Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i po co tworzyć we śnie boginie

skoro ich wokół pod dostatek

każda walory ma swoje inne

wybór ogromny nie byle jaki 

 

wzdychać do kogoś kto nie istnieje

jakieś zaklęcia kreślić na drzewach

lub może jeszcze zostać gejem

to już za wiele grom spadnie z nieba

 

gdy tak naprawdę otworzysz oczy

dostrzeżesz różne rodzaje piękna

a więc wybieraj i do roboty

lecz nie skrzywdź żadnej - zapamiętaj

:)

Opublikowano (edytowane)

Ależ tu gęsto od znaczeń. Lubię. Bardzo mi się podoba ten oniryzm, ta niemal mistyczna wizja. 

Stworzyłeś niesamowity nastrój od mistycyzmu przez melancholię, niepokój, ba! nawet fatalizm.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Bardzo głęboko tutaj. 

 

Ty nie traktujesz adresatki jak zwykłej kobiety, widzisz w niej bóstwo. 

 

 

Czyli wszystkim na raz : Chcę cię w każdej odsłonie 

 

Tutaj najbardziej wyczuwam czym jest ta relacja. 

 

To piękna deklaracja, z którą nic i nikt, żaden czas, żadne zmarszczki nie mają szans. Tu jakby czas nie istniał. To bardzo dojrzała i ponadczasowa relacja. 

 

Druga strofa tak intymna, tak piękna, tak magiczna, tak obrazowa, że brak mi słów. Jestem pod ogromnym wrażeniem. 

 

Świetny wiersz!  

A nawiązań tyle, że ten WIERSZ jeszcze długo będzie we mnie żył. Dziękuję. 

 

Edytowane przez tetu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

 

szukam bogini we śnie

żeby nie krzywdzić tej na jawie

ona jak ty gotowa pomyśleć

że zwariowałem 

 

gejem? :)))

@tetu

 

Głos wołającego na pustyni niesie tęsknotę za wodą. Bogini jest częścią mnie; bez niej nie jestem pełny. W wierszu jest wiele prądów niosących zaklęcia wicca, wedyjskie hymny, nordycki mit o kamieniach. Zastanawiałem się, czy nie za gęsto, być może zbyt patetycznie. Coś dla fanów gatunku. Ale nie dbam o to – skoro podoba się choć jednej osobie, to jestem spełniony. Pełny :)

Bardzo podoba mi się to, co powiedziałaś o każdej odsłonie. Nie pomyślałem tak o tym, pisałem intuicyjnie. Ale masz rację, zapewne o tym myślał ten drugi ja, kiedy dyktował słowa.

Dziękuję bardzo, Tetu.

Opublikowano

@Proszalny

 

Ten wiersz ma w sobie niesamowity, oniryczny klimat i genialne , plastyczne opisy -

czuć w tym tekście wilgoć porannej mgły i zapach letnich ziół. A wers o wyciszaniu zegarów wrzosem - niesamowity!

Świetnie nawiązałeś do do archetypu Potrójnej Bogini - bardzo podoba mi się ta mistyczna warstwa. Runy, sigile, zaklęcia pod korą drzew. To wyznanie i rytuał.

Zmieszałeś magię z tęsknotą.

Piękny i bardzo zmysłowy wiersz.

Opublikowano

@Berenika97

 

Wiersz jest sigilem. Wspomnieniem czasów, gdy magia nie była tylko słowem, ale obszarem niezbędnym do życia jak powietrze, ziemia, ogień i woda. Rzeczywistość bez magii jest tylko jednym ze snów, iluzją, że nie istnieje nic więcej. Człowiek podążający za duszą widzi ukryte w niej światy, a my w nich lepsi, jakby piękniejsi.

Warto odszukać w sobie magię, nie ulegając urokowi. Warto wiedzieć, że jest obecna we wszystkim, co robimy. Życie nie polega na oglądaniu telewizora – bezpośrednio czerpie z natury rzeczy, znajdując odbicie wszystkiego w sobie. "Jako na górze, tak i na dole".

 

Potrójna Bogini, za nią idzie Rogaty Bóg, rąbek księżyca na fotografii. Są ludzie kierujący się intelektem. Od zawsze wiedziałem, że to nie moja droga. Połamałem miecz z kamienia. Szukam Excalibura – Pani z Jeziora.

 

Dziękuję Bereniko :) Pozdrawiam z urokiem ;)

 

@iwonaroma

 

O wiedźmie i krasnoludzie, który szukał wiosny ;)

.

Opublikowano

@Proszalny wiersz pięknie wers po wersie prowadzi odbiorcę w mistyczną krainę pięknych obrazów poprzeplatanych metaforami. Urzekły mnie " milczące muszle" , które są swiadkiem opusanych zdarzeń, a zaklęte milczą trzymając na wodzy wszystkie uczucia. Czytając ten wiersz poczułam się jak w przysłowiowym domu- nazywając tak pejzaż namalowany słowami...coś na granicy jawy i snu...W takim otoczeniu dobrze mi odnaleźć spokój...

Opublikowano

@Mitylene jeśli wiersz niesie spokój, to cel został osiągnięty. Myślę, że muszle milczą jak bogini - są niemym świadkiem jej obecności. Ale to tylko przypuszczenia. Wspaniale, że poczułaś się jak w domu. Jako bonus podaruję Ci zaklęcie. Używaj ostrożnie, ma potężną siłę.

 

"Nawet teraz
 Noc jest pełna srebrnych źdźbeł deszczu,
 A jeśli poślę swoją duszę, niech ujrzy Twoje ciało."

M. Medici

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma Jezus zmartwychwstał :)
    • Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.       Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty.         Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii.       Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę.       W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat.       Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne.       -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy.   Słowa te mocno uderzyły w Nikę,  jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia".   Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama.   W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi.
    • Ulotne szczęście, nie szczędzi nieszczęścia, nie dla nieszczęścia! Wołam: szczęścia! Szczęśliwy zakopywałem smutek – czy to pech? Nie! Szczęście! Ale to już było… Teraz nieszczęście nie oszczędza – niech zbankrutuje! A szczęście się bogaci… Nieszczęśliwy? Nie! Szczęśliwy! Czujesz? Nie? Szczęśliwy! Jedno „nie” – a tak wiele znaczy…
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        :D

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Achilles_Rasti filozoficzne, odmiana Pana Cogito...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...