Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano






gdybym miał wstać
i nazwać to życiem
zaczekałbym na twój oddech

bo to co było przede mną
było tylko światłem bez pamięci
ślepym od nadmiaru istnienia

które dopiero przy tobie
zaczyna krwawić w kolory

twoje imię
ma gęstość lipcowej nocy
żywicznego bursztynu słońca
osiada na dłoniach
ciepłem które nie stygnie
znakiem którego nie da się odwołać

nie wiem
czy to ja cię odnajduję
czy ty wypowiadasz mnie z niczego

czy uczysz moje ciało
jak istnieć od środka
za każdym razem - od początku

chciałbym być ciszą
bliższą niż skóra
tą, którą rozchylasz

kiedy świat traci ostrość
i brzegi
zapada się w jedno żywe źródło

zostaje tylko puls
ciemny i świetlisty
kiedy ktoś w nas
syci się komunią słońca

jeśli miłość ma kształt -
jest nim ciało
ale nie to które znamy

tylko to które śni nas
dokładniej
niż potrafimy się zapamiętać

a jeśli ma czas -
to tylko ten jeden:

rozpalony do granic widzenia
zanim zdąży powstać jutro
i nazwać nas oddzielnie

 

 

 



 

 

Opublikowano

@Migrena

...

motylem 

byłaś  

rosa

na skrzydłach 

tęczą się mieniła 

 

kolorami 

bawiła 

 

rzeka 

w morzu

się kąpała 

 

ty

ptakiem 

się stałaś 

 

odleciałaś 

 

nim 

miłość poznałaś 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena

 

Ten utwór jest stosunkowo krótki, patrząc na Twoje możliwości, ale za to metafor – bez liku

i do tego niebanalnych. 

 

Wiersz jest bardzo dojrzały

i wyraźnie leśmianowski. Różnica polega jednak na tym,

że u Leśmiana światło jest zazwyczaj srebrzyste i staje się miejscem oraz czasem przemiany – przejścia z niebytu w byt

 i odwrotnie. U Ciebie natomiast światło (złote) współtworzy trójwymiarowość, pokrywając kształt ciała na wpoły metafizycznego, a na wpoły fizycznego – ciała będącego kształtem miłości.

 

 Reasumując, tu światło nasyca rzeczywistość, która zaczyna krwawić w kolory, u Leśmiana było przejściem rozmywającym granicę istnienia. 

 

 Precyzyjna:) nieokreśloność 

i przenikalność to punkt wspólny. 

 

Precyzyjna dzięki niebanalnej metaforze.

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

To niezwykle zmysłowy i metafizyczny utwór.

Miłość tu jest siłą stwórczą, która nadaje kształt chaosowi i dzięki temu bohater może naprawdę istnieć, ona "stwarza" człowieka na nowo. Piękna metafora imienia o gęstości lipcowej nocy i ciepła, które nie stygnie - niesamowicie działa na wyobraźnię. A te wersy o ciele, które śni nas dokładniej, niż sami pamiętamy - absolutny majstersztyk. Ostatnia strofa to uchwycenie lęku przed rzeczywistością - „Jutro” jawi się jako zagrożenie, które rozdziela jedność kochanków na dwa osobne byty. Piękna, intymna liryka.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...