Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze

od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne,

gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki

na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.

 

A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów,

gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam.

Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie

niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.

 

Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień

- ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie

każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne.

Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.

 

Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko

z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny;

wypatrujesz pierwszych znaków sztormu

- nie wiesz, czy uciec, czy czekać.

 

Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry

od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła,

by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi

kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.

 

Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu,

w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu,

całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.

 

Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.

Opublikowano

@vioara stelelor

...morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

być w świetle 

 

to zrozumieć siebie 

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego dnia 

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Znakomity wiersz!

Metafora oceanu jest fantastyczna, niesie cały wiersz od pierwszej do ostatniej linijki. „Uwolniony z kropki na końcu zdania" to obraz zaskakujący - mówi o wyzwoleniu się z cudzej narracji, z czyjegoś wyroku.

Kontrast między „ja" a „ty" jest świetny. On - w żywiole, pewny, nasycony. Ona - na brzegu, przesypująca piasek, niezdecydowana. I mimo to nie ma tu wyższości, jest czułość.

Ostatnia strofa jest uderzająca. „Surowy, miłosny ex libris" - ta para przymiotników robi ogromną robotę. Człowiek jako znak własności, ale i jako coś intymnego, trwałego, wpisanego w ciało.

Opublikowano

@vioara stelelorIdę po nauki do Berniki  ;)*


Podmiot mówi językiem kogoś, kto „wie, co robi”

znam na tym oceanie każde odbicie

trzymam ster pewną dłonią

później powracać najwierniej

 

dalej

odprowadza do domu

opowiada baśń

wiesza wisiorki

przynosi śniadanie i spokój

 

mogę być w sztormie
i jednocześnie wracać do ciebie

 

To bardzo silna romantyczna obietnica.

niesie silne poczucie zaufania i opiekuńczej obecności. 

Chcę mu wierzyć :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Mnie ten wiersz uderzył, właśnie ze względu na rozdźwięk między dobrymi chęciami, a wewnętrzną rzeczywistością bohatera lirycznego. Myślę, że próbujesz przekazać informację o tym, że nie zawsze trzeba ból, smutek, tęsknotę - zagłuszać i zakrzykiwać. To jak zbyt wczesne zamknięcie rany, jeszcze nieoczyszczonej. W obliczu każdej straty, każdego cierpienia - jest taki moment, którego każdy potrzebuje i w którym staje twarz w twarz z własnymi emocjami. One są w tej chwili bardzo potrzebne. Nieważne, czy mają rację, czy są głupie, czy z punktu widzenia chłodnej logiki - mają sens. Po prostu przychodzą i trzeba je zaakceptować, pozwolić im wylać, jak rzece, a potem opaść, cofnąć się. Uciekanie przed nimi prowadzi do wytworzenia się różnych mechanizmów obronnych, które potem rzucają przysłowiowe "długie cienie" w życiu. Pocieszenie  to przede wszystkim obecność i podążanie za cichymi, dyskretnymi znakami, a nie wytwarzanie sztucznego zamieszania, w którym bohater nie słyszy siebie i nie może się sobą dostatecznie zająć. Nie wiem, czy męska perspektywa, to jest zawsze wybijanie klina klinem - chyba nie, choć może faktycznie, faceci chcą uchodzić za twardych i "nieprzeżywających". Na pewno myślą zadaniowo i tutaj widać element tej mentalności - cel do odhaczenia na checkliście. Chcą byś skuteczni, a nie empatyczni. Nie wiem, jak "mają"  inni ludzie, ale mnie takie gadanie "nie była dla ciebie", "tego kwiatu jest pół światu", itp, doprowadziłoby w takich okolicznościach do szewskiej pasji i kazałabym się wynosić takim przyjaciołom, przyjaciółkom. To jest moja sprawa, co przeżywam, jak to oceniam, jakie znaczenie miała dla mnie ta osoba i kiedy jestem gotowa na odzyskanie wpływu na swoje życie. Etap "alleluja i do przodu" to dopiero kolejne stadium, nie można go przyspieszać. Chyba ten bohater wiersza też tak w głębi serca czuje, ale może ból pozbawił go mocniejszego, zdecydowanego głosu.  
    • a więc to jednak słowik zakwilił wydłubując z czereśni robaka...
    • Z gardzieli obcej — obcy dobywa się ton i nocą sad zielonych czereśni  przemierza — choć — zda się:  jest znacznie wcześniej…  
    • @iwonaroma

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Berenika97 @Rafael Marius @Konrad Koper Podziękowania     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...