Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Migrena

To jest wiersz bardzo wysokiego poziomu – intensywny, fizyczny, o skali niemal kosmicznej, a jednocześnie bardzo  biologiczny. Mamy w nim świat okazany jako nadmiar, uwikłany w percepcję totalną I dualizm życia oraz śmierci. W napięciu między nimi wyłania się głód istnienia I ciało jako pole walki. 
i wszystko to mieści się w człowieku, który próbuje pomieścić w sobie cały świat i przegrywa, bo świat jest zbyt intensywny, zbyt szybki, zbyt pełny.

 

 

Opublikowano

@Migrena

...

uczymy się życia 

próbujemy 

poznać nieskończoność 

 

płyniemy po oceanach 

wrażliwości  

szukając siebie miłości 

nurtem poznania

dryfujemy 

w zakazane rejony 

słońce rzuca cień 

 

a życie 

życie jest 

pachnące i smaczne

jak pomarańcze 

 

warto smakować 

delektować się 

 

nie przejadając

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego wieczoru 

Opublikowano

@Migrena

 

Gigantyczny, brutalny świat i ludzkie ciało jak "pergamin na turbinie" - świetna nieproporcjonalność.

A podmiot liryczny jest pazerny na istnienie - chce chłonąć świat ale jego biologia stawia opór.

 

Im więcej widzimy i czujemy, tym bardziej czujemy się rozrywani od środka.

Świat w tym wierszu jest fizjologiczny, gęsty i lepki. Nawet deszcz pachnie „świeżo rozkopanym grobem”. To turpiczne obrazowanie.

 

Czas w tym utworze nie płynie spokojnie. On „wlewa się do gardła jak wrzący ołów”.

 

Pamięć to wysypisko „zużytych luster”. To sugeruje, że każde wspomnienie jest zniekształcone, bolesne i zimne.

 

Wiersz jest niesamowicie dynamiczny- wyje, przebija, parzy, rozsadza, tętni.

Mieszanie zmysłów sprawia, że czuje się ten tekst fizycznie na skórze.

 

To gęsty, duszny i świetny zapis egzystencjalnego nienasycenia.

Opublikowano

@andrew

 

pieknie to napisałeś.

 

prawdziwie.

 

bardzo dziękuję :)

 

 

 

@Berenika97

 

Nika.

 

Twoje czytanie bardzo mnie cieszy, bo dotknęłaś własnie tego miejsca, w którym zachwyt nad istnieniem zaczyna boleć od nadmiaru.

 

szczególnie bliska jest mi Twoja uwaga o ciele , że bywa ono nie narzędziem chłonięcia świata, lecz jego pierwszą granicą.

 

dziękuję za tak gęstą, uważną i naprawdę pięknie postawioną interpretację

 

Twoja głębia myśli i Twój styl.

 

dzieki Nika bardzo :)

 

 

 

Opublikowano

@Migrena

Ten wiersz się wylewa.
Jak rzeka po roztopach, która nie zna jeszcze swoich brzegów.

Ma gwałtowność  po ojcu, czyli po autorze :)

Widzę  nie jest tylko intensywność patrzenia.
To jest niemożność pomieszczenia świata w sobie i o nadmiarze życia, który boli.

Opublikowano

@Migrena

 

Podmiot liryczny chce kochać świat, który "zdarza się zbyt gwałtownie", ale paraliżuje go własna śmiertelność  i ograniczoność zmysłów. Przejmujące jest zestawienie narodzin z zapachem grobu oraz bezsilność wobec śmierci. Świetny tekst - drażni jak osad spalin i mięty na skórze. To komplement. :)

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dobre. Wydaje mi się, że teraz byłoby jeszcze trudniej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pozdrawiam
    • Wybierają chamów wulgarnych prostaków a tych, którzy myślą inaczej bez słowa żegnają               Odchodzę             Z dnia na dzień znikam             Wczoraj w Twych oczach widziałam niebo             zanim poznałam me alter ego               On chodzi w dresach             wieczorami wódę doi do dna             piję z nim do zezwierzęcenia               On mnie rozumie             uzależnień mi nie wmawia               On nie patrzy na słowa             imponuje mi jego prostota               Jego rozumiem             on nie ubiera słów w zbędne metafory             on tworzy rap             zamiast w poezji energię marnować               Z resztą zawsze Ci mówiłam -             bądź twardy             wiersze są oznaką wrażliwości             słabości               Więc na mój rozum             mężczyzna nie jesteś             jesteś tchórzem             miękkim antyfacetem               Wolę się oddać oblechom             zamiast znów słuchać o gwiazdach             moich oczach nosie i ustach               Wolę brać wszystko, co mam pod ręką             pamiętaj – mogę mieć każdego             nudą mieć partnera jednego               Ja pragnę innych próbować!               Jak możesz mi moralności wyparcie zarzucać             mówić o mnie – nienormalna             żyjesz w innym świecie –             przecież każdy młody smakuje życia!               Powinieneś jak ja, życie garściami brać             a Ty wciąż czekasz na tę jedyną             z którą na ślubnym staniesz kobiercu…
    • Patrzył na mnie milcząco i cicho notował wrażenia. Dokładnie przeanalizował wszystkie świadectwa z czerwonym paskiem. Kolejny raz rzucił okiem na wywiad środowiskowy i prześwietlił mnie na wskroś. Starałam się pokazać z jak najlepszej strony, więc siedziałam grzecznie, ze złączonymi kolanami i miłym uśmiechu o lekko anielskim ubarwieniu. Nie pomogło.   Wstał z krzesła, spojrzał na mnie krytycznie i rzekł: – Jak można być tak normalną nastolatką w tym zwariowanym świecie? To nienormalne!   I wystawił skierowanie na trzytygodniowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym na oddziale ciężkich przypadków.     To było ponad dwadzieścia dwa lat temu, ale nigdy nie zapomnę jego rumianej twarzy i czapki krasnoludka.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „ jedność”   wtem wieczny marsz kończy się pochwyceniem czasem chodzę pohuśtać się, wieczorem   tyle tylko co mi prawdą, nic nie znaną byle w przód, nawrót, tył niosę się w przestrzeni przecinając powietrze, sięgam po coś więcej   jemu jednemu dedykuję niniejsze banały, temu co nigdy nie zrozumie zachwytu nad tym ruchem; jak jesteś wysoko gotów na działanie, by znów się tam znaleźć posłuchać koncertu w którym poznasz to czego każdy ukrywał   mógłbym być największą muzą tratwą na wzburzonej wodzie także i rozbitkiem, co owej tratwy szuka biznesmenem, pijącym samotnie nastolatkiem, co przerażony siedzi w kącie jeśli mnie humor najdzie, będę i bogiem co w dłoni, przez moment będzie trzymał cały swój świat   z zewnątrz, bliski jestem wypadku gdy z weną, poruszam się na nów widzę jednak wiele tyle co leży, rośnie i maleje a czemu ja nadałem ton   rusza mnie to móc się rozhuśtać, wiedząc, że mam do tego siłę jak astronauci być o kawałek bliżej tych jasnych, pięknych gwiazd   nie powinienem lecz, kto powinien? dlaczego, by nie? zawsze to było, dlaczego by tak wyskoczyć spaść jak meteoryt wszystkiemu się przypatrywać i nareszcie, w pełni pojmować
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...