Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ten fragment skojarzył mi się z pewną piosenką, która zapewne powstała w nieco dziwnym stanie świadomości, ale skoro mówimy o czymś zbliżonym do

 

 

to możemy się zagłębić w klimat.

 

Z góry przepraszam, co złego to nie ja ;)

 

 

Edytowane przez tie-break (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marek.zak1

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Aż sobie sprawdziłam co AI ma do powiedzenia na ten temat:

Godzina Wilka: Czas między drugą a czwartą nad ranem, uważany za moment największej podatności na lęk, ale i największej szczerości wobec samego siebie. Wtedy powstają wiersze najbardziej surowe i pozbawione masek.

 

Chyba nie ma na to lekarstwa i wiesz co, nie wiem czy bym chciała, Marku.

Już wolę być ledwie żywa od wiersza.

 

Pozdrawiam z uśmiechem :)

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

To wiersz, który sam jest tym, o czym mówi - upojny, nie dający spać, wywołujący ten twórczy obłęd, od którego nie ma i nie chce się ratunku. Uwielbiam, jak prowadzisz tę eskalację - od bezsenności, przez ochotę i śmiałość, aż do kompletnego zatracenia w finale.

Ten obraz słów wyrastających ręce - "oprócz znaczeń jakby ręce" - to coś więcej niż metafora. Chciałabyś, żeby miały "nie po dwie lecz jak najwięcej" - jakby zwykłe objęcie słowem było za mało, jakby potrzeba była nie do zaspokojenia.

A ta końcówka! "Wolę chorzeć nawet umrzeć , niż się leczyć czy wyzdrowieć" - to jest manifest każdego, kto kiedykolwiek naprawdę pisał. Poezja jako choroba słodka, trucizna wybrana, obłęd pożądany. Nie chce się z tego wychodzić, bo "zdrowie" byłoby powrotem do szarości, do słów bez rąk, do nocy bez bezsenności twórczej gorączki.

Świetny!

Opublikowano

pięknym słowom po co ręce

by grzeszyły niepotrzebnie

słowa tulą duszę więcej

dają szczęście w noc i we dnie

 

są motorem wszelkich czynów

dając szczęście tu na ziemi

oczyszczają wszelkie winy

mogą ciebie jeszcze zmienić

 

...

:)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk To jeden z najpiękniejszych manifestów małej wolności, jakie czytałam. Świetnie, że zaczyna się od pytania o Nią - "jaka Ona jest" - jakby obserwacja z dystansu, ale szybko staje się wyznaniem- "inaczej ze mną". I to "inaczej" to cała rewolucja.  Ta "maleńka tycia nie_zależność" - te podkreślniki są genialne. Nie "niepodległa" i nie "niezależność" jako wielkie słowa-sztandary, ale rozbite, podkreślone, jakby trzeba było je na nowo zdefiniować, przywłaszczyć sobie. Bo to nie o wielką wolność chodzi, prawda? To o prawo do wyjścia, "gdy kaprys poniesie", do wdychania "chłodów świtów" bez tłumaczenia się.  I potem dom - nie jako klatka, ale przestrzeń wolności- "pogłaszcze muzyka, zagada wersami kuchnia". Najważniejsze jest to, czego NIE ma- "nikt mi nie zamarudzi". Ta nieobecność komentarzy, ocen, pouczeń - to właśnie jest istota tej wolności. Nie robić nic albo robić co powinnam - ale na własnych warunkach. "Bo to moja maleńka - tycia nie_zależność" - to zdrobnienie w kontraście z mocą przesłania. Jakby mówiła: wiem, że w skali świata to niewiele, ale to moje i będę tego bronić. Bo wolność nie musi być wielka, żeby była bezcenna. I nie musi się kojarzyć z samotnością. Pozdrawiam.  Piękny wiersz! 
    • @Migrena Twój wiersz to prawdziwa eksplozja energii - ciało, duch i słowo stapiają się w jedno.  Każde zdanie pulsuje prądem, jakby  unosi się nad granicami rzeczywistości.  Twoje słowa zamieniają dotyk w alfabet i zmysły w język tworzenia. To niezwykłe  - ogień, który nie spala, a wznosi.  Dziękuję Ci za ten świat - i za odwagę, by pisać go tak bez granic.
    • @Le-sław   Bardzo dziękuję!  Również pozdrawiam. :)
    • Ładna, dobrze wyważona, budząca uczucia wizja. Pozdrawiam.
    • @Migrena   Ten wiersz to coś znacznie więcej niż erotyk - to ontologiczna podróż, w której bliskość drugiego człowieka staje się katalizatorem do powstania nowego wszechświata. Zderzenie cielesności z terminologią religijną nadaje namiętności wymiar sakralny. To nie jest tylko akt fizyczny, to modlitwa płomieniem, w której „ja” i „ty” przestają istnieć jako osobne byty. Niesamowita jest ta metafora pieca hutniczego. Nie znam się na wytopie, ale obraz „rudy” zmieniającej się w „stop” genialnie oddaje proces zatracenia indywidualności. To miłość nieodwracalna jak proces metalurgiczny. Moment, w którym czas się rozsypuje, a światło staje się „raną jasności”, to opis stanu, w którym ludzka percepcja dobija do ściany i jedynym, co zostaje, jest czysta, biała obecność. Wiersz jest bardzo gęsty - każda strofa to kolejny stopień wtajemniczenia w relację, która nie szuka porozumienia, ale całkowitego scalenia. To tekst o tym, że prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem zawsze wiąże się z jakąś formą destrukcji starego świata, by na jego zgliszczach mogła zapłonąć „naga litera” istnienia. Odważne, bogate w metafory, świetne! Pozdrawiam. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...