Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

77. Połamany miecz

(narrator: kobieta z taboru)

 

1.

 

Nie wrócił z pola.
Na glinianym kubku
został ślad palców.

 

2.

 

Nie ma łez. Maluję
oczy węglem,
usta winem.

 

3.

 

Żołnierze patrzą.
W ich oczach głód,
nie litość.

 

4.

 

Usłyszałam śmiech
i nagle zapragnęłam
komuś go wyrwać.

 

5.

 

Łatwo sprzedać
skórę za chleb.
Trudniej duszę.

 

6.

 

Widziałam rannych.
Ten Agrianin pożera

własny ból od środka.

 

7.

 

Przemywam ranę.
Jakbym zszywała
własną przyszłość.

 

8.

 

Siedzimy razem —
kobieta bez domu
i wojownik bez ostrza.

 

cdn.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

niezwykły punkt widzenia

4- trudne emocje

5- myśl

6- obserwacja

7- współczucie

kobiecy punkt widzenia

 

teoretycznie od 4 do 7 części

długa droga, bo części 4 i 7 przecież skontrastowane

- tu inaczej,

to niezwykle kobiece

myślenie i postrzeganie 

 

 

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Wybór narratorki - kobiety z taboru jest świetny!

 

Kobiety, które szły za armią, by prać, gotować, opatrywać, służyć i trwać są w historii całkowicie pomijane.

A tu - jej perspektywa odczarowuje wojnę. Ślad palca na glinianym kubku - drobny, domowy szczegół a najmocniej podkreśla nieobecność poległego.


Jej makijaż jest bardzo ważny - musi wyglądać na silną lub pożądaną, by przeżyć w brutalnym świecie żołnierzy. Narratorka ma pełną świadomość swojego uprzedmiotowienia. W oczach żołnierzy jest łupem lub towarem.

Chęć „wyrwania komuś śmiechu” pokazuje, jak głęboko wojna deprawuje emocje.

 

„Łatwo sprzedać skórę za chleb. Trudniej duszę.” - w warunkach wojny, moralność staje się luksusem.

 

Przemywanie rany staje się rytuałem - ratując żołnierza, narratorka próbuje „zszyć” własny, zrujnowany świat.

Spotkanie „kobiety bez domu” i „wojownika bez ostrza” to obraz totalnej klęski militarnej i życiowej. Zostaje tylko puste „teraz” i wspólna obecność.

 

Naprawdę jestem pod wrażeniem, że tak sugestywnie ukazałeś kobiecą perspektywę wojny.

 

 

Węgiel na oczach.

Kubek czuje ślad palca.

Wojna nie ma łez.

Opublikowano

@Berenika97 Bardzo dziękuję !!!

 

Macedoński tabor w trakcie wyprawy zamienił się w wędrujące całkiem spore miasto (ponad 10 000 Macedończyków w czasie wyprawy znalazło sobie żony/konkubiny według Arriana). W każdym razie nie było to najbezpieczniejsze miejsce dla samotnej kobiety i nie tylko z uwagi na trudności aprowizacyjne. Stąd i dylematy narratorki.

 

Mój świat nie ma gwiazd.

Ma tylko dym z ognisk

i brudne sandały.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Ten fragment poematu jest niezwykle sugestywny. Jest tu nagi instynkt przetrwania i cichy tragizm osób, które w historii zazwyczaj stanowią jedynie tło. „Połamany miecz” w tytule odnosi się nie tylko do fizycznej broni, ale do złamanych życiorysów obojga bohaterów. Świetny!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  bardzo imntymy wiersz , piękne, namacalne wręcz wyznanie. Niezwykła wrażliwość- kochać całym sobą. Pozdrawiam serdecznie.
    • @Łukasz Jurczyk   Bardzo dziękuję!  Dziękuję za Baudelaire'a i za tercet , który pięknie  domknął  wiersz. :)    Sedecznie pozdrawiam. :) 
    • @Berenika97   Nika.   Ty zawsze masz dla mnie ciepłe słowa co duszę mi ogrzewają.       dziękuję Ci za te słowa - jakby ktoś delikatnie poprawiał świat za Twoje czytanie które nie ocenia tylko zostaje i za to że jesteś tam  gdzie moje wiersze uczą się oddychać     cieplutkie pozdrowienia Nika:)        
    • Szczęście   Naukowe rozmowy, siwe głowy, ulatujące motyle i tyle.   Życie na włosku albo żale zapomniane. Między tobą a mną wybieranie, jakieś smutki niechciane przytulam do ust. Prawie umieram, w słowa ubieram.   Rzęsami zamiatam w zakątkach świata. Jeszcze światło płonie jak chorągiewka na wietrze, klaszczą dziecka dłonie. Nad ranem dogania, wieczorem dopada, zawisa i tkwi. Szczęście mi się śni po kres moich dni.   W wąwozie marzeń szum, życzeń i zażaleń tłum jak klej gęstnieje na skroni. Kto mnie goni, łzę uroni? Święci patroni bez zbroi i broni skaczą listków zielenią. Czy los mój odmienią, duszę rozpromienią wiosną i jesienią?   W kozi róg zagoniona, nieszczęście szczęściem pokonam, dokonam, aż skonam. Am En²
    • pojechałem ze Zdzichem do lasu, by zabrać drewno ze ściętych jeszcze w ubiegłym roku drzew. w pewnym momencie dało się słyszeć płaczliwe "wołanie". lamentowały lisiątka albo jakiś ptak (nie znam się, choć od zawsze mieszkam na wsi). mało istotne. sąsiad kroił piłą drewniane trupy, a ja pod wpływem jękliwych zawodzeń poczułem (dosyć irracjonalną) potrzebę wywołania z gęstwiny... chłopca, którego tam nie ma, bo i jakimże sposobem miałby być, kilkulatka w garniturku, kamizeleczce, zjawki płci męskiej mającej bladą twarzyczkę, rączkach, bielma na oczach. – chodź – zacząłem powtarzać w myślach wiedząc, że sam nigdy nie zostanę tak wywoływany, chodź, pobawimy się w obdarowywanie. biel, którą się podzielisz, będzie dla mnie kwintesencją sztuki czarnej. ależ rysunek powstanie na powierzchni miedzi, którą w sobie przechowuję!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...