Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W sennościach pokoju, w strudze światła od sadu
Leniwi się kanapa obrzmiała ciepłem dojrzałego lata. 
Po niej słońce psoci, 
To muskając twe ramię, to plącząc złote włosy,
A plącząc tak kusi przymrużone me skrycie oczy.  

 

W oknie z firanką zatańczył wiatr lekkoduch sadu,
Czarując o owocach cieżarnych od słodkiego jadu.
Nagle odkrył twą sukienkę...
i poleciał, by zaszemrać falbanami w zielony groszek,
Jakby szepcząc namiętnie do ucha: ach proszę!

 

           A w sadzie świerszcze stroją skrzypce do balu...

 

I  zdradziła sukienka przed frywolnym mym wzrokiem
Sekrety twego ciała okryte skrawkiem bieli. 
Znudzone sennym półmrokiem,
Uwodzą niczym cenne klejnoty 
Spragnione dreszczu zmysłowej pieszczoty.

 

Już myśli szaleją, już malują obrazy, 
Przepojone wonią twego ciała pejzaże bez skazy.
Pijane oddechem sadu  
Przywołują wspomnienia dawnych wojaży
I pierwszych odkryć, do których ciało tęsknie marzy.

 

           A skrzypiec jęk wciąż dobiega od sadu ...

 

Więc niech bal się zaczyna, niech już gra orkiestra,
Niech prowadzi do tańca w nam tylko znane miejsca,
Gdzie my wciąż jesteśmy,
Gdzie wszystko się spełnia 
Gdy tak niewiele trzeba, a szczęścia staje się pełnia.

 

Bo wystarczy senność pokoju w strudze światła od sadu,
I leniwa kanapa obrzmiała ciepłem dojrzałego lata,
I słońce w twoich oczach,
I muśnięcie twych ramion, i zapach złotych włosów,
I by tak zostało po wszechczasy naszych losów.


           A do snu świerszcze na skrzypcach w sadzie niech nam grają,
           gdy słowa te ciałem sie stają.

Opublikowano

@tie-break uwiez mi, ze nie bylem swiadomy tego, ze komus gdzies won jej ciala rownie intensywnie pozostala w pamieci... Mozesz wskazac mi oryginal? Bardzio jestem ciekaw reszty.


 

@huzarc Ciesze sie, ze zauwazyles drobiazgi. Najczesciej to wlasnie one tworza w tle klimat sytuacji. Czasem po latech chwytamy mimochodem jakis cytat zapachu, smaku, barw powietrza i dopiero wtedy uswiadamiamy sobie - ale tylko czasem -. wlasnie owe tlo sprzet lat. 

@tie-break Sprawdzilem. Masz racje - Lesmian. Bardzo lubie ten wiersz, rowniez w wykonaniu Grechuty. Ajednak cytatu uzylem nieswiadomie. Moze az tak bardzo sie w nim odnalazlem?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...