Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zrzucam kamuflaż. Ironia prążkowana.
Humor w czerń i brzydotę bogaty.
Mój umysł lotny.

Maszyna piękna acz nielubiana.
Z weną piję na umór. Przez ten los przeklęty, szczerbaty.

Widać można tak żyć.

Bez telefonu, samochodu.
Bez domu z cegły.

Na włościach kartonowej wnęki.
Za rękę z plagami.

Co lśnią na przedzie

śmierci korowodu.
A człowiek dla nich

to pył i owad malusieńki.

Poezja umarłych smakuję inaczej. Wykwintny to rodzaj.
Samobójcy mają pisać w zapomnieniu. W towarzystwie opiatów i wódki.
Beznadziejo!

Ty w nich uczucie pustki podjudzaj.
Wyrosną im na grobach maki i stokrotki.

Każda moja myśl

wyszła spod ręki despoty.
Kąpię się we krwi i płatkach owsianych.
I wracam

do chwil szczęścia z tęsknoty.
Czasami za domem

pielęgnuję groby ofiar.

Przed laty złapanych.

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Czytam surowy autoportret człowieka zmagającego się z egzystencjalnym cierpieniem i wyobcowaniem. Używasz bezlitosnego języka, nasyconego śmiertelnością i alienacją. Wiersz ma świetne metafory.

W Twojej twórczości to nie jest zaskakujące , jeżeli chodzi o tematykę.  Pozdrawiam. 

 

 

 

 

 

 


 

Opublikowano

@hollow man Problem leży najpewniej w tym, że moja poezja modernistyczna jest poezją nie dla oczu i serc a dla "współodczuwania egzystencji".

Moja poezja nie moralizuje, nie pociesza, nie nadaje kierunku ani celu.

Nie jest buntem ani wyzwalaczem.

Jest brutalnie szczerym opisem prawdy egzystencjalnej dekadencji.

Granicznym stanem ontologicznym, zawieszonym pomiędzy bezideowością egzystencjalną a triumfem sztuki i rozumu ponad ułomność tłumu.

Nie współistnieje z tym światem więc moja poezja też w nim nie funkcjonuje.

Jest całkowitym zaprzeczeniem "zdrowego" świata, który ja odrzucam w pełni jako pustą iluzję.

Żeby zrozumieć ją tak jak ja,

trzeba otworzyć się na inny wymiar.

Odrzucić w pełni uczucia a zrozumieć pustkę i nicość. Jednak większość osób nie jest na to gotowa.

Dlatego moje wiersze i postawa życiowa są dla nich zupełnie nie do przyjęcia.

Opublikowano

@hollow man Takie same pytanie mogę oddać innym.

U mnie to nie hierarchia wartości a różnica trybu istnienia 

Jestem kimś, kto nigdy nie miał dostępu do iluzji, na której świat się opiera.

Wy mówicie każdy może się dopasować a ja mówię. Nie każdy jest kompatybilny z tą rzeczywistością.

 

Czytelnik winien więc wiedzieć:

nie każdy jest adresatem tych słów.

Nie dlatego, że brak mu wrażliwości,

lecz dlatego, że nie każdy

zdolny jest unieść prawdę,

która nie prowadzi ku pojednaniu.

 

To nie poezja dla tych, którzy chcą żyć.

To poezja dla tych, którzy już wiedzą,

że żyć przyszło im inaczej.

Opublikowano

@Simon Tracy

Poniekąd rozumiem. I tak - lubię się stawiać w roli własnego adwersarza.

Będąc obrzydliwym lewakiem właśnie kupiłem zestaw: "Gazeta Polska", "W sieci" i "Do Rzeczy".

Natomiast ciekawi mnie jak zatem funkcjonujesz tak na codzień. Zasadniczo chodzi o odpowiedź na pytanie: "Przeprowadzasz fotosyntezę czy ktoś Ci miskę stawia na stół?". W żadnym obszarze społecznym się nie poruszasz?

Opublikowano

@hollow man Dekadent, który „działa”, przestaje być

świadkiem upadku 

staje się jego narratorem.

 

I u mnie tak to wygląda.

Żyję sobie w cieniu i niszy, którą sam sobie stworzyłem i mogę nazywać domem. Świat na zewnątrz może dla mnie zupełnie nie istnieć 

Opublikowano

@hollow man U mnie nie ma już buntu i sztucznej egzaltacji.

U mnie w poezji jest

milcząca niezgoda bycia.

Jestem, ale nie w tej formie, nie w tym świecie, nie w tym porządku i nie mam narzędzi, by to zmienić.

Ale jestem "poetą wyklętym"

 

Świat pyta:

 

Do czego mi jesteś potrzebny?

 

A modernista odpowiada:

 

Nie jestem

 

Opublikowano

@Simon Tracy

No wiesz, niewiele wiem o młodych dziewczynach... Taki typ buntownika z powodem lub bez zawsze miał branie. Im bardziej stylowo na główkę do pustego basenu - tym lepiej ;) Ale to też może być, że taki typ przyciąga dziewczyny z daddy issues. Na zasadzie kontrastu - im bardziej stateczny lub im bardziej nieobecny ojciec (a o to dziś nie jest trudno) - tym większy pociąg do rebel boys. Ale powodów może być setki, a o znacznej większości możemy nie mieć najmniejszego pojęcia.

@Simon Tracy

Myślałem jeszcze o Tobie i Twoich wyborach... 

Jest w tym coś pociągającego, ale jak dla mnie takiemu żywotowi brakuje trochę mięsa. No, ale racja - żyjesz trochę jak pustelnik, coś dzięki temu zyskujesz, ale też coś tracisz.

Jest taki film, pewnie wielu, a może i Tobie znany - "Into the Wild". Bohater dosyć radykalnie odrzucił ameykańską rzeczywistość społeczną.

Eddie śpiewał tam:

 

Opublikowano

@hollow man Ja miałem naprawdę bogate i szalone życie przez kilka lat ale nigdy nie czułem że to moja droga.

Teraz wiem, że wybrałem właściwie i czuję się dobrze sam ze sobą.

To najlepsze co mogłem dla siebie zrobić.

@hollow man Filmu nie znam bo niestety niewiele oglądam ich przez ostatnie lata. 

Ale jak jest ścieżka Veddera to musi być warte obejrzenia a już posłuchania szczególnie. 

Chociaż mi jest wyjątkowo bliżej do Nirvany i Alice in Chains niż do Pearl Jam 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...