Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wstaję rano, jeszcze kwiecień,
a pogoda jakby luty.
Skrobię szyby i do pracy,
przyznam szczerze - jej nie lubię.

 

W sumie nie jest to ta pierwsza,
już kolejna, nie wiem która.
Kocham tylko pisać wiersze,
ale z tego żyć się nie da.

 

Radio w samochodzie krzyczy,
że już będzie coraz gorzej,
że niszczymy wszyscy klimat
i tak dalej być nie może.

 

Że od jutra inne prawa,
Sejm już zmiany przegłosował.
Nowy ład dla całej Polski,
a prezydent podpis złożył.

 

Mięso będzie zakazane,
koniec schabów i zrazówki,
bo kotlet z mielonej trawy
znacznie zdrowszy karkówki.

 

Samochody?  Zakaz jazdy.
Diesel będzie wrogiem ludu.
Masz rowerek - to pedałuj,
też dojedziesz nim bez trudu.

 

I podatek od oddechu,
taki sam  od śladu buta,
a jak kichniesz, licznik pika:
„To emisja — nie oszukasz”.

 

W telewizji wczoraj mówił
pan minister z miną mądrą:
„Dla planety trzeba cierpieć”,
i odjechał wielką hondą.

 

Dość mam, jadę do lekarza,
numer biorę - jestem któryś,
a przede mną siedzi małpa,
a przed małpą trzy kocury.

 

Pani mówi: „Proszę czekać,
bo dziś żółw ma konsultacje,
pan ma tylko lekkie bóle,
dla planety zwierzak ważny”.

 

Nagle budzę się spocony,
patrzę - wszystko jest na miejscu.
Są w lodówce kabanosy ,
więc uśmiecham  się do siebie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...