Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

w mistrzowski sposób oddajesz kondycję człowieka i przyrody, posługując się monochromatyczną paletą barw

 

subtelnie operujesz odcieniami szarości i grafitu, co przywodzi na myśl staloryt i starą fotografię

 

ceną za refleksyjność jest melancholia, która prowadzi do konstatacji na temat obojętności natury

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witaj - 

Jabłka szarej renety

nie znają smaku smutku. - nie moa być smutne bo są słodkie - wiersz spełniony - 

                                                                                                                                             Pzdr.słodko.

Opublikowano

@Gra-Budzi-ka

 

Bardzo dziękuję! 

To ogromny komplement! :) Miło, że wiersz wywołał takie skojarzenia - szarość i mgła to chyba uniwersalny język na opisanie tego stanu między jasnością a mrokiem.

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

Podoba mi się ten kontrast - u mnie szarość i chłód, u Ciebie ogień, który jednak wraca. Miło, że wiersz stał się dla Ciebie punktem wyjścia do tak pięknych strof. :) 

Serderdecznie pozdrawiam. :) 

@Benjamin Artur

 

Bardzo dziękuję! 

Dziękuję za tak wnikliwy komentarz - to piękne,że wyłapałeś właśnie ten obraz, na którym najbardziej mi zależało.

Pozdrawiam serdecznie! :) 

@Radosław

 

Bardzo dziękuję!

To bardzo miłe, że właśnie puenta zwróciła Twoją uwagę. Dla mnie też jest kluczowa dla całego wiersza. :)

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Wiechu J. K.

 

Bardzo dziękuję! 

Świetna jest   ta zwięzła riposta - trafia w sedno.:)

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Poet Ka

 

Bardzo dziękuję!

Dziękuję za tak wnikliwą i trafną analizę. Cieszę się, że dostrzegłaś nie tylko warstwę obrazową, ale i tę myśl o obojętności natury. 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Waldemar_Talar_Talar

 

Bardzo dziękuję! 

Rzeczywiście, jabłka szarej renety nie licują ze smutkiem - miło, że to zauważyłeś.

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@karenka

 

Bardzo dziękuję!

Dziękuję za tak ciepły komentarz. Miło, że wiersz przekazał właśnie to - że nawet w szarej codzienności można znaleźć coś dobrego.  

Pozdrawiam serdecznie! :) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wrócił   odłożył buty pod drzwiami   starannie   jakby bał się że obudzi dom   matka spytała czy jest głodny   nie odpowiedział   usiadł przy stole   łyżka uderzyła o talerz   drgnął   nikt niczego nie zauważył   albo wszyscy udawali   całą noc   trzymał ręce jakby nadal kogoś niósł
    • ~~ Pozostałaś jedynie wspomnieniem tamtych lat, przesiąkniętych miłością. Dziś już po niej znikły nawet cienie - słowo kocham między nami ością ...   To się stało z dnia na dzień; kiedy to wczesną wiosną wyszłaś z domu, nie mówiąc dokąd ...   W dzień następny już się spakowałaś - na noc także wybyłaś gdzieś z domu ... Cóż ja mogłem przeciw tym wyrokom?   Pytania - co się dzieje - bez odpowiedzi - z plotek słyszę, co mówią sąsiedzi; że gdy ja w delegacji służbowej, Ona wiodła bardziej, niż rozrywkowe życie,  na dni parę znikając z domu ...   Wcześniej zatem nosiła się z zamiarem odejścia na zawsze ode mnie ...   Jakiś czas było mi nieprzyjemnie; że mieszkałem z nią pod jednym dachem - gdy jej miłość była wielkim krachem, podzielona między dwa ośrodki ...   Ja nie będę więc na koniec słodki i wypowiem, co myślę tu o niej ... - Szczęśliwości z innym, na swym łonie ...!! ~~
    • Dziś w butelce trochę wody szczeka   spijam z kielicha Bożego trochę goryczy   i odchodzę   może coś zmienię w krew.
    • @Charismafilos  LIMERYK – mea liryka, mea liryka, mea maxima liryka.
    • Jola z Bartkiem w szkole parą byli. Jola jakiś wabik w sobie miała, więc Bartkowi wszyscy zazdrościli, gdy po lekcjach na niego czekała. Znajomi wróżyli im wesele. Cztery lata to trwało bez mała, aż powiedziała w pewną niedzielę:   „Chyba Bartku trochę odpoczniemy. Cztery lata to dla mnie za wiele. Jakiś czas się widzieć nie będziemy, bo na studia jadę do Brukseli. Odległość rodzi same problemy. Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”   Kiedyś po powrocie z zagranicy, przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli, spotkała go Jola na ulicy. Zapytała, gdy się przywitali:   „Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy? Może byśmy znów się spotykali? Na to zawsze jest dobra godzina. Zobaczymy więc, co będzie dalej.”   Bartek na to: „Też czasem wspominam nasze dawne, wspólne szkolne lata. Lecz wspaniałą żonę mam i syna, a tam jest przedszkole małolata.”
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...