Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nigdy nie miałem talentu.

To nie kwestia genów 

czy dobrego wychowania.

Pamiętam jak ganiono mnie za to,

że do niczego się nie nadaję 

i z pewnością niczego nie osiągnę.

A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia.

Bo jaki to cudowny facet.

Tajemniczy, elokwentny,

lekko bezczelny 

i obłędnie szczery i wyniosły.

A jego wiersze.

Wyrwane z ciągu zdarzeń,

minionych epok.

Ociekają brutalnym spojrzeniem 

na naturę człowieka.

Są duszami powstałymi z mogił.

Nie straszą a ostrzegają.

Każdy chciałby widzieć mnie 

na piedestałach wydawnictw.

Pisać jak ja.

Czuć jak ja.

Być jak ja.

Ale mnie to zupełnie nie interesuję.

Ja nie jestem pozą.

Nie jestem schematem.

Modą na vintage.

Ja jestem żywą tkanką awangardy.

Prawdziwym mrokiem, 

ugoszczonym z honorami

w pokoju pijackich melin.

Nie jestem tym co patrzy wstecz, 

ani daleko naprzód.

Ja wbijam wzrok w buty 

i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk.

Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat.

Chcę wyrwać sobie oczy.

Wolę patrzeć na gnilne, 

cuchnące jeszcze

lodowatym tchnieniem zimy

uliczne, przedwiosenne błoto,

niż gdyby mój wzrok

padł na lica mi tak obce.

Ludzkie.

Gardzę światem, który mnie powołał.

Dlatego żyję w świecie stworzonym.

Ja nie mam talentu.

To przekleństwo tworzenia.

Mówią przez moje serce i rozum.

Duchy dawnych autorów.

Widzicie ich również.

W konceptach utworów.

W atmosferze dusznej grozy.

Krążą w krwi rozlanej na planie akcji.

Czasami pytają mnie,

kiedy wystawię się na sprzedaż.

Duchów nie sposób sprzedać.

Kiedy klątwa minie.

Oddacie mnie

do widmowego muzeum sztuki.

Wypchacie mnie.

Trocinami, igliwiem i szmatkami.

Będę strachem.

Na młode, nieopierzone,

poetyckie wróble.

Co chodzą od lat po moim polu 

i wydziobują ziarna sławy.

Robią to za dnia, gdy śpię.

Nocą jednak

to ja gram pierwsze skrzypce

w symfonii funeralnej poetyki.

Gdy przyjdzie dzień,

że Wam się już znudzę.

Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę.

Zabierzcie mnie nad rzekę,

szemrzącą cichutko

pod ceglanym mostkiem.

Niech dzieci nowego pokolenia 

odrą mnie z resztek złudzeń,

zanurzą mi głowę w benzynie.

Podpalą w przypływie 

radosnego podniecenia, 

wiwatując przy tym dziko.

Zostaną ze mnie tlące się resztki.

Wrzucą je wraz z obelgami 

i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt.

Opadnę na dno.

Gdzie miejsce dla takich jak ja.

Nigdy nie miałem szczęścia i talentu.

Dlatego moja poezja,

spoczywa na dnie wraz ze mną.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To kredkami da się temperować inne kredki?
    • Szedł drogą cienia  w rytm cierpienia zasłaniał czernią kolory od promieni słońca był odosobniony Szedł cień drogą w mroku  ubrany w czerni otchłań Nie zna słońca i świata w kolorach Zawsze jest z nami czy może jednak nie cień tylko gdy światło oświetla ciebie jego ją ich tych tamtych i mnie  czy cień rzuca cień czy za cieniem też ciągnie się jakiś cień niewidzialny okiem jak ludz kie czy w cieniu cienia może być jakieś życie i szansa by jak róża wyrosła ubrana w sztuķę ciuchem poezja lub obraz  wiersz albo książka  muzyka piosnka  cień przy tobie wytrwale krok za krokiem zmierza jak się pozbyć cienia gdy umierasz to go już nje ma gdy przysypie trumnę ziemia  gdy popioly zapakują w urnę a cień został sam tam i kogo innego stalkuje wiecznie idąc z nim krok za krokiem dzień po dniu cieniu mój  mój prześladowco  czy ty byt swój zawdzięczasz ciemnym mrokom czy to słońca zasługa że jesteś tutaj dzisiaj jak wczoraj jak obyś dożył jutra i przekonał się że żyjesz gdy twój cień jest tutaj jak będzie aż urna aż trumna aż dusza wywedruje z tego opakowania ze skóry    wers który by poruszył by mógł się zdarzyć  zajęty głupotą własną ośmielam się marzyć  czyż marzenia jednak nie są od tego by się nie spełniać by mogły trwać jak nadzieja w nas żywa  choćby dusza martwa  to zdarza się pływać w myślach wśród rzeki miodu i mleka pełnej  bujanie w obłokach zupełnie  i niebieskie migdały jak oczy które na popiół zszarzały z latami  wypalone paczki  papierosów  blizny jak znaczki  karma znajdzie sposób  wypite flaszki kibel zarzygany o czym to ja aha   
    • @Nata_Kruk Dzięki. Ten wers miał właśnie nie domykać.
    • Prosto w twoje objęcia  Piękna damo ze zdjęcia! 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Kornel to nie Twoja liga, dlatego tracisz czas pod tym wierszem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...