Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czytałem tyle twarzy a ty zmieniasz wygląd
z każdym spojrzeniem kiedy z łaski
podnoszę głowę. woła mnie kolejny dzień
kolejna ekwilibrystyka obrazowa

gleich jest płonący berlin
zamieszki i zjednoczone dzieci
pierdolenie o sklejaniu modeli

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panu to już się chyba zupełnie wszystko pokręciło? Pan ocenia wiersz czy autora? Odsyłam do regulaminu. I podstaw dobrego wychowania.

Tera, dziś neutralnie. Nie przemawia do mnie, ale nie mogę skonkretyzować powodów. Z drugiej str nie razi niczym specjalnie.
pozdr
Weronika
Opublikowano

1 strofa jest bardzo dobra- jak na mój skromny gust, trafia w sedno-twarz jako konwencjonalna maska. Zastanawia mnie to: "kiedy z łaski podnoszę głowę" - ton wyższości nad kłamcą ? Można tak to odebrac.
2 za to zbyt skrótowa, puenta poszła na łatwiejsze rozwiązanie. Co nie zmienia faktu, że to jest wiersz.
Pozdrawiam.

Opublikowano

cały czas ten sam stolik tylko godzina się zmienia, czas płynie niezależnie,
zmienia się "krajobraz", a może po prostu twarze ludzi
kiedy z łaski podnoszę glowę tak to takie charakterystyczne, dla niektórych:)))
a sklejanie modeli, niestety pozostaje poza zasięgiem moich domysłów

pozdr. a

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...