Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@viola arvensis

Twój wiersz to poetycka refleksja nad pędem współczesnego życia. Świetnie pokazujesz paradoks - im bardziej się śpieszymy, tym więcej tracimy. A także konsekwencje ciągłego pośpiechu - samotność na starość.

Ostatnia strofa to poetycka recepta na lepsze życie czyli zatrzymanie się i delektowanie się prostymi, ale istotnymi rzeczami. Bardzo mądry i piękny wiersz!

Opublikowano

@viola arvensis Piękny wiersz Violu i wszystko co tam napisałaś to prawda lecz czym więcej lat mi przybywa tym bardziej przychylam się do przekonania, że człowiek ma ograniczoną kontrolę nad swoim życiem. Przeznaczenie odgrywa zasadniczą rolę, ludzie będąc za sterem swojego przeznaczenia mogą tylko nieznacznie zmienić kurs, który jest już wyznaczony z "góry".
Tylko taka moja refleksja i zapewniam, że nikogo do tego nie przekonuję. Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

@Wiesław J.K. wiesz, ja sie z Tobą poniekąd  zgadzam, nie unikniemy tego co nam życie narzuca i do czego zapędza, to pewne i też z wiekiem i różnymi wydarzeniami/ okolicznościami w moim życiu to widzę, lecz często sami sobie, nawet już bezwiednie wrzucamy tzw.szósty bieg, niewiadomo po co i dlaczego, może tylko dlatego że żyjemy w pędzącym świecie, mam czasem wrażenie, że pędzącym na skraj jakiejś przepaści...

 

Bardzo dziękuję za Twoją refleksje.

Z ciepłymi pozdrowieniami

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Waldemar_Talar_Talar dziekuję

Serdecznisci Waldemarze przesyłam.

Opublikowano

@viola arvensis Tak, rozumiem! Z własnego doświadczenia wiem, że taka właśnie jest ludzka natura, każdy człowiek poszukuje swojej drogi, tej lepszej, ulepszonej nawet jeśli ten świat pędzi na złamanie karku, ale tak w głębi serca wiem, że to tęsknota za rajem utraconym, wierząc, że taki istniał, wzmacnia nadzieję na lepsze. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :)

Opublikowano

@viola arvensis

 

Wiersz mówi mi że pęd życia jest iluzją efektywności, która prowadzi do pustki, ponieważ prawdziwa wartość istnienia kryje się w uwaznym, świadomym spowolnieniu, a nie w nieustannej gonitwie za nieuchwytnym "więcej".

Sugestywny ten wiersz jest bardzo :)

Z bogatym poetyckim wnętrzem !

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...