Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

76. Wór na cebulę

(narrator: Agrianin)

 

1.

 

Nie miecz mnie wziął.
Drewno, bez gniewu,
znalazło drogę.

 

2.

 

Brat mruknął: „Przeżyj”.
To cała pieśń
Agrianów.

 

3.

 

Miękkie dłonie
w górach znaczą tyle,
co martwe dłonie.

 

4.

 

Muchy uczciwsze
niż ludzie —
przyszły od razu.

 

5.

 

W obozie szydziłem
z tych, co szukali ciepła
nie przy ogniu.

 

6.

 

Teraz bym chciał
choćby starej dłoni,
która zawiąże ranę.

 

7.

 

Mój bandaż to wór,
który kiedyś
trzymał cebulę.

 

8.

 

Dziś po raz pierwszy
wiem, że ziemia
czeka także na mnie.

 

cd.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Mamy tu brud, samotność i ironię losu. Agrianin , który całe życie uczył się gardzić słabością, kończy jako ktoś, kto oddałby wszystko za najmniejszy gest troski.

 

Góry nie znają miękkich serc,

tylko jeden rozkaz: trwaj.

Reszta to milczenie.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Narratora Agrianina zraniło "drewno", ale ciężka rana jest opisana bez gniewu. Przyznaje, że musiał być głazem, aby przetrwać. A teraz, w obliczu śmierci sam ma pragnienie - „choćby starej dłoni” , ludzka obecność jest ważniejsza niż żołnierska duma.

Wór na cebulę jako bandaż to genialny, naturalistyczny detal.

Podkreśla nędzę wojny.

Może to symbol uprzedmiotowienia - człowiek, elitarny wojownik, zostaje sprowadzony do poziomu warzywa, które gnije w worku.


Ciekawy jest fragment o muchach - „Muchy uczciwsze niż ludzie”. One nie udają, nie składają fałszywych obietnic ratunku. Przychodzą, bo czują rozkład. W świecie narratora instynkt i biologia są prawdziwsze niż skomplikowane relacje międzyludzkie. Piękna puenta - ziemia „czekająca na mnie” brzmi jak pogodzenie się z losem.

 

Zapach ziemi, to wszystko 

co zostało z wielkiej wojny.

Wór na cebulę tuli moją krew.

 

Opublikowano

@Berenika97 Bardzo dziękuję !!!

 

Armia macedońska z pewnością dysponowała "służbą medyczną". Źródła są w tym zakresie co prawda bardzo skromne (zazwyczaj medyk pojawiał się w kontekście kolejnych ran Aleksandra), ale pośrednio wskazują, że one istniały (np. gromadzenie rannych w jednym miejscu, tak aby król mógł się przejść i podtrzymać rannych na duchu).  Natomiast można bezpiecznie założyć, że po większych starciach stawały się one absolutnie niewydolne. Jeżeli dodamy do tego, że pierwsi "w kolejce do lekarza" zapewne byli Macedończycy, to najemnicy, sojusznicy itp. musieli sobie sami radzić i liczyć na personel taborowy lub kolegów z szeregów. Stąd i niewesoły los Agrianina.

 

Ciesz się tym bólem.

Tylko żywi czują żar.

Trupy już milczą.     

@Christine Stara prawda - człowiek czuje się nieśmiertelny dopóki się nie zepsuje :(

 

Dobrze jest wtedy mieć kogoś, kto poda kubek wody ...

 

Daję ci wodę.

Ale nie dam ci dłoni,

byś mógł się oprzeć.

 

Muchy już idą.

Wiedzą, żeś jeszcze ciepły.

Odpędź je gniewem.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...