Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wszystko zaczęło się od progu łazienki,
Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany,
Ujrzałem Ciebie — nagą i senną,
Zjawę radosną, choć bezimienną.


Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki,
Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie.
Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami,
Z anielskimi na plecach skrzydłami.

 

Ja, łajdak wierny męskiej naturze,
Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze.
Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii,
Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.

 

Druga para skrzydeł wzbiła się w górę —
Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure?
Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś,
Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.

 

Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie,
Pod nami zniknęło twarde podziemie.
To był lot w niebie, miłość uskrzydlona,
Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach.


Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu,
Skrzydła cięły powietrzne potoki.
W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie,
Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie.

Pióro po piórze — aż nastała pustka,
Zamilkły jęki, zadrżały ustka.
Gdy ostatni puch uniósł się w górę,
Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę.


Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem
Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem.
W tym kretowisku, brudni i lepcy,
Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił.


Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy,
Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał,
Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty,
Mam jeszcze na małe harce ochotę”.

 

I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle,
Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą,
Nagle głos żony przeciął te mroki:
„Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.

 

Otwieram oczy — świat wiruje wściekle,
A było tak bosko, choć skończyło w piekle.
Zamiast anielic — żona z miednicą,
Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą.


Próżno na plecach szukać mi puchu,
Został tylko kwas i burczenie w brzuchu.
Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie,
Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.

Edytowane przez Whisper of loves rain (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Christine U mnie zamiast Wergiliusza był kac, a zamiast czyśćca — woda z ogórków.
Dzięki za tak ciepły odbiór!

@Mitylene Trochę nieba, trochę piekła i klasyczne lądowanie w rzeczywistości

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Cieszę się, że klimat i powrót „na ziemię” wybrzmiały czytelnie.

@vioara stelelor To brzmi jak epilog do mojego wiersza — tylko bez skrzydeł, za to z paragonem grozy.
Rzeczywistość potrafi być jeszcze bardziej brutalna niż poezja. Dzięki za tę historię!

@violetta Dlatego właśnie wróciłem z piekła. Nie każdy ma taką przepustkę

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      o niczym innym nie myślałem fakt że nie bekon ale szynka a szynka z - o fo pax małe nie kuśmy myślą samotnika :)))
    • @Poet Ka dziękuję za tak interesujące podsumowanie wiersza.  @Proszalny ten czas przedstawiony w wierszu jest właśnie chwilą zawieszenia pomiędzy światami. To czas, którego nie da się wręcz opisać ani uchwycić słowami. Podoba mi się ta wizja polnych maków:) W takiej krainie czuje się wolność i szczęście...
    • @Rafael Marius u mnie zawsze zielono, choćby i w tle tylko, ale jednak :)  A u Ciebie? @Myszolak bardzo się cieszę.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 dziękuję Ci bardzo, potrafisz napisać coś czego ja bym nie ujęła w taki sposób, bo wolę się ukryć w metaforach. Prawda bywa trudna i do tego tak bardzo skomplikowana.  Pozdrawiam serdecznie
    • miałem dwadzieścia lat a moja miłość dziewiętnaście pojawił się ten trzeci na imię daliśmy mu Dawid jest pięknym człowiekiem     Kamilu jesteś herosem słowa. Trzy wiersze w jeden wieczór. I to bez stypendium.  Pozdrawiam serdecznie.    
    • Nasz przedział sypialny ma dwa miejsca leżące. Na jednym ja, na drugim kot. Pomiędzy nami atlas gwiaździstego nieba – nikomu już niepotrzebny w dalszej podróży. Na pokładzie panuje cisza, ale niech to nie zmyli. Dom jak lustro odbija nastroje. Wystarczy się wsłuchać. Pokładowy czas na chwilę przerywa swój bieg i bije dziesiątą.   Nikt z nas nie wie, w jakim miejscu się znajdujemy. Już dawno pomyliliśmy kurs i zamiast uparcie wracać na główne szlaki, krążymy w próżni. Nie ma potrzeby nazywać mijanych planet. Dopóki układają się w spokojne wieczory, nie ma potrzeby niczego zmieniać. Kubek ciepłej herbaty. Za oknami polarna noc odciska na śniegu ślady stóp zwierząt.   Kto nie chciałby zostawić wszystkiego za sobą? Narodzić się na nowo i mieć możliwość wyboru z bagażu doświadczeń rzeczy, które wydają się interesujące. Mam tutaj książki – zbyt wiele książek, by próbować je czytać. Mam także miłość, którą noszę w sobie jak światło potrzebne do życia. Jest moją nawigacyjną boją. Chyba jedyną, innej nie miałem.     grafika: mój dom

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...