Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Nim napiszesz wiersz pomyśl i zważ, jak dalece słuszny to krok i czy naprawde masz czas, żeby pisac wiersz, żeby pisac wiersz."

to słowa grzegorza turnaua do jego piosenki "Uno momento mortis" na płycie "to tu to tam". pomyślała że warto go wam zacytować bo to słuszna rada szczególnie dla nas, małych ludzi o rozbuchanym ego którym wydaje siie że są wspaniałymi poetami bo mogą tu pisać coś lepszego niż karteczki walentynkowe ;). nie wieszajcie na mnie od razu psów tylko potraktujcie to z przymróżeniem oka i odrobiną samokrytyki ;]. pozdrawiam

Opublikowano

Najlepiej to nie wychylać się ani w jedną ani w drugą stronę. To zależy, w jakich okolicznościach się człowiek znajduje i wśród jakich ludzi, co pisze i czy jest skłonny przyjmować konstruktywną krytykę i doskonalić swój warsztat. I jeszcze jedna ważna sprawa: ci wszyscy wielcy, znani pisarze i poeci dążyli do sukcesu, do tego, aby zostać zauważonymi, czasami przez całe swoje życie. Są tacy, co dopięli swego u schyłku życia, a niektórzy dopiero po śmierci. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę aktualne trendy, jakie się w danej chwili pojawiają. To jest trochę tak, jak z modą - dyktator narzuci jakiś styl i... wiadomo o co chodzi.
Książkę by można napisać na ten temat. Pozdrawiam forumowiczów/B.

Opublikowano

ja sie nie zgodze. człowiek nie dostosowuje tego co pisze do mody, pisząc nie dąży do tego żeby zostać zauważonym tylko żeby sie wyrazić. kasżdy pisze tak jak sie czuje odpowiednio, adekwatnie do momentu życia czy charakteru. każdy pisze inaczej i nie ma to (nie powinno) nic wspólnego ze zdaniem lub opinią innych bo człowiek nie powinien słuchać innych ludzi jak ma sie wyrażac bo minie sie z celem. pozdrawiam

Opublikowano

Hm... u mnie wygląda to mniej więcej tak, że na 100% przynajmniej w 30% chciałabym zostać zauważona. Na pozostałe 70% składa się oczywiście chęć wyrażenia samej siebie, przelania na papier własnych uczuć i nastrojów, przekazanie czegoś, co dla mnie jest istotne.
Mam na uwadze również oczekiwania czytelników, przynajmniej w jakimś stopniu. Kłaniam się/B.

Opublikowano

czytałem ostatnio artykuł na temat młodej polskiej prozy, gdzie napisano, że autorzy [oczywiście bez generalizowania] piszą raczej zachowawczo, ostrożnie, unikają eksperymentów literackich itp., bo mają świadomość, że jeśli chcą się wybić i "utrzymać", muszą tworzyć tak, aby zostać zrozumianymi przez odbiorców; nie miałem zbyt dużej styczności z nową prozą, nie potrafię więc ocenić prawdziwości tego stwierdzenia, ale widzę po sobie [piszę jak na razie tylko poezję], że trochę się zastanawiam - czy pisać jak mi się podoba, czy choć trochę dostosować się do reszty [w moim przypadku to tylko to forum, więc skala zjawiska jest mała]; tak czy inaczej - czytam autorów uznanych starszej daty, przemyślenia mam swoje, a nie ze sklepu czy kolorowego magazynu, na razie pracuję nad stylem, na co poświęcę zapewne znaczną część mojego przyszłego życia;

chciałby uniknąć sytuacji, kiedy publikuję własne przemyślenia, a potem objeżdżam krytyków, że nie rozumieją, co napisałem; albo szuflada, albo częściowa asymilacja...

Opublikowano

"Nim napiszesz wiersz pomyśl i zważ, jak dalece słuszny to krok i czy naprawde masz czas, żeby pisac wiersz, żeby pisac wiersz."
Tu jest napisane 'wiersz', a nie 'tekst', więc się zgadzam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To się nazywa grafomania :P ale jak dla mnie nic w tym złego.

Moim zdaniem "pisarz" czy "poeta" to nie może byc osoba schlebiająca gustom "większości". To powinna być jakaś intelektualna elita, która nie ma podporządkowywać sie konwencjom, ale je tworzyć. To wymaga dużo pracy. Pewności siebie. Praca, czas, krytyka (ale ta konstruktywna).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zgadzam się; do tego zapewne trzeba mieć dużo pewności siebie, ale uważajmy, żeby nasza, już ugruntowana opinia o sobie, nie przerodziła się w pychę:( niech artyści tworzą, pytanie tylko dla kogo? bo jeśli nikt ich nie zrouzmie, oprócz ich samych?

swoją drogą widzę dziwne zajwisko: słyszałem, jak wypowiadał się młody artysta - bodajże muzyk; powiedział: proces twórczy jest zajebiście podniecający; to szczera prawda, ale możnaby ją chyba wyrazić inaczej? cząstka jeb jest chyba uważana za wulgarną... zdziwiło mnie to bardzo, bo z tego co pamiętam, był także dosyć niekonwencjonalnie ubrany i uczesany - dla mnie po prostu przesadził z oryginalnością;

a krytyka jak najbardziej, byleby konstruktywna...
Opublikowano

łi tam, mnie się wydaje, że jak ktoś zaczyna pisać wiersz, to znaczy, że ma na niego czas. umiejętności to już oczywiście kwestia sprna, do albo je ma i wyjdzie dobry tekst, albo ich nie ma i sorki bardzo. ale myśleć za dużo nie należy. należy czuć. jak się za dużo myśli, to się człowiek może stać nieszczery i w rezultacie tak przekombinuje, że będzie przykro czytać.

zanim napiszesz wiersz, poczuj prawdziwie, co chcesz na papier przelać. potem dobierz słowa. potem weź kartkę i ołówek. i pisz.

a tak naprawdę, to najlepiej po prostu posłuchać co w duszy gra, bo wtedy jest poezja.

pozdrawiam.

Opublikowano

pomyślałem, zważyłem co jest bardziej cięższe - czas na pierdoły czy czas na inne pierdoły zwane dla mnie pasją...bardziej ociężała w pochłanianiu czasu stała się pasja, która jest prawdziwą pierdołą pośród fałszywych rzeczywistości które zatrzymuję na słowach w tej pasji...spisuję układam poprawiam czytam potem to samo aż 'przeczytam'...

czy ktokolwiek to rozumie...he...chociaż jakiś ułamek tekstu

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to się nazywa megalomania.
pisarze są takimi samymi kretynami jak społeczeństwo. ci, co są uznawani za dobrych, są często z czysto ludzkiego punktu widzenia równie beznadziejni jak józio spod budki z piwem.

pfhrum
jestem przerażony tym punktem widzenia. przerażony. tworzenie konwencji. pfhrum.
nie. nein. no. niet.
większość w sposób doskonałym się podporządkowuje konwencjom.

nie, po prostu zabolało mnie. idę spać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zgadzam się; do tego zapewne trzeba mieć dużo pewności siebie, ale uważajmy, żeby nasza, już ugruntowana opinia o sobie, nie przerodziła się w pychę:( niech artyści tworzą, pytanie tylko dla kogo? bo jeśli nikt ich nie zrouzmie, oprócz ich samych?

swoją drogą widzę dziwne zajwisko: słyszałem, jak wypowiadał się młody artysta - bodajże muzyk; powiedział: proces twórczy jest zajebiście podniecający; to szczera prawda, ale możnaby ją chyba wyrazić inaczej? cząstka jeb jest chyba uważana za wulgarną... zdziwiło mnie to bardzo, bo z tego co pamiętam, był także dosyć niekonwencjonalnie ubrany i uczesany - dla mnie po prostu przesadził z oryginalnością;

a krytyka jak najbardziej, byleby konstruktywna...
Michał, widzisz, kiedy to jest tak: wulgaryzmy są integralną częśćia jezyka. A przede wszystkim: pełnią jakąś funkcję. Wtedy są uzasadnione nawet w poezji. Poza tym: poeta też człowiek. Nie jakiś półbóg bujający z harfą w chmurach, tylko zwyczajny człowiek.
Umberto Eco zapytany o piekielnie nudny początek "Imienia Róży", który ciagnie sie przez 100 stron książki powiedział, że ten wstep jest jak droga głównych bohaterów do klasztoru: żmudna, nudna, wyczerpująca. Jednak tylko ci, którzy ją przejdą godni są skarbu, do którego ona wiedzie. Po prostu: stosując tego typu zabiegi autor tekstu dokonuje selekcji swoich czytelników. Czas, gdy postulowano, by poezja trafiała pod strzechy i była zrozumiała dla wszystkich dawno minął i nazywał się socrealizm. Sztuka z założenia jest elitarna. A poezja chyba najbardziej. Wymaga sporych kompetencji czytelniczych, wiedzy, wrażliwości. Ale za to, jeśli okażesz się godzien, nagroda jest wyjatkowa. A i satysfakcja spora :)
Co do muzyka: wyobraż sobie go, gdy mówi: "praca twórcza jest okropnie podniecająca". Brzmi zabawnie i niezbyt naturalnie, wręcz pretensjonalnie, nieprawdaż?... No i jeszcze jedno: nauczmy sie w końcu oddzielać dzieło od twórcy. To, że ktoś jest wredny, chamski itp. nie znaczy jeszcze, że nie może być rewelacyjnym muzykiem poetą, malarzem. Taki Mickiewicz był beznadziejnym człowiekem, w dodatku miał idiotyczne poglądy, ale poetą był świetnym (choć akurat nie przepadam za jego twórczością, no, chyba, że stricte liryczną).
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Posłuchać co w duszy gra?... A wiec autor tekstu zawsze pisze o sobie?... Hm... W takim razie każdego autora kryminałów powinno się od razu wsadzać za kratki. A taki Dostojewski, Szekspir itp. to od razu szubienica. Mordercy i szubrawcy ;)
Masz rację, trzeba mieć umiejętności. Ale jeszcze nie spotkałąm sie z sytuacją, by myślenie (nie kombinowanie, myślenie) szkodziło tekstowi. Forma dla formy - nie. Forma jako sposób na przekazanie treści w jak najpełniejszy i najlepszy sposób - tak. A forma wymaga często długiego myślenia i ciężkiej pracy twórczej.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A w czym problem? Normalny proces twórczy. Wkurza Cię to, ale musisz pisać. Piszesz w sumie o niczym, ale to nic zmusza Cię do wkurzającego i w zasadzie bezsensownego procesu przetwarzania mało ważnych rzeczy na mało ważne teksty. Przetwarzasz rzeczywistość zgodnie z zasadą "a co by było, gdyby", zapisujesz to, poprawiasz, czytasz, poprawiasz, aż w końcu czytasz tekst, który chciałeś napisać. Mniej lub więcej, oczywiście ;)
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to się nazywa megalomania.
pisarze są takimi samymi kretynami jak społeczeństwo. ci, co są uznawani za dobrych, są często z czysto ludzkiego punktu widzenia równie beznadziejni jak józio spod budki z piwem.

pfhrum
jestem przerażony tym punktem widzenia. przerażony. tworzenie konwencji. pfhrum.
nie. nein. no. niet.
większość w sposób doskonałym się podporządkowuje konwencjom.

nie, po prostu zabolało mnie. idę spać.
Dlaczego wymagasz od artysty, żeby był dobrym człowiekiem? Czy wymagasz od dobrego piekarza, zeby był szlachetny? Melisa ma rację - dobrzy artyści stanowią elitę artystyczną czy intelektualną, natomiast niekoniecznie "humanitarną". Tworzą elitę, ponieważ dobrych artystów jest mało. Każda mała grupa staje się elitą, ponieważ pozytywnie wyróżnia się na tle reszty społeczeństwa w jakiejś dziedzinie życia (np. w poezji). Można mówić o elitach intelektualnych, artystycznych, ale również ekonomicznych, politycznych.
Towrzenie konwencji - co Cię w tym przeraza?... To, że dzięki tworzeniu nowych konwencji sztuka cały czas ewoluuje?... Przecież Melisa wyraźnie pisała, że elitę tworzą ci, którzy tworzą konwencje, a nie podporzadkowują się im. Skamandryci tworzyli pewne konwencje, każda epoka literacka opiera sie na jakiejś nowej konwencji. Co w tym złego? Przeszkadza Ci zmiana?...
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

"a krytyka jak najbardziej, byleby konstruktywna..."

jasne, jasne... ale fakt, ze pokazujemy sie chociażby na tym forum, słuchamy krytyki to już coś. Bezsensu pisac do szuflady, albo dla samego siebie, zero rozwoju, krytyka jest niezbędna.
Jeżeli piszesz i robisz to dobrze, to wcale nie musisz dostawać miliona listów z podziekowaniami za twórczość od fanów...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...