Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 115
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

nie, ostatnio zdałem sobie sprawe, że coś w tym jest. w koncu celem stosunku płciowego jest zapłodnienie partnera a do tego służą nażądy płciowe. słuchaj kiedy nazwiesz rzeczy po imieniu to to jest choroba. możesz mówić mi o tolerancji i i innych pierdołach, ale w ceimno nie będę "tolerancyjny". wiesz, wole być homofobem niż przyzwalac na walenie sobie po dupach. sorry (takie moje zdanie)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Choroba? Kurwa! A gdzie to niby jest uznane za chorobę? I przez kogo? Z rejestru już dawno zostało wykreślone (czasy zacofania w tej kwestii już minęły).
Celem stosunku jest zapłodnienie? To teraz mi jeszcze napisz, że jesteś w takim razie przeciwnikiem antykoncepcji.



Żałosne. Co Cię kurwa obchodzi kto jaki i z kim uprawia seks?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





chodzi oczywiście o Wierzących a nie Rydzyków itp. nie możesz powiedzieć przecież, że JP2 był złym człowiekiem. a już sam komunizm jest wielkim przykładem, że bez jakiejś odgórnej religii ludzie nie potrafią zapanować nad swoimi rządzami;]

no i błąd: komunizm jest przykładem, ze ludzie z religia sobie poradzili z komunizmem i nic wiecej. jest wiele nie religijnych przykladow historii, ze ludzie sobie radzili z gorszymi problemami. W rzadko ktorej rewolucji uczestniczy religia. nie twierdze, ze byl zlym czlowiekiem. nie wiem skad wziales to przypuszczenie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj jakiś ty wulgarny, a fuj.
ja myślę, że to natura wytworzyła homoseksualizm. w przeważającej większości gatunków kilka procent populacji jest homoseksualna, jakoś nie chce mi się wierzyć, że to bezcelowe. myślę, że jest to jakiś specyficzny mechanizm mający utrzymywać pewien układ czy stan równowagi w obrębie danego gatunku.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj jakiś ty wulgarny, a fuj.
ja myślę, że to natura wytworzyła homoseksualizm. w przeważającej większości gatunków kilka procent populacji jest homoseksualna, jakoś nie chce mi się wierzyć, że to bezcelowe. myślę, że jest to jakiś specyficzny mechanizm mający utrzymywać pewien układ czy stan równowagi w obrębie danego gatunku.
jaka równowage? miedzy czym a czym?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj jakiś ty wulgarny, a fuj.
ja myślę, że to natura wytworzyła homoseksualizm. w przeważającej większości gatunków kilka procent populacji jest homoseksualna, jakoś nie chce mi się wierzyć, że to bezcelowe. myślę, że jest to jakiś specyficzny mechanizm mający utrzymywać pewien układ czy stan równowagi w obrębie danego gatunku.
jaka równowage? miedzy czym a czym?

jakbym to wiedział to bym napisał. po prostu kiedyś zastanowił mnie taki stan rzeczy i doszedłem do wniosku, że musi być w tym jakiś cel. może utrzymywanie liczebności gatunku na jakimś bezpiecznym poziomie? (przynajmniej w niektórych przypadkach może to brzmieć logicznie). może w przypadku wystąpienia jakiegoś wadliwego genu lub korelacji kilku organizm jest również homoseksualny po to by nie przekazywać ich potomstwu. tak - myślę(czyt. wydaje mi się), że to mechanizm obronny i zawsze lubiłem takie chore teorie. hahah.

pzdr.
Opublikowano

homoseksualizm jest takim samym wymysłem jakim jest wszechmocny Bóg. osobiście nie znam żadnego innego gatunku w którym sa homoseksualne związki. inne gatunki współzyją w wiadomym celu:) tak więc stosunek faktycznie czemuś służy:) (co do antykoncepcji to gdybym dalej był idealistą byłbym przeciwnikiem, ale że troche otrzeźwiałem nie jestem, ale tyko z tego względu, że ludzie sa popierdoleni).generalnie nie zwalczam tego, ale nie popieram:) może spójrzmy na ten problem w skali globalnej: co by było gydyby związki homoseksualne przeważały na świecie? zachwianie demograficzne. sam związek również niekorzytwnie wpływa na psychike nieukształtowanego (młodego) dziecka, który nie potrafi pojąć zachowań niezgodnych z naturą. co mam mu więc kurwa powiedzieć na pytanie:

- tatusiu a dlaczego pan się całuje z panem?
- bo oni są naturalnie inni... (?):|

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



skoro nie znasz żadnego innego gatunku w którym występują związki homoseksualne to wykazałes się tutaj sporą niewiedzą. odestek homoseksualistów zawsze jest stały i wynosi ok. 5%, więc nie ma zagrożenia, że zaczą przeważać.
Opublikowano

zawsze jest stały? skąd te dane? zagrożenie własnie istnieje i to spore. być może w ostatnich latach 5% utrzymywało się ciągle, ale obecnie poprzez internet, tv i inne dyrdymały do świadomości ludzi dociera coraz bardziej odchylenie seksualne:) zresztą sam pomysł z równouprawnieniem pewnie poszerzyłby ten odsetek...

Opublikowano

nie, nie miały
co więcej, nie zgadzam się z twierdzeniem, że człowiek jest największą wartością świata
świat dzieli się na ludzki i naturalny — człowiek dawno się od natury oddzielił i ciągnie w drugą stronę
zgodzę się, że w świecie ludzkim człowiek jest największą wartością
ale żeby to wiedzieć nie trzeba chyba nauk papieskich, a jeśli ktoś mimo to nie wie, to żadne nauki nie pomogą
pozdr

Opublikowano

widzę tu wątek homo, hohoho, mniam mniam
bardzo dobry argument z antykoncepcją — ale Natalio, antykoncepcja jest zła wg myśli katolickiej
to zabijanie przecież, zabijasz coś, co jeszcze się nie narodziło, nawet nie poczęło, jeśli bierzesz pigułki, uśmiercasz życie w jajku, jeśli prezerwatywa, to plemniki tragicznie giną w gumowym grobowcu
nawet nie policzę, ilu ludzi zabiłem w ten sposób (chociaż możliwe, że jestem bezpłodny, nie sprawdzałem)
jestem mordercą, ale może i dobrze, bo co by było, gdybym spłodził np homoseksualistę? wystąpiłbym przeciwko naturze, zachwiałbym porządkiem świata, zgorszyłbym wierzących
no i dałbym kolejny argument takim yasiooom, żeby wypisywali totalne bzdury
ale nie przejmuj się, yasioo, dobry Bóg ci wybaczy pogardę dla innych, tak jak wybaczył krzyżującym Chrystusa

Opublikowano

temat z ostaniego wieczoru, gdzie także były na ten temat liczne dyskuje
ja kilku rzeczy nie rozumiem, czemu te podziały zawsze są tak radykalnie dychotomiczne, nie ma żadnego odcienia szarości?
Albo za, czyli wielki liberał, osoba tolerancyjna, albo od razu homofob, zaniedługo, jak się nie będzie ich popierało to my będziemy chorzy, my idioci, my źli..w ogóle ten podział jest żałośny
Osobiście nie przeszkadza mi, że jakieś pary całują się na ulicy ( homoseksualne), nie przeszkadza mi się z nimi przyjaźnić, nie!, ale marsze, wszelkiego rodzaju pseudomanify - nie! bo kiedyś będę miała dzieci i wolę, żeby przyswajały wszystko powoli, żeby się uczyły stopniowo zakresu tolerancji, wartościowały odpowiednio do własnego otoczenia i charakteru, a takie narzucanie liberalizmu może wszystko popsuć
umiar we wszystkim jest wdzięczny, a obrażanie się nawzajem jest z każdej strony XXXX fobią.

pozdrawiam serdecznie
Reginka

Opublikowano

chodzi o to, że wykluczanie jakiejkolwiek grupy społecznej trąci faszyzmem, a historia pokazała, że to się kończy tragedią
chodzi o to, że homofobia jest związana ze strachem przed innością, który charakteryzuje społeczeństwa o miernym wykształceniu (nie wystarcza wypełnienie odpowiedniej ilości papierków, o nie)
chodzi o to, że niektórzy czują się powołani do tego, żeby wiedzieć na pewno co jest złe i niewłaściwe
pozwolę sobie nie wartościować tych, którzy dokonują wartościowań na szeroką skalę
ze swojej strony staram się nie powtarzać opinii z telewizji, ani liberalnej ani klerykalnej i innym też to zalecam
nie wiem, czy homoseksualizm jest szkodliwy — mam inne problemy, wiem, że mnie nie szkodzi, nie widzę również, jak mógłby zaszkodzić moim dzieciom
jeśli facet ma ochotę się pieprzyć z facetem to dlaczego mam tego zabraniać
są trzy wyjścia z tej sytuacji: 1)eksterminacja homoseksualistów,2) utrzymywanie status quo, czyli brak akceptacji społecznej, obyczajowe piętnowanie, czyli życie w obłudnym świecie, który udaje, że jakiegoś zjawiska nie ma 3) zaakceptowanie tego, że homoseksualiści są i bez realizacji pkt 1 nic się z tym nie da zrobić (skoro już ktoś widzi powody, by przeciwdziałać)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale tu nie chodzi o to zeby wiedzieć cos na pewno, tu chodzi o prawo do własnego zdania i prawo wyboru: tak samo jak ja nie zamierzam zabraniać gejom robić ze sowim życiem na co mają ochotę tak samo oni powinni mi zostawić prawo do oceniania "normalności" wedle moich kategorii - a dopóki nie pojawią sie jakieś dane na temat tego że nie jest to choroba (a na razie wszystko wskazuje na to że jednak jest - w dodatku nabywalna) to mam chyba po prostu prawo do oceny takiego zachowania jako dewiacji? dlaczego nikt nie mowi że dresiarze to ludzie o odmiennej orientacji społecznej i należy pozwolic im manifestować własne poglądy?Bo "bezpośrednio" obiją komuś morde? wolałbym to, niż być wychowywanym przez dwóch gejów... było pytanie o decydowanie o czyimś penisie - dlaczego chcecie decydować o czyimś życiu w imię (patologicznie pojmowanej) tolerancji?(a uznanie tak powaznej choroby za coś normalnego po porstu musi sie cholernie ciężko odbić na całym społeczeństwie - a zwłaszcza na dzieciach )

ps. ale bynajmniej od wypwoiedzi niejakiego yasia sie odcinam - nie wiem czy go poniosło, czy sie naczytał jakichś głupot, ale rzeczywiscie po takich wypowiedziach mozna snuć wnioski że przeciwko homofilii występuja same buraki :/

w tej bajce nie chodzi o pietnowanie czy zabranianie, ale o zwykły zdrowy rozsądek - każdy z nas ma swoje "odchyły" których prawdopodobnie jest świadomy (że są odstepstwem od "normy") ale nie zamierza ich zmieniać (a już na pewno się "leczyć") - to jakaś tam (mowiac wzniośle :) )cząstka nas.
Jeżeli ktoś jest homo i jest mu z tym dobrze, to ma do tego pełne prawo, ale NIE ma prawa domagać się uznania tego za NORMALNOŚĆ i PROPAGOWANIA takiego zachowania...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
    • Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku.  Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień.  Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie.  Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek.    Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.  Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię.  Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei.  Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja".  Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu.  Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch".    @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch".  To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk.  Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam.  Dziękuję za ten wiersz.  Pozdrawiam Cię serdecznie.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...