej knajpie – kiedy brzask
spija barmana nie pierwszy raz.

z knajpy na jezdnię, z jezdni w rów
taki to wrak, że szkoda słów
cały dzień w rowie, aż po nów
i znowu knajpa, jezdnia, rów
człowiek jak człowiek – co tu kryć
prócz spania musi czasem żyć
zwłaszcza w tej okolicy, gdzie
gdzie stoi knajpa pod zdechłym psem

kiedyś przyjadą po ten złom
i jak to z wrakiem jest – na dno
i nawet krzyż nie będzie stał
jakby chowano go wśród fal
człowiek jak człowiek – żaden trup
póki na chodzie – grosz mu rzuć
zwłaszcza takiemu jak ten wrak
co swoje przeżył – choćby na wznak.

Opublikowano

Kurczę Adam-teraz to mnie zdenerwowałeś!!! Jakie nawaracanie??!! Myslisz, że mam jakieś problemy alkoholowe czy jak? I protestuję przeciwko porównywaniu mojego LEKKIEGO (co cały czas podkreślam) wiersza, to Twojego zahlanego, lejącego pod siebie obrazu!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale mnie złapałaś joaxii - tak musiałem to czytać skoro tak utkwiło mi w pamięci, że spróbowałem sam wpaść do tego baru pd zdechłym psem
pozdr. W_A_R
ps. dzięki za uświadomienie mi moich własnych problemów - czasem z czymś chodzę kilka lat a potem okazuje się że można odnaleźć źródełko "przyczyn i skutków" pisania
Opublikowano

hehehe.Rozbawil mnie twoj wiersz i zapomnialam juz o tym ze rymy banalne i ze gdzieniegdzie potwornie zgrzyta brak rytmu..

Sklania do refleksji taki wierszyk..W kazdym miescie znajda sie takie knajpy jak pod tym zdeclym psem..U nas jest "pod zdechlym Azorkiem":)

Opublikowano

Szanuję Twoje autorstwo jednak ja bym dał tytuł "Bllada o zdechłym wraku", to bardziej szanta niż pieśń - ale to Ty jesteś twórcą tej historii. Tekst jest niezły i może jego miejsce powinno się znaleźć w poezji śpiewanej - chętnie bym posłuchał. Całokształt jest świetny ...

Opublikowano

Jakby Leśmian gdzieś nieopodal za węgłem, kawałek dalej Czachorowski z katarynką udaje ślepca... Przywoływania można ciągnąć i ciągnąć, aż do starowiecznej "poezji dziadowskiej" - ale ta "Pieśń żebracza" wydaje się mimo wszystko autentyczna, a i nieźle wbija się w czytającego kanciastą rytmiką.

Proponuję na pożegnanie tegorocznego lata (wiem wiem, na razie tylko wakacji). Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...