Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Milczy. Barowa śpiewaczka.
Choroba zmogła jej synka.
Leżał w łóżku na piętrze.

Sny mu opowiadała

z marmuru doniczka.
Na niemoc duszy

nic nie pomoże matczyna troską.

A głos dusz już woła do siebie.

Na zapomniane przez Boga moczary.
Kwiatu nie powąchasz.

Wina czary nie uchylisz.

Z mołodycią nie zaznasz

już młodzieńczego spełnienia.
Kostucha już Ci zamyka oczy

i ciemne zakłada okulary.
Anioł spłynął z fresku

na ostatnią spowiedź.

Z pergaminem boskiego wykładu.

Męczennicy chłoszczą się,

wersetami z Biblii i Koranu.
Słychać tylko płacz,

miast świergotu ptaków.
Olejki pachną sosną i esencją rumianu.
Może Cię wskrzeszą słowa uroków.

Echo ostatniego tchnienia.

Tylko dla natury słyszalny odgłos.
Mogiła jeszcze świeci pustką.

Oparł się krzyż o mur ogrodowy.
Krąży noc po włości.

Skrzydła rozwinął Tanatos.
Idą w orszaku

przyjaciele, rodzice i wdowy.

Znaleźli jeszcze pożegnalny list.
Dla samobójcy tylko klątwa zostaję

i na mogile demonów msza.
Rozbierze Cię z tego grzechu

robactwo i masa glist.

Przemielą młodość na kompost.
Triumf śmierci Cię synu rozgrzesza.
 

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Czuję w Twoim wierszu niepokój, bo na początku Śpiewaczka milknie wobec śmierci synka , jest pełna bólu i bezradności , bo „głos dusz już woła do siebie". Potem barokowy obraz "triumfu śmierci" i nagle na końcu pojawia się samobójstwo. Czyli chodziło o młodego mężczyznę a nie dziecko. Nie ma w Twoim wierszu pociechy - zostawiasz mnie w ciemności, z obrazem krzyża opartego o mur ogrodowy.

Jak zwykle Twój tekst robi na mnie wrażenie, działa na wyobraźnię. Podoba mi się. 

Opublikowano

@Berenika97 U mnie w wierszach zazwyczaj nie ma pocieszenia ani moralizacji. Jest fakt dokonany i zawieszony w próżni niczym uchwycona fotografia. Dlatego moje wiersze są często wręcz reportażowe,

rozwlekłe w formie, skupione na dostrzeganiu prawdy a nie uczuciach.

Opisują stan graniczny świadomości lub moment po przekroczeniu tej granicy.

Ten wiersz ma już swoje lata i faktycznie zawiera elementy "kultury i triumfu śmierci" z elementami filozofii vanitas.

Opublikowano

@Simon Tracy

 

To ciekawe, jak świadomie budujesz tę reportażową estetykę - rezygnacja z pocieszenia i moralizacji rzeczywiście sprawia, że czytelnik zostaje sam na sam z tym "faktem dokonanym". Ta zawieszona fotografia, o której piszesz, to silny obraz. Łączenie formy reportażowej z filozofią vanitas - to rzadkie i odważne połączenie.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski.
    • Nie wpadło by mi do głowy takie porównanie :) widać jesteś plemienny z urodzenia :) Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @FaLcorN przyciągają mnie tacy chłopcy:)
    • @Wiechu J. K.   Klawiatura bez kleksów, kalkulator bez liczydła - wszystko szybciej, sprawniej, czyściej. A że mniej romantycznie?  I dobrze.  Pragmatyzm zwycięzył. :) 
    • @violetta Ty mnie nie bajeruj..

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...