Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sam tytuł wydał mi się bardzo ciekawy, a czytając dalej czułem jak bardziej się w to zanurzam. Sam czytam poezje przede wszystkim emocjami i to jak one mnie tu ruszyły, jest wyjątkowe. Te symbole kształtujące klimat niedostrzeganego bólu, to jest coś co rusza. 

Opublikowano

@Sylwester_Lasota @Berenika97

To w sumie żaden konkurs piękności, to wiersz. Jeden z tych, które wydają mi się zbyt proste i przyznam szczerze, że najczęściej nie pozwalam im wychodzić poza kartki papieru... ale ten jakoś tak mrugał, że chce zaistnieć publicznie... 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kto pamięta? Dobre pytanie... świat jest gęstszy, niż nam się wydaje... a bywa, że opychamy się tylko zupą.

 

Pozdrawiam :)

  

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Interesująca sprawa z tym komentarzem. Pojawiało mi się powiadomienie, że jest ale go nie było fizycznie, dopiero później, koło północy się ukazał... pomyślałam sobie "ciekawe" i jeszcze sobie coś pomyślałam... zresztą... widocznie mam potraktować Twój komentarz w sposób szczególny :)

 

Niemowlak to faza naszego rozwoju, która bardzo mnie ciekawi, bo jest w niej to, z czego później niewiele się pamięta, te wszystkie programy tam zakodowane... lęki rozłąkowe. Dlatego taki wiersz... dlatego, że być może podświadomie szukam właśnie tam niektórych odpowiedzi na nie zadane pytania. W fazie nabierania kształtów, zwiększonych potrzeb i pierwszych interakcji ze światem dzieje się tak dużo. Tam właśnie jest wielka rola rodzica i być może... "kwiatków doniczkowych".

 

Czytanie emocjami to jakby, jak dla mnie najodpowiedniejsze czytanie... właściwe. Po to jest poezja.

 

Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

 

 

Edytowane przez Natuskaa (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

21:17, 22:15, 22:17... ej no, przecież to nie chodzi o godzinę.

Serio tamtego komentarza nie wyświetlało u mnie w momencie, kiedy odpowiadałam na Twój pierwszy u mnie komentarz pod tym wierszem. Nie wiem co to był za błąd.

 

Miłego wieczoru :)

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

@Natuskaa

 

Nie mogę więcej: dziś otrzymałem siedem ostrzeżeń bez podania przyczyny, pewnie i tak zablokują mi konto, jeśli to zrobią - zlikwiduję tutaj konto i przestanę już pisać - sami tego chcą - zawsze niszczą dobrych i lepszych.

 

@Natuskaa

 

I odpowiedziałem im dwoma aforyzmami w komentarzach pod moimi tekstami, nomen: co przed chwilą odblokowali mi bezprawnie zablokowane konto od października zeszłego roku.

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Natuskaa

 

W ogóle nie będę pisał, a tym bardziej: dawał merytorycznych komentarzy, a gnioty będę omijał szerokim łukiem - będę ignorował ludzi, którzy non stop jęczą o własnym bóstwie (sekty monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo i islam) - w ten sposób zostanie obniżony poziom.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale zadziorny komentarz... Jakby nie patrzeć, masz prawo do takiego postępowania.

Ja myślę, że człowiecze chęci do wczytania się "w kogoś" potrzebują wspólnej z nim płaszczyzny. Czasami nawet słaby wiersz ma coś w sobie.

 

  

Opublikowano

@Natuskaa

 

A chcecie słaby ode mnie wiersz z łaski mojej!? W tym miesiącu umarły dwie osoby bliskie mojej mamy i co dalej!? 

 

Powtarzam: jestem pogańskim racjonalistą - libertynem i intelektualnym biseksualistą - uniwersalnym! 

 

Proszę posłuchać takiej piosenki: to żydówka, która została uratowana przez Armię Krajową i nie miała żadnego wyboru - musiała służyć również żołnierzom z Batalionów Chłopskich i Narodowych Sił Zbrojnych - takie wtedy były czasy!

 

A teraz, k...., o to mają pretensję!? O nie! Takiego wała! Ona jest nasza! 

 

 

Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...