Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Płonęła urokliwie, niebieskim
płomieniem oddania. Pozwalała pochłaniać się. Lubiła
ciepło, które rozproszyło ją w końcu
w plastikową matkę, z której powstała. Madonna
z dzieciątkiem, nadobna w swojej tropikalnej miłości.

Chyba dałabym się ukrzyżować, żeby znaleźć w sobie
jej kruche sumienie. Kościoły starannie zbudowane,
które czuć Bogiem z oddali, niosące obietnice,
że zapomnienie może być zbawienne.

Chcę wiary uszytej na siebie,
chcę zostać uznana za świętą.

Opublikowano

chcialam tylko pobieznie przeczytac, ale się nie dalo, wiersz zatrzymal.
muszę wrócic do poprzednich części, gdyz nie jestem na biezaco,ale postaram się i to jak najszybciej :)

pozdr. agnes

Opublikowano

Zamień czym prędzej ten 'płomień oddania', bowiem brzmi tak, że aż boję się powiedzieć, jak brzmi...

Zerknę do poprzednich, żeby w ten lepiej się wczuć. Pozdrawiam. // 51

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ha!
widzę, jak brzmi (i słyszę, jak wygląda ;])
problem tkwi w tym, że chcę, żeby brzmiało
że ważne jest to, że płonie
i jak płonie
i czym...

oretyrety - jak znajdziesz zamiennik - daj znac, może zmienię

pozdrawiam dziękując serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...