Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 307
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
Komorowskie lasy (wiersz konkursowy)

Pośród ścieżek, dróżek zbyt często deptanych,
którymi zamiast iść, dojść trzeba od razu,
idę ja w strony nikomu nie znanych,
nie widzianych leśnych natury obrazów.

Przewodnik rozstępujących wzgórz obrany
- za strumienia zapachem, nie spiesząc czasu
schylon, by nie spłoszyć, czynności oddany
zdążam głębiej w gęstwiny słodkich lasów.

Odkrywam tu i poznaję kwiatu piękna.
Znalazłszy źródełko, nad nim się schylając
zachwycam się, podziwiam i przed nim klękam.

Zaspokajam pragnienia karmiąc i pijąc,
a to, że dając może i brać też ręka,
zrozumiałem Twego oddechu słuchając.
Opublikowano

"od nic do wszystko"


to nie jest ambitny wiersz
- to jeden z takich
wierszy o wszystkim

więc na początek
niech będzie nic - bo tu
zawiera się wiele

a potem pęcznieje

s
a o h
c

chaos
za nim burza
i fale niespokojne

(tutaj przeciąga się dzień trzeci – raczkuje)

jest to niewdzięczny temat do pisania
bo w wersach się rozpycha

za nim siedzi historia
a w głowie ma tylko
rewolucję przewroty i pana Kowalskiego

ja stoję w przedziale współczesnym
i myślę sobie że
najbardziej z tego nic i wszystko

lubię

ziewać ci w ucho
w ręce i szalik
w takie dzień dobry
co tylko z chwilą zna się
po imieniu

Opublikowano

.

KRÓTKI DRAMAT W SIEDMIU AKTACH



O poranku
Ziarno natchnienia
Zrodziło wiersz
Poczwarkę
Motyla

Przez dzień
Motyl rósł
Nabierał barw
Kształtów
Melodyjnie trzepotał
Skrzydłami

Wieczorem
Udało mi się go złapać
W sieciach zamarł
W bezruchu jak manekin
Motyl wyschnięty w albumie
Przemienił się w dramat


Akt 1

Śniła mi się nocą
Nocą krystalicznie
Przejrzystą, taką
Jakie zdarzają się tylko
W snach i baśniach

Akt 2

Śniła mi się nocą
Przez ułamek sekundy
Widziałem jej twarz
Rozpływającą się
Jak cień na suficie

Akt 3

Śniła mi się idąc
W welonie na twarzy
Który przysłaniał
Głębie oczu, cienie rzęs
Krwiste usta, oliwkową cerę

Akt 4

Śniła mi się idąc
Pośród zbiegowiska ludzi
Ludzi bez twarzy
Anonimowych nieobecnych
Bezkształtnych

Akt 5

Sen był samotny
Jednego miał aktora
Aktorkę amatorkę
Niewinną piękność
Odzianą w szaty
Anielskiej białości
.
Akt 6

Sen był samotny
Marsz do ambony
Podekscytowanie
Oczekiwanie, Pustka
Płacz, ,smutek ,żal
Cisza

Akt 7

Poranek
Blask słońca zabija sen
Pozostaje jeszcze
Bezbarwne wspomnienie
Przemijające, więdnące
Jak nie podlewany kwiat

Opublikowano

przychodzisz
z
oczami w które wstydzę się spojrzeć
nosem
ustami kryjącymi tyle potencjalnych uśmiechów
twarzą
włosami które wspaniale powiewają na wietrze
dłońmi
całą swą niewielką postacią
odchodzisz
z
oczami w które wstydzę się spojrzeć
nosem
ustami kryjącymi tyle potencjalnych uśmiechów
twarzą
włosami które wspaniale powiewają na wietrze
dłońmi
całą swą niewielką postacią
i
chyba nawet nie wiesz że
cię kocham

Opublikowano

„Miłość bez wzajemności”

*
Patrz ,
Jak kocham się w nim…

**
Jest dla mnie bogiem ,
Powietrzem,
Struną w gitarze ,
Natchnieniem ,
Mą obsesją,

Kocham,
A rozum mnie karci,

Jest kochankiem nikczemnym
I rozkoszą błogą,
Chciałabym powiedzieć
Właśnie się kochamy,
Ale
To tylko sex
Skończył się a on wyszedł

Czy nie zasługuję na inną miłość?

***
Ty patrzysz
A jednak nie karzesz drania
Lecz mnie
Zakochaną ateistkę

Opublikowano

miłośc???


jeśli trzeba, moge czuwać przez całą noc-
zimna jak węgorzn, jakbym nie miała powiek
ciemnośc spowiła mnie jak martwe jezioro
czarnobłekitna wspaniała jak śliwka
bąbelki powietrza nie wzlatują z mego serca, nie mam płuc
i jestem brzydka, mój brzuch jest jak jedwabna pończocha
rozkładaja sie w nim głowy i ogony mych sióstr
spójrz, topnieją jak monety w stężonych kwasach

pajęcze szczęki, kręgi odsłoniete przez chwilę
jak białe lilie na architektonicznym planie
gdybym sie poruszyła, ten różowowfioletwy wór
z plastyku pełen jelit mógłby zagrzechotać
dawne urazy obijaja się o siebie jak wychwiane zęby
lecz cóz wiesz o tym ty,
tłusta wieprzowina, mój kochanku wypełniony szpikiem,
z twarzą-ku-ścianie?
pewne rzeczy tego świata są niestrawne

zalecałes się do mnie przy pomocy owadożernych nietoperzy
o wilczych głowach, zawieszonych na wyschłych pazurkach
w wilgotnym zaduchu PAWILONU MAŁYCH SSAKÓW
pancernik drzemał w skrzynie z piaskiem
sprosny i nagi jak świnia, białe myszki
mnozyły się z nudy w nieskończonośc jak aniołowie
na końcu szpilki.
omotana w mokre od potu prześcieradła
wspominam skrawione piskleta i poćwiartowane króliki

sprawdziłes spis karmy dla zwierząt i zaprowadiłes mnie
do OGRODU UNIWERSYTECKIEGO, żebym bawiła się z boa dusicielem
udawałam, że jestem DRZEWEM ŚWIADOMOŚCI
weszłam do twojej bibli, wstapiam na pokład twojej arki
razem z boskim pawianem w peruce, z woskowymi uszami
i pajakiem w niedźwiedzim futrze pożerającym ptaki,
który biegał wokól szklanej skrzynki jak ośmiopalczasta reka

Nie mogę zapomnieć o tym,
jak nasze zaloty oświetliły łatwopalne klatki
nosorożec o dwóch rogach otworzył paszczę,
brudna jak podeszwa buta i wielką jak szpitalny zlew,
by połknąc kostke cukru, jego błoniasty oddech
obciągnął moją rękę az po łokiec rękawiczką
śłimaki posyłałay pocałunki jak czarne jabłka
teraz noca przeganiam małpy, sowy, niedźwiedzie i owce
poprzez żelazne prety...
i mimo to nadal nie śpie...

Opublikowano

...

Wstajemy razem
Ręka w rękę, noga w nogę
Tak jak wczoraj położyliśmy
Obok siebie kapcie na podłogę
Miasto już dyszy z nadmiaru wrażeń
Chociaż dopiero dziesiąta,
A u nas spokojnie i ciepło
Ktoś tam za nas się krząta.

Sami dla siebie, chodzimy ulicą
W dwie różne strony i do siebie
Nigdy się nami nie zachwycą,
Bo jesteśmy piękni tylko dla siebie.

Wciąż falujemy na morzu pościeli,
A imbryk zastąpił nam czajnik
Nie musi być pięknie jak którejś niedzieli
Wystarczy nam kuchni zagajnik.

Nie musisz wychodzić,
Nie musisz się spieszyć,
Bo raj nie zna przymusu,
Więc czekaj aż woda zacznie parować
I tak nie masz autobusu.

Opublikowano

Rozmowa

A zabierzesz mnie ze sobą do tych domów?
Tam, gdzie są dachy czerwone?
A pokażesz mi ten strych zakurzony
I zdjęcia, a na nich twoją żonę?

Nie chcesz...

Nie chcesz żebym wiedziała,
Ale muszę wiedzieć, to o tobie
Muszę czuć, że teraz jestem ja,
Że nie masz innych kobiet.

Może jestem od niej brzydsza,
Nie mam tyle, co ona wdzięku,
Myślisz, że to takie proste
Trzymać jej rzeczy w ręku?
Może ona trzymała je dostojniej
Może miała błękitne oczy,
Może jej ręka delikatniejsza
I uśmiech bardziej uroczy.
Nie potrafię Ci jej zastąpić,
Więc dlaczego się tak upierasz...

Dobrze, pokaże Ci jej zdjęcia...

Ale teraz, proszę, teraz...

Opublikowano

Wino czerwone wiersz konkursowy

Miłość nasza mocna
Jak wino czerwone
Bosymi stopami chadzam
Po Twojej łące

Dane mi składać
Swego uczucia liść
Wiecznie zielony
Kwiat żywy

Na skraju brzucha
Patrzeć jak toną
W Twym ciele
Gorące dłonie

Owocem się stają
Słowa, które tryskają
Na nagą ziemię
Pieszcząc nasz dotyk

Opublikowano

kuriozum sentymentalne

zostań kryształem oczu ślepotą
nierozwikłaną zagadką dążeniem
ujściem swej rzeki która wilgocią
nocy tajemnic moim spełnieniem

dnia co świtami różanopalcej
zapach tu kwiatem obłędem smaku
łąk szmaragdowych fal oceanu
głosem skowronka wśród nieba znaków

a także wiatru ust mych muskaniem
jak serenady skrzypiec melodią
tyś mym urokiem miłości ci godną
i serca mego stałym wybraniem

Opublikowano

żony kurwy i kochanki

wszystkie kochały jednakowo
imitacją uczuć w szalonym
popędzie wyuzdanej
sodomy

grą wstępną pomiędzy
świętością a kurestwwem
kromką chleba i życiodajnym
penisem

gdzieś na zakręcie drogi
z fotokopią

niepokalanej

Opublikowano

impresja

zieleń kusiła niczym
almette z ziołami gdzieś pomiędzy
dotykiem ust a ostatnim kąskiem
zapamiętanego smaku

zapisanych
jak śniadanie maneta w tchnieniu
impresjonisty lekkością twoich
barw w miłosnych
pocałunkach

przenikając
mój naskórek tysiącem małych ogni
na rozkołysanym oceanie traw
z butelką prince laurent
w zachodzącym spojrzeniu
monmartre

Opublikowano
...

znów nam miny pobladły w źrenicy jawisz się
strojna w nowe odcienie raz jesteś znów znikasz
a mi patrzeć w pobłyski w chmur ciemne oblicza
jakby porwać cię miały te cienie skrzydliste

albo wcześniej ukradły tylko nie chcą oddać
zatem zchwilam półcieniem trwanie w niedosycie
a więc ty czy to nie ty gdy bliskość tak ckni się
gdy śnień cichnie świtaniem w noc zmilka się oddal
Opublikowano

Dla P.A***

W Twoim szklanym
Uśmiechu Chcę odnaleźć prawdziwą?
Radość
I w „strzepniętym przytuleniu”
- tą czułość, której drastycznie
. . . . . . . . brakuje…


magicznym narzędziem
jesteśmy utrwalani
na następne dni – na moje życzenie –


Stop klatka!
A po chwili
Czas przebija
Tęczową bańkę wieczności
Ostrym w bladość błyskiem


Wpisujesz się do Księgi
umarłych wydarzeń

Mozolnie zapełniasz papier
dedykacjami
Obcym do suchej nitki osobom

(przypis od autorki: On dostał ten wiersz, i wogole nie zareagował - może chociaż przeczytał, ale też nie mam pewności- najważniejsze, że jest szczęśliwy. Wszelkie prawa zastrzeżone)

Opublikowano

Gdy się myśli o Tobie (wiersz konkursowy)

Gdy się myśli o Tobie - się skomli
Pszczołami tańczy, pszczołami brzęczy
Tak gra orkiestra niepokoju
Orkiestra myśli należących do Twoich oczu

Ten dziwny bal nierówno stawianych kroków...
Te dziwne dźwignie urojeń...

Bolą

Opublikowano

Reminiscencja dla mnie! (konkursowy, tak jak "Dla P.A***")

W dzień myślę o niedopełnionej nocy
W nocy myślę o niespełnionych dniach
Często tak blisko – w Centrum –
na Zielnej
przeczuwam, ze gdzieś mieszkasz, mówiłeś…

ale zawsze osobno
przed Tobą
lub
po Tobie
kiedy już ostygł Twój ślad
zdarza się nam chodzić relatywnie wspólnymi ścieżkami
Twój ślad jest nie do zatarcia
Przez któreś z żywiołów

Stale pachną wspomnienia
Odurzają jeszcze rozsądek
Który nie może dojść do głosu
Bo serce zbyt słabo tego chce

Zamknięte w świetlanym porywie
Pewnego styczniowego dnia
Mimo wszystko, na przekór nam

Żałośnie pulsuje
Chociaż wie, że Tym blaskiem
Nie przedrze się do warowni
Zbudowanej w specyficznym środowisku
Okratowanej brakiem zaufania
Strzeżonej przez Najważniejszą
Przez pozostałych - z prób- przyjaciół

Miłość i Wiara już nic nie mogą
Wiara poddała się po ciężkich zmaganiach
Pozostaje krucha Nadzieja
Wypływająca ciemnym błękitem z Twoich oczu
Tak smutnych (jeszcze niedawno) jak moje
Z podobnego powodu

Ale w jedną noc wszystko wyjaśniłeś uśmiechem
Po spektaklu wsiadając do białego samochodu
Który ona prowadziła


Warszawa 13.04.06

Opublikowano

na wyspie słów nie brakuje wody(konkursowy)

jak puch opadasz na wargach
wilgotnych od nocnych słów
nie mówię nie-gdy cisza gra

nawet anioł usnął na twoich łzach

warkocz uścisków spłynął po nas
objętych przy świetle księżyca
niebiański chór dalej gra

koncertowy blask szepta
prosi o bis
smak dzikich róż zostawił ślad

na niebie księżyc
na ziemi łąki-miliony gwiazd

Opublikowano

DO M., CZYLI KRÓTKI WIERSZ O MEJ MIŁOŚCI DO CIEBIE

jesteś dla mnie piekłem
jesteś dla mnie niebem

jesteś dla mnie wodą
jesteś dla mnie chlebem

dzień po dniu podtrzymujesz moje życie
ja zaś, Twój niewolnik, wielbię Ciebie skrycie

ale nadejdzie taka chwila, kiedy usta się otworzą
a język wyszepcze "jesteś najmilszą memu sercu osobą"

Opublikowano

Czy to była miłość…

Czy to była miłość…kiedy nocą
otulałaś swoje ciało,moją duszą
gdy mój język lizał pot twoich dreszczy,
A ty byłas w innym świecie.

Twoje spojrzenia,malowały moje myśli.
Kolorami,jakie nie stworzyłby Bóg.
A zapach twojego ciała, siedzi w moich nozdrzach
I oddycham nim dzień i noc.

A kiedy nie muskasz moich piersi,swoimi włosami,
I nie słysze mruczenia twojego oddechu,to czuje,
że życie traci dla mnie sens.Więc nie pytaj mnie
czy to była miłość….już chyba sama wiesz..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Kasjopeja. dobre, enigmatyczne i z klimatem, w kilku ledwie słowach.
    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   Lato z miodem   Niebo z konstelacjami gwiazd   Łąka złocista od kwiatów   Świerzop, gryka, dzięcielina   Miód wonny na skibce chleba   Daje smak ciepłych miesięcy   I kwiatów stopionych w słońcu    Oby się krystalizował    Jak słowo w ustach poety  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...