Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... to słowo w wersie niepotrzebne, wg mnie... wtedy.. na podłodze

 

... skoro zamknięte nagle, to czy nie.. włączył.. napis śmierć (?)

 

... że zwierzęta chodzą po żebrach ok. ale dlaczego.. odchody.. wspomnień, nie lepiej.. cienie, szkice (?)

 

... dałabym, zasugeruję zwykłe.. wysycha.. 

 

@Migrena... czytając więcej niż raz, zaczęłam od sugestii... pomyśl i nie krzycz przypadkiem na mnie... :)  W Twoich wierszach, aż krzyczy rozpacz po stracie bliskiej osoby.

Dajesz masę ciekawych porównań, niekiedy może aż za gęsto się robi, ale jest to na pewno krzyk,

że los odebrał to, co było najdroższe ciału, umysłowi itp.

Masz dryg to tworzenia gradacji tegoż smutku. Pomimo moich drobnych "ale", zostawiam plusik.

Pozdrawiam.

 

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Nata_Kruk

 

 

dziękuję za tak uwazny odbiór i za to, że pochyliłaś się nad każdym szczegółem.

To dla mnie zawsze wartość.


Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z niektórymi uwagami, bo każde z tych słów ma w tym tekście swoje miejsce i temperaturę.

„Potoczone śrubki pamięci” - to nie ozdobnik, a gest ruchu po rozpadzie. Chciałam, żeby to słowo oddało bezwład i rozsypanie, moment, w którym pamięć traci stabilność i toczy się po podłodze razem z człowiekiem.

 

„Wyłączony napis ‘śmierć’” -  to celowy paradoks. Nie chodziło o włączenie konca, tylko o wyłączenie obrazu, o moment, w którym wszystko cichnie, a światło gaśnie. Śmierć nie jest tu spektaklem, lecz ciszą po nim.

 

„Odchody wspomnień” — wiem, że to słowo jest szorstkie i brudne. Tak miało być. Pamięć nie zawsze pachnie nostalgią, bywa biologiczna, cielesna, rozkładajaca się. Chciałam uniknąć elegancji, bo strata rzadko bywa elegancka.

 

„Mrówki pamięci, które wysysają” - to nie obraz śmierci, lecz proces. Czas i wspomnienia pracują jak drobne stworzenia – powoli, cierpliwie, aż zostaje tylko pusta skorupa. „Wysycha” byłoby zbyt bierne; „wysysają” niesie życie, choć w rozkładzie.

 

Masz rację, że wiersz jest gęsty – on miał taki być. To nie tekst o harmonii, tylko o rozpadzie, który jeszcze oddycha.

 

Inni pisza wiersze przewiewne i esencjonalne a ja mam swój styl.

Lepszy czy gorszy - nie wiem.


Dziękuję za czytanie i za słowa, które są dowodem, że wiersz nie prześlizgnął się obok oczu.

 

Jeżeli chodzi o punkcik - chcę go tylko wtedy jeżeli jesteś do jego postawienia gotowa. Jeżeli nie - to za niego dziękuję.

 

Pozdrawiam ciepło,

 

 

 

@huzarc

piękne dzięki :)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję Ci za szczegółową odpowiedź, za obronę - doceniam to i uszanuję.

Ty jesteś Autorem i najlepiej wiesz, co chciałeś zawrzeć w wersach. Domyślałam się także, że miał być gęsty,

bo większość Twoich taka właśnie jest. Ja, jako "czytnik", czasem mam jakieś 'ale' i podaję to, co jest także pewną wątpliwością w danym wersie, strofce. Cieszę się wówczas, gdy Autor pofatyguje się na odpowiedź.

     Tak, można powiedzieć, że masz swój styl i wolisz rozbudowaną treść... rozumiem.

Niech każdy pisze jak czuje, jak dyktuje mu rozum i emocje... :)

Raz jeszcze dzięki. Miłego popołudnia.

 

 

 

 

Opublikowano

@MIROSŁAW C.

tak jest !

prawdziwy magiel  - świetne określanie :)

dzięki :)

@Annna2

 

pamięć zostaje - tak, ale nie zawsze w formie, którą można spisać prostym zdaniem.
Czasem jest jak echo w pustym teatrze, odbijające się od ścian, które pamiętają ból.
Odbija się w śmiechu, w ciszy, w ranach, które nie chcą się zagoić.


Miłość również zostaje, ale nie zawsze łagodna - bywa jak ogień w popiele, przypominający, że nawet to, co trwałe, potrafi ranić.
To mój   wiersz - moje echo, moje światło i cień.
Każda interpretacja  ma prawo się odbić, ale kadr pozostaje w moich rękach.
 

Opublikowano

@Migrena @Migrena  nie rozumiem Ciebie, albo może rozumiem.

Zrobiłam ci coś? Ok, więcej mnie u ciebie nie będzie.

Każdy ma prawo interpretacji rozumienia- to jego prawo,

nie kwestionuję ani kadru ani posiadania( napisania przez Ciebie wiersza).

To co zrobiłeś u  wczoraj ani grzeczne nie było ani miłe, ale spoko.

Wartościujesz ludzi, to zrobiłeś wczoraj w  w swojej "Sali 117", dla tych których lubisz.

To wszystko, i przepraszam za przydługi być może komentarz.

Więcej mnie tu nie będzie( na Twojej stronie).

Wszystkiego dobrego.

Opublikowano

@Annna2

piszemy o wierszu czy o jakichś emocjonalnych przeżyciach ?

Jeżeli nie o wierszu to rozszerzamy dyskusję.

Nikogo nie poniżam. 

Ale nigdy nie pogodzę się z tym, że ktoś przychodzi pod mój tekst i narzuca mi jego zmianę bo ma takie widzi mi się.

To jest impertynencja i chamstwo. Pracuje nad tym co wystawiam. 

I nic nikomu do tego co i jak piszę.

Nie podoba się - nie punktuję.

Nie podoba mi się nagminnie - nie czytam.

Ale włażenie do kogoś i ględzenie, że to czy tamto trzeba zmienić - to niech sobie zmienia u siebie.

Podchodzę do swoich tekstów emocjonalnie bo często wyrażają moje osobiste emocje przeżywania.

 

I to Cię Aniu razi ?

A gdyby tak jakiś arogant z uśmieszkiem pod Twój tekst to też byś była taka pryncypialna ?

 

Nic mi nie zrobiłaś !!!!

Szanuję Cię za wiedzę i elegancję.

 

Czy ja Ci coś zrobiłem ?

Nie wiem.

Jeżeli tak to napisz.

Przeproszę chętnie.

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena  acha teraz rozumiem.

Twoja odpowiedź dla mnie była co najmniej  dziwna( pomijając wczorajszą)

Naprawdę tak myślę, że miłość zwycięża śmierć- kocha się zawsze i pamięta nawet gdy kogoś już nie ma.

Ok, ta miłość może być inna, może być bardziej tęsknotą i bólem, ale się kocha i może bardziej,

bo ze świadomością straty, że nigdy już się nie powie kocham, nie przytuli.

 

I być może nie zrozumiałam z tym kadrem, teraz już wiem.

Nigdy nie kwestionuję uczuć, nie zmieniam komuś wierszy nie każę poprawiać, zgadzam się to jest chamstwo. 

Twój wiersz jest osobisty, jeśli się komuś nie podoba to nie musi komentować.

Wiem, że wkładasz serce w wiersze i pracę, kwestionowanie tego jest nietaktem- co najmniej(żeby nie powiedzieć ostrzej) Próba zmiany przez kogoś innego wiersza osobistego- boli.

tak ja próba zmiany sensu wiersza zlekceważa autora.

Każdy z nas jest inny, inaczej myśli inaczej układa słowa, przelewa na papier,

i to jest piękny.

Gdyby wszyscy byli tacy sami- świat byłby nudny i ubogi.

 

Gdyby wszyscy byli tacy sami, świat byłby nudny, a ludzie przestaliby być sobie potrzebni, ponieważ zaniknęłaby różnorodność i indywidualizm, które nadają życiu sens i napędzają rozwój.

(ks. Jan Twardowski)

 

 

 

 

 

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annna2

Aniu.

Ty jesteś pięknym  człowiekiem.

Mądrą kobietą.

Z wdziękiem i elegancją.

Nie musimy się we wszystkim zgadzać. Ale możemy dyskutować. Możemy się ze sobą zgodzić alby każdy pozostanie z własnym zdaniem.

 

Ale bądźmy razem.

Jak coś do mnie masz - pisz otwartym tekstem.

Nie cierpię kompromisów ale kocham zrozumienie.

 

Dziękuję za Twoje zrozumienie. To zawsze świadczy pięknie o człowieku.

Opublikowano (edytowane)

@Migrena Pewnie dlatego, że są szczere, prawdziwe i z serca. Wrażliwe, piękne dusze to wyczuwają 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A i dodam, że jesteś charakterystyczny w swoim pisaniu, to dziś sztuka pozostać sobą na tej arenie. Ja osobiście- bywa, że mam niedosyt, jak już się zaczynam. Więc różnie z tą sytością bywa...

Edytowane przez viola arvensis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@FaLcorN

 

jedni mają apetyt na papierosy, alkohol, narko, dziewczyny, chłopaków.

Na życie.

A ja mam apetyt na metafory.

Jak zacznę to.....

 

Ale już obiecałem Ali, że pomyślę nad samoograniczeniem.

Przepracuję sam siebie.

Zasadniczo :)

 

dziękuję :)

 

 

@Annna2

dzięki Aniu :)

 

 

@viola arvensis

 

A Twoje słowa roześmiały moją duszę.....bardzo ją roześmiały :)

dziękuję najpiękniej :)

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz ... mimo że słońce nad wszystkimi każdy ma  swoje winy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Rusałka   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z wody. Kiedy ją oglądano, była już widmem. Kiedy o niej czytano, była widmem widma. Dlaczego widmo cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej z ognia. Kiedy ją oglądano, właścicielka  krzyczała przez wiek. Kiedy o niej czytano, sama była już widmem. Dlaczego widmo nie cieszy?   I przeczytała wiersz. O sukience szytej  z powietrza. Kiedy oglądano, wszyscy ją nosili. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego to nie cieszy kolejnych widm?   I przeczytała wiersz. O sukience uszytej z wojny. Kiedy ją oglądano, była cała w ranach. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego widmo ciągle ma rany i krzyczy?
    • jesteśmy a jakby  nas w pełni nie było    każda  bliskość uśmiecha się  obiecuje  czuć jej oddech    jest jak ulubiony deser  chcielibyśmy ...   nie zawsze daje  to o czym ...  oboje myślimy    ciepło rąk  jest takie miłe    6.2026 andrew   
    • JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ: 1. Część pierwsza: Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”) Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ: Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok) 1. Część druga:   Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise) Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice) Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro... 1. Część trzecia:   Melorecytacja / Teatr Dramatyczny. Końcówka od słów „W Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr -Yczny) rytm i staje się wierszem w [SYSTEM ERROR: 0x0000001F] Proces "DOROSŁOŚĆ. EXE" napotkał nieoczekiwany błąd Pamięci. Bufor tożsamośc I został przepełniony (Stack Overflow). Lokalizacja błędu: między Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia: [X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X] Gardło obmyłje (Denaturat_Premi Um) [X] Kształty zbadane (Prze Dszkolanka_Dżin) Próba odzy   Skania danych... Niepowod zenie.Resztę znam: Przemija, p RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol Ny klawisz, aby odwrócić się i od Wrócić się znów. Naciśnij [RE SET], aby nałożyć ręce w go   Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza Sk bezpiecznika. Głośny, kró tki pisk cyfrowego sprzęż Enia.][Wizua Lizacja: Ekran miga na nie Biesko, po czym gaśnie ca łkowicie.][CISZ A.] ─── Teraz twoja kolej, daj się porwać Przygodzie Jacques'a Brela Bo całe jego życie było cudowną  Burzliwą przygodą. Przybłęda: Jego przygoda (zaczyna się...) MAM NA TO ŚWIT... Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać " Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..." Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę na szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka błask Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie Bynajmniej ranka błask mu nie w smak (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki obficie Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.") Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień... Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok... To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten... Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten.. Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczynia się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci kochają dać se w dłoń szable doń! W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół! Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie! Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA! Który świetło zgaś ... ─── KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W mieście Amsterdam jest taki port Jest czarci zaułek ten Są żeglarze, co idą w tan jak w sport I sny, co na zawsze kradną sen U wrót, gdzie Amsterdamu port. W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią A za rogiem czeka już świtu brzeg. Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów, Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień O świcie, tam u portu Amsterdam wrót. Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord: Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się W ciężkim upale i nie lżejszej mgle Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port. ─── W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam, Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść Na obrusach białych jak ich życia treść Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam! I pokazują ci zęby, zgniłe tak, Że życia ci odbierają chęć Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem ich żołądka treść... Po samo jądro frytki, którą chcą brać Jak kurwę w swą wielką dłoń, Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń. W porcie Amsterdam zawsze tak już jest: Tańczą marynarze nim pójdą w rejs Pocierają brzuchy, jak w rui pies, O brzuchy kobiet co nawiną się Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa Wzrok jak przeżuty słońca blask Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas. Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech, Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech Wyciągają swych bękartów znów w świata wir I piszą testament w synaptycznego atramentu szept. W mieście Amsterdam szyki plącze nam Ten port Amsterdam wiecznie ten sam I żeglarze, co w drogę weszli wam, I na zawsze skradli sen tysiącu dam U wybrzeży portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port wieczny tak, Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam Całkiem obrzydzili pozycję na wznak Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port odwieczny tak, Jak ten zawód, co z półświatka dram Miastu Amsterdam tyle dam szram, Co o brzeg świtu rozbiły się tam. Uczyń Krzyża znak... ─── ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest ich chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest ich chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam" Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz... Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok... A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów"... Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy, i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła... Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć. ŁACINA  (WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE) To najstarsze świata tango, to ton, Który śpiewa główka w kolorze blond. Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się. To tango naszych szkół, Co marzenia łapie w pół. Z tanga kwadratów i kół Wręcz wstyd bez szwanku wyjść. To tango ojców wprawia w szok, Gdy ich surowy wzrok Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok Kraju przejmą ster. Rosa rosa rosam rosae Rosae rosae rosarum rosis roSIS! Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł, Co miał dokładnie zero pał. Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad, Który otula swe zimne serce w gruby szal. To tango tego, co żaden mistrz, Który odmienia wciąż nic, I będzie jak życia widz, Bo życie Papa, to też nie był szał ciał... To czas, gdy byłem ostatni leń, W tym tangu podmieniałem smak Rosé I w cioci Rózi bujałem się... Rosa rosa rosam, Rosae Rosae Rosarum rosAE... To tango spacerów przez noc, W parku dwoje: zer razy sto, Pod okiem wron i mera, co Zabraniał pytać o „przed” i „po”. To tango to na boisku ciągle deszcz, Ta smętna kałuża, w której odbicie me Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że Na Einsteina to raczej nie mam kart. Lecz to tango to też jutrzenki blask, Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas, Gdy na nieśmiały głask, Na polanie, gdzie kołysał nas las, Cioci Róży rumieńcem spłonął kark. Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS... To tango czasów zer. Miałem ich tyle, co dziur ser, A nogi miały niespokojne, jak kler, Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire, Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma... To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans, Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans, Tylko zasuwać jak w Le Mans, Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse... Ale to tango, którego mi żal, Gdy już mam z jedwabiu szal, Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal, Że babcia Róża kolce ma, Że się już skończył bal... Ale to tango, którego wsio-taki żał, Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał, Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał, Że Różewicz rację miał... Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...     ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest was chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest was chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie on był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się... Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż.. To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam"... Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów" Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy , i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła.. Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć ─── W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW... Ay Marieke Marieke Je t'aimais tant Entre les tours De Bruges et Gand Ay Marieke Marieke Il y a longtemps Entre les tours De Bruges et Gand Aj Marieke, Marieke, Kochałem cię tak Wśród wież, gdzie Gandawy szlak. [3, 4] Aj Marieke, dawno już, Złudnie tak wciąż, Wśród wież, co nikną co rusz W Brugii i Gandaw gąszcz. [2] Bez miłości cudnej twej, Wiatr Brugii niesie żal. Bez pełnej miłości tej, Łka morza dal... [4, 5] Gdy ciebie brak, smutek wrze Światło zmienia w cień, A piasek ziemię trze, Mą ziemię, mój flamandzki sen. Aj Marieke, Marieke, Farba flandryjskich nieb, Barw wież, co jak nikt Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4] Aj Marieke, Marieke, Niebo powierzam ci. Wsłysz się w mój krzyk, Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3] Bez cudnej miłości tej, Wciąż od morza wiatr. Bez miłości pięknej twej, Morze łka, kończy się świat. [4, 6] Ach, gdzie cudna miłość twa? Światło cierpieniem weszło w cień, A niebo rani ziemia ta... Co skryła mój o Flandrii sen. [4] Aj Marieke, tyś mój mit, Flamandzkie niebo nieb. Czy był twardy zbyt Gandawy chleb? Aj Marieke, Marieke, Czar twych dwudziestu lat Jak cień gdzieś znikł, Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4] Gdy twej miłości cudnej brak, Czarny czort nam śmieje się w twarz. Bez tej miłości ginie życia smak I płonie serca związek nasz. Daj mi znów cudną miłość swą, Lato umiera, płacze czas. Piasek pożera ziemię mą, Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6] Ach, daj mi znów tę miłość, co Wróci lata dni, zawróci czas I wiatr, co głaszcze ziemię mą, Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4] Aj Marieke, już w nas Wracać czas, Odwrócić czas, Gandawy czas wciąż żyje w nas. Aj Marieke, Marieke, Niech wróci czas, Gdy w czasu wierzyłaś szyk, Z Brugią wraz. [3] . Aj, Marieke, smutków chór W ten wieczór sam, Entre les tours De Bruges à Gand. [1, 7] Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każda chęć Otwiera wrota nieba bram. Aj, Marieke, przeminął żal W poranek ten, Ijn het Dal Jouw Kloof tussen Brugge en Gent Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każdy wtręt Otwiera wrota piekła bram. Van Brugge naar Gent Van Brugge naar Gent Zonder liefde warme liefde Waait de wind de stomme wind Zonder liefde warme liefde Weent de zee de grijze zee Want in de liefde, harde liefde, Waait de wind een woeste storm, Maar zonder liefde, tedere liefde, Huilt de zee haar grijze traan. Bo w miłości, twardej miłości Wiatru wieje szalony sztorm Lecz bez czułości, czułej miłości Morze wypłakuje swą szarą toń [SINGIEL NO.1] A. Śnić sen niewyobrażony B. Nosić żal po tym, który znikł  C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt 1. Kochać tak, by się stargać niepokojem  2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle  3. Starać się, choć sił brak i  zbroi 4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ... Takie zadanie mam:  • Iść za Gwiazdą. • Nie liczyć ile szans mi dano.  • Nie mierzyć czasu ani rozpaczy. • Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.  • Nie stawać, by wejść w pytań tłum. • Duszę postradać, by zobaczyć, • Usłyszeć choć ułomek z Twych słów... Czy będzien mi dane być herosem? Jeśli tak, me serce jest spokojne  A miasto te zrosi błękitu deszcz Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem Choć wszystko już mój ogień strawił Choć nazbyt znów, nawet nie tak  Idę sięgnąć szczeliny w otchłani Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd 3. Kocham  tak, że się przeistoczę 2. Kocham nawet za bardzo, może źle 1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę 0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...        
    • "Pieluszkowy glob"   Jesteś jak groszek maleńki, namiastką życia zaledwie, w ogromie nieskończoności, gdzieś zagubioną bezwiednie.   Gdzieś – ale gdzie? Nie wiesz sama, nie posiadasz takiej mocy, by czarne przejrzeć zakątki kosmosu tej wiecznej nocy.   A wydaje ci się częstokroć, że wszechświata jesteś pępkiem, w bajkach o bogach w niebiosach, a nie ledwie jego strzępkiem.   Bo wciąż ty w pieluchach jeszcze, a już przyszłość swoją niszczysz i zamiast wpierw wydorośleć, narzekasz, klniesz oraz pyszczysz.   Masz jeszcze drogę daleką w nauce i zrozumieniu, by ruszyć w dobrym kierunku, a nie ku samozniszczeniu!   I pamiętaj, mały groszku, pośród gwiazd i ich bezmiaru, mądrość nie rodzi się z pychy, lecz z pokory i morałów.   Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...