Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

79. Ogień, który zgasł

(narrator: perski kancelista)

 

1.

 

Król ucieka szybciej,

niż zdążę zapisać

jego chwałę.

 

2.

 

Posłowie milczą.
Nie trzeba kłamać,
gdy wszystko widać.

 

3.

 

Nikt nie patrzy
na święty płomień —
zbyt mały, by dawać wiarę.

 

4.

 

Mówią, że Macedończyk
szanuje zwyciężonych.
Tylko po co?

 

5.

 

Dziwna cnota –
być łagodnym,
gdy już nic nie zostało.

 

6.

 

Łagodność lwa,

który właśnie skończył

jeść nasze serca.

 

7.

 

Zgasł płomień.
Ale dym
jeszcze śni o bogach.

 

8.

 

Kto przetrwa,
niech nauczy się kłamać
od nowa.

 

cdn.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk Nie znam cyklu, ale znalazłam parę ciekawych momentów w tym utworze. W zasadzie to każda zwrotka jest ciekawa i mogłaby służyć jako osobny aforyzm. Dla uproszczenia wybrałam te trzy:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pierwsza strofa jest żartobliwa i satyryczna, ale kojarzy mi się też z innym zjawiskiem - z artystami i ludźmi w ogóle, którzy odeszli zbyt wcześnie, by świat zdążył ich usłyszeć.
 

Druga zwrotka jest przewrotna. Samo istnienie świętego płomienia powinno wystarczyć, by ludzie w niego wierzyli. A jednak najwyższe wartości również wymagają komercjalizacji. Nie wystarczy czynić cuda - cuda muszą być wielkie i oślepiające. Pojawia się też inna, smutniejsza interpretacja: niesłuchanie dzieci lub osób o niższym statusie, nawet gdy mają rację. Są zbyt mali w oczach świata, by im uwierzono.
 

Ostatni fragment rezonuje z moim humorem w sposób, którego trudno mi jednoznacznie wyjaśnić.
 

To naprawdę bardzo ładny utwór.

Opublikowano (edytowane)

@Łukasz Jurczyk

 

Zastanawiające, co dzieje się z ludźmi i strukturami, gdy upada wielkie imperium. Ta część pokazuje  bieg historii z perspektywy tych, którzy po wielkich tego świata muszą „posprzątać” - albo napisać historię na nowo. Świetnie, że przedstawiasz perski opis wydarzeń.

 

Stara kronika płonie.

Czas naostrzyć pióro dla nowego pana.

I nauczyć się kłamać od nowa.

 

 

Edytowane przez Christine (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Sekrett Bardzo dziękuję!!!

 

Święty ogień w zoroastryzmie był symbolem ich najwyższego boga Ahura Mazdy. Podobno płonął wiecznie i nigdy nie gasł. Wiecznym na pewno nie był szachinszach :)

 

Pozdrawiam 

@Christine Bardzo dziękuję !!!

 

Myślę, że oportunizm jest starszy od wiary :)

 

Kłamstwo w pośpiechu.

Skrobią pergamin nocą,

by zdążyć na świt.

 

Królowie z gliny.

A wy wciąż rzeźbicie

im wieczność słowem.

 

Piszcie o bogach.

Grobowce i tak wiedzą,

że król krwawi tak samo.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Ten fragment to poruszający i pełen ironii zapis końca imperium perskiego.

Narrator - urzędnik odpowiedzialny za państwową propagandę i spisywanie „chwały” - z jego perspektywy krach państwa widać najlepiej.


On sam przeżywa egzystencjalny dramat - rzeczywistość dogoniła i przerosła oficjalną narrację. Opisywanie chwały Dariusza staje się niemożliwy, bo król dezerteruje. Prawda o klęsce jest zbyt oczywista, by dało się ją przypudrować. Kancelista wie, że przy nowym władcy mechanizm będzie ten sam - zmieni się tylko pan, więc trzeba będzie „nauczyć się kłamać od nowa”.


Ogień w kulturze perskiej (zoroastryzmie) to świętość i dowód na boską przychylność dla władcy.„Święty płomień” dogasa to metafora utraty ducha, bogowie opuścili Persję.

Ale w powietrzu unosi się jeszcze wspomnienie dawnej wielkości (dym).

 

„Łagodność lwa, który właśnie skończył jeść nasze serca” - łaskawość Aleksandra wynika z faktu, że Persja została już pożarta i zniszczona. Lew jest łagodny, bo jest syty.


Jak zwykle świetny! Dominuje rezygnacja, ironia i cynizm narratora.


 

Święty ogień dogasa.

Dym śni o bogach,

którzy nas opuścili.

Opublikowano

@Berenika97 Bardzo dziękuję !!!

 

Administracja perska w większości zgodnie przeszła na stronę Aleksandra. Skala kolaboracji była duża, gdyż mało kto chciał umierać za upadającego władcę. To trochę uśpiło czujność nowego Króla królów :)

 

Śmieje się niebo.

Widząc nowego boga,

co ufa swym sługom.

 

 

Pozdrawiam 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w czarnym ogrodzie opowiesz mi wszystko   w czarnym ogrodzie nie mogę być blisko   słowa rzucane z kamieniem o drzewo   rozejrzyj się drugi masz serce po lewo   marzę o wiśniach czerwonych na liściach   otwarcie zamknięci miłością ujęci   gorycz otula wiatrem przeklętym   patrzę na Ciebie cieniem objętym   czerni przeniknę zostawię nadzieję   wierzę że wróci   nim się przemienię...   @Achilles_Rasti

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiersz bliskiej mi osoby... publikuje za jej zgodą :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...