Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zagadka -Pan X- ciekawe czy wiecie kot to taki?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pewna zacna głowa
z miasta Krakowa
niebawem magistruje
do obrony się szykuje
ów temat pracy jego
"Kobiet w dramatach Słowackiego"

dam małą podpowiedź:
gdy spotkacie na serwisie dziwaka
macie okazję poznać Pana K.
więc jaka jest poprawna odpowiedź???

Opublikowano

Nie widzialem Słowackiego
Jak twierdzicie łysego
Chodził podobno bez laski
Koszulę miał a la Słowacki
Pisał wiersze
Czasami dramaty
To zależało od ochoty
I fantazji w danym dniu
I tak powstał Fantazy
I Alina co spała z Balladyną
W teatrze Słowackiego
Na placu Świętego Ducha
W Krakowie
Róg Świętgego Krzyża
Nie lubiał Adama Mickiewicza
Przez ten pomnik pod krakowskimi
Sukiennicami
Kochała się w nim taka jedna
Maryla z Wereszczaków
Ale odbił mu ją Mickiewicz
Na rogu alei Słowackiego
W Krakowie
I tak pozostało do dzisiaj
A Redutę Ordona napisał
Adam Mickiewicz
Ty łysa pało

Opublikowano

Na reducie Ordona, Słowckiego duch kona,
gdy słyszy co o nim gadają, gacie mu spadają.
Włos się jeży lecz nie na czuprynie,
gdy pan Adam odmawiła Marynie,
czy też Maryna Adasiowi nieboże
pomogła wydudkać - jak ciele w oborze.
stał.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ukradł i pił, Darku
    • A DNA laika taki Alan da?
    • Akta N. "Mokka jak komnatka"   Akta N. "Mokasyn". A hanysa komnatka
    • Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...