Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

    Młodsza psycholożka, pani Magda, westchnęła cicho i przysunęła do Niki kartkę z ołówkiem.

- Dobrze. Zostaw książkę, jeśli musisz. Teraz zrobimy mały test. Posłuchaj uważnie polecenia: narysuj, proszę, na tej kartce kwadrat, trójkąt i okrąg.

 

    Polecenie było dla Niki obraźliwie proste. W zerówce robiła znacznie trudniejsze rzeczy. Chwyciła ołówek i pewnymi ruchami narysowała kwadrat, ostry trójkąt i równe koło. Ale to jej nie wystarczyło. Pod każdą figurą, starannymi drukowanymi literami, napisała: kwadrat,trójkąt,koło. Potem, czując przypływ weny, dorysowała obok dwie kolejne figury.

- To jest trapez, a to prostokąt - wyjaśniła z dumą, dopisując pod nimi nazwy. - Żeby paniom nie było smutno, że tak mało figur mają na kartce. 

 

Odłożyła ołówek i spojrzała na psycholożki z triumfem. Była pewna, że zostaną oczarowane jej wiedzą i umiejętnością pisania.

Miny kobiet były jednak kamienne. Pani Halina coś zanotowała w kwestionariuszu, głośno skrobiąc długopisem. Atmosfera tężała. Nika czuła, że coś jest nie tak, ale nie rozumiała co. Przecież zrobiła więcej, niż prosili.

 

   Po godzinie męczących pytań o kolory, pory roku i układanie klocków w logiczne wzory, pani Halina wstała.

- Dobrze. Niko, wyjdź proszę na korytarz i poczekaj na tatę. Musimy chwilę porozmawiać.

 

Nika wyszła. Usiadła na tym samym twardym krześle. Zamknęła oczy, tuląc książkę do siebie. Czuła się wyczerpana, ale i dumna. Przecież wszystko wiedziała.

 

    Drzwi gabinetu były stare i wypaczone. Nie domknęły się szczelnie. W ciszy pustego korytarza głosy z wewnątrz, choć stłumione, były wyraźnie słyszalne. Nika nie chciała podsłuchiwać, ale słowa same wpadały do jej uszu, mrożąc krew w żyłach.

 

- …Proszę pana, wyniki testów intelektualnych są w normie, nawet powyżej, ale… - głos pani Haliny brzmiał sucho i profesjonalnie. - Dojrzałość emocjonalna pozostawia wiele do życzenia. Absolutnie odradzamy pierwszą klasę w tym roku. Lepiej, żeby poszła ze swoimi rówieśnikami.

 

    Nika poczuła, jak świat wali się jej na głowę. Odradzają?

 

- Ale dlaczego? - w głosie taty słychać było napięcie.

 

- Proszę pana, ona nie wykonuje poleceń - wtrąciła się pani Magda. - Wyraźne polecenie brzmiało: narysuj trzy figury. Kwadrat, trójkąt i okrąg. Nika narysowała pięć figur. Nie było też polecenia podpisywania. To świadczy o braku umiejętności słuchania i nadmiernej impulsywności. Ona chce narzucać własne zasady.

 

    Nika skuliła się na krześle. Zrobiłam za dużo, więc jestem gorsza? Ta myśl była dla niej nielogiczna i głęboko niesprawiedliwa.

 

- Do tego dochodzi ta sytuacja z książką na początku - kontynuowała pani Halina. - Wyraźna odmowa wykonania polecenia odłożenia przedmiotu. W szkole, proszę pana, trzeba wykonywać polecenia nauczycieli bezdyskusyjnie. Bez tego dziecko nie funkcjonuje w grupie. Ona jest po prostu niedojrzała społecznie. Musi dorosnąć do rygoru szkolnego.

 

   Tata próbował walczyć. Jego głos brzmiał teraz twardo.

 

- Panie wybaczą, ale moja córka w wieku pięciu lat zaliczyła zerówkę. Nauczycielki ją chwaliły. Umie pisać, płynnie czyta - nawet te baśnie, które panie zlekceważyły, liczy w zakresie stu i wykonuje proste działania. Chce się uczyć. Co ma robić przez kolejny rok w przedszkolu? Nudzić się i cofać w rozwoju?

 

- Panie Kowalski, umiejętności akademickie to nie wszystko. Szkoła to system. System wymaga posłuszeństwa. Pana córka jest temu systemowi niepodporządkowana. Nasza opinia jest negatywna. Decyzja należy do dyrektora szkoły, ale z takim dokumentem… cóż, szanse są marne.

Edytowane przez Berenika97 (wyświetl historię edycji)
  • Berenika97 zmienił(a) tytuł na Wielka walka małej Niki cz. 2
Opublikowano (edytowane)

Znam kilku psychologów i psycholożek. Ich dzieci to kompletna porażka. Na pewno nie dotyczy to całego "psycho-gatunku", ale nie ufam psychologom. Kiedyś było tak, że dzieci z wyobraźnią stanowiły dla szkoły problem. Dzisiaj, zwłaszcza w tych płatnych i z ambicjami, takie dzieci to skarb. Nika zapewne cierpiała, słysząc brutalne słowa – pierwszy "zimny prysznic", jaki zafundowało jej życie. Życie nie jest usłane różami, ale tak jak Róża Małego Księcia jest piękne i wyjątkowe, jeśli poświęcimy mu czas potrzebny na zrozumienie. 

Pozdrawiam małą i dużą Nikę. Niech nadal będą ze sobą razem. Utrata wspomnień z dzieciństwa jest zapomnieniem siebie. Dziękuję Bereniko, za tą opowieść. Jest jak posłowie do książki z baśniami, trzymanej w rękach dziecka siedzącego w poczekalni. Poczekalnia jest oczywiście metaforą. Opowiadanie jest życiem.

 

 

Edytowane przez Proszalny (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jeszcze, jeszcze! Jestem pewien, że Nika niedługo, bo życie biegnie szybko, zostanie znaną influencerką lub... będzie uczyła studentów skomplikowanych reakcji chemicznych, lub projektowała słoneczne osiedla. Ale czy uda jej się zachować ten entuzjazm odkrywania świata, kiedy go lepiej pozna? Dziękuję Ber.

Opublikowano

@Proszalny

 

Cóż, mówi się, że szewc bez butów chodzi, więc może z psychologami jest podobnie? Ale zostawiając "psycho-gatunek" na boku - to, co piszesz o zimnym prysznicu i pielęgnowaniu wspomnień, trafia do mnie jak najbardziej. Świat faktycznie bywa brutalny dla dzieci z wyobraźnią, system nie zauważa dzieci uzdolnionych, nie ma dla nich żadnych wartościowych propozycji.

To prawda - dorosłość zbyt często polega na gubieniu kluczy do tego ogrodu, w którym rosła nasza Róża. Mam nadzieję, że Nika, ta mała i ta duża, nigdy nie przestaną ze sobą rozmawiać. Dziękuję za piękny komentarz. Serdecznie pozdrawiam.

@LessLove

 

Chemia czy architektura to tylko inne języki opisywania magii. Mam nadzieję, że Nika - cokolwiek wybierze - zachowa w sobie tę "uważność róży". Że wiedza nie stanie się dla niej klatką, ale lupą, przez którą będzie widzieć jeszcze więcej cudów. Dziękuję za te dobre życzenia dla niej!

 

Serdecznie pozdrawiam.  

 

ps. będzie jeszcze część 3. 

Opublikowano

@Berenika97

 

No i to jest system, który zabija u dzieci wyobraźnię, kreatywność, nieschematyczne myślenie. Może jest to odpowiedź, dlaczego mamy tak mało patentów, a Polscy za granicą robią naukowe kariery.

Córka moich krewnych skończyła astronomię i fizykę (już w czasie studiów miała kilka publikacji) -  wysłała swoje CV do kilku ośrodków naukowych , ale żaden w Polsce nie wykazał zainteresowania. Polska zapłaciła grube pieniądze za jej kształcenie, były w tym wyjazdy do różnych miejsc na świecie - a teraz jest już zbędna?  Ale od razu odezwały się ośrodki ze Szwajcarii, Niemczech i Wielkiej Brytanii - tam robi karierę naukową.

 

A poza tym, jestem ciekawa, jak te panie przyjęły po paru latach obowiązek szkolny dla 6-latków.  

Bardzo podoba mi się opowiadanie o Nice. Można tu znaleźć wiele wątków do dyskusji

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...