Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)





poznaliśmy się poza układem współrzędnych
tam gdzie mapy tracą temperaturę
a czas mierzy się wyłącznie
w stopniach wychłodzenia

nie było stołu ani rzeczy
tylko ta pora wieczoru
w której świat wyłącza ogrzewanie
i każe radzić sobie samym

zdejmowaliśmy dzień z ramion
jak przemoczony mundur
pod spodem -
drżenie
ciche, systemowe
którego nie zgłasza się na pogotowie

twój głos nie był dźwiękiem
był impulsem
szedł przez sploty pominięte w atlasach
prosto w ciszę
która nagle dostała rozrusznik

odległość to nie przestrzeń
to stan hipotermii
organizm pamięta ciepło
ale nie wie jak je odzyskać

nie pytamy o jutro
jutro jest procedurą planową
my prowadzimy interwencję

słowa same ustawiają się w parametry
jakby wiedziały
że od nich zależy drożność sensu

a ja po prostu bałem się
że znowu będzie zimno

wczoraj powiedziałaś:

"jesteś termoforem dla mojej duszy”

i po raz pierwszy
nie chciałem być niczym więcej

bo miłość to nie ogień
to ciepło które zostaje
gdy przestaje się umierać

mróz cofnął granice
świat przestał być oddziałem ratunkowym
temperatura znaczeń wzrosła o jeden stopień
wystarczająco

twoje zdanie nie było komplementem
komplement nie ratuje tkanek
to był sprzęt medyczny
dla duszy w stanie ostrym
prosty
skuteczny

dowód że obecność -
nawet przesyłana światłem ekranu -
przywraca krążenie

jakby monitor EKG na chwilę zaczął wyświetlać imiona zamiast linii

nie dotknęliśmy się jeszcze
a jednak lód w naczyniach włosowatych
pęka od środka

bo miłość nie potrzebuje iskry
jest stabilnym ciśnieniem
pod którym dusza przestaje przeciekać przez palce


nic nie zostało nazwane
nazwy obniżają temperaturę tego
co chce żyć

miłość zaczyna się w zdaniu
wypowiedzianym szeptem
które zostaje w pokoju
jak ciepło resztkowe po ocaleniu

nie musimy się go uczyć
ono jest jak odruch bezwarunkowy
którym ciało podpisuje zgodę na życie


kiedy się spotkamy
przyniosę je ze sobą
jak kartę wypisu ze świata mrozu

powiem tylko:
tętno miarowe.

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Ten mokry płaszcz zdejmowany z siebie wydaje mi się najciekawszym zabiegiem ;-)

Czy to płaszcz po deszczu, czy mojry kitel chirurga wojennego - można sobie wyobrazić. Ludzie po różnego rodzaju pracach w korporacjach zwykle są taki złaknieni komplementów.

Bardzo od mnie różne spojrzenie, ale bardzo ludzkie, charakterystyczne w tym swoim słowotoku , co  w dzisiejszym przepełnieniu "cyfrologicznym" warte zauważenia.

Pzdr.

 

Czy to płaszcz po deszczu, czy mojry kitel chirurga wojennego - no sama bym tego nie wym,yśliła, gdyby nie literówka :-)

*tacy

Opublikowano (edytowane)

 

 

@huzarc

 

dziękuję !

 

ale gdzie Ty jesteś ?

 

z tymi ekscytującymi tekstami ?

 

ja chce je czytać !!!

 

co się stało ?

 

wracaj Przyjacielu :)

 

 

 

@wierszyki

 

bardzo dziękuję za super surrealistyczny komentarz ;)

 

nie wszystko pojmuję, ale to mnie wcale nie dziwi.

 

moja biedna głowa:)

 

ale przypomniała mi się sekwencja z jakiegoś polskiego filmu, w której dyrektor, profesor, czlowiek o dustyngowanym wygladzie drże się do swojej żony: "zosiu, zosiu jak nasz piotruś ma na imię?".

 

bardzo dziękuję.

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annie

 

mam gadane ?

 

może trochę :)

 

ja bym żadnej dziewczynie krzywdy nie zrobił :)

 

dziewczyny są fajne !!!!!!!!

 

bardzo fajne !!!!!!!

 

i maja w sobie tyle słodkości......

 

dziękuję i pozdrawiam :)

 

 

 

@viola arvensis

 

a Ty wiesz, że ja Cię w końcu złapię !?!?

 

i żadne bajanie o trzech życzeniach mnie nie skusi :)

 

byl juz taki rybak co złapał złotą rybkę.

 

i były trzy życzenia.

 

ostatnie bylo takie, ze chce mieć psipsiaka długiego do butów.

 

i stalo się - został z bardzo, bardzo krótkimi nóżkami.

 

 

dziękuję Wioluś :)

 

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Ten utwór to niezwykle poruszające połączenie surowej terminologii medycznej z kruchą intymnością. Odchodzisz od tradycyjnych, „gorących” metafor miłości na rzecz obrazu miłości jako interwencji ratunkowej, która przywraca człowieka do życia z egzystencjalnego wychłodzenia.

 

Rzeczywistość jest wroga, zimna i odarta z emocji. Samotność jest tu fizycznym zimnem, które sprawia, że dusza „przecieka przez palce”.

Dzień jako "przemoczony mundur" - codzienność jest ciężarem, walką, z której wraca się przemokniętym i wyczerpanym.

 

Miłość to coś, co pozwala mechanizmom życiowym znowu działać. "Termofor dla duszy" - podmiot mówi - „nie chciałem być niczym więcej” – to rezygnacja z "siebie" na rzecz czystej użyteczności dla drugiego człowieka.

Słowa kochanej osoby nie mają „brzmieć ładnie”. Mają ratować życie, przywracać krążenie, być jak defibrylator dla „ciszy, która dostała rozrusznik”.


Wiersz dotyka współczesnego aspektu - relacji budowanej na odległość -

„obecność – nawet przesyłana światłem ekranu – przywraca krążenie - prawdziwa bliskość nie potrzebuje fizycznego dotyku, by zacząć leczyć.


W wierszu miłość jest odruchem bezwarunkowym - czymś tak naturalnym i koniecznym jak oddech czy bicie serca, dlatego podmiot liryczny boi się „nazw”, bo one „obniżają temperaturę”. Definiowanie uczuć często je spłyca lub szufladkuje.


Zakończenie wiersza to triumf życia nad marznięciem. „Karta wypisu ze świata mrozu” oznacza, że proces leczenia dobiegł końca. Spotkanie z drugą osobą nie jest już „interwencją” w stanie ostrym, ale powrotem do normalności.

„Tętno miarowe” - to najpiękniejsza deklaracja miłosna w tym klinicznym świecie - oznacza spokój, bezpieczeństwo i pewność, że organizm (i dusza) znowu chce żyć.

 

Bardzo piękny tekst o pięknej miłości. 

 

 


 


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...