Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'dusza' .
Znaleziono 66 wyników
-
Jest Dusza Przychodnia Co nie szuka gniazda Płonie jak pochodnia Innym drogę świeci Jak to czynią święci Nigdy się nie spala, Innym ciepło daje Nie zbywa jej wcale Naiwności pieśni Bo cnotą im świeci Którą starzy chwalą A dzieci nie znają Choć na własność mają Od Miłości Pana
-
Dla Kazika Staszewskiego - Poety i Piosenkarza - za piękny i szczery wywiad, który udzielił Redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu. Wywiad ten stał się dla mnie inspiracją do napisania niniejszego wiersza. J. J. Zieleziński ******* Dla Kazika S. Opowiem wam, kochani, o cząstce mego życia. Jak czasem w starej bani dochodzi do odkrycia. Wpierw, nim wam powiem morał, gdym prawie już umierał: brzuch coraz bardziej bolał, a ból wstrętny doskwierał. W mym życiu nastał niebyt, swój ból w wódce topiłem, na coraz większy kredyt w nieświadomości żyłem. Koncert w Zielonej Górze... Przyzwyczajenia podłe... Przepraszam was, kochani... Tak bardzo was zawiodłem... W szpitalu z bólu kwiczę, zwijam się nieprzytomnie, wtem głos kojący słyszę: „Oddaj część bólu dla mnie...” I wnet pojąłem słowa, które to Biblia głosi: musimy być jak Chrystus, bo każdy krzyż swój nosi. Rzekł Pan z należną chwałą (gdy bólu już nie czułem): „Duszę twą skamieniałą swą łaską ci umyłem...” I wnet ja wyzdrowiałem! (na Duszy - nie na ciele) Ja wiem, że Bóg istnieje i jest w Nim dobra wiele. ******* Film z YouTube zawiera dodatkowe wyjaśnienia, polecam obejrzeć.
-
Dla moich Przyjaciół Poetów – Poetry in Arms, strażników słowa niosących dobroć i światła nauki kaganek na wszystkich przyjaznych frontach poetyckich :) ------- ///___\\\ ------- "Poetry in Arms" Chwyciłem ja za pióro Gdy weny nadszedł czas Mnie marnego poetę w Poetry in Arms Skrybą młodym będąc ran poznałem grozę od tych co rymują i co piszą prozę W kartkach – jak w okopach kilka ciętych słów inkaust zamiast prochu „Wytrwać przeciw złu!” Mistrzowie poeci dobrze doradzają a hejterów wstrętych śmiechem nakrywają Przyjacielu poeto nie łam się, nie dąsaj gdyż słabej poezji zło wstrętne nie kąsa Hej, wstrętny hejterze, nie lekceważ nas! Nas piórem walczących – Poetry in Arms. Nie dla sławy piszemy ni dla pustych braw lecz by w słowie ocalić to, co w duszy trwa Gdy zwątpienie przyjdzie i opadnie dłoń pamiętaj, że w słowie ukryta jest broń. A gdy dnia pewnego przyjdzie na nas czas żyć będziemy w wierszach w Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------
- 5 odpowiedzi
-
5
-
- braterstwo
- przyjaźń
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jesteś jedyną gwiazdą mojego nieba każdej chwili, gdy rozjaśniasz mi drogę innych mi już wcale nie potrzeba bo ty jedna w nicość zamieniasz mą trwogę Jesteś drzewem kwiecistym i pachnącym co w letnie upały rzuca chłodu cieniem podlewane życia potokiem rwącym; w czasie ulewy jak parasol schronieniem Jesteś nadzieją na moje przyszłe dni wszystkie dobre rzeczy dla Ciebie robię szczęściem wypełniasz co noc moje sny I tęskno mi na każdą myśl o Tobie Jesteś skrzydłami dla mojej duszy ciepłym puchem niczym koc otulasz wiem że przy Tobie zło mnie nie ruszy i każdym machnięciem ból znieczulacz Jesteś oczami którymi chcę patrzeć wiedzieć co musiałbym w sobie zmienić by ślady przeszłości za sobą zatrzeć chciałbym swe życie jak Ciebie cenić
-
Przejście Przez Igielne Ucho
Weterynarz opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
To, co było kotem, jest teraz tylko kwestią futra i temperatury. Żadna z siedmiu dusz nie zgłasza pretensji do dalszego ciągu. Pazury, stworzone do wielkich polowań na muchy, odpoczywają od grawitacji. Ogon — ten precyzyjny przyrząd do wyrażania ironii — wybrał bezruch. To nie jest odejście w światło. Raczej ciche wycofanie się z obecności. Zostaje puste miejsce pod słońcem i to dziwne poczucie, że w ciszy brakuje właśnie tego jednego mruczenia. -
Godziny, minuty, sekundy uciekają. A ja liczę oddechy jak paciorki różańca,czekając, aż sen przyniesie ulgę. Święta Anno – patronko ma, ześlij otuchę, nadzieję. Gdzieś się zagubiła ma dusza. Dusza złamana. Dusza podzielona. Dusza książkom oddana.
-
dziwaczne ciało z sercem bijącym w środku nieudolne kończyny wystające z niewydajnego korpusu nieumiejętne kroki kiepskie wnętrzności pompujące niesprawną krew nieporadne zmysły próbujące zrozumieć palce wyginające się aby coś napisać serce bije za wolno dla duszy wszechświat niepojęty przez błachy umysł istnienie które samo siebie nie umie pojąć wszystko za mało dla ducha sakralność uwięziona w dziwacznym ciele
-
rozbiegany po stworzeniu które nie ma granic (tylko przystanki) dotykam szarych wyziewów z aut to nie jest inspirujące trudno odnaleźć boskość na takiej fali firmament elektronów dzieła sztuki rośliny i niebieskie niebo dają przestrzeń i oddech dusza jest ruchem i przystankiem w tym co znajome
-
1
-
i wszystko jest jasne choć w oczach ciemnieje pacierze przygasły noc gęsta się śmieje dzień wcale nie wstaje ja na baczność stoję zakuta milczeniem w samotność się stroję przede mną jest droga kręta i nieznana nią pójdę na przełaj na wskroś zapomniana postawię pytanie które odpowiada tam gdzie stróż moj uciekł czart karty rozkłada przychodzę by zniknąć i znikam by przeżyć z zamętem swej duszy znów trzeba się zmierzyć lecz nie ma doń wejścia są mosty zwodzone a one jak ufność na popiół spalone gdziekolwiek nie spojrzę tam maski, zasłony rozdziobać chcą sępy zakrakać chcą wrony bezsilność naciska lubieżnie całuje i czeka aż życie wnętrzności wypruje lecz wszystko jest jasne choć ciemność dokoła płomyka w mej duszy nic zgasić nie zdoła tu można się ogrzać zaczerpnąć jasności i powstać ze zgliszczy w prawdziwej wolności.
-
Zepsute dni, skaleczone serce nie chciałem - mam zranione ręce upadłem najniżej i nie ma dna co ja robię - gdzie ma łza? Ah! Koniec! Nareszcie! Coś sie stało - nie wrzeszczę! Jak pusto! Jak mgławo Wszędzie jest nudno, szaro Tysiące kawałów, nie do naprawy w miejscu kiedyś z ciepła pełne radości, zabawy Nic nie zostało, nic nie czuję ni radość ni smutek, ból nie kuje ciepłe uśmiechy, kochane żarty nic nie zostało, ślad już wytarły. Ah głupia percepcja! Milości koncepcja! Zniszczyło mnie doszczętnie jeszcze nie dzisiaj, zaraz polęgnę
-
Życia cel, osobiście utożsamiam z doświadczeniem miłości, piękna i wrażliwosci, gdyż ludzkość zmieniłaby się już dawno w bezduszne, bogate skały bez tych wartości. Ludzie, zanim bogactwa poznają- kochają, bo innej-złej drogi jeszcze nie znają. Infantylna wrażliwość, zakopana w środku dorosłej duszy, jeszcze działa i pozwala uniknąć emocjonalnej suszy. Gest, nawet śmiesznie nieduży: uratowanie kogoś od wejścia do kałuży, przelotne uznanie, w postaci uśmiechu, śmianie się z ukochanym, do straty oddechu. To właśnie te małe rzeczy, udowadniają, wartość człowieka bez względu na to ile miesięcznie na wygody wydają. Nieszczęśliwi są ci, którzy pustkę w sobie mają, myślą, że glupi są kiedy coś od siebie dają. Materializm, człowieczeństwo w zapomnienia czeluści powoli spycha, to, co przez niego powstaje, to jedynie nienawiść i pycha. Bo najgorsza człowieka żądza, to żądza tej przedziwnie ważnej karteczki-pieniądza.
- 8 odpowiedzi
-
1
-
- pieniądzie
- wrażliwość
-
(i 13 więcej)
Oznaczone tagami:
-
czasami mam skrzydła jak ołów
viola arvensis opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
czasami mam skrzydła jak ołów a czasem się z piór cała składam unoszę się wyżej niż umiem i niżej niż mogę upadam powstaję jak feniks z popiołów lub sypię się cała jak z maku i słodycz i gorycz rozdaję i nie mam żadnego już smaku to życie mi ciągłym cierpieniem to życie wciąż kocham nad życie i kiedy już przyjdzie mi odejść zapłaczę i spłonę w zachwycie -
Pamięci Nelly Sachs (1891-1970) Motylopodobna albo ciężkostopa uśmiechnięta łagodnie jak kat w czerwieni Błędnooka wypowiada się wyjątkowo rzeczowo Za uchem pulsuje krzykiem bądź zasklepiona ciszą i opowiada. I opisuje białych nocy smoliste księżyce A swoim świetlnym punktem znad czoła przemieniona w migocącą gwiazdę woła samotna sobie zostawiona o miłość. Tę najzwyklejszą pod słońcem Marzec 2016
-
Bywa, że głowa boli od cudzej aureoli. Bywa, że cieszą rogi gdy człowiek duchowo ubogi.
-
Wolnością i miłością was obdarowałem. Uczyłem jak się nimi macie rozkoszować. Bez stawiania ograniczeń was pokochałem, a wy otwarte drzwi próbujecie forsować. Miast prawdziwej miłości cenicie ołtarze. Złóżcie na nich swą hipokryzję i zakłamanie. Pragnę widzieć wasze dobre i szczere twarze, które nienawiść przemieniły w miłowanie. Zdejmijcie te kajdany zgubnych nawyków i wsłuchajcie się uważnie w swoją duszę! Porzucicie wtedy fałszywą drogę mitów, a ja nową drogą chętnie z wami wyruszę. Wiedzcie, że kocham miłością bezwarunkową. Stałem się waszą cząstką, odrzucając koronę. Poznawajcie prawdy o mnie z otwartą głową, wiarą, że życie wieczne macie zapewnione!!!
-
- 1 odpowiedź
-
3
-
- prawda
- duch życia
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pierwotne duszy ambicje Niechaj dziś kompas drogę życia mi wskaże, Podejmę wyzwanie z ekscytacji ładunkiem! Niechaj ta przygoda się szczęściem okaże... Duszy w mym ciele jedności meldunkiem. Kompasem me serce spragnione uwagi, Jasną i silną wibracją niech mną wnet zawładnie! Niechaj mnie obdarzy mocą mej odwagi... W znakach się będzie objawiać dosadnie. Z tęsknotą ogromną do siebie wrócę, Odwagi nieśmiałość ubiorę w intuicję! Trwałe połączenie ze Źródłem przywrócę.. Odzyskując pierwotne duszy ambicje.
- 1 odpowiedź
-
4
-
- społeczeństwo
- człowiek
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Majowa refleksja 2023
Janusz Józef Adamczyk opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
Niebieskie tango
Janusz Józef Adamczyk opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
Człowiek - Człowiek
Janusz Józef Adamczyk opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
-
im większy potwór - tym więcej krwi potrzebuje ludzka Bestia - wszystko dokładnie planuje czują to ludzkie Dusze tym bardziej - Bóg wybaczający po zadośćuczynieniu Janusz Józef Adamczyk
-
Sztuczna inteligencja
Janusz Józef Adamczyk opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
nie ma uczuć nie ma i nie będzie mieć Duszy wystarczy jeden przypadkowy sygnał - tak podpowiada instynkt samozachowawczy jeszcze więcej mówi - Miłość Janusz Józef Adamczyk -
materia przyciąga człowieka i nie oderwałby się od niej gdyby nie śmierć Jezusa na Krzyżu i wątpiłby w nieśmiertelność swej Duszy gdyby nie zmartwychwstanie Jezusa Janusz Józef Adamczyk