Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

naturalnie
przeanalizowałam już
każdą frazę

błędne metafory
kuszą kontrastem
bądź najzwyklejszą
głębią sensu

bezskutecznie

nie zwiążę się
z autorem
-nie dzisiaj
gdy świat mruczy
z zachwytu

wbrew nadziei
z bezmiaru interpretacji
ułożę własny
instynkt

dla siebie
zrozumiem słowo
wyrwane z kontekstu

Opublikowano

Kall, gdzie się podziewasz? Nie chodzi mi o to, że jest źle, bo całkiem nieźle, ale to nie szczyt formy. Cieszę się, że dzisiaj spotkał mnie jeszcze zaszczyt przeczytania Wiersza. Uff. Ale i tak Cię nie oszczędzę, fragmenty bardzo dobre, taki smaczny wypiek przeplatasz zakalcami, niektóre fragmenty (mniejszość) aż proszą się o kasację czy budowę od fundamentów. To moje zdanie, wiecznego pesymisty. Spróbuję więc jakoś uargumentować:

pragnąc stworzyć
całość - ciekawiej byłoby gdyby ktoś go kusił ;)

bezskutecznie zostawiam bo musiałbym pisać poprawki dla wiersza z inną puentą.

kiedy świat przesyła
milion nowych wrażeń - przy kawce, w rozmowie można tak powiedzieć, ale tutaj brzmi dość niefortunnie.

za to dwie ostatnie zwrotki... pychota.

z góry przepraszam za swój komentarz,
dziwnię się dzisiaj czuję,
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kurczę. aż mi głupio teraz ;) postaram się coś poprawić... i znów cię zawiodłam, Jay Jay'u. nic. skruszona będę obiecywać poprawę. a co. raz kozie śmierć. najwyżej znów dostanę po uszach ;)

Vero - dziękuję pięknie za komentarz.

pozdrawiam bardzo serdecznie
kal.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA Mistyka cielesności… Sakralny przelot w intymność, sensualną i namiętną, jak dzikość nocy.
    • @Simon Tracy W końcu wiem, dlaczego od początku, czytając Twoje utwory, miałam nieodparte wrażenie, że jest w nich coś znajomego, w najlepszym sensie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Również uwielbiam Poego! Od razu zgadłam, którym z jego opowiadań się inspirowałeś.
    • Przeczytałem sześć wierszy – każdy dobry, lepszy od mojego. „Rozbiorę się całkiem i przejdę przez zimny trawnik”. Telefon oznajmił – umarł. Nosowym głosem, jak mówił literat - pisał o kocie -   słabo znałem człowieka, mniejsza z nim. Poszedłem słuchać Dat Dere. Co to takiego? Ta śmierć.   Widziałem wiele – w Lizbonie strach, mimo tabletek, szklanki whisky – irlandzki torf mam na języku, żaden ptak nie siada z podwiniętym skrzydłem. Lizbono, wielki prysznicu! Błądziłem, nie mogąc znaleźć Ginjinhy z shot-glass, chociaż zjechałem windą.   Żadnego pisania! Cierpię na anhedonię. Nie ma na to leków, w każdym razie niewiele. Nie słyszę rymów, rytmu, nut. Bach jest Händlem Ginsberg Sosnowskim – mylę postaci, rytm, rym, bez dwóch zdań – Gefühllosigkeit! Potrzebny wam tłumacz – ins Polnische?   Okres latencji snu, i snu REM wydłużyłem do granic, za nimi nic – urwisko. Małe statki zasypiają na Tagu, kołysząc fado na bakburtach.   Kto wymyślił wyliczanie wstecz, jakby dni przed miały znaczenie? Przedwczoraj i jeszcze przed widziałem cię - niosłaś torby pełne szmat. Miałem podejść, zapytać, co słychać. Nie rozmawiamy od lat. Od 2 lat   włóczę się. Drażni mnie kolor – ta zima, zgasły liście i ptaki na drzewach, ślisko. Czasami myślę, że tutaj od zawsze i przede mną – wieczna zmarzlina, ludzie zamknięci na cztery spusty, dwie apteki – zwykłe „dzień dobry” jest obojętną grzecznością. Nic,   chociaż w radiu każdy ma coś do powiedzenia. Zaprzyjaźniłem się z lokalną polityk – bez znaczenia, przypomina Ciebie – paplasz,   dlatego nie odbieram: wyjdziemy, czy dziś,  teraz? Twoja impulsywność męczy mnie. Wolę, gdy piszesz. Twoja pojedynczość jak u O’Hary, twoja mnogość. Wciąż Ty. Kocham  obrazy,   teatr, sztukę – przez jakiekolwiek s czy k, Kicz za 200 zł u kosmetyczki, nie ma Strzemińskiego, w muzeum dwie rzeźby Kobro pośrodku czegoś, co też jest suprematyzmem. Postawiłem lampkę na grobie obok upiornych, solarnych zniczy, potem u rodziców. Tli się, ostatkiem sił   piszę, dat dere, dat dere - jak u dziecka w głowie. Idę w kierunku trawnika zasypanego śniegiem. Zima. Słabo znałem człowieka ktoś powie, grzebiąc nogą dołek. Możesz wziąć tamtego dużego słonia (you can have dat big elephant over dere). Możesz go wziąć, potem.     @huzarc Dziękuję:)
    • @Radosław uwielbiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...