Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

(scenka weselna)

 

 

Obskurna knajpa.
Przy stoliku dwóch mężczyzn.


Jeden w starym szaliku, czapka przekrzywiona. Już trochę „po”.

– Kelner, dwa wiśniaki proszę!

Kelner podbiega z butelką. Leje.
Chwila ciszy. Goście patrzą.
On unosi kieliszek bardzo poważnie.

– Zdrówko… Kumie… świętej pamięci Agata… żona mi zmarła… Ach, co to był za pogrzeb…

Piją.
Obciera usta rękawem.
Chuchnie w dłoń.
Zamyśla się.

– Było tak. Boś ty nie był, nie widział.
Najpierw szły konie. Ciężko ciągnęły karawan.
Na karawanie trumna.
W trumnie Agata – żona moja, bo mi zmarła.
Na trumnie kwiaty.
Za karawanem ksiądz.
Za księdzem ja.
Za mną dużo ludzi. Wszyscy płakali.

Poważnie kiwa głową.

 

– Kelner, dwa wiśniaki!

Kelner znowu leje.
Dłuższa pauza. Sala już czeka.
On patrzy w kieliszek jak w otchłań.

– No to… było inaczej.
Najpierw ksiądz… może dwóch… płakali.
Za nimi konie.
Karawan jechał pusty.
Bo ja niosłem trumnę!
A na karawanie leżały kwiaty!
Za mną dużo ludzi… i wszyscy płakali.

– Już wypiłeś?
– Jeszcze nie…
Kelner, dwa wiśniaki proszę!

Śmiech na sali.

Piją.
On zaczyna lekko seplenić.

– Najpierw śli ludzie… nieśli księdza…

– Księdza?!

– No przecie mówię!
Za ludźmi ja…
Nie… ja jechałem na karawanie!
A za mną szła trumna… i płakała!
Kwiaty ciągnęły konie!
Konie śpiewały!
A ja… ja chyba byłem w kwiatach…

 

– Kelner, dwa wiśniaki!

Kelner biegnie. Leje.
On bardzo poważny.

– Cicho teraz. Bo to ważne.
Na początku szła Agata.
Ciągnęła konie.
Konie ciągnęły ludzi.
Ludzie nieśli księdza.
Krzyż niósł trumnę.
Kwiaty płakały.
A ja…

Długa pauza.

– Ja leżałem w trumnie i płakałem…
Bo to smutne, jak żona umiera…

Cisza.

– A Agata? – pyta kumpel.

On nagle prostuje się.

– Agata?
No… muszę iść do domu.
Bo jak się dowie, że ja tu siedzę i o jej pogrzebie opowiadam…
To dopiero będzie pogrzeb.

I sala pęka.

 

Dopisek:

Ten tekst nie jest mojego autorstwa.
Po latach spisałam go z pamięci, tak jak zapamiętałam weselną scenkę graną przez mojego męża. Nigdy nie brzmiała tak samo – pierwsza wersja była uporządkowana, a potem wszystko zależało od „wiśniaków” i fantazji chwili.
Jeśli ktoś zna oryginalne źródło lub autora tej scenki – przepraszam za samowolę. Chciałam jedynie oddać klimat i ocalić od zapomnienia coś, co dawało ludziom dużo śmiechu.

Opublikowano

@Marek.zak1Dzięki Marku, może znajdę. 

Wiesz, "na żywo" to wygląda dużo lepiej, bo sam czas też buduje napięcie. Trzeba czekać na kelnera, czekać aż naleje, aż wypiją. No i obejrzeć te wszystkie gesty pijackie, czkawkę, seplenienie, a to kieliszek się wyleje, takie tam... 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo lubię taki humor.  Historyjka bardzo mnie rozbawiła. 

Alkohol nie zabija komórek mózgowych - po prostu przestawia je w losowej kolejności. Czasem wychodzi poezja, czasem pogrzeb żywej żony. Zaintrygowała mnie postać kelnera - zero pytań, zero osądów.  :) Pozdrawiam. 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tacy to niejedno widzieli.

Podobnie chyba mają kierowcy taksówek, na przykład. 

 

Poza tym, im więcej kieliszków schodzi, tym więcej kasy wpada,więc co tu pytać czy osądzać. Polewać, polewać :)

Opublikowano

@Berenika97 Bereniko, oni byli grzeczni, tam nie było żadnej rozróby i powodu do ingerencji, a kelner nie słyszał o czym rozprawiają, robił co niego należało. 

Iluż to sprzedawców, sprzedaje alkohol nietrzeźwym, niby jak mają to sprawdzić, jeśli na oko jeszcze nic nie widać. 

  • 3 miesiące temu...
Opublikowano

Mój tata zmarł w szpitalu na oddziale neurologicznym. Leżał na sali z pachentami przeważnie w ciężkim stanie. Zdawałem sobie sprawę, że część z nich jest umierająca, ale nie dopuszczałam do siebie, że mój tata z tego nie wyjdzie.

Na sąsiednim łóżku leżał wysoki, chudy mężczyzna, o dużych, kościstych dłoniach. Cierpiał on na jakieś schorzenie, które powodowało nieustanne trzęsienie się tych ogromnych dłoni.

Pewnego razu, gdy przyniesiono kolację, pielęgniarka zapytała czy mu pomóc.  Odpowiedział, że nie trzeba i zaczął od mieszania herbaty łyżeczką. Kubek się trząsł, łyżeczka dzwoniła, ale jakoś udało mu się zamieszać. Potem podjął próbę napicia się z kubka. Niestety, nieustannie trzęsące się ręce spowodowały, że do ust doniósł niemal pusty kubek.

Obserwując tę scenę próbowałem zachować powagę i jakoś mi się to udawało... aż do momentu, gdy po kolacji (która w większości wylądowała na podłodze) postanowił prześcielać sobie łóżko. Gdy zaplatał się w prześcieradło nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem. 

Nie czułem się z tym dobrze, bo wiedziałem, że to są umierający ludzie. Życie czasami bywa bardziej zaskakujące nawet od zmyślonych anegdot.

Opublikowano (edytowane)

@Sylwester_Lasota Rozumiem, trudno opanować powagę, kiedy naprawdę chce się śmiać.

Kiedyś miałam podobnie. Byliśmy z mężem na obiedzie w restauracji. Przy stoliku obok siedział mężczyzna, spojrzał się na mnie i uśmiechnął do mnie. 
Po chwili, kiedy nie zareagowałam, wziął do ręki pustą szklankę i zaczął ją gryźć jakby to był wafelek, a nie szkło. Słyszałam zgrzytanie.

Mąż obejrzał się na niego i mówi, nie patrz, nie śmiej się - a ja nie mogłam się opanować, 

No nie mogłam! 
I wtedy zamienił się miejscem ze mną, tak, że miałam cyrkowca za sobą. 

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Trollformel fandom czuwa !!!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nie używam twarzoksiążki, ale znany jest mi ten rozpędzony roll'n'scroll- er. I nawet chyba wiem o co chodzi w wierszu 
    • @EsKalisia podoba się! Pokazujesz ciekawą stronę... siebie, jak już wspomniał przedmówca

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      dobra liryka
    • „Wisło – Matko Polskości”   Wczoraj, w zadumie nad twoim brzegiem siedziałem, patrzyłem, jak z nurtem niesiesz srebrzyste wody, i dzieje twego istnienia w milczeniu rozważałem, widząc płynące, pełne liści, gałązki i kłody.   Jeszcze wczoraj, wśród lasów, pośród górskich skał, w szalejącej burzy srogiej, gdzie ulewa i gromy, dziś już płyniesz wśród ludzi, dokąd twój szlak cię wiódł, i spokojnie rozpościerasz się nad krajem znajomym.   Cicha jesteś w płynięciu, pełna dumy i harmonii, gdy słońce złoci fale twojej wieczornej wody. Lecz pod pozorem łagodności, pod zwierciadłem toni, skrywasz nieokiełznane wiry i kaprysy pogody.   Z mgieł Babiej Góry wzniosłej, z urwisk skalnych świtu, wyruszasz szmerem potoków i pieśnią kaskady, z rosy leśnych polan, ze źródlanego wykwitu, ze stromych zboczy, gdzie dojść nie da się rady.   Ileż istnień zabrałaś w swym nurcie głębokim, przez wieki byłaś świadkiem ludzkiego przemijania, ile wspomnień ukryłaś pod zwierciadłem szerokim: radości i zwycięstw, bólu oraz pożegnania.   Pamiętasz dawnych królów i polskości zaranie. Nad twymi wodami patrioci pieśniami śnią, gdy rodziło się państwo i narodowe trwanie, a ich słowa do dzisiaj w twoim szumie wciąż brzmią.   Bielą się twoje plaże w letnim słońca złocie, malują ciebie artyści na płótnach i kartach, poeci odnajdują uśmiech w twej różnorodności splocie, choć w twoich głębinach nie ma miejsca na żarty.   Wisło, rzeko pamięci, potężna i szeroka, rzeko ścieżek miłości i spacerów we dwoje, jak historia narodu — nieopisywalnie głęboka, swą dostojnością zdobisz naszych dziejów obyczaje.   Od źródeł aż po Bałtyk przez polską ziemię płyniesz, łączysz miasta i wsie, pokolenia w jedności, z każdym kilometrem majestatu przyczyniasz do opowieści splecionej z pamięci i polskości.   Płyń więc, Wisło, przez wieki, niezmienna w swoim biegu, niosąc świadectwo dziejów zapisanych w narodzie. Bo dopóki twe fale szumią na polskim brzegu, dopóty żyć będzie Polska — w pamięci, sercu i zgodzie.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Charismafilos Może w tym wypadku prawd jest wiele, żadna zupełna? Albo prawda jest rezultatem różnych wektorów? A może złożeniem perspektyw z każdego punktu kuli?  - Synku, jak zbudowana jest ludzka osobowość? - To musisz sobie Tato wyobrazić kulę, której środek jest wszędzie, a obwód - nigdzie. Z innej strony są teorie, które mówią, że jedynym istotnym rozróżnieniem na poziomie osobowości jest aktywacja/brak aktywacji.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...