Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Ogólnie leki mu pokazały, że można obyć się bez marynarki, rozumianej zresztą na kilka sposobów. I również wojennej, tak również wojennej. Tymczasem słówko „lecz” ma dla niego nieco inne znaczenie i bywa niestety, że głębsze, co oznacza że być może nieco przesadnie polubił słówko "aczkolwiek".

 

 

Warszawa – Stegny, 27.05.2026r.

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@obywatel najróżniejsi diagności za często i zbyt chętnie i przesadnie zapominają o wygodnym życiu po diagnozie i film robi się w komedię romantyczną, gdzie finał zabawy tak jak to urocze damsko - męskie tak, jest końcem, a przecież to dopiero jest początek. 

@obywatel I właśnie z tego powodu jestem wielkim miłośnikiem Britney Spears :)

Opublikowano

@Leszczymjuż się nie mogę doczekać finału :))) ale powiem ci jak się zakończy, fala powróci do normalnego stanu, bzdet uczuciowo-impulsowych i będzie drgać, zgadnij na czyją melodię. Tu tymi słowami kapitan schodzi na ląd :)))

Opublikowano

@obywatel O jaki finał Ci chodzi, bo nie rozumiem?

@obywatel Wiesz ogólnie ja przeżyłem i nawet przetrwałem mnóstwo diagnostyk najróżniejszych, ledwo to mi się udało, usłyszałem milion pięćset pytań na wszystko, po czym się zgrabnie okazało, że praktycznie żadna z tych diagnostyk nie pomogła mi w codziennym funkcjonowaniu. I złapałem do tego skazę, że znów ma miejsce jakaś kolejna diagnostyka, której ja akurat już sobie nie życzę. I to nawet dotyczy tego forum. Możemy pisać, możemy rozmawiać, możemy wymieniać się na wiersze, komenty, lajki i tym podobne, ale ja akurat tutaj, na forum poetyckim, diagnostyki co do mojej osoby, jakiejkolwiek zresztą, po prostu już sobie nie życzę. 

Opublikowano

Twój „Leczony marynarz” to dobra miniatura — lekka, ale z podwójnym dnem. Gra słów z marynarką i „lecz” działa, bo pokazuje, że czasem człowiek odkrywa, iż to, co uważał za konieczne, było tylko przyzwyczajeniem.

Moje „zagrajmy w statki” nie było o finale opowieści, tylko o tym, że diagnozy — tak jak strzały w statkach — często są bardziej intuicją niż nauką. A „fala wracająca do normalnego stanu” to po prostu metafora: po impulsie, po emocji, po leczeniu — wszystko wraca do swojego rytmu. I wtedy dopiero słychać, na czyją melodię drga układ.

Czyli: nie chodzi o finał historii, tylko o powrót do równowagi, który każdy ma swój.
Nic co dalej piszesz nie sugerowałem.

Opublikowano

@obywatel O widzisz, przeczulony jestem, sorki, paradoks osób mojego pokroju polega w istocie na tym, że wcale nie chcą wrócić do normalnego rytmu, ja w każdym razie nie aż tak tego chcę. Gdy odkryłem w sobie tę prawdę, a to duże było dla mnie odkrycie i latami do niego dochodziłem, kompletnie paradoksalnie poczułem się i zdrowszy i spokojniejszy i szczęśliwszy. Coś co diagności uważali za załamanie ścieżki życiowej było obraniem nowej drogi. Coś co diagności uważali za wytwórcze działanie mózgu u mnie przybrało formę twórczości. Coś co diagności uważali za ciężar, było dla mnie wręcz błogosławieństwem. Skaza została, ale ogólnie skazy zostają więc norma :))

@obywatel @obywatel A bo jeszcze były kryminalne diagnozy, no taka na przykład, że ukradłem i z tej oto diagnozy diagnostów doszedłem do punktu w którym faktycznie szykuję skok na bank, tylko wykonać go na razie nie potrafię :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...