Sanestis_Hombre Opublikowano 6 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2006 Prawdziwa trauma, ten marcowy roztopiony poranek, to błoto przyklejające się do butów, jak ulotki do palców na ulicach wielkich miast, gdy przechodząc pospiesznie, próbuje się uniknąć cudzych dłoni; no i smutek przeogromny, widok gorszy niż sekcja zwłok kosmity ze strefy 51, podlejszy od twarzy wieczornego gwałciciela, straszniejszy ponad wymęczone łby polskich koni, przemierzających kontynent w fatalnych warunkach, tych cierpiących zwierząt przemieniających się sukcesywnie we włoskie salami; wielka tragedia miażdżąca intensywnością newsy informacyjne, poezję turpistów oraz brutalistów podniesione do potęgi. Wianek nie potrafił się całować. A przecież ta banalna czynność, zwyczajna korelacja języków połączona z dwukierunkową transmisją śliny, instynktowna potrzeba emocjonalnego zbliżenia się do drugiej osoby, znana była już starożytnym, nawet na dworze francuskim prócz minety praktykowana, pewnie wśród służby cara Iwana Groźnego zabroniona, a zakazane lepiej smakuje, toteż potajemne bratanie ust z ustami i bakterii przenoszenie pośród podwładnych skrzętnie było ukrywane, u dziwek za dodatkową opłatą możliwe, to wybitnie proste w swej istocie uwznioślenie nie stanowiło nigdy dla większości społeczeństwa problemu, nie sprawiało trudu, nie budziło lęków egzystencjalnych, często traktowane jako coś nabytego, genetycznie dziedziczonego. Wianek: oferma, pipiduł, fujara, asshole, nie umiał tego robić, uderzał zębami o zęby, ciągle przygryzał język, ślinił się jak niemowlę, wydawał paszczowo-nosowe dziwacznie dźwięki, zgoła odmiennie od pomrukiwań kotów (mrrr!!!) czy pieśni mijających się wielorybów; fakt – jego bezskutecznie zachowanie rozmijało się z celem, stąd też był wyśmiewany i kompromitowany, nie wahał się długo i podjął decyzję – pierwszy męski wybór w życiu – uciekł od świata zawierającego ileśtam procent pierwiastka kobiecego, trafił do świątyni czystości, aseksualnej mekki, całowania pozbawionego klasztoru, świątyni niecmokania. Szybko jednak zmienił adres zamieszkania, bo jak się okazało, to „obciągać” też nie potrafił. [miniaturix]
Sanestis_Hombre Opublikowano 6 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2006 1. wszelka zbieżność nazwisk przypadkowa 2. "rozziew zdaniowy" (dłuuugie-krótkie) uparto-maniakalnie celowy 3. miało być inaczej - bez wszechobecnej śmierci
marri huana Opublikowano 6 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2006 Dobrze, że to nie autobiograficzne:D Przyjemne na piątkowo - sobotni wieczór. pozdr
Sanestis_Hombre Opublikowano 6 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2006 no gdybym był jak ten gość, to musiałbym się chyba pochlastać;) thx za odwiedziny - czyli nocni forumowicze czuwają;) pozdr!
marri huana Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 Czuwają, czuwają:D Muszę Cię o to zapytać - skąd te moje dready?
Sanestis_Hombre Opublikowano 7 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 :) a jakoś tak - ludzka wyobraźnia nie zna granic, ale brązowe do ramion tez fajna sprawa:)
marri huana Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No ba, jasne, że fajna:D
Marcin Gałkowski Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 fajna miniaturka. jednyne, co mnie chwilami razi, to wrzucenie orzeczenia na koniec ("skrzętnie ukrywanym było" na ten przykład). Chyba że, skoro opisujesz "historię" całowania, jest to stylizacja. Co do długości zdań: Tołstoj pisał dłuższe;). Podsumowując: podoba się mnie=). Ciekawa puenta=) pozdr
melisa Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 to naprawdę straszne nawet nie umiem sobie tego wyobrazić :P
asher Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zaskakujące i śmieszne. Pozdrawiam.
Adam A Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 "toteż potajemne bratanie ust z ustami i bakterii przenoszenie " -> jakoś dziwnie to wygląda, może "toteż potajemne ust bratanie i bakterii przenoszenie"? Ogólnie wyłapałem tyle - sam wiesz dlaczego ;) A text naprawdę mnie mocno rozbawił, szczególnie 1 i 2 akapit ;) Pozdrawiam Bracie serdecznie
Tali Maciej Opublikowano 7 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Stycznia 2006 fajny tekst, zabrakło mi uśmiechu na twarzy podczas czytania, choć niezgodzę się z twoja definicją dobrego pocałunku "zwyczajna korelacja języków połączona z dwukierunkową transmisją śliny, instynktowna potrzeba emocjonalnego zbliżenia się do drugiej osoby" dużo lepiej jest bez nadmiernego wpychania języków i wymiany płynów ustrojowych, lepsze raczej sam taniec warg, pocieranie i lekciutkie zwilżanie językiem (ale to oczywiście na marginesie) fajnie napisane aż prosi się o ciąg dalszy nisko się kłaniam i pozdrawiam
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. to mój nawyk - próbuję się wyleczyć z tego paskudztwa;) a wiesz - ja też miałem z tym problem;) przyjmuję i cieszę się czytając takie słowa, bo o to mi chodziło uparcie pozostawię ust z ustami moja "definicja" była nieco ironiczna, a tekst raczej prześmiewczy. dzięki za odwiedziny! pozdr!!!
Julia Jonek Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 kompletnie się zgubiłam w pierwszym akapicie, więc go nie ogarniam. "permanentnie przygryzał język" - "permanentnie" kłuje w oczy okrutnie. i chociaż może nie pogłębiłam w czasie czytania zmarszczek od uśmiechu, przyjemność pewną czerpałam z pewnością :) pozdrawiam. ps. rozmijać się z celem -> mijać się z celem
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. czyli mam rozumieć, że w miarę strawne to było? permanentnie - chyba zmienię na coś innego pozdr!
Julia Jonek Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 zdecydowanie strawne :) tyle że nie było uczty dla podniebienia :) pzdr.
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. bo ja zwykły kucharzyk jestem, ale conieco posoliłem i szczyptę pieprzu wrzuciłem ukłony!
Julia Jonek Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 owszem, pieprzu co nieco było: nawet na dworze francuskim prócz minety praktykowana - to zdanie wymierzyło policzek mojemu mózgowi w trakcie czytania :)
Sanestis_Hombre Opublikowano 9 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Stycznia 2006 dzięki Julio i dzie wuszko:) no i pozdrawiam!!!
j.renata Opublikowano 14 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Stycznia 2006 znakomicie poprowadzony ...język nieuładzony długaśne przeciąganie w małej formie mlaskanie wprost wyborne cacuszko /pozdr i buziak w uszko
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się