Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zachwiał się, ukradkiem potarł nos.
Nad moimi brwiami zamieszkała linia

prosta w całym majestacie zdziwienia,
które miała reprezentować.

Śmiał się, zacinał deszczem, ni stąd
ni zowąd klął siarczyście, siadał

nawet w mojej dzielnicy. Przez okno siadał,
torami lśnił, jak rzędem zębów.

Kiedy tak wpadał, wiatrem wypadał, mgłą
ponaglał, popędzał, plątał. Wiązał się.

Supeł. Zupełnie jak ja.

Opublikowano

Mnie się podoba z tym powtórzeniem siadania. Tylko nieco bym zmienił wersyfikację. I przecinki przy wpadaniu. Podkreśli to w moim odczuciu nostalgiczną melodię.

Zachwiał się, ukradkiem potarł nos.
Nad moimi brwiami zamieszkała linia

prosta w całym majestacie zdziwienia,
które miała reprezentować.

Śmiał się, zacinał deszczem, ni stąd
ni zowąd klął siarczyście, siadał

nawet w mojej dzielnicy. Przez okno siadał,
torami lśnił, jak rzędem zębów.

Kiedy tak wpadał, wiatrem wypadał, mgłą
ponaglał, popędzał, plątał. Wiązał się.

Supeł; zupełnie jak ja.

I może jeszcze średnik zamiast przecinka w ostatnim wersie?
Pozdrawiam październikowo (jeszcze)
Ja.

Opublikowano

A ja bym bronił reprezentowania. Bo cały ten dwuwers jest innobajkowy. On oddziela peela - czyni go obserwatorem całego tego październikowania po to, żeby końcowa integracja była tym wyrazistrza. I w świetle tego - zupełnie mi pasuje.
Pozdrowionka!
Ja.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a po co wyszukiwać wyszukanego?
czasami chyba lepiej (o)powiedzieć coś
dokładnie tak, jak wygląda...
(ale ja tam się nie znam, więc nie wiem)

pozdrawiam

ps. sama nie wiem, w tym właśnie rzecz (dziękuję za to, czego się domyślam)


mnie porywa corocznie październik
bardzo
dziękuję

pozdrawiam


dziękuję bardzo

pozdrawiam



byłoby niefajnie gdyby podobało się wszystkim
za gładkie, śliskie by mi się wtedy wydawało
a tak - jest ok, że ktoś znajdzie jakiś element odstający
:]

dziękuję za "wszystko cudne" oraz za te niespodobane powtórzenia

pozdrawiam


i jakoś tak od razu:



bardzo wam dziękuję obojgu :]
Moi Najważniejsi Czytacze
(i Najlepsi, ale ciiiii)

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
    • @obywatelDobrej nocy, dziękuję :)     @Natuskaa  Dziękuję :)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...