Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A więc tym bardziej dziwne jest Twoje podejście, bo Klaudiusz (którego popierasz) chciałby "przeciwstawić się fali panicznej tolerancji".

pozdr.
Fei

Czym innym jest tolerancja, a czym innym podlizywanie się i bycie "na czasie". Dzisiaj taka tolerancja jest modna, modnie jest mieć przyjaciela homoseksualistę. Wg mnie to bzdura. Ja nie zaglądam nikomu do łóżka z kim śpi, jestem tylko przeciwny tego, co się teraz promuje.
  • Odpowiedzi 69
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A więc tym bardziej dziwne jest Twoje podejście, bo Klaudiusz (którego popierasz) chciałby "przeciwstawić się fali panicznej tolerancji".

pozdr.
Fei

Czym innym jest tolerancja, a czym innym podlizywanie się i bycie "na czasie". Dzisiaj taka tolerancja jest modna, modnie jest mieć przyjaciela homoseksualistę. Wg mnie to bzdura. Ja nie zaglądam nikomu do łóżka z kim śpi, jestem tylko przeciwny tego, co się teraz promuje.

hehe, no to my się Arku zgadzamy, bardziej niż nam się wydaje (tylko, że dogadać się nie potrafimy ;).

Ps. Zalecam skończyć ten wątek- Supay ma rację, autor wie już wszystko co wiedzieć powinien

Pozdrawiam
Fei
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zwróć uwagę na słowo "paniczna" - no i w ogóle kontekst. Myślę że w międzyczasie już wytłumaczyłem o co mi chodziło, więc nie będę sie powtarzał (nie jestem przeciwnikiem tolerancji, a tylko właśnie tej panicznej potrzeby udawadniania czegoś (już sam nie wiem czego - inteligencji? oświecenia? postępowści? wrazliwości?) poprzez manifestację własnej "tolerancji"... która przybiera juz znamiona patologii... popatrz na ten wątek - autor wcale nie chce poruszyć waznego problemu, nie chce opisać własnych doświadczeń (związanych z przyjaźnią czy po prostu z osobą) chce po prostu wpleść coś "chwytliwego" do książki w celu wygrania konkursu... i co? i oczywiście homoseksualizm!... i to jest męczące i wkurzające... a z literackiego punktu widzenia - banalne, bo przerobione we wszystkich możliwych konfiguracjach
Opublikowano

właściwie to wszystko jedno, czy weźmiesz geja czy lesbijkę — ważne do czego użyjesz takiej postaci
w kwestii przełamywania oporów w przyjaźni to lepszy byłby gej oczywiście, ale zachęcam gorąco do tego, aby poszukać ludzi autentycznych, którzy zgodziliby się przekazać ci swoje doświadczenia na ten temat (zarówno tych homo jak i hetero)
druga sprawa, to dobrze by było, aby ta książka nie narzucała nachalnie jakiegoś „właściwego” sposobu myślenia, ale dawała do myślenia
pozdr
ps. homoseksualizm dawno przestał być kontrowersyjny

Opublikowano

;) heh dzięki za wszelkie komentarze, ale fakt faktem odbiegliście od tematu :)
Myslę, że nalezy się kilka wyjaśnień. Przede wszystkim panie Klaudiuszu...nie nalezy oceniac niczego zbyt pochopnie. Nie wiesz czy książka będzie dotyczyła moich przeżyć czy nie itd...
Nie wiesz w ogóle czego będzie dotyczyła i bynajmniej watek homoseksualizmu nie ma być najistotniejszy.
Być może źle sformuwałem pytanie, w każdym bądź razie nie chcę pisac czegoś na siłe by wygrać tylko i wyłącznie konkurs. Ten wątek chce poruszyć, bo mysle , że jest ciekawy.....
że wciaż jest wiele pytań związanych właśnie z takim rodzajem przyjaźni która de facto może naprawdę istnieć.
Zadałem te pytanie ponieważ, miałem watpliwości czy taki wątek homoseksualny w szczególności w wypadku faceta nie odrzuci zwyczajnego czytelnika, którego chciałbym przyciągnąć. Nie potrafię być może tego wytłumaczyć dobrze o co mi chodziło, ale dzięki za wszystkie wypowiedzi :) pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hehe
wawa
a co do tej kontrowersji to miałem na myśli to, że w literaturze to już nie jest kontrowersyjne, być może w literaturze typowo dla młodzieży... ale tak się zastanawiam, czy takowa jeszcze w ogóle istnieje, literatura, w której coś się przemilcza, upraszcza i uładza jest traktowana z nieufnością, jest nielubiana
ja mam 24 lata, patrzę teraz na nastolatków i dochodzę do wniosku, że ja byłem o wiele bardziej naiwny, choć nie tak dawno w sumie byłem w tym samym wieku, dla nich przemilczanie śmierdzi kłamstwem
być może kontrowersyjna byłaby powieść o związku gejowskim w polskich realiach, oczywiście poparta rzetelnym przygotowaniem autora, nie tylko pisana „jak się wydaje”
wydaje mi się, że przy całej niechęci do odmienności, która z pewnością widoczna jest u nas w pewnych kręgach, istnieje również ciekawość dla tej odmienności; kontrowersyjna była instalacja Nieznalskiej, a temat homoseksualizmu jest jedynie egzotyczny i niezrozumiały dla pewnych środowisk
gdyby napisać o parze gejowskiej, która żyje tak samo jak inne pary, tak samo otwarcie, pokazując się publicznie z dobrodziejstwem inwentarza, to może też byłoby kontrowersyjne, jednak niezbyt realne dla czytelnika
Opublikowano

Literatura, sztuka w ogóle - z tym sie zgodzę, nie jest to raczej temat debiutujący ;)

Co innego w tzw. "prawdziwym życiu" - nierzadko pięknie i miło jest poczytać sobie o czymś, wtedy przepływa to przez nas tak gładko - ale gdy przyjdzie do konfrontacji z tym problemem w rzeczywistości, odkrywamy nagle, ze coś tu jest nie tak, jak sobie wyobrażaliśmy - i znajomego, ktory objawił, że jest gejem, jakoś dziwnie nie potrafimy tak "tolerancyjnie" i wspaniałomyślnie potraktować, jak tego z książki/filmu...

Ale kolega ksiażkę pisze, więc miało być o literaturze, a nie o rzeczywistości;)

A co do okolicy - ja wcale nie tak daleko od tej Wawy, wiec moze jednak nie o okolice tu chodzi, a bardziej o rozmiar miasta? Jak wiemy, nic wstrętniejszego ponad małe miasteczka;P

Opublikowano

co to ma za znaczenie - pedał czy lesbijka i tak zboczeniec

a że dziś przez różnych idiotów zostali uznani za koronę stwrzenia więc robią furore wszędzie gdzie sie tyko da
ja tam nie mam ochoty wogóle czytać czegokolwiek o zboczeńcach



kop

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sami widzicie....przeciętny Polak ma takie (moim zdaniem chore) wyobrażenie, stąd mój dylemat...jeżeli w mocnym wstępie bedzie mowa o geju (niekoniecznie bezpośrednio) może odrzucic to przeciętnego nastolatka...a z kolei postać lesbijki jest łagodniejsza....choć wydaje mi się, żźe ciekawiej i wiecej mozna napisac o geju. 2 laski jak się zaużmy przytulaja, pocałują, chwycą za ręce, pójda razem do przebieralni....to nikt nawet nie zareaguje, w dodatku wiele osób lesbijki w sytuacjach intymnych kręci....
No ale to nie ma być ani erotyk, ani poradnik poświecony homoseksualizmowi, to będzie jeden z wątków :)
pzdr!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



: /

'Czym są stereotypy i skąd się biorą?


W styczniu roku 2003 agencja EOS Gallup Europe opublikowała wyniki badań dotyczących akceptacji dla małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Przebadano 30 europejskich krajów, wśród których Polska zajęła pierwsze miejsce -- pod względem odsetka nie udzielonych odpowiedzi. Poziom wiedzy w naszym kraju na temat homoseksualizmu jest najmniejszy w Europie.



A jednak mówi się często o zniewieściałych ruchach gejów i zmaskulinizowanym wyglądzie lesbijek. O tym, że lesbijki są agresywne i nienawidzą mężczyzn. Że homoseksualiści są zdeterminowani przez popęd płciowy, że są chorzy, samotni i smutni. Ich lobby chce opanować świat. Są zagrożeniem dla naszych dzieci. W czasie orgiastycznych parad powiewają piórami.

Nie można zostać homoseksualistą. Nie nabywamy homoseksualizmu w procesie socjalizacji, nikt nie staje się homoseksualistą, dlatego że został uwiedziony. To nie choroba, nie można się zarazić. Homoseksualizm jest wrodzony i nie do zmiany.

Młody chłopak czy młoda dziewczyna w okresie dojrzewania orientuje się, że inne są jego/jej fantazje, marzenia. Słyszy, że jest inny, słyszy: "te wstrętne pedały, leczmy ich". Zaczyna mieć poczucie, że jest nienormalny, zboczony, gorszy. A my tych, co są inni, tych co są w mniejszości najchętniej byśmy zadziobali. Najlepiej się czujemy w grupie, która ma jednolite poglądy polityczne, wierzy w tego samego boga i ma te same preferencje seksualne, bo wtedy mamy poczucie, że jesteśmy tacy jak wszyscy.'



wkleiłam, bo to mądre słowa. a mądre kierowane są do mądrych ludzi. niektórym wystarczyłoby skakanie po drzewach i wyrywanie banana kolegom. więc Panie Kris, nie spodziewam się, że Pan coś z tego zrozumie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a skąd wiesz? są jakieś dane na ten temat? badania itp.?? (przeprowadzone przez niezależne instytuty? (zresztą który instytut teraz jest "niezależny"? :/ - już widzę co by się stało, gdyby któryś z powazniejszych uczonych wygłosił tezę że jednak można :// )
w niektórych środowiskach bycie, a już na pewno mówienie że się jest homo, jest bardzo na topie, to taki rodzaj buntu...
poza tym nie ma też żadnych dowodów wskazujących że to nie jest zwykła dewiacja seksualna, a te jak wiadomo się nabywa w "procesie socjalizacji"...
na temat homoseksualizmu widomo na razie bardzo mało - i nie wiadomo czy ta niechęć jest tylko przejawem zacofania i stereotypów, czy może naturalną reakcją obronną... więc może powinniśmy się wstrzymać z tą hurra-tolerncją (nie mylić ze zwykłą normalną tolerancją - chodzi mi raczej o te patologie, typu legalizacja zwiazków i prawo do adopcji) bo może się okazać, że skrzywdzimy przez to masę ludzi

sorry za offtopic
Opublikowano

Klaudio, oczywiście, że to jest teraz trendy, ale nie generalizuj.
to, że jakiś kretyn mówi, że jest homo, żeby być w centrum uwagi, nie znaczy, że Ci 'prawdziwi' geje tacy są. mam przyjaciela geja, który jest normalnym, wspaniałym facetem. facetem, który miał spieprzone pół życia, bo na etapie szkoły podstawowej zaczął podejrzewać, że coś jest nie tak. wyobraź sobie, jak w kraju takim jak Polska musi sie czuć taki człowiek. więc niech chociaż młodzi ludzie Twojego pokroju nie tworzą wokół homoseksualistów otoczki chęci zaszokowania, zrobienia wokół siebie szumu etc. równie dobrze mogłabym powiedzieć, że każdy ksiądz to złodziej i pedofil, bo o co drugim słyszy się takie informacje.

Opublikowano

nie atakuję homoseksualistów (chociażby dlatego że wyznaję zasadę: żyj i pozwól żyć innym) chodziło mi o to że mówienie, że homoseksualizm jest "niezaraźliwy" to właśnie uleganie stereotypom, bo nikt tego nie udowodnił (a wręcz przeciwnie - w wielu ludziach rodzi się fascynacja (moim zdaniem jak najbardziej niezdrowa) - w tym wypadku nie wazne są prawdziwe skłonności.
ale podkreślam - nie atakuję homoseksualistów, tylko zbyt optymistyczne podeście do tego zagadnienia (bo traktowanie tego jako łatwej sensacji zaatakowałem wcześniej ;) )

ps.nieszczęście Twojego znajomego rónież wynikało z tej caej awantury woków zagadnienia - parę lat temu uznałby że to "powołanie" i zostałby księdzem... (tylko że wtedy musiałby kraść :/ ;) )

Opublikowano

powiem tylko tyle , że tęsknie za czasami kiedy normą był ogół a nie margines
jak ktoś chce wierzyć w to co mu do wierzenia podają to ja nic na to nie poradze , nie ruszają mnie również zarzuty o ciemnogród, zacofanie etc. wiem ze 100% pewnością że to ja mam rację
homoseksualiści - to odchylenie od normy
nic tego nie zmieni , nie zmieni tego nawet setka książek i publikacji naukowych , nie zmienią tego parady , nie zmienią tego wysocy urzędnicy
tak po prostu jest , tak po prostu ułożyła to natura
fakt że czasem agresywnie wypowiadam się w tym temacie ale to tylko dla tego że wkurwia mnie fakt iż "oświeceni " bardzo często stosując santaż ( strach przed byciem określanym jako zacofaniec i ciemniak jest spory ) starają się wykreować określone postawy .
nie chce mi się na razie więcej pisać na ten temat
jestem zmęczony i w zasadzie to są ważniejsze problemy niż pedały

kop

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



: /

'Czym są stereotypy i skąd się biorą?


W styczniu roku 2003 agencja EOS Gallup Europe opublikowała wyniki badań dotyczących akceptacji dla małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Przebadano 30 europejskich krajów, wśród których Polska zajęła pierwsze miejsce -- pod względem odsetka nie udzielonych odpowiedzi. Poziom wiedzy w naszym kraju na temat homoseksualizmu jest najmniejszy w Europie.



A jednak mówi się często o zniewieściałych ruchach gejów i zmaskulinizowanym wyglądzie lesbijek. O tym, że lesbijki są agresywne i nienawidzą mężczyzn. Że homoseksualiści są zdeterminowani przez popęd płciowy, że są chorzy, samotni i smutni. Ich lobby chce opanować świat. Są zagrożeniem dla naszych dzieci. W czasie orgiastycznych parad powiewają piórami.

Nie można zostać homoseksualistą. Nie nabywamy homoseksualizmu w procesie socjalizacji, nikt nie staje się homoseksualistą, dlatego że został uwiedziony. To nie choroba, nie można się zarazić. Homoseksualizm jest wrodzony i nie do zmiany.

Młody chłopak czy młoda dziewczyna w okresie dojrzewania orientuje się, że inne są jego/jej fantazje, marzenia. Słyszy, że jest inny, słyszy: "te wstrętne pedały, leczmy ich". Zaczyna mieć poczucie, że jest nienormalny, zboczony, gorszy. A my tych, co są inni, tych co są w mniejszości najchętniej byśmy zadziobali. Najlepiej się czujemy w grupie, która ma jednolite poglądy polityczne, wierzy w tego samego boga i ma te same preferencje seksualne, bo wtedy mamy poczucie, że jesteśmy tacy jak wszyscy.'



wkleiłam, bo to mądre słowa. a mądre kierowane są do mądrych ludzi. niektórym wystarczyłoby skakanie po drzewach i wyrywanie banana kolegom. więc Panie Kris, nie spodziewam się, że Pan coś z tego zrozumie.


mądre słowa, masz rację, Polska jest krajem mało tolerancyjnym, w którym wszelkie oskocznie od ogólnie przyjętych szablonów są uważane za wariactwo. tyczy się to nie tylko sprawy orientacji seksualnej, ale również innych, niejednokrotnie błachych kwestii, np. kreowania swojego wizerunku, garderoby.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...