Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 307
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
Komorowskie lasy (wiersz konkursowy)

Pośród ścieżek, dróżek zbyt często deptanych,
którymi zamiast iść, dojść trzeba od razu,
idę ja w strony nikomu nie znanych,
nie widzianych leśnych natury obrazów.

Przewodnik rozstępujących wzgórz obrany
- za strumienia zapachem, nie spiesząc czasu
schylon, by nie spłoszyć, czynności oddany
zdążam głębiej w gęstwiny słodkich lasów.

Odkrywam tu i poznaję kwiatu piękna.
Znalazłszy źródełko, nad nim się schylając
zachwycam się, podziwiam i przed nim klękam.

Zaspokajam pragnienia karmiąc i pijąc,
a to, że dając może i brać też ręka,
zrozumiałem Twego oddechu słuchając.
Opublikowano

"od nic do wszystko"


to nie jest ambitny wiersz
- to jeden z takich
wierszy o wszystkim

więc na początek
niech będzie nic - bo tu
zawiera się wiele

a potem pęcznieje

s
a o h
c

chaos
za nim burza
i fale niespokojne

(tutaj przeciąga się dzień trzeci – raczkuje)

jest to niewdzięczny temat do pisania
bo w wersach się rozpycha

za nim siedzi historia
a w głowie ma tylko
rewolucję przewroty i pana Kowalskiego

ja stoję w przedziale współczesnym
i myślę sobie że
najbardziej z tego nic i wszystko

lubię

ziewać ci w ucho
w ręce i szalik
w takie dzień dobry
co tylko z chwilą zna się
po imieniu

Opublikowano

.

KRÓTKI DRAMAT W SIEDMIU AKTACH



O poranku
Ziarno natchnienia
Zrodziło wiersz
Poczwarkę
Motyla

Przez dzień
Motyl rósł
Nabierał barw
Kształtów
Melodyjnie trzepotał
Skrzydłami

Wieczorem
Udało mi się go złapać
W sieciach zamarł
W bezruchu jak manekin
Motyl wyschnięty w albumie
Przemienił się w dramat


Akt 1

Śniła mi się nocą
Nocą krystalicznie
Przejrzystą, taką
Jakie zdarzają się tylko
W snach i baśniach

Akt 2

Śniła mi się nocą
Przez ułamek sekundy
Widziałem jej twarz
Rozpływającą się
Jak cień na suficie

Akt 3

Śniła mi się idąc
W welonie na twarzy
Który przysłaniał
Głębie oczu, cienie rzęs
Krwiste usta, oliwkową cerę

Akt 4

Śniła mi się idąc
Pośród zbiegowiska ludzi
Ludzi bez twarzy
Anonimowych nieobecnych
Bezkształtnych

Akt 5

Sen był samotny
Jednego miał aktora
Aktorkę amatorkę
Niewinną piękność
Odzianą w szaty
Anielskiej białości
.
Akt 6

Sen był samotny
Marsz do ambony
Podekscytowanie
Oczekiwanie, Pustka
Płacz, ,smutek ,żal
Cisza

Akt 7

Poranek
Blask słońca zabija sen
Pozostaje jeszcze
Bezbarwne wspomnienie
Przemijające, więdnące
Jak nie podlewany kwiat

Opublikowano

przychodzisz
z
oczami w które wstydzę się spojrzeć
nosem
ustami kryjącymi tyle potencjalnych uśmiechów
twarzą
włosami które wspaniale powiewają na wietrze
dłońmi
całą swą niewielką postacią
odchodzisz
z
oczami w które wstydzę się spojrzeć
nosem
ustami kryjącymi tyle potencjalnych uśmiechów
twarzą
włosami które wspaniale powiewają na wietrze
dłońmi
całą swą niewielką postacią
i
chyba nawet nie wiesz że
cię kocham

Opublikowano

„Miłość bez wzajemności”

*
Patrz ,
Jak kocham się w nim…

**
Jest dla mnie bogiem ,
Powietrzem,
Struną w gitarze ,
Natchnieniem ,
Mą obsesją,

Kocham,
A rozum mnie karci,

Jest kochankiem nikczemnym
I rozkoszą błogą,
Chciałabym powiedzieć
Właśnie się kochamy,
Ale
To tylko sex
Skończył się a on wyszedł

Czy nie zasługuję na inną miłość?

***
Ty patrzysz
A jednak nie karzesz drania
Lecz mnie
Zakochaną ateistkę

Opublikowano

miłośc???


jeśli trzeba, moge czuwać przez całą noc-
zimna jak węgorzn, jakbym nie miała powiek
ciemnośc spowiła mnie jak martwe jezioro
czarnobłekitna wspaniała jak śliwka
bąbelki powietrza nie wzlatują z mego serca, nie mam płuc
i jestem brzydka, mój brzuch jest jak jedwabna pończocha
rozkładaja sie w nim głowy i ogony mych sióstr
spójrz, topnieją jak monety w stężonych kwasach

pajęcze szczęki, kręgi odsłoniete przez chwilę
jak białe lilie na architektonicznym planie
gdybym sie poruszyła, ten różowowfioletwy wór
z plastyku pełen jelit mógłby zagrzechotać
dawne urazy obijaja się o siebie jak wychwiane zęby
lecz cóz wiesz o tym ty,
tłusta wieprzowina, mój kochanku wypełniony szpikiem,
z twarzą-ku-ścianie?
pewne rzeczy tego świata są niestrawne

zalecałes się do mnie przy pomocy owadożernych nietoperzy
o wilczych głowach, zawieszonych na wyschłych pazurkach
w wilgotnym zaduchu PAWILONU MAŁYCH SSAKÓW
pancernik drzemał w skrzynie z piaskiem
sprosny i nagi jak świnia, białe myszki
mnozyły się z nudy w nieskończonośc jak aniołowie
na końcu szpilki.
omotana w mokre od potu prześcieradła
wspominam skrawione piskleta i poćwiartowane króliki

sprawdziłes spis karmy dla zwierząt i zaprowadiłes mnie
do OGRODU UNIWERSYTECKIEGO, żebym bawiła się z boa dusicielem
udawałam, że jestem DRZEWEM ŚWIADOMOŚCI
weszłam do twojej bibli, wstapiam na pokład twojej arki
razem z boskim pawianem w peruce, z woskowymi uszami
i pajakiem w niedźwiedzim futrze pożerającym ptaki,
który biegał wokól szklanej skrzynki jak ośmiopalczasta reka

Nie mogę zapomnieć o tym,
jak nasze zaloty oświetliły łatwopalne klatki
nosorożec o dwóch rogach otworzył paszczę,
brudna jak podeszwa buta i wielką jak szpitalny zlew,
by połknąc kostke cukru, jego błoniasty oddech
obciągnął moją rękę az po łokiec rękawiczką
śłimaki posyłałay pocałunki jak czarne jabłka
teraz noca przeganiam małpy, sowy, niedźwiedzie i owce
poprzez żelazne prety...
i mimo to nadal nie śpie...

Opublikowano

...

Wstajemy razem
Ręka w rękę, noga w nogę
Tak jak wczoraj położyliśmy
Obok siebie kapcie na podłogę
Miasto już dyszy z nadmiaru wrażeń
Chociaż dopiero dziesiąta,
A u nas spokojnie i ciepło
Ktoś tam za nas się krząta.

Sami dla siebie, chodzimy ulicą
W dwie różne strony i do siebie
Nigdy się nami nie zachwycą,
Bo jesteśmy piękni tylko dla siebie.

Wciąż falujemy na morzu pościeli,
A imbryk zastąpił nam czajnik
Nie musi być pięknie jak którejś niedzieli
Wystarczy nam kuchni zagajnik.

Nie musisz wychodzić,
Nie musisz się spieszyć,
Bo raj nie zna przymusu,
Więc czekaj aż woda zacznie parować
I tak nie masz autobusu.

Opublikowano

Rozmowa

A zabierzesz mnie ze sobą do tych domów?
Tam, gdzie są dachy czerwone?
A pokażesz mi ten strych zakurzony
I zdjęcia, a na nich twoją żonę?

Nie chcesz...

Nie chcesz żebym wiedziała,
Ale muszę wiedzieć, to o tobie
Muszę czuć, że teraz jestem ja,
Że nie masz innych kobiet.

Może jestem od niej brzydsza,
Nie mam tyle, co ona wdzięku,
Myślisz, że to takie proste
Trzymać jej rzeczy w ręku?
Może ona trzymała je dostojniej
Może miała błękitne oczy,
Może jej ręka delikatniejsza
I uśmiech bardziej uroczy.
Nie potrafię Ci jej zastąpić,
Więc dlaczego się tak upierasz...

Dobrze, pokaże Ci jej zdjęcia...

Ale teraz, proszę, teraz...

Opublikowano

Wino czerwone wiersz konkursowy

Miłość nasza mocna
Jak wino czerwone
Bosymi stopami chadzam
Po Twojej łące

Dane mi składać
Swego uczucia liść
Wiecznie zielony
Kwiat żywy

Na skraju brzucha
Patrzeć jak toną
W Twym ciele
Gorące dłonie

Owocem się stają
Słowa, które tryskają
Na nagą ziemię
Pieszcząc nasz dotyk

Opublikowano

kuriozum sentymentalne

zostań kryształem oczu ślepotą
nierozwikłaną zagadką dążeniem
ujściem swej rzeki która wilgocią
nocy tajemnic moim spełnieniem

dnia co świtami różanopalcej
zapach tu kwiatem obłędem smaku
łąk szmaragdowych fal oceanu
głosem skowronka wśród nieba znaków

a także wiatru ust mych muskaniem
jak serenady skrzypiec melodią
tyś mym urokiem miłości ci godną
i serca mego stałym wybraniem

Opublikowano

żony kurwy i kochanki

wszystkie kochały jednakowo
imitacją uczuć w szalonym
popędzie wyuzdanej
sodomy

grą wstępną pomiędzy
świętością a kurestwwem
kromką chleba i życiodajnym
penisem

gdzieś na zakręcie drogi
z fotokopią

niepokalanej

Opublikowano

impresja

zieleń kusiła niczym
almette z ziołami gdzieś pomiędzy
dotykiem ust a ostatnim kąskiem
zapamiętanego smaku

zapisanych
jak śniadanie maneta w tchnieniu
impresjonisty lekkością twoich
barw w miłosnych
pocałunkach

przenikając
mój naskórek tysiącem małych ogni
na rozkołysanym oceanie traw
z butelką prince laurent
w zachodzącym spojrzeniu
monmartre

Opublikowano
...

znów nam miny pobladły w źrenicy jawisz się
strojna w nowe odcienie raz jesteś znów znikasz
a mi patrzeć w pobłyski w chmur ciemne oblicza
jakby porwać cię miały te cienie skrzydliste

albo wcześniej ukradły tylko nie chcą oddać
zatem zchwilam półcieniem trwanie w niedosycie
a więc ty czy to nie ty gdy bliskość tak ckni się
gdy śnień cichnie świtaniem w noc zmilka się oddal
Opublikowano

Dla P.A***

W Twoim szklanym
Uśmiechu Chcę odnaleźć prawdziwą?
Radość
I w „strzepniętym przytuleniu”
- tą czułość, której drastycznie
. . . . . . . . brakuje…


magicznym narzędziem
jesteśmy utrwalani
na następne dni – na moje życzenie –


Stop klatka!
A po chwili
Czas przebija
Tęczową bańkę wieczności
Ostrym w bladość błyskiem


Wpisujesz się do Księgi
umarłych wydarzeń

Mozolnie zapełniasz papier
dedykacjami
Obcym do suchej nitki osobom

(przypis od autorki: On dostał ten wiersz, i wogole nie zareagował - może chociaż przeczytał, ale też nie mam pewności- najważniejsze, że jest szczęśliwy. Wszelkie prawa zastrzeżone)

Opublikowano

Gdy się myśli o Tobie (wiersz konkursowy)

Gdy się myśli o Tobie - się skomli
Pszczołami tańczy, pszczołami brzęczy
Tak gra orkiestra niepokoju
Orkiestra myśli należących do Twoich oczu

Ten dziwny bal nierówno stawianych kroków...
Te dziwne dźwignie urojeń...

Bolą

Opublikowano

Reminiscencja dla mnie! (konkursowy, tak jak "Dla P.A***")

W dzień myślę o niedopełnionej nocy
W nocy myślę o niespełnionych dniach
Często tak blisko – w Centrum –
na Zielnej
przeczuwam, ze gdzieś mieszkasz, mówiłeś…

ale zawsze osobno
przed Tobą
lub
po Tobie
kiedy już ostygł Twój ślad
zdarza się nam chodzić relatywnie wspólnymi ścieżkami
Twój ślad jest nie do zatarcia
Przez któreś z żywiołów

Stale pachną wspomnienia
Odurzają jeszcze rozsądek
Który nie może dojść do głosu
Bo serce zbyt słabo tego chce

Zamknięte w świetlanym porywie
Pewnego styczniowego dnia
Mimo wszystko, na przekór nam

Żałośnie pulsuje
Chociaż wie, że Tym blaskiem
Nie przedrze się do warowni
Zbudowanej w specyficznym środowisku
Okratowanej brakiem zaufania
Strzeżonej przez Najważniejszą
Przez pozostałych - z prób- przyjaciół

Miłość i Wiara już nic nie mogą
Wiara poddała się po ciężkich zmaganiach
Pozostaje krucha Nadzieja
Wypływająca ciemnym błękitem z Twoich oczu
Tak smutnych (jeszcze niedawno) jak moje
Z podobnego powodu

Ale w jedną noc wszystko wyjaśniłeś uśmiechem
Po spektaklu wsiadając do białego samochodu
Który ona prowadziła


Warszawa 13.04.06

Opublikowano

na wyspie słów nie brakuje wody(konkursowy)

jak puch opadasz na wargach
wilgotnych od nocnych słów
nie mówię nie-gdy cisza gra

nawet anioł usnął na twoich łzach

warkocz uścisków spłynął po nas
objętych przy świetle księżyca
niebiański chór dalej gra

koncertowy blask szepta
prosi o bis
smak dzikich róż zostawił ślad

na niebie księżyc
na ziemi łąki-miliony gwiazd

Opublikowano

DO M., CZYLI KRÓTKI WIERSZ O MEJ MIŁOŚCI DO CIEBIE

jesteś dla mnie piekłem
jesteś dla mnie niebem

jesteś dla mnie wodą
jesteś dla mnie chlebem

dzień po dniu podtrzymujesz moje życie
ja zaś, Twój niewolnik, wielbię Ciebie skrycie

ale nadejdzie taka chwila, kiedy usta się otworzą
a język wyszepcze "jesteś najmilszą memu sercu osobą"

Opublikowano

Czy to była miłość…

Czy to była miłość…kiedy nocą
otulałaś swoje ciało,moją duszą
gdy mój język lizał pot twoich dreszczy,
A ty byłas w innym świecie.

Twoje spojrzenia,malowały moje myśli.
Kolorami,jakie nie stworzyłby Bóg.
A zapach twojego ciała, siedzi w moich nozdrzach
I oddycham nim dzień i noc.

A kiedy nie muskasz moich piersi,swoimi włosami,
I nie słysze mruczenia twojego oddechu,to czuje,
że życie traci dla mnie sens.Więc nie pytaj mnie
czy to była miłość….już chyba sama wiesz..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...