Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

      Po zimnym ulewnym deszczu,

Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód,

Ucichł plusk wody w rynsztoku,

Zastygać począł ulicznych kałuży brud,

 

W starego kościoła cieniu,

Przystanął bezszelestnie smutny duch,

Oblicze jego cienisty krył kaptur,

A zamyślił się pogrążony w smutku.

 

Tyleż posępny co tajemniczy,

Choć wicher przeszył go mroźny,

W milczeniu stał niewzruszony

Starym murom nie mówiąc nic,

 

Samemu przybywając z przeszłości,

Dziwiąc się czasom współczesnym,

Choć pozostając niewidzialnym,

Skrycie łzy gorzkie uronił.

 

Niewidzialne jego łzy,

Pochmurnemu niebu się skarżyły,

A przeraźliwy straszny ich krzyk,

Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,

 

A ich żałosna skarga,

Niesłyszalna choć głośna,

Zdolna poruszyć każdego anioła,

W takie oto ubrana była słowa:

 

,,Każda jedna wojna...

Tonie we mgle fałszu i kłamstw,

Niczym zburzonego kościoła wieża,

W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,

 

Przemilczane, zapomniane bitwy,

Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy

Niekiedy więcej kryją o niej prawdy,

Niż historycznych opracowań opasłe tomy…

 

W cieniu każdej wojny,

Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby,

Posępne wdowy w czerni,

Pośród szlochów wypłakują swe oczy,

 

Niezliczone starcia i potyczki

Których nie znajdziemy w podręcznikach historii

Kryją swoje wielkie sekrety,

Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…

 

W cieniu każdej wojny...

Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi,

W garniturach nienagannie skrojonych,

Brylują w blasku fleszy,

 

Gdy tymczasem w okopach,

Pośród wszechobecnego cuchnącego błota,

Każdy kęs chleba i każda konserwa,

Na wagę są srebra i złota…

 

W cieniu każdej wojny,

Biznesowi magnaci majątek chcą zbić,

Nie licząc się z cierpieniem maluczkich,

Milionów matek nie obchodzą ich łzy,

 

I choć poorana wybuchami ziemia,

Nasiąka krwią niczym stara gąbka,

Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach,

Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”

 

Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły,

Uliczne latarnie z wolna zaświeciły,

A blask ich z początku nikły,

Przez szarugę z wolna się przebił,

 

Duch poległego przed laty  partyzanta,

Tonąc w niewidzialnych swych łzach,

Nieśpiesznie począł się rozpływać,

Zakryła go zmierzchu kurtyna…

 

Gdy przeminą kolejne wojny,

Kolejne poległych żołnierzy duchy,

Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi,

Niesłyszalne uchem ludzkim.

 

I przez nikogo niezauważone,

Rozpłyną się z wolna we mgle,

Najcichszym nie zdradzą się szelestem,

Czasem gorzką pozostawią łzę…

 

 

 

 

Opublikowano

@Kamil Olszówka

 

Ten wiersz ma w sobie coś z malarstwa - zimny deszcz, mrok, kościelny cień, duch w kapturze. Ale to nie jest straszna historia, to jest elegia. Skarga za tych, których nie ma w podręcznikach, których groby są bezimienne, których śmierć ktoś przeliczył na zysk. Obraz polityków w nienagannych garniturach zestawiony z okopowym błotem i ceną kawałka chleba - to uderza prosto i celnie.

Opublikowano

Kamil... wiem już, jak ważna dla Ciebie jest historia.. za temat.. plusik... wykonanie..:) Twoje i basta.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... to, jw. wybrałam.. tak, kasa rządzi łbami polEtyków i.. niestety, światem... bardzo ogólnie napisane.

Życzę nam (s)pokoju.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Twój wiersz wygląda niepozornie, ale pod powierzchnią dzieje się sporo.   podmiot niby "jest w środku” a jednak patrzy przez szybę  i to jest klucz!   jestesmy w świecie, ale zawsze trochę oddzieleni, jakby przez filtr własnej świadomosci.   dlatego ludzie stają się " przezroczyści”, a kontakt z drugim człowiekiem okazuje się czymś trudnym, niemal niemożliwym.   cukierenka z francuskimi wstawkami.   ale nie do końca prawdziwa.   pod spodem kryje się zwyczajność i funkcjonalność  co tworzy subtelny dysonans .    jest tutaj cichy paradoks.   brak głębszego kontaktu, rozproszenie, a jednocześnie drobna zgoda na rzeczywistość .   bez patosu, raczej w duchu spokojnego przyjęcia tego, co jest.   jest tu sporo finezji.   nie nazywasz napięć wprost   tylko pozwalasz im wybrzmieć między obrazami.   operujesz znakami filozoficznymi.   jest tutaj Jean Baudrillard, jest Edmund Husserl, i jest Alberta Camus.   przez te filozoficzne znaczenia nadałaś wierszowi głębi.     żeby Twój wiersz porządnie opisać potrzebny jest esej:)    
    • @Poet Ka   droga Poetko:)   mam wrażenie jakbyśmy się oboje odnajdywali w innych rejestrach rzeczywistości.   Ty widzisz rytm.   a mnie właśnie chodzi o rozpad rytmu.   chciałem osiągnąć efekt ciągłego naporu, jak fala, która nie ma wyraźnego taktu, tylko się rozbija.   chodziło mi o ukazanie endorfin w tańcu staccato w rezedrganych ciałach.   i kiedy cokolwiek podniesione przyciąganiem księżyca morze dotyka ich stóp.......     a Twoje  "zakłopotanie odbiorcy”    tak bo ten wiersz jest fizyczny do granicy dyskomfortu.   bo to nie jest erotyka  "literacka” -  to jest zderzenie prawie przemoc, prawie walka o przetrwanie.     bardzo sobie cenię Twoje komentarze:)   za ten - bardzo dziękuję:)     ps.   piszesz: "wiersz udany"!!!   no i tego potężnego wsparcia duchowego dzisiejszej nocy potrzebowałem!!!!!!!!!   caluję rączki:)            
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Tak, historia kołem się toczy, a wrażenie upokojowienia i ucywilizowania relacji międzyludzkich okazuje się tylko złudzeniem. Obawiam się, że ciekawe czasy przed nami. Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam :)       Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam :)
    • Jestem tym o czym myślę     tęsknoty mają to do siebie gdy je omijam wchodzą w głowę niby dla żartu się panoszą                                                  szukam ratunku w gramofonie                       zlewam muzykę w każdą dziurkę to znaczy sama się przelewa z ucha do ucha za poduszkę dla Marków nocnych są okruszki    ma się rozumieć strzępy nutek albo pół_nuty - księżyc nadgryzł -  chciałam pozlepiać lecz zbyt trudne no i klej zeschły - nie na żarty                 a gdy już spijam senne muzy z mocą narkozy pełni nocy  zwykłym pociągiem znów podążam do blasków świtu - unaocznień      kwiecień, 2026         @Jacek_Suchowicz... Jacku... Twój rymowany komentarz pod poprzednim moim wierszem, stał się przyczynkiem do napisania tego powyżej. Dzięki Ci.. po raz któryś... :)  Dobrej nocy.   po cóż zalewać zmierzch muzyką ubarwi blaskiem nieba błękit i się zapadnie w ciemną nicość aby pokazać świtu piękno (...)        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...