Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@viola arvensis

 

utwór ten jest egzystencjalny, ponieważ stawia jednostkę w centrum wszechświata, zmuszając ją do konfrontacji z wolnością, lękiem i samotnością, a jednocześnie jest filozoficzny, ponieważ poszukuje ostatecznej Prawdy (jasności) w świecie pełnym pozorów (masek).

to, co autorka obserwuje (ludzie noszący maski, sępy, wrony, bezsilność) to są właśnie te nietrwałe, fałszywe cienie
są one nieprawdziwymi odbiciami (złudzeniami), a nie esencją rzeczywistości.

autorka dokonuje ucieczki z tej jaskini. jej "płomyk w mej duszy" oraz stwierdzenie, że "wszystko jest jasne", oznacza, że osiągnęła poznanie Idei (Prawdy, Dobra, Piękna), które znajduje się poza sferą cieni. Jej Jasność to Wiedza o tym, że zewnętrzny świat jest tylko złudzeniem.


Wniosek: Autorka nie tyle jest w błędzie, co już wyszła poza błąd.
jej początkowe cierpienie bierze się z konfrontacji z fałszem i mrokiem Jaskini, ale finał wiersza jest triumfem poznania Prawdy, która niweczy ułudę.

Wniosek: W tym ujęciu podmiot liryczny w pierwszej części wiersza cierpi z powodu przywiązania do iluzji (fałszywego świata), ale ostatecznie osiąga wyzwolenie (Moksza) poprzez uświadomienie sobie, że jej prawdziwe Ja (płomień w duszy) nie jest częścią tej ułudy.




to jest kluczowy punkt widzenia i świetnie oddaje napięcie między subiektywnym postrzeganiem a obiektywną rzeczywistością w filozofii.
Zacznę od tego, że autorka, jako podmiot liryczny, nie myli się w swoim przeżyciu. Jej ból, lęk i poczucie zepsucia świata są dla niej realne.

jednak, stosując hipotezę filozoficzną (że świat w rzeczywistości nie jest tak zły), możemy powiedzieć: rzeczywistość jest dobra.

jeśli świat zewnętrzny jest z natury harmonijny, piękny lub neutralny, a autorka postrzega go jako "brudny", pełen "masek", "sępów" i "wron", to rzeczywiście występuje błąd poznawczy. Podmiot projektuje swój wewnętrzny chaos lub zniekształcenie na świat zewnętrzny. Świat staje się zwierciadłem jej własnego "zamętu swej duszy".

...Przyjmiemy optykę Fenomenologii/Konstruktywizmu: Te nurty mówią, że to, co nazywamy "światem", jest zawsze konstruktem umysłu. Nie ma "świata w sobie" niezależnego od obserwatora.

jeśli autorka skupia się na negatywach (zamęt, sępy, bezsilność), to ten negatywny świat dla niej staje się prawdziwy.

wtedy jej "błąd" polega na tym, że nie dostrzega innych, pozytywnych lub neutralnych możliwości konstruowania swojej rzeczywistości.

najważniejszą rzeczą w wierszu jest to, że autorka  rozumie ten błąd w finale!

wersy o "maskach" i "zasłonach" pokazują, że dostrzega fałsz.

jednak ostateczne oświecenie następuje, gdy przesuwa ona fokus: nie szuka już prawdy w tym fałszywym, zewnętrznym świecie ("choć ciemność dokoła"), ale we własnym wnętrzu: "płomyka w mej duszy nic zgasić nie zdoła".

oznacza to, że:
myliła się co do miejsca, w którym należy szukać prawdy.

prawda nie jest w fałszywym świecie masek, ale w jej wewnętrznej Jasności.

to jest moment przezwyciężenia błędu poznawczego.

zamiast walczyć z fałszywym obrazem świata zewnętrznego, zwraca się do swojego Autentycznego Ja.



konkluzja.
jeżeli obserwowany przez autorkę świat nie jest brudny, tylko maski przez niego zakładane mają wymiar głupi czy komiczny,  to należy w tym rozumowaniu odnaleźć sens, który leży znacznie bliżej niż ocenia to autorka.

śmiech bywa śmiertelnie niebezpieczny jeżeli odbywa się w rzeczywistosci świata, a jest tylko komedią jeżeli przebiega w wirtualnej rzeczywistości.




Kartezjusz uczynił z wątpienia w zmysły i rzeczywistość (hipoteza "złego demona") metodę.
złudzenie (wątpliwość) stało się dla niego narzędziem do odkrycia jedynej pewności:
"Myślę, więc jestem" (Cogito ergo sum).




i taka jest moja analiza tego głęboko egzystencjalnego wiersza który powstał z bólu spowodowanego banalnym mirażem.


pięknie napisany wiersz :)
i

Opublikowano

@viola arvensis

 

dziękuję za doprecyzowanie bo to bardzo cenne, bowiem  pokazuje, że świat emocjonalny wiersza działa zupełnie niezależnie od osobistego nastroju autorki.

 

to zresztą normalne w literaturze: Mickiewicz nie musiał osobiście przeżywać wszystkich dramatów, które opisał, a jednak dramaty te są realne dla czytelnika i pełnoprawne w sensie artystycznym.

 

 

w ten sam sposób moja interpretacja dotyczyła już samego tekstu i jego symboli, a nie tego, z jakiego impulsu powstał.

 

dlatego działa nawet wtedy, gdy inspiracja była spokojna, a wiersz „po prostu chciał wyjść z głowy”.

 

 

bardzo dziękuję.

 

 

Opublikowano

@viola arvensis

Piękny wiersz o wewnętrznej walce i duchowym przetrwaniu. 

Już w pierwszym wersie jest "wszystko jest jasne , choć w oczach ciemnieje". Ten paradoks przewija się przez cały utwór - jasność w ciemności, znikanie by przeżyć, płomyk w otaczającej ciemności. To jak opis doświadczenia, w którym wewnętrzna pewność współistnieje z zewnętrznym chaosem. W ostatniej strofie wiersz wrócił do tej samej tezy, ale teraz udowodnionej, przetestowanej. Tak go odbieram. Świetny!

Opublikowano (edytowane)

@viola arvensis A mnie to trochę przypomina, co podług katolickiej doktryny dzieje się z duszą po śmierci. W tym sensie, że Pan Bóg nikogo nie karze. To człowiek, widząc własną, obnażoną duszę, sam decyduje, gdzie chce pójść. Epilog jest jednakowoż optymistyczny. I dobrze.

 

PS: Doprawdy nie wiem, dlaczego treść Twojego utworu właśnie z tym mi się skojarzyła, ale to jak najbardziej było skojarzenie pozytywne. 

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka - dziękuję serdecznie -   
    • Bardzo ciekawe wspomnienia z dzieciństwa... czuć w nich klimat dawnych czasów i prawdziwe emocje małego chłopca...szkoda tych wróbelków, bardzo je lubię...miłego dnia życzę*)
    • Piękny, bardzo osobisty zapis dziecięcego świata z nutką nostalgii...czyta się z przyjemnością...pozdrawiam serdecznie*)
    • "Gortatów dom wakacji" - 2 Był tam wielki warzywniak i sad owocowy, drzewa czereśni i zagajnik malinowy. Były pszczoły w ulach, które sadu pilnowały, do malin i czereśni nas nie dopuszczały. Czasami smród z wysypiska tam przywędrował, bo miejski śmietnik Kluczborka tam się znajdował. Zasypywali nim glinianki cegielniane, przez cegielnię dla gliny koparką kopane. W poniemieckiej cegielni ludzie pracowali, czerwoną cegłę w dużych piecach wypalali. Cegielnia była między śmietnikiem a domem, w czasie jej pracy omijałem ją slalomem. Wujek Tadek psa miał, na imię dał mu Michol, owczarek górski, mądry, przeuroczy pychol. Pierwszego roku młody był, gdy się pojawił, ze mną, małym chłopcem, jak z bratem się bawił. Bardzo już wydoroślał roku następnego, widoczne to było z jego wzroku mądrego. Wspaniały był, chodził ze mną i mnie pilnował, to właśnie on nade mną opiekę sprawował. Wujek karabin, wiatrówkę na śruty posiadał. „Idźcie polować zimową porą” – powiadał. I szliśmy z Micholem zabijać szczury i ptaki, na śmietnik, na cegielnię – dwa małe nieboraki. Na cegielnię tylko w porach popołudniowych, gdy ludzi już nie było w barakach cegłowych. I strzelałem do wróbli, i je zabijałem, a Michol je zjadał, a ja to oglądałem. Już wtedy pamiętam, dumny z tego nie byłem, ale wujek to chwalił, więc z niesmakiem to robiłem, żeby wujek traktował mnie jak dorosłego – jak swojego siostrzeńca najukochańszego. Dziwne były to czasy świata ówczesnego, widziane oczętami chłopczyka małego. Żeby wnioski wyciągnąć, lat potrzeba było, by wiedzieć, co dobrze, a co źle się robiło.          -cdn.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • Ty o niej zapomniałeś, o jej błękitnych oczach. Powoli zabierasz uśmiech, sprawiając, że usycha jak kwiat.   Wytykasz jej zazdrość za każdym razem, gdy patrzysz chciwie na inną.   Dobrze, że jest silna, nie płacze w poduszkę, a wspólne marzenia prysły jak bańka mydlana.   Mówiłeś, że kochasz jej piegi i że jest piękna, a już flirtujesz z następną.   Ona jest zbyt mądra, by dzielić z tobą życie. Tak, chce odejść, zanim wiosna przypomni o sobie.   Lepiej być wędrownym ptakiem, niż z nieszczerym sercem stanąć przed ołtarzem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...